Skip to main content

Goblinpiada – Czy gobliny śnią o toczących się kamieniach?

Gobliny mają rzeczywiście dziwne zabawy. Dla nich olimpiada to uciekanie przed wielkim głazem, który ich goni i może zamiast przygnieść. A jaka nagroda? No to, że uszło się z życiem powinno wystarczyć, ale również mamy ten zaszczyt, że wystąpić w następnych zawodach.

Goblińskie igrzyska śmierci

Ten absurdalny humor będzie tam towarzyszyć przez całą grę. Chociażby z tego względu, że w instrukcji jest pełno błędów językowych, które w istocie są parodią języka goblinów. Sama okładka przedstawia olimpiadę oczami jednego z uczestników, który właśnie się obrócił. Widzi innych rywali, którzy już go doganiają, a dalej wielki głaz, który zaraz kogoś zgniecie. Szata graficzna jest przyzwoita, zaś różnorodnie wyglądające pionki przyciągają uwagę.

Każdy gracz posiada dwie kostki, na znak rzuca się nimi do wspólnej puli. Potem bierzemy dwie z tej puli – jedną prawą i jedną lewą ręką. Zaczynając do gracza, który jest najbardziej z tyłu każdy rozpatruje swoje kostki. W zależności od wyniku może to być przesunięcie się o jedno pole lub wykorzystanie specjalnego efektu. Po tym przesuwa się kamień (na początku o jedno pole, ale może przyśpieszyć), kiedy zatrzyma się na polu z pionkiem innego gracza, to ten odpada. Wygrywa jedyny gracz w grze lub ten, który jako pierwszy “dobiegnie” do mety.

A kamień się toczy…

Gra jest bardzo dynamiczna. Tak naprawdę nie wymaga większego myślenia, planowania czy tworzenia wymyślnych strategii. Jest to połączenie gry zręcznościowej i wyścigowej, coś jakby połączyć Jungle Speed z Pędzącymi Żółwiami. Ta dynamika powoduje, że partia jest bardzo szybka. Według instrukcji jest to 20 minut, ale spokojnie rozgrywka może się zamknąć w 10-15 minut.

Ciekawe jest to, że sytuacja na planszy może się zmienić. Kiedy stojąc na skraju kafelka, może się okazać, że mamy nowe możliwości po przejściu na inną płytkę. Załóżmy, że jeden z graczy cofnął przeciwników i przez to ktoś wylądował na innym kafelku. Wtedy może się okazać, że jego kostki są bezużyteczne. Działa to też w drugą stronę i jakiś gracz właśnie coś osiągnię dzięki temu, że ma nowe opcje. Właściwie to jedyna możliwość jakiegoś planowania, uwzględnienie zmiany pozycji. Dzięki temu możemy pokrzyżować czyjeś plany lub wycofać go na tyle, że kamień go zgniecie.

Po powyższym akapicie można się domyśleć, że w Goblinpiadzie potrzebne jest szczęście. Owszem, losowość jest zazwyczaj niepożądana w grach planszowych. Nie mniej jednak ta przypadkowość jest generatorem śmiechu. Przypominam, że to jest szybka gra imprezowa, która służy do zabawy i mimo rywalizacji nie ma znaczenia, kto wygra.

Goblinpiada posiada wadę większości gier zręcznościowych. Tak jak w przypadku Jungle Speeda totem był wyrywany z rąk, tak tu będą wyrywać sobie kostki. Oczywiście instrukcja mówi, że to niesportowe zachowanie i nie powinno tak się robić. Nie mniej wiadomo jak to jest – spis zasad swoje, a rzeczywistość swoje. Czasem w ferworze walki kostka zmieni swoją wartość. Również instrukcja przed tym przestrzega, więc jeżeli ktoś pamięta poprzednią wartość, to bądźmy fair i poprawmy ją.

Jeżeli ktoś lubi urozmaicić sobie rozgrywkę powinien sprawdzić warianty. Moim ulubionym jest ten z zakrytymi kafelkami. W momencie kiedy wbiegamy na płytkę jest dopiero odsłaniania. Inną ciekawą opcją są predefiniowane tory wyścigowe – każdy kafelek ma numer i do toru używamy odpowiednich. Możemy w ten sposób też tworzyć własne tory. Z wariantów dodałbym też dla 2-3 graczy, gdzie każdy prowadzi 2 lub 3 uczestników igrzysk i na przemiennie wybiera się odpowiednio więcej kostek.

Ta pozycja ma jeszcze inną skazę, będącą typowym problemem gier imprezowych. Według instrukcji ten tytuł jest przeznaczony dla 2-6 osób, a tak naprawdę od 4 i więcej zaczyna się zabawa. Dla dwóch lub trzech niewiele się dzieje, praktycznie nikt nie przeszkadza, jest mała pula kostek, więc szybko można dostrzec upragnione wyniki, nikt nie wkopie przeciwnika, a i partia się kończy za szybko.

Pierwszy na mecie!

Goblinpiada to nieco chaotyczna, ale zabawna gra. Ten tytuł sprawił mi całkiem sporo radości, więc na szybkie partie polecam!

Plusy:

  • banalna mechanika
  • generator salw śmiechu
  • dynamiczna, szybka rozgrywka
  • miłe połączenie gry zręcznościowej z wyścigową
  • losowość nie przeszkadza tej grze
  • partia jest szybka, więc eliminacja graczy również nie drażni
  • modularność oraz dodatkowe warianty

Minusy:

  • sprawdza się lepiej od 4 graczy
  • czasem zdarzają się niesportowe zachowania

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.