Skip to main content

Carcassone: South Seas – Tropikalne wyspy pełne dóbr

Carcassone to niezwykle ciekawa seria. Ma niezwykle rozbudowaną markę poświęconą tworzeniu francuskiego miasta. Jednak obok jest rozwijania seria “Around the World”, w skład który wchodzą recenzowana Gorączka złota i Star Wars. Postanowiłem napisać o najlepszej z tych części – Carcassonne: South Seas.

Witamy w tropikach

Okładka już zapowiada jakąś nowość, otóż widzimy jak na Karaibach dwójka tubylców handluje z białym człowiekiem. W pełni słońca wyspa jest obfita w palmy i różne owoce, zaś w tle widoczne są statki oraz łodzie z zarzuconymi sieciami. Szata graficzna jest bardziej kolorowa od podstawki, na myśl przywodzi rzeczywiście jakąś tropikalną wyspę. Oczywiście wśród elementów są słynne kafelki i meeple, ale też drewniane znaczniki dóbr: muszle, banany i ryby, czy żetony statków. Wszystko robi wrażenie, i ma się nieodparte wrażenie, że oprawa jest bardzo słoneczna, taka karaibska.

Zasady są dość podobne do podstawowej wersji. Wyciągamy jeden kafelek i dokładamy do mapy. Przy czym zawsze są 4 dostępne W morzach południowych występują mosty, wyspy, targowiska i woda, co jest analogią do dróg, zamków, katedr i gospodarstwa. Jednak ich działanie jest zupełnie inne, bowiem po zakończeniu budowy mostu otrzymujemy tyle muszli, ile jest na nim. Podobnie jest z wyspą, ale dostajemy banany. Jeżeli zamkniemy z każdej strony morze, to dostajemy ryby – możemy też zadeklarować się, że zasłaniamy symbol ryby łódką i bierzemy dwa znaczniki tego dobra. Jeżeli mamy surowce pasujące do jednego z statków zgarniamy go. Gdy otoczymy rynek możemy wziąć wybrany przez nasz żeton statku. Innowacją jest to, że zamiast kłaść pionek, to możemy go zdjąć – o ile nie mamy żadnego. Po tym jak kafle wyczerpią się z woreczka, każdy zlicza punkty na statkach – kto ma ich najwięcej, ten wygrywa.

Karaibskie Carcassonne

Naprawdę pokochałem tę wersję, jest odmienna od podstawki, a zarazem podobna. W sumie jedynie, co mechanicznie łączy tę edycję z tradycyjną, to dokładnie kafli do mapy. Jednak zdobywanie surowców całkowicie mnie zaskoczyło i tym sposobem też autor gry mnie kupił.

Praktycznie wszystko toczy się o to, aby mieć przed przeciwnikiem surowce potrzebne do zgarnięcia wysoko punktowanego statku. Musimy wykazać się sprytem i zdolnościami kombinacji. Nie ma sensu budować wielkich i rozległych obszarów, które nie jest pewne czy ukończymy. Musimy inwestować w małe wysepki, krótkie mosty i niewielkie łowiska. Jeżeli nam się poszczęściło, to rynek da nam całkiem dobry statek.

Danie możliwości wycofania swojego meeple’a to całkiem intrygujący zabieg. W czasie rozgrywki szybko zauważymy, że jego dodanie jest niezwykle potrzebne. Zamiast 7, to mamy tylko 4 pionki, więc jeżeli toczymy bezsensowną bitwę o jakieś miejsce lub widzimy lepszy obszar (a też jest szansa, że wrócimy na poprzednie miejsce), to jak nie skorzystać z okazji zdjęcia pionka? Szkoda, że jednak nic nie dostajemy za porzucenie jakiegoś terenu.

Oczywiście w każdej rozgrywce będzie towarzyszyć nam inny sposób budowy mapy, zatem każdy partia będzie różna od poprzednich. Różny układ statków też sprzyja regrywalności. Zdecydowanie jest to mocny aspekt serii. Podobnie jest skalowalnością, choć – co wspominam przy każdym tytule z tej marki – mamy większą kontrolę nad sytuacją na planszy, gdy jest ich mniej.

I praktycznie ostatnie litanie, które piszę przy pozycji związanej z Carcassonne – losowość to wada tej gry. Nie wiemy czy wyciągniemy kafel pasujący do zajmowanego przez nasz terenu. Dodatkowo może być tak, że jak zdobędziemy statek, to na jego miejsce pojawi się bardziej punktowany i pasujący do surowców wroga.

Ta pozycja jest może i strategiczna, ale jest jednak przeznaczona dla fanów tradycyjnej. Nie ma większej negatywnej interakcji (jak Star Wars) czy mocnego planowania (jak Gorączka złota), te aspekty są na podobnym poziomie. Nie mniej nieco trzeba myśleć naprzód i zastosować jakąś taktykę – mamy bowiem takie same statki do zdobycia, a co przeciwnicy zdobywają przecież też widzimy.

To jak to jest z tymi tropikami?

Mimo podobnej mechaniki, to Carcassonne: South Seas różni się od bazowej wersji i zaskakuje. Lekkie kombinowanie z zdobywaniem statków oraz surowców daje sporo frajdy.

Plusy:

  • świetna, ładna, kolorowa szata graficzna i niesamowita jakość wydania
  • bardzo wysoka regrywalność i zbalansowana skalowalność
  • proste zasady, szybko się tłumaczy
  • dynamiczna rozgrywka
  • dość szeroki target
  • interesujący motyw zdobywania surowców i statków, które na koniec punktują.

Minusy:

  • dość dużo zależne od losowości

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.