Skip to main content

Pierwsza krew – The Others

Dawno nie pisałem nic o pierwszych wrażeniach z rozgrywki gry planszowej. Nie było nigdy okazji, bowiem planszówki, które grałem były albo w planach recenzenckich, albo to nie była moja pierwsza partia i nie było sensu tego opisywać. Jednak jestem kilka godzin po rozegraniu The Others, kolejnego hitu od Cool Mini or Not, który zaprojektował Eric M. Lang.

Fabuła gry jest według mnie całkiem ciekawa. Zaczyna się apokalipsa, jedyne specjalna jednostka FAITH może powstrzymać nadchodzącą zagładę. Jeden gracz kontroluje jeden z grzechów, reszta członków wspomnianej grupy uderzeniowej. To jest ciekawe kto może zatrzymać apokalipsę: wilkołak, wampir, wyhodowany demon, naukowiec czy nawet zwykły strzelec ;).

img_20161112_182114

Tura gracza składa się z ruchu i akcji (robi obie akcje osobno, w dowolnej kolejności). Ruch to po prostu przemieszczenie figurki do dwóch stref. Za akcję uznaję się atak lub wyczyszczenie strefy z żetonu (te dają jakiś efekt dla gracza prowadzącego grzech). Niezależnie od tych dwóch akcji możemy wykonać wszystkie czynności związane z budynkiem, jeżeli w jakimś jesteśmy (nawet tylko jak przechodzimy przez jedną strefę) – uzbrajamy się, zmniejszamy zepsucie, leczymy rany, itp.. Grzech ma tyle tokenów ilu jest graczy, każdy z nich może wydać po turze gracza. Z każdą rozgrywką losujemy scenariusz, przeciwnika, postacie, z których składa się oddział oraz jak wygląda mapa. FAITH wygrywa scenariusz po tym jak spełni wszystkie misje, zaś Grzech jeżeli jakaś misja FAITH-owi się nie udała lub po zabiciu nie ma figurki, którą można ją zastąpić (tak, gdy bohater umiera, gra nowym).

img_20161112_183248

To tak w telegraficznym skrócie. Figurki to jakiś obłęd! Wyglądają znakomicie. Graliśmy przeciwko Chciwości, którego awatar rozrywa sobie rękami paszczę, aby pochłonąć JESZCZE więcej. Szczegóły i wygląd figurek jest bardzo dobry, typowy dla Cool Mini Or Not. Reszta elementów również nie była zła, trochę jak jakość poziom Zombicide: Black Plague czy Blood Rage. Również przeciw stworom Chciwości trudniej się walczy się trudniej postaci mającej najwięcej przedmiotów – jesteś najbardziej chciwą osobą, ten grzech na ciebie wpływa.

Bardzo fajnym mechanizmem jest zepsucie i zdrowie. W wyniku walki, reakcji Grzechu czy żetonu możemy zwiększyć nam się zepsucie, ogółem nie ma to efektu do pewnego momentu. Przed walką możemy zwiększyć zepsucie o 1, wtedy mamy wszystkie bonusy wskazywane przez aktualny poziom zepsucia. Każda rana zasłania nam wybrany przez nas bonus.

Chytra baba z Radomia. Wiadomo, bo chciwość

Gra jest też bardzo kompaktowa, chwilę wcześniej graliśmy w Scythe’a, który ledwo się mieścił na moim stole. Zaś The Others spokojnie zajął z pół stołu, więc na nim znalazło się miejsca i dla kubków z napojami czy też talerzyków słodkościami.

Wiadomo, że grach z mistrzem gry wszystko zależy od tego jak mocnego mamy przeciwnika. Jeżeli ktoś zapomina o swoich akcjach lub robi nieciekawe reakcje nie zyska zbyt wiele, a wygrana z takim graczem to nie jest żadne wyzwanie. Z drugiej strony jeżeli ktoś podkręca poziom trudności nie mamy zbytnej zabawy i możemy się zniechęcić. No i jako, że walka to głównie rzut kością, to wiadomo jak to może wyglądać, możemy mieć raz lepsze raz gorsze. Aha, i fajnie jest to, że każdy członek oddziału ma swoją zdolność.

The Others to całkiem przyzwoita gra. Ładne figurki, niezbyt trudna mechanika, poziom wyzwania zależy od gracza sterującego Grzechem, wysoka modułowość i regrywalność. Na pewno postaram się rozegrać więcej partii i zrecenzować ten tytuł.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.