Skip to main content

Scythe – Czas na żniwa

Zakończyła się Wielka Wojna. Niemniej coś nadal wisi w powietrzu. Państwa Europy Wschodniej (właściwie Europii) starają się wykorzystać czas dobrobytu i przygotowują się do starć budując wielkie mechy… Zaraz, zaraz! Czy my nadal mówimy o I Wojnie Światowej? Owszem, ale w alternatywnej historii dwudziestolecia międzywojennego, gdzie przemysł i rolnictwo króluje nad wojną. Witamy w świecie dieselpunku stworzonym przez Jakuba Różalskiego. Witamy w Scythe.

W szczerym polu

Na wstępie powiem, że część zdjęć pochodzi z kickstarterowej wersji tej gry. Powiem wam, że jest ona stworzona na wypasie – metalowe monety w różnych kształtach, potężne i kształtne znaczniki surowców, jeszcze więcej kart, koło walki dla każdej frakcji (uważam to akurat za mały bezsens, bo i tak zawsze walczą dwie nacje na raz). Wygląda to jeszcze lepiej, ale jest to troszkę przerost formy nad treścią. Polska wersja bazująca na “zwykłej” edycji niczym nie traci mając nieco mniej kart i innych cudactw.

scythe-009

Okładka już wzbudza ciekawość. Widzimy żniwujących chłopów. Nie mniej coś jest nie tak, coś tu zaburza krajobraz, w tle wyłaniają się wielkie mechy z wymalowanymi polskimi barwami. Ta szata graficzna, wzorowana na obrazy olejne będzie nam towarzyszyła w całej grze. Trzeba przyznać, że jest to jedna z lepiej ilustrowanych pozycji, jakie przyszło mi grać. Ten brudny, ponury obraz kontrastuje z tym, co powinniśmy widzieć w czasie żniw – przecież mamy pełnię lata, więc ilustracje powinny być radosne i rozjaśnione. Jednak świetnie się komponują z klimatem i tematyką. Elementy również robią wrażenie. Mechy, które inaczej wyglądają w zależności od frakcji, to samo z drewnianymi pionkami robotników, żetony, surowce, karty a przede wszystkim figurki bohaterów. To wszystko zapiera dech w piersiach i sprawia, że jest to moim zdaniem najlepiej wydana gra tego roku (a może i kilku ostatnich).

scythe-010

Zasady są bardzo proste. Mamy jakąś tam frakcję – Imperium Saksonii (Niemcy), Khanat Krymski (Ukraina), Królestwo Nordyckie (Skandynawia), Związek Ruswiecki (ZSSR) czy Republika Polanii (Polska) oraz jakąś specjalizację – rolnictwo, inżynieria, przemysł, patriotyzm, mechanika. Wybieramy akcję inną od tej w poprzedniej turze i stosujemy jej efekty. Co to może być? Ruch, czyli przemieszczenie się o heks dwoma figurkami. Handel, z którego za monetę dostajemy dwa wybrane surowce – te umieszczamy na planszy, gdzie mamy jakiegoś chłopa. Wzmocnienie, czyli zwiększamy pozycję na torze militarnym lub dobieramy kartę walk. Z produkcji dostajemy umieszczamy na dwóch polach, gdzie mamy chłopa, jeden produkt (typ surowca jest narysowany na sześciokącie). Jeżeli wykonaliśmy górną akcję i stać nas na wykonanie akcji z dołu możemy ją wykonać. A co to za czynności? Ulepszenie to fajne rozwiązanie, przenosiny jedną kostkę z górnej akcji na dolną – zatem dostajemy więcej za wykonanie czegoś i coś jest dla nas tańsze. Budowa pozwala nam kłaść budynek, w zależności od typu budowli ma ona inne właściwości. Wzmocnienie daje nam jednorazowo bonus, a także wykonuje się jakąś rzecz, kiedy my lub nasz sąsiad deklaruje jakąś akcję. Ostatnią możliwością jest tworzenie mecha. Wybieramy jednego z czterech – od teraz mechy i nasi bohaterowie mają jakieś właściwości – mogą przejść dwa heksy, przekraczać rzeki, itp.

scythe-007

Gra się kończy w momencie gdy ktoś pozbędzie się sześciu gwiazdek, czyli wykona zadanie – umieszczenie wszystkich mechów, chłopów, wzmocnień, ulepszeń, wygrania walka, zrealizowanie celu specjalnego, itp. Następnie podliczamy punkty i wygrywa, rzecz jasna, osoba mająca ich najwięcej.

Cho no na pole!

Scythe to swego rodzaju fenomen. Zbiórka funduszy na wydanie tej gry odbyła się na Kickstarterze osiągając bardzo dobry wynik. Co ciekawe, gra opowiada o starciach w Europii Wschodniej, ale wydawcą i autorem gry jest Amerykanin. Dodatkowo widząc przepiękne wykonanie, spor,a grupa spodziewała się gry przygodowej, wojennej, mocno wpisującą się w kanon 4X. Coś jakby takie drugie Twilight Imperium. Kiedy okazało się, że ten tytuł nie spełnia tych wymagań i jest grą optymalizacyjną, to podniósł się krzyk, że gra jest bardzo słaba i zawodzi. To mnie mocno zniechęciło do rozegrania partii. Ale już po pierwszej rundzie okazało się, że gra jest dobra. Droga braci planszówkowa, proszę nie wydawać krzywdzącej opinii na temat planszówki z powodu waszych niespełnionych dziwnych oczekiwań, bo potem ktoś może być zniechęcony do poznania dobrego tytułu. Tak jest przynajmniej w moim przypadku z Scythe.

scythe-008

Wspominałem nie raz, że cenię w planszówkach asymetryczność. Zróżnicowane umiejętności każdej nacji na pewno są czymś, co przekonało mnie do tej pozycji. Nie mniej największą robotę w tej dziedzinie robią owe specjalizacje. Nie dość, że u każdego górna akcja i dolna są w innej kolejności, to czasem daje inne efekty, np. grając przemysłowym narodem po zrobieniu ulepszenia dostajemy 3 monety.

scythe-011

Interesująca ekonomia również jest elementem, który przyciąga do tej pozycji. Zamiast zgarniać surowce, leżą one na planszy. W momencie kiedy z nich korzystamy, są usuwane. Ma to znaczenie w trakcie walki, bowiem jeżeli będziemy gromadzić zasoby, to na pewno to zainteresuje naszych przeciwników. Będzie chciał odbić, aby samemu kontrolować i korzystać z nich. A na pewno wykorzysta, i to jak najprędzej, aby nikt inny ich nie przejął.

scythe-012

Na planszy znajdują się pewne urozmaicenia. Fabryka daje kartę będącą dodatkową akcją do wyboru – zazwyczaj to bardzo dobre czynności. Ponadto na koniec gry liczy się jak 3 pola. Innym dodatkiem są żetony wydarzeń. Jeżeli na pole z tym znacznikiem wejdzie bohater ciągniemy kartę, z której wybieramy jedną opcję. Przez te możliwości możemy wiele zyskać i przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

scythe-002

Troszkę w tej grze mnie drażni wykładniczy wzrost rozwoju. Z początku wszystko idzie wolno, mozolnie zbieramy pieniądze i surowce, rozwijając nasze imperium, a później jak nie obejrzymy się to już jakiś gracz ma 3 lub 4 gwiazdki. Wiadomo, gra kończy się po 6 gwiazdkach – jednak zbyt wielki pośpiech może spowodować, że mimo wszystko po doprowadzeniu partii do końca, i tak się nie wygrało. Osobiście lubię powoli i na spokojnie rozbudowywać moją nację, więc najczęściej budzę się z ręką w nocniku i kiedy już rywale mają po 2 gwiazdki zaczynam wyścig. Oczywiście bezskutecznie, zazwyczaj mam najgorszy wynik.

scythe-003

Ktoś sobie może pomyśleć, że skoro są mechy i bohaterowie, to element wojenny powinien być najważniejszy. No i to jest błędne założenie, bowiem mogą zdarzyć się partie bez walki. Mechy stanowią raczej takie straszaki na wroga, który gromadzi na planszy zbyt dużo dóbr. Oczywiście stworzenie wszystkich mechów jest jednym z celów przyśpieszającym zakończenie gry. Jednak w wyniku walki “przeganiamy” wroga i przegrany ustawia swoje pionki na polu bazy. Tracimy również popularność, jeżeli przegoniliśmy jakiegoś chłopa.

scythe-004

Właśnie, popularność. Możemy ją zdobyć w wyniku wydarzeń, akcji, czy innych przeróżnych czynności. Tor popularności jest podzielony na trzy sekcje, im wyżej jesteśmy, tym wyższy mnożnik punktów mamy na koniec gry. Czyli kolejny wskaźnik, który warto trzymać wysoko.

scythe-005

Po paru partiach zauważyłem, że gra jest łatwiejsza dla osób obeznanych z tytułem. Wspominałem, że często byłem na ostatnim miejscu, a wynikało to z tego, że rozwijałem spokojnie imperium. Przeciwnicy wcześniej mieli dobrze ograny angielski egzemplarz, więc wiedzieli mniej więcej w co opłaca się inwestować i jaką kolejnością iść. Co prawda karta pomocy sugeruje jakie powinniśmy podjąć kroki, ale nie zawsze jest to miarodajne

Żelazne żniwa

Scythe to ciekawa gra, nie jest grą wojenną, ani ameritrashem, nie jest też typowym przedstawicielem gier 4X, a nawet nie jest to w 100% eurogra. Ma mieszankę wszystkiego na raz, więc jest to wojenna gra optymalizacyjna z mocno nakreślonym tematem. Jest to jedna z ciekawszych gier jakie grałem w tym roku, a na pewno najlepiej wykonaną.

Plusy:

  • genialne wykonane, bardzo dobra szata graficzna
  • interesujący świat pokazujący alternatywną historię lat 20. XX wieku
  • wiele kombinowania i dróg do wygranej
  • asymetryczne frakcje oraz specjalizacje, zatem każde połączenie frakcja + specjalizacja daje nam inne wrażenia z gry
  • interesujący system ekonomii
  • kilka urozmaiceń jak wydarzenia czy fabryka, które pozwalają osiągnąć jeszcze więcej
  • optymalizacja akcji i balansowanie pomiędzy siłą oraz popularnością
  • walka nie jest istotnym elementem gry

Minusy:

  • walka nie jest istotnym elementem gry (:D tak, wiem, było w plusach, ale ktoś może jednak chcieć więcej negatywnej interakcji)
  • osoba niezbyt obeznana w ten tytuł będzie miała nieco trudniej
  • rozwój jest wymuszony szybkością narzuconą przez przeciwników

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.