Skip to main content

Ninja Koty – Przebiegłe koty znające sztuki walki

Sprytne i nieuchwytne koty ninja ukradły skarb i wracają do swojego mistrza. Prawie by im się udało, ale samurajowie strzegący artefaktu zorientowali się, że jest coś nie tak. Teraz trzeba uciekać, ale do mistrza wróci tylko jeden kot. Ninja Koty to autorski projekt Oskara Wiśniewskiego, a wydawany przez to Kudu Games. Gra reklamuje się jako tytuł dla miłośników Roju, Hej, to moja ryba! i Neuroshimy Hex!. Postanowiłem to sprawdzić :).

Wracajmy do mistrza

Widać, że prototyp jest w późnej fazie rozwoju, zatem coś tam o szacie graficznej mogę powiedzieć. Każdy kafelek ma na sobie budynek, więc po rozłożeniu gry widać tę wioskę. Oprawa jest bardzo ładna, już swoją myślą przywodzi Kraj Kwitnącej Wiśni. Do gustu przypadły mi rysunki kotów, można zobrazować jak wyglądałby kot-ninja. Szkoda tylko, że te rysunki różnią się jedynie kolorem stroju, a nie też chociażby pozycją. Karty taktyk przypominają japońskie ryciny malowane pędzlem. Cała szata graficzna przyciąga wzrok i jest po prostu ładna.

ninja-koty-001

Setup? Układamy z heksów planszę (sześcian foremny, 19 heksów, podobnie jak w Neuroshimie Hex!). Karty dzielimy, tak, aby mieć kilka talii z każdą taktyką. Gracze wybierają pole startowe – nie może być to płytka zajęta przez gracza – oraz jedną talię taktyk (pozostałe składamy w całość i tasujemy). W swoim ruchu będziemy alarmować sąsiedni kafelek oraz zagrywać jedną kartę. Co to znaczy? Alarmowanie to nic innego jak odwrócenie kafelka na stronę samuraja (nie można ze strony samuraja na zwykłą). Jeżeli zagrana karta zgadza się symbolem z płytką przed chwilą zaplanowaną, to aktywuje się efekt danej karty. A co to jest? Najczęściej ruch lub ponowne zaalarmowanie (często bywa, że są to oba efekty), ale także zamiana dwóch sąsiadujących pionków, usunięcie płytki, czy użycie efektu wierzchniej karty z talii odrzutów. Jeżeli po czyimś ruchu ktoś został otoczony, tzn. wokół jego pionka są same płytki samurajów i inne pionki, to zostaje wyeliminowany. Wygrywa osoba, która nie została wyeliminowana, kiedy reszta graczy już nie gra.

Liczy się taktyka

Takie szybkie, przyjemne i małe tytuły nazywam “grami do piwa”. Ze względu na niewielkie rozmiary zmieszczą się na stoliku w pubach, poza tym dynamiczna rozgrywka pozwala w międzyczasie zająć się napojem alkoholowym, a w dodatku mocno nie absorbują gracza. W bydgoskiej Cybermachinie Ninja koty przyjęły się dobrze (słyszałem, że w Olsztynie również :D).

Ta kompaktowość i dynamizm urzekły mnie w recenzowanej pozycji. Kojarzycie inny tytuł wydawnictwa Kudu Games – Bonsai? Tutaj mamy podobną sytuację, ale w tamtej grze drzewo nam się mogło nieco rozrosnąć. A powierzchnia zajmowana przez Ninja Koty raczej jest stała i niewielka.

ninja-koty-002ninja-koty-003

Dynamika gry powoduje, że czas partii jest dość krótki. Chyba najdłuższa rozgrywka trwała 15 minut, bo wszyscy starali się wymyślić jakąś strategię wygrywającą oraz nie każdy łapał reguły rządzące tym tytułem. Nie męczyło mnie takie podejście, ani nikt z uczestników zabawy nie czuł, że gra się ciągnie, ale szukanie w tej planszówce większych strategii mija się z celem.

ninja-koty-004

Dlaczego? Bo to naprawdę szybki filler. Mam pięć kart na ręce i odwracam płytkę, aby uruchomić interesujący mnie efekt. Czasem trzeba pomyśleć jak najlepiej wykorzystać możliwe ruchu i nieco pokombinować, ale nie jest to jakaś masakryczna optymalizacyjna strategia.

ninja-koty-005

Z dynamiczną i krótką rozgrywką przychodzi inna cecha. Myślicie, że na jednej partii się posiedzenie skończy? Oj nie, 3-4 już prędzej. Przy tym tytule objawia się dobrze syndrom jeszcze jednej partii. I tu też objawia się drobna wada tej pozycji, mianowicie żmudny setup. Nie jest jakoś długi czy męczący, ale nieco uciążliwy, bo trzeba odpowiednio rozłożyć kafelki i rozdzielić karty. Jednak jeżeli gracze już wiedzą jakie są zasady Ninja Kotów, to mogą w przygotowaniu gry pomóc

ninja-koty-006

Z każdą następną partią chcemy być bardziej sprytni i mieć lepsze wyniki. Dostając na start inne karty i mając nowy układ planszy możemy pokazać, że nasza wygrana nie była przypadkiem. Przez tę modularną planszę i losowy zestaw kart startowych regrywalność tego tytułu jest całkiem niezła. Ze skalowalnością też jest dobrze, w każdym składzie osobowym gra się podobnie i nikt nie czuł się poszkodowany. Na dwóch nawet jest więcej kombinowania, bo każdy gracz ma po dwa pionki, a swojej turze rusza jednym. A jak z losowością? Czasem się zdarzy, że nie będziemy mieli karty, która pozwoli nam na aktywację efektu. Jednak jej wpływ jest baaaaaaaaardzo znikomy.

ninja-koty-007

Oczywiście muszę się odnieść do tego jak ta gra jest reklamowana, przypominam “tytuł dla miłośników Hej, to moja ryba!, Roju i Neuroshimy Hex!”. Mamy modularną planszę, składającą się z heksów (Hej, to moja ryba!. Tam też kafelki znikały, tutaj się obracają), wygrana przez otoczenie przeciwnika (Rój) oraz sporo kombinowania (Neuroshima Hex!). Nie mniej ostatni tytuł – poza heksami – ma najmniej wspólnego z tą pozycją.

ninja-koty-008

I na koniec mała ciekawostka: uznałem, że fajnie by było mieć jednak jakąś matę czy planszetkę na te kafle. I co? I jest wersja gry do wsparcia z taką matą ;).

Wojownicze koty ninja

Ninja Koty to przyjemna, szybka i miła gra. Taktyczne podejście, doza kombinowania i krótki czas partii to atuty tego tytułu. Myślę, że nie ma się co długo zastanawiać, tylko wspierać :).

Plusy:

  • kompaktowy rozmiar
  • dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady gry, ale mechanika zmusza do myślenia
  • doza kombinowania i taktyki
  • przyjemna szata graficzna
  • dobra regrywalność

Minusy:

  • lekko uciążliwy setup

Wydanie Ninja Kotów do 19 listopada można wesprzeć na portalu Wspieram.to.

wspieram

Dziękuję wydawnictwu Kudu Games za egzemplarz do recenzji.

kudugames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.