Skip to main content

Pszczółki – Tam pszczółka twoja, gdzie ul twój

Pszczółki to gra, do której z początku podchodziłem z pewną rezerwą. Kolejna gra pamięciowa dla dzieci. No ile można? Nie pomagały głosy znajomych, że to świetna pozycja. Nie pomogło nic, dopóki sam nie zagrałem…

Lata pszczółka koło… ula?

Okładka zdecydowanie sugeruje, że to gra familijna. Niesforny miś szukający miodu podnosi ule, z których wylatują uśmiechnięte pszczoły – tak w skrócie można przedstawić ilustracje frontową. Zawartość jest porządnej jakości. Myślę że niewiele się pomylę, jeśli napiszę że wśród tytułów dla dzieci, to jedna z lepiej wykonanych pozycji. Pionki, które przypominają kolorowe uśmiechnięte pszczółki od razu mnie kupiły, jest w nich coś ciekawego i zabawnego. Myślę, że dzieciakom również spodoba się ten element. Owe pionki są dobrze wyważone i niezależnie od pozycji trzymają się podłoża, czasem się bujając imitując lot (szkoda, że jeszcze nie bzyczą przy tym). Ule dla mnie były zawsze mało ciekawym komponentem – no, ma kształt dobry i tyle. Jednak niedawno odkryłem, że zaznaczono wlot do ula. To zmieniło nieco moje spostrzeżenie, że zadbano o taki detal. Kwadratowe karty są odpowiednie dla ręki dziecka, a poza tym rysunek jest wyraźny i czytelny. A właśnie! – za szatę graficzną odpowiedzialny jest Michael Menzel, ilustrator takich tytułów jak Filary Ziemi, Rokoko, Szogun czy Epoka Kamienia. Ten artysta ma bardzo charakterystyczny styl, który bez problemu można łatwo rozpoznać. Ale strapiony niedźwiedź i uśmiechnięte pszczoły będące typową szatą graficzną dla dzieci? Tu mnie zaskoczył.

Po tym jak każdy przyjrzał się pionkom, należy je przykryć je ulami. W swojej turze gracz wyciąga kartę – ta wskazuje kolor pszczółki, więc gracz musi podnieść ul, pod którym się ona kryje. Jeżeli dobrze wskazał, to zabiera ten ul do siebie. Wśród kart są dwie specjalne – jedna z misiem zmuszająca do utraty wybranego ula, a druga z ulem, który pozwala wziąć dowolny do siebie. Wygrywa osoba, która ma 4 ule u siebie.

A może to ten?

Banalne zasady, ale rozgrywka dość trudna. Myślicie, że partia będzie trwała 5 minut? W życiu! Pewno z początku będziemy wiedzieli jaka pszczółka, gdzie się skrywa, ale kiedy ule będą się mieszać, to już nie będzie tak prosto. Jeszcze te karty specjalne wszystko komplikują. Myślicie, że ktoś przykłada wagę do tego jaką pszczółkę się odkłada lub bierze? A gdzie tam! Nawet jak coś wzięliśmy od innego gracza, to już po kilku chwilach zapominamy co to było.

I tu jeszcze warto powiedzieć, że gra sprawdzi się świetnie w rozgrywkach dzieci kontra dorośli. Malce będą ogrywać jak miło starszych. Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że u młodszych jest lepiej rozwinięta pamięć krótkotrwała. Z tego względu będzie im lepiej iść, a dorosły będzie się musiał dostosować.

A co za tym idzie? Walory edukacyjne, rzecz jasna! Dzięki tej pozycji dzieciaki nie tylko ćwiczą pamięć, ale uczą się cierpliwości i koncentracji. Zasadami nawiązuje do wielu gier pamięciowych, ale żadna inna tak nie rozwija. Nie polega tylko na szukaniu pary czy odpowiedniego wzorca, ale trzeba się skupić, gdzie dany element się znajduje, ponieważ ciągle się przemieszcza.

Partia jest dynamiczna, ot wyciągnięcie karty, chwila zastanowienia i dostosowanie się do efektu. A za tym idzie, że na swoją turę nie czeka się długo. Zatem jeżeli mamy dziecko, które szybko się nudzi jedną czynnością, to ta gra planszowa jest idealna. Partia trwa jakieś 10 minut, podczas których trzeba być skupionym. Malec nie zdąży się zniecierpliwić – nie ma żadnego czynnika zmuszającego do jakiegoś wytężonej pracy umysłowej, do dłuższego czekania na swoją turę, do dyskusji, itp.

Skoro jest dynamizm i partia dość szybko się kończy, to jasnym jest, że raczej na jednej rozgrywce z rzędu się nie skończy. No, chyba, że naprawdę trzeba zachęcić dzieciaka, bo ten szybko się nudzi tym samym. A każda gra będzie wypełniona śmiechem i zabawą.

Gra jest przeznaczona dla dzieci od lat 4, ale znajomi udowodnili, że spokojnie i dwulatki zagrają. Trzeba tylko usunąć karty specjalne, które jeszcze są nieco za trudne dla osoby w tym wieku. Nie mniej wskazywanie kolorowych pszczółek pójdzie im bardzo dobrze. Zastanawiacie się jak ta gra pójdzie w gronie starszych? Jest to ten typ gry, że docelowo jest stworzony dla dzieci, ale działa również w czasie partii dorosłych. Chyba Reiner Knizia jest w tym mistrzem, bo z Myszkami w opałach i Pędzącymi Żółwiami było podobnie. Okazuje się, że dla geeka to świetny filler z dużą dawką śmiechu.

Niestety, nie obeszło się bez wad. Na szczęście mamy do czynienia z małą wadą występującą przy określonym typie gracza. Jeżeli malec (lub dorosły, w ich przypadku tego nie zaobserwowałem) niezbyt lubi negatywnej interakcji oraz podbierania “zasobów”, to w momencie gdy musi stracić ul, będzie krzyczeć w niebo głosy. Albo przynajmniej marudzić. No cóż zrobić, że traf chciał, że akurat tę pszczółkę ktoś wyciągnął lub pojawił się niedźwiedź? Zawsze można zwalić winę na losowość ;).

Bzzz… A nie, to nie to…

Pszczółki są prostą grą, jeżeli chodzi o zasady. Kiedy widzi się dorosłych błądzących jak dziecko we mgle oraz dzieci, które mądrzą jak dorosły, to wie się, że to idealny traf.

Plusy:

  • jakość wykonania
  • dynamizm rozgrywki
  • ćwiczy pamięć, rozwija koncentracje, uczy cierpliwości
  • partia trwa szybko, przez co natychmiast można rozegrać kolejną
  • walka dzieci z dorosłymi jest wyrównania
  • mimo przeznaczenia, sprawdza się nawet wśród dorosłych

Minusy:

  • dzieci, które nie przystosowały się do negatywnej interakcji nie będą chętne utracie uli

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.