Skip to main content

Subiektywny przegląd twórczości Bruno Cathali

Każdy ma jakiegoś twórcę gier planszowych, którego uznaje za mistrza. Nieważne co stworzył, kto wydał i jaka gra by nie była uznawany jest w naszej opinii za najlepszego autora planszówek. U mnie jest to bez wątpienia Bruno Cathala. W kolekcji mam 21 jego tytułów (30 licząc dodatki i promki). Myślę, że nie co znam jego twórczość i można uznać mnie za Cathalofana. Zapraszam więc na przegląd ciekawszych – według mnie – jego dzieł. Nie jest to jakiś ranking czy w inny sposób uporządkowana lista, kolejność całkowicie przypadkowa.

Madame Ching

1_madame_ching

Marynarski klimat. Głównie to przekonało mnie do zapoznania się z tym tytułem. Jest to pewno najsłabsza gra Bruno Cathali i najmniej ograna (licząc tylko te zagrane). Ale to wbrew pozorom nie jest żadna uszczypliwość czy złośliwość z mojej strony. Dość niska integracja między graczami i raczej pasjansowa rozgrywka to pewien wyznacznik gier tworzonych przez tego autora. Madame Ching to gra w tematyce pirackiej, w dodatku bazujący na postaci historycznej, a jeszcze ciekawsze jest to, że akcja tej pozycji nie rozgrywa się w okolicach Morza Karaibskiego. Nie, nie, tym razem klimaty orientalne i Morze Południowochińskie.

Każdy z graczy wciela się pomocnika słynnej Madame Ching. Główną mechaniką jest zarządzanie ręką, a także swoim szczęściem. Karty mają różne kolory i liczbę. Numer na niej określa kolejność ruchów – zaczyna osoba, która zagrała najwyższą kartę. Jeżeli kolor karty zgadza się do jakiegokolwiek zagranej przez nas wcześniej, poruszamy nas statek na prawo – w przeciwnym wypadku na ukos. Aby kontynuować podróż musimy dostawiać wyższą kartę, jeżeli tego nie zrobimy (lub jak nie możemy kontynuować podróży, bo dopłynęliśmy do skraju planszy) zgarniamy kafelek misji przypisany do pola. Po wypełnieniu odpowiednich misji dostajemy bonusy, bo zebraniu odpowiedniego zestawu bonusów przejęliśmy dowodzenie nad statkiem Madame Ching i wygrywamy grę.

Nie jest to trudne, prawda? Używanie bonusu atakującego gracza to jedyna bezpośrednia interakcja z nim, inna to tylko ściganie się z nim o jakąś misję. Jest to tytuł przeznaczony raczej dla niezaawansowanych graczy oraz rodzin. Do rozegrania partii o piratach nie trzeba mnie namawiać zbyt długo, a choć Madame Ching specjalnie nie chwyciła mnie za serce, to jednak uważam tę pozycję za całkiem udaną grę.

Mały książę: Stwórz mi planetę

Mały Książę

Kolejna gra rodzinna, dla dzieci czy każuali, ale już mamy negatywną interakcję. W recenzji  sporo narzekałem, że nie podoba mi się to, że taki poziom wredności ma pozycja oparta na tej książce. Do pogrania w gronie znajomych lubiących podkładać sobie świnie jak najbardziej mi pasuje, ale nie jako gra rodzinna. Bardziej familijny klimat posiada druga część tej gry, oparta o film animowany z 2015, ale Mały książę: Droga do gwiazd nie ma tego ducha jak pierwsza część. No i dla mnie jest nudna, aż w czasie gry co chwilę zerkałem czy naprawdę to dzieło duetu Bruno Cathala i Antoine Bauza.

Abyss

3_abyss

Polityczne rozgrywki wielkich tego świata. No może nie tego, ale podwodnego na pewno :). W Abyss wcielamy się w polityka z wielkimi aspiracjami. Szukamy wpływy wśród sojuszniczych ras, przyciągamy na swoją stronę skorumpowanych lordów oraz zajmujemy strategiczne lokacje. Bardzo ciekawie jest ukazany brudny świat polityki, co prawda w dodatku jest to jeszcze lepiej pokazane (niestety, nie grałem, ale czytałem instrukcję i podoba mi się ten motyw z czarną perłą). Jak na tematykę zaskakuje kolejny brak interakcji między graczami. Na uwagę zasługuje szata graficzna tej pozycji, która jest niesamowita.

Więcej znajdziecie w recenzji.

Piraci: Karaibska Flota

Tym tytułem wracamy do rodzinnych gier, a zarazem do pirackiego klimatu. Oryginalnie Boomtown opowiada o górnikach i ich kopalniach, jednak Egmont zmienił tematykę grę na bardziej przyswajalną. Bardzo ładnie zilustrowana polska edycja na pewno zaciekawi wiele osób. Jest to bodajże pierwsza gra Bruno Cathali w kolekcji oraz pierwsza gra tego autora, którą zrecenzowałem. Prosta mechanika, miła szata graficzna oraz zacięte licytacje to jest coś, co zachęciło mnie do wypróbowania tej gry.

Bardziej szczegółowe informacje są w recenzji.

7 cudów świata: Pojedynek

5_7_cudow_swiata_pojedynek

Oczywiście nie mogło zabraknąć tej pozycji. Duet Antoine Bauza i Bruno Cathala znów atakuje, tym razem świetną grą dwuosobową. Nie oszukujmy się, tryb dwuosobowy 7 Cudów Świata nie należy do najlepszych, wymagało to nowej produkcji. Gra nagrodzona i doceniona w wielu krajach na całym świecie. Fani wyrażali podziw oraz aprobatę dla tego tytułu. Wielu osobom, którym nie przypadła do gustu tradycyjna wersja 7 Cudów Świata, ta ich chwyciła za serce. Osobiście uważam tę grę za jedną z lepszych dwuosobówek, jestem pewien, że by trafiła do mojego Top 3.

Oczywiście, więcej światła może rzucić recenzja.

Shadows over Camelot

6_shadows_over_camelot

Wiem, wiem. Gra kooperacyjna, więc część osób może kręcić nosem. Jednak jest to pierwsza gra z motywem zdrajcy, co prawda ten koncept w tym tytule nieco się przestrzał. Owszem, w takim Battlestar Galactica czy Martwej Zimie sprawdza się o wiele lepiej. Jednak z tą grą jest jak z Dominionem – jest już wiele lepszych deckbuildingowych, ale dużo osób nadal preferuje Dominiona. Przygodowa gra w klimatach legend arturiańskich to niezła gratka. Wyprawy wzięte prosto z opowieści o Królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu mogą zachęcić do gry. A sama mechanika kopie graczy po tyłkach, że czasem zdrajca niewiele musi się starać.

Tak, wiecie co teraz będzie? Owszem, link do recenzji.

Longhorn

7_longhorn

Inna dwuosobowa gra, która śmiało byłaby w trójce moich ulubionych tytułów tylko na dwie osoby. Bardzo ciekawa pozycja o krowokradach. Mankala bardzo sprytnie wpleciona w mechanikę jest genialna. Zachwyciła mnie w tej grze prostota oraz możliwość podkopania przeciwnika. Właśnie ta negatywna interakcja i zależności kombinacyjne również mogą przyciągnąć do tej pozycji. No i bardzo ciekawa szata graficzna.

Informacje, o których chcielibyście się dowiedzieć są w recenzji.

Cyklady

8_cyklady

Chyba najczęściej grany przeze mnie tytuł tego autora. Wspaniałe figurki, przepiękne wykonane, zacięte licytacje i wojny o wyspy na archipelagu. Cyklady przenoszą nas do starożytnej Grecji, wraz naszą armią będą podróżować mitologiczne istoty. Zarządzanie swoim ludem, armią, miastami i wyspami jest bardziej skomplikowane niż się wydaje, zwłaszcza, że jeszcze trzeba z innymi prześcigać się w licytacji o przychylność bogów.

Co nieco o podbijaniu greckiego archipelagu jest w recenzji, a bardziej ciekawscy powinni poczytać też o dodatku.

Mr. Jack Pocket

Czy Sherlock Holmes przechytrzy Kubę Rozpruwacza, czy jednak jest na odwrót? Łowca stała się myśliwym, czy może jednak nadal jest w pozycji uciekającego? Kto tu jest przypartym do muru. Wiem, że to nadal duży nietakt i ujma dla mnie jako fana gier Bruno Cathali, ale nadal nie zagrałem w tradycyjnego Mr. Jacka. Za to Mr. Jack Pocket kilkanaście razy. Te zmylanie, zacieranie tropów oraz klimat śledztwa strasznie mi się spodobały. Te przytłoczenie i psychologiczne gierki każdej ze stron jest niesamowite i każdy powinien tego uświadczyć.

O tym jak przyłapać Kubę lub wymknąć się spod podejrzeń Sherlocka można poczytać w recenzji.

Five Tribes

10_five_tribes

Najlepsza gra tego autora, a przynajmniej ja tak uważam. Klimat mistycznej Arabii jest bardzo wciągający. Jednak nie tylko dżini budują tę pozycję. Oczywiście genialna mechanika mankali dająca morze możliwości. Zdecydowanie Longhorn jest jedyne przedsmakiem i jakby podwalinami pod Five Tribes.

Każdy z graczy wciela się w kupca, który przybywa do miasta Naqala widząc w nim wiele możliwości. W tym celu będzie szukał poparcia u pięciu plemion zamieszkujących sułtanat. Z dowolnego pola bierzemy wszystkie meeple i ustawiamy na polach po jednym (nie można się cofać). Ostatni posiadany pionek musi być położony na kaflu, który również ma taki pionek tego koloru. Wtedy zgarniamy do siebie wszystkie meeple tej barwy i stosujemy akcję związaną z danym plemieniem, a na końcu możemy wykonać efekt kafelka. Gra się kończy w momencie, gdy ktoś już nie ma żadnego ruchu.

Przed każdą rundę jest, a jakże, licytacja o kolejność działań w turze. Im więcej damy, tym większa szansa na zrobienie dobrego ruchu. A właśnie, jaki jest dobry ruch? No właśnie nie do końca wiadomo, bowiem jest naprawdę sporo możliwości. Nieraz długo siedzimy nad planszą i nie widzimy ruchu, który jest bardzo prosty, a zarazem dostarczający sporo korzyści. Szczerze mówiąc jest to nieraz frustrujące i paraliżujące. Nie mniej właśnie przez tę rywalizację i morze ruchów gra strasznie przypadła mi do gustu. A dodatki tylko polepszają wrażenie z tej rozgrywki. Szkoda, że REBEL porzucił temat polonizacji tej planszówki, ale mam nadzieję, że ktoś się nią zainteresuje.

Konkluzja

Jest wiele gier w mojej kolekcji, którym autorem jest Bruno Cathala, ale nie grałem lub nie miałem okazji się lepiej zapoznać, np. Senji, Zlot Czarownic czy Jamaica. Jak wspomniałem, moim celem jest posiadanie wszystkich gier Cathali w kolekcji, ale może to być trudne przez niemalże nieosiągalne tytuły jak Animalia czy Sobek. Jednak staram się sukcesywnie zwiększać o kolejne pozycje.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.