Skip to main content

Kingdomino – zDOMINOwane królestwo

Dziś Bruno Cathala Day, to trzeba dać jakąś recenzję związaną z tym dniem. Games Factory Publishing dobrze wie, że jestem fanem tego autora, dlatego z zadowoleniem przyjąłem propozycję zrecenzowania najnowszej jego pozycji – Kingdomino.

Ale jak to… domino?

Kolorowa i cukierkowa ilustracja kojarzy się z grą rodzinną. Mimo tego bardzo przypadła mi do gustu kreska i ten styl rysowania. Okładka przedstawia się interesująco, bowiem mamy typy terenów łączące się w większe pola, ale również dziury w owym królestwie, które mogą wystąpić w czasie rozgrywki. W środku znajdziemy przyciągające wzrok zameczki, pionki króla oraz mnóstwo prostokątnych płytek. Wszystko jest obsadzone szatą graficzną podobną do tej, z okładki. Muszę powiedzieć, że wspomniane kafelki są bardzo wytrzymałe. W czasie pewnej partii przypadkowo część została zalana (gorącą herbatą!), a po przetarciu ich nie ma w ogóle śladu jakiegoś uszkodzenia. Nawet się nie rozwarstwiły. To jest dopiero dobre wykonanie.

kingdomino-002

Z woreczka wyciągamy 4 kafelki (dla rozgrywki trzy osobowej, tylko 3) oraz tyleż samo na następną turę. W pierwszej rundzie kolejność graczy jest losowa i ustawiamy w niej pionki na płytkach. W turze robimy dwie rzeczy: a) bierzemy płytkę, na której stoi nas pionek oraz od razu dokładamy do naszego królestwa b) wybieramy następny kafel, który chcemy mieć. Oczywiście te akcje mają kilka warunków, skoro gra bazuje na domino to dokładając kafel do królestwa musimy przyłączyć go co najmniej jednym terenem pasującym do poprzedniego. Mamy 6 typów terenu: woda, las, łąka, pole, bagno i kopalnie – występują one w różnej liczbie i kombinacji. Również tworzone królestwo nie może być większe niż kwadrat 5×5, a zamek nie musi być koniecznie na środku. Jeżeli nie mamy jak dołożyć dany kafelek, musimy go odrzucić. Po tym jak wszyscy wybrali następny kafelek (oczywiście każdy wybiera jeszcze niezajęty), wyciągamy nowe na następne tury i układamy je w kolejności rosnącej (na tyle jest napisany numer kafla). Gra się kończy w momencie, gdy zostanie dołożona przed wszystkich ostatnia wybrana płytka. Wtedy gracze zliczają punkty: sprawdzają tereny, które łączą się w całość i mnożą razy liczbę koron (niektóre pola mają ją w rogu) w danym obszarze. Osoba mająca najwięcej punktów, wygrywa.

kingdomino-003

Jak ktoś chcę urozmaicić rozgrywkę powinien spróbować poniższych wariantów: Dynastia – gramy 3 razy z rzędu i wygrywa osoba mająca największą liczbę punktów po tych partiach. Królestwo środka – jeżeli zamek jest idealnie na środku królestwa dostajemy 10 dodatkowych punktów. Harmonia – jeżeli nie odrzuciliśmy żadnej płytki, mamy dodatkowe 5 punktów. No i jest też zaawansowany wariant dla dwóch graczy, w którym używa się wszystkich kafli, a królestwo może mieć rozmiar 7×7.

Królestwo z domino

Po pierwszej partii miałem mieszane uczucia. Jak to domino? Jakże to tak? Lekki zawód zaczął targać moimi myślami. Jednak już po następnej partii stwierdziłem: “Ale to jest dobre!”. Ten tytuł jest naprawdę niepozorny, powinien spodobać się dzieciom, ale też osobom lubiącym Carcassonne czy Królestwo w budowie.

kingdomino-004

Sądziłem, że pierwszy gracz zawsze będzie na pierwszej pozycji i nie pozwoli innym wybrać dobrego kafelka. Jako, że są one układane w odpowiedniej kolejności, a nie losowo, to na pierwszej pozycji będą niezbyt ciekawe opcje, najczęściej bez żadnej korony. Za to dalej nie raz będą kuszące płytki mogące dać wiele punktów. Nawet jeżeli ostatni gracz musi wybrać ochłap, to nic straconego, bowiem będzie pierwszy wybierał nowy kafelek.

kingdomino-005

Lekka negatywna interakcja również występuje w tej grze. Mianowicie, można przyblokować gracza tak, aby wybrał kompletnie nie pasujący mu kafel i go musiał odrzucić. Jednakże te sytuacje są niezwykle rzadkie i występują raz czy dwa w czasie całej partii.

kingdomino-006

Być może zastanawiacie czy w tej grze występuje jakaś możliwość zastosowania taktyki czy też strategii. No, raczej bardzo w małym stopniu. Głównie opierają się te strategie na sposobie jakim budujemy nasze królestwo. Czasem warto pomyśleć jak ułożyć kafelki by nie powstały dziury oraz wyciągnąć z nich jak najwięcej punktów. Drugą oczywistą rzeczą w zarządzaniu naszym królestwem jest wybór kolejnego kafla – zdecydujemy się na taki, który da nam najwięcej punktów. Nawet jeżeli rywale zmusili nas do wyboru, to zamiast się zniechęcać lepiej wymyśleć jak go wykorzystać do uzyskania punktów.

Zauważyłem, że ta pozycja ma jedną strategię wygrywającą – kopalnie. Jest to najrzadszy, a zarazem najbardziej punktujący teren. Jeżeli jeden z przeciwników zacznie gromadzić sobie zbyt dużą liczbę tych pól możemy być niemalże pewni, że to on wygra. Nawet jeżeli chcemy go powstrzymać, to nieraz szkodą dla nas, w rozgrywce dwuosobowej oznacza to, że i tak przegramy, a dla innych wariantów, że wygra inny gracz. Jednak właśnie, aby uniknąć przypadkowego zwycięstwa stworzono wariant Dynastia. W następnych partiach mamy szansę się odkuć i mimo druzgoczącej porażki w poprzedniej rozgrywce, to nadal możemy wygrać.

kingdomino-007

A skoro o wariantach mowa, to nie są może one zbyt wybitne, ale trzymają fason. Urozmaicają rozgrywkę, zmuszają do innego podejścia do niej, a nawet czynią atrakcyjniejszą dla bardziej zaawansowanych graczy. Szczególnie jeżeli w rozgrywce dwuosobowej połączymy wszystkie na raz :).

Właśnie! Skalowalność, jak to z nią jest? No, bardzo dobrze. W zależności od liczby graczy bierze udział w grze pewna liczba płytek. W przypadku wariantu dwuosobowego w turze wybiera się po dwie płytki dając tym samym większe pole do popisu swoim zdolnością strategicznym. W rozgrywce trzy- i czteroosobowej występuje szczypta losowości, która nie jest tak drażniąca i nie ma większego wpływu na wygraną. Owszem, pozwola czasem komuś dobrać najlepszą opcję, ale jak wspomniałem, kolejność graczy się zmienia – z tego względu każdy ma szansę dobrać idealny dla niego kafelek.

kingdomino-008

Myślę, że ze względu na losowy dobór kafli nie muszę rozpisywać się na temat regrywalności – każda rozgrywka będzie inna, a więc też inaczej musimy podejść do niej.

Kamień w kamień

Kingdomino jest prostą, można rzecz rodzinną grą. Jednak – co ciekawe – spodobał się też osobom nieco bardziej doświadczonym. Szczypta losowości, niewielka doza kombinowania i garść sprytu dają ciekawe doznania podczas partii tego tytułu.

Plusy:

  • porządne wykonanie (szczególnie kafli)
  • dobra pozycja dla rodzin i dzieci…
  • … ale nieco bardziej doświadczony gracz znajdzie coś dla siebie
  • niewielkie warianty zmieniające całkowicie podejście i myślenie podczas partii
  • drobne myki taktyczne i strategiczne
  • dobrze rozwiązana skalowalność i regrywalność

Minusy:

  • wygrywająca strategia na kopalnie

Dziękuję wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie egzemplarza do recenzji

gfp

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.