Skip to main content

Terraformacja Marsa – Czerwona planeta będzie niebieską!

Nie Projekt Mars One pobudza wyobraźnię i trzeba przyznać, że Mars jest modnym tematem. Również ostatnio gości w planszówkach. Dotarcie na tę planetę i kolonizacja to dopiero początek. Dalej będzie przekształcanie terenu, tak by Mars był zdatny do życia. Teraz zacznie się terraformacja.

img_1070

Eurogra z suchym klimatem

Krajobraz na Marsie jest, nomen omen, mało ciekawy. Wszędzie te czerwone skały i nie ma co tu zwiedzać. Twórca szaty graficznej musiał się nieźle postarać, aby uatrakcyjnić wygląd tej planety. Karty zawierają ilustracje różnych budynków, przestrzeni kosmicznej, czy zmienionego terenu. Nadal jest czerwono i monotonnie, ale nieco ciekawiej niż zwykłe zdjęcia Marsa. Zresztą ciężko złagodzić lub poprawić ten nieprzyjazny wygląd owej planety. Po prostu, jest ciężko, ciemno i czerwono, to taki urok – rozumiem, jeżeli ktoś uzna, że gra graficznie nie powala, ale na moje ma swój klimat. Na kartach raz widnieją ilustracje, innym razem zdjęcia. Nie jest to może jakaś ujma, ale kiedy miałem same ilustracje i nagle dostałem zdjęcie to długo się przypatrywałem, aby dostrzec coś, co mi w niej nie pasowało. Kupując tę grę dostajemy tonę różnych elementów: z milion kart, sporo różnokolorowych znaczników i całkiem pokaźną liczbę żetonów. Właściwie nie mam tutaj żadnego zażalenia, za tę cenę jest naprawdę nieźle. Ale muszę negatywnie ocenić wypraskę, która jest najpewniej najgorszą wypraską na świecie. Już po pierwszym otwarciu było wgnieciona, zaś po drugim transporcie się rozdarła. W środku mamy multum kart, to fakt, ale niestety część z nich zawiera błędy – na szczęście to niewielki procent, więc może nawet w czasie jednej partii ich nie uświadczymy.

img_1071

Instrukcja jest nieintuicyjna i trochę słabo napisana, ale zasady nie są jakoś mocno trudne. Każdy gracz wybiera korporację – u nowych to zawsze będzie początkująca, zaś u znających tytuł zaawansowana. I to nie jest tak, że wszyscy grają jednym rodzajem korporacji, po prostu można mieszać. Bardzo miłe rozwiązanie, bowiem nie trzeba zmieniać poziomu gry ze względu na nowicjusza, a ten i tak ma szansę. Za startowe korpo dostajemy 42 kredyty i 10 projektów (dla zaawansowanych będzie inaczej). I tu przychodzi pierwsza trudność gry, bowiem dostajemy 10 kart. I skąd nowy gracz będzie wiedział, co ma robić?

img_1075

Początkowo chciałem pokrótce opisać mechanikę gry, ale stwierdziłem, że za dużo mi to zajmuje, więc aby oszczędzić czytania postanowiłem podejść do tej części recenzji inaczej. Do dyspozycji mamy kilka akcji: zagranie karty, użycie projektu standardowego, uzyskanie tytułu, ufundowanie nagrody, skorzystanie z akcji niebieskiej karty oraz dwie czynności z planszetki: zamiana 8 jednostek roślinności w las oraz zamiana 8 jednostek ciepła w wzrost temperatury. Najczęściej wykorzystywaną akcją będzie zagranie karty, są to tak zwane projekty, które w fazie badań otrzymujemy (z 4 wybieramy, co zachowujemy, płacząc za każdy 3 M€). Część daje efekt jednorazowy, inne stały, a jeszcze inne dają nam akcję i bonusowe ikony do niektórych efektów. Wszystkie nasze czynności będą służyły do zwiększenia produkcji, czy współczynników. W fazie produkcji dostajemy produkowane zasoby. Na koniec rundy sprawdzamy czy planeta jest już sterraformowana, czyli czy wszystkie współczynniki globalne mają maksymalną notę. Jeżeli tak, to gra się kończy i przystępujemy do liczenia punktów.

img_1079

To mówisz, że wybuch atomowy zwiększy globalną temperaturę?

Terraformacja Marsa jest grą kombinacyjną. Warto poznać przed grą znaczenie kart, aby wiedzieć jakie mamy możliwości i co dają nam bonusy. Jak wspomniałem najważniejszą akcją będzie zagrywanie kart, aby czerpać z nich największą korzyść. Jest to swego rodzaju budowanie silnika, pozwalającego na lepszy rozwój korporacji, którą zarządzamy. A im lepiej zarządzana korporacja, tym łatwiej uzyskać zysk z terraformacji planety.

img_1076

Przy pierwszej grze napotkałem się z pewną barierą, z którą przechodził też każdy nowy gracz uczestniczący ze mną w rozgrywce. Zasady są dość nietrudne i intuicyjne, ale trzeba przebrnąć przez tłumaczenie i zapoznanie się o co tu w ogóle chodzi. Po pierwszej turze jest wszystko jasne, ale zanim do tego dojdzie, to może przyjść zniechęcenie. Szczerze mówiąc, ja prawie odpuściłem pierwszą partię, bo za często się pytałem siebie “o czym do mnie tu mówią?”. Poza tym przy pierwszej rozgrywce te karty są dla nas niezbyt jasne, więc dopiero po jakimś czasie widzimy zazębiające się mechanizmy i nasze karty działające niczym trybiki.

img_1080

W tej grze mamy do dyspozycji wiele dróg do wygranej. Oczywiście wszystkie nasze ruchy będą uzależnione od posiadanych kart, ale przecież nie będziemy musieli wszystkiego zagrywać, lecz rozważymy co z czym najlepiej się łączy. I potem staramy się nasz w plan wcielić w życie: czy to będzie czerpanie punktów za działania innych (np. zwierzęta, czy imigranci), czy gromadzenie wpływów z własnych działań.

img_1081

Gra posiada kilka wariantów rozgrywki, które można porównać do stopni trudności. Właściwie to ma trzy tryby rozgrywki (podstawowy, zaawansowany, erę korporacyjną), a w każdym z nich można korzystać z draftu. Niestety o ostatnim trybie niewiele powiem, bo wśród rozgrywek testowych nie zdecydowaliśmy się na draft (a deadline goni :/). Za co serdecznie przepraszam moich czytelników i firmę REBEL. Wariant podstawowy to korporacja bazowa oraz 10 darmowych projektów. Zaawansowany daje nam już różnorodne firmy, które różną się warunkami startowymi. Era korporacyjna to najdłuższy i najbardziej ciekawy wariant, przede wszystkim mamy na start zerową produkcję, a poza tym więcej kart, które wprowadzają interesujące efekty.

img_1082

Kilka dróg do zwycięstwa, 3 warianty gry (które można łączyć z innym) oraz miliard kart. Wiecie pewno do czego dążę? Tak, ta gra jest regrywalna i to niesamowicie. Za każdym razem nasza planeta wyglądała inaczej, każdy dążył inaczej do wygranej. Każdy decydował się na inne zagrywki. I zależnie od wariantu wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Nie miałem okazji rozegrać partii na dwie osoby (znów muszę wykazać skruchę, już przypomniałem sobie czemu nie recenzuję eurogier), więc nie mam pełnego obrazu skalowalności, ale czasowo rozgrywki na 3 i 4 osoby wyglądały podobnie. Warunkiem zakończenia gry jest doprowadzenie współczynników planety do pewnego poziomu, więc podejrzewam, że gra dla dwóch osób będzie również trwać 2-3h (do pierwszej rozgrywki można dodać 1h).

img_1085

A właśnie. Skoro partia kończy się, gdy osiągniemy pewne cele, więc czy będzie możliwe przeciąganie końca gry w nieskończoność? No trochę można przedłużać, ale karty są tak skonstruowane, że nie da się zrobić tak, że przedłużamy partię nie wiadomo jak długo. Raz gracze uparli się, żeby odłożyć maksymalnie jak się da osiągnięcie celów końca gry. Właściwie to raz im przeszkodziłem, ale potem zabrakło mi kart podwyższających odpowiednie współczynniki. 3 albo 4 tury później okazało się, że już mamy sterraformowaną planetę.

img_1086

Wreszcie można tu zamieszkać

Choć sam się dziwie, że mówię to o grze w stylu europejskim, ale Terraformacja Marsa to bardzo dobry tytuł. Powolny rozwój i mało opcji do wykonania na początek pokazują, że przemiana Marsa w planetę zdatną do życia jest procesem długotrwałym i żmudnym. To nie bimber i cukierki. Jako cwany terraformator i zarządca korporacji musimy sprytnie wykorzystywać dostępne akcję, by nie wzbudzić podejrzeń przeciwnika oraz uzyskać jak najlepsze wpływy. Naprawdę cieszyłem się tworząc kombinacje i zazębiające się mechanizmy, choć nigdy nie wygrałem, to uważam Terraformację Marsa za dobra rozgrywkę.

img_1087

Plusy:

  • marsjańska, mroczna i monotonna stylistyka
  • multum elementów za (stosunkowo) niedużą cenę
  • wiele dróg do wygranej
  • kilka wariantów rozgrywki
  • dobra skalowalność i regrywalność
  • stały, przewidywalny czas gry

Minusy:

  • drobne błędy edytorskie
  • wypraska, która na starcie jest już zniszczona
Pierwszy raz od dawna nie mogłem znaleźć weny do pisania, zainspirowały mnie Planszówki we dwoje, więc zapraszam również do ich recenzji.

Dziękuję wydawnictwu REBEL za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo REBEL

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.