Skip to main content

Shadows over Camelot – Drużyna Okrągłego Stołu

Któż z nas nie zna choć w jakimś stopniu legend arturiańskich? Dzielni rycerze, wyprawa po Święty Graal, walka ze złem, itp. Temat bardzo dobry, ale chyba niezbyt popularny w planszówkach – właściwie poza Avalonem nie znam innej gry z tą tematyką. Oczywiście nie licząc recenzowanej pozycji, czyli Shadows over Camelot, która jest raczej grą przygodową niż imprezową.

Przy okrągłym stole

Opakowanie wypełnione jest różnymi elementami: figurki, żetony mieczy, plansze na których będzie toczyć się rozgrywka i kości. Okładka przedstawia gromadzące się siły dobra i zła, które już za chwilę, zaraz, jeszcze jeden moment i skoczą sobie do gardła, a to wszystko odbywa się na tle Camelotu. Elementy gry wykonano starannie, szczególnie do gustu przypadły mi figurki rycerzy, ale inne (katapulty, Saksoni i Piktowie) też są niczego sobie. Jeżeli chodzi o szatę graficzną, to mam do niej mieszane uczucia. Jest poprawna, czytelnia i odpowiednio przedstawia, co ma przedstawiać – ale jest jakaś taka szarawa, matowa i nie przyciągająca do siebie.

shadows-over-camelot-002

Każdy gracz będzie wcielał się w Rycerza Okrągło Stołu. Talię ośmiu kart lojalności tasujemy i rozdajemy uczestnikom zabawy po jednej, w tej talii jest jedna karta zdrajcy, więc może okazać się, że nie każdy ma taki sam cel. W swojej turze mamy dwie fazy: postępu zła i heroicznych czynów. W tej pierwszej mamy trzy akcję do wyboru: utrata punktu życia (na start 4, oznaczane przez kostki), dołożenie katapulty przez pole z Camelotem lub pociągnięcie karty i zastosowanie się do jej efektów. Czyn heroiczny to również jedna akcja do wyboru: przejście na misję, użycie akcji przypisanej do misji, zagranie specjalnej białej karty, odrzucenie 3 identycznych kart, aby uleczyć się o 1 lub oskarżyć innego gracza o bycie zdrajcą (jeżeli na stole leży 6 mieczy lub jest 6 maszyn oblężniczych). Możemy utracić punkt życia, aby wykonać jeszcze raz czyn heroiczny, ale nie możemy dwa razy tego samego. Za wykonaną misję dostajemy nowe karty, odzyskujemy życie oraz dokładamy karty. Przegrana misja generuje negatywne efekty, jak dołożenie czarnych mieczy na stół i utrata zdrowia. Gra może skończyć się na kilka sposobów = porażką rycerzy i wygraną zdrajcy gdy: wszyscy rycerze nie żyją, pole przed Camelotem zapełniło się katapultami lub na stole jest 12 mieczy i co najmniej 6 czarnych. Rycerze wygrywają tylko wtedy gdy na stole jest 12 mieczy, a 7 z nich jest białych.

Heroiczni rycerze

Shadows over Camelot to swego rodzaju gra przygodowa, w której nasi rycerze idą na wyprawy. Trudność wykonania misji podkreśla jej wagę. Jest to bardzo ważne zadanie dla Camelotu, więc naprawdę czasem będziemy się musieli długo męczyć z tym. Niektóre z wypraw mają pola dla więcej niż jednego gracza, więc czasem możemy uzyskać pomoc od innych. Ale skąd mamy wiedzieć czy ten człowiek nie jest zdrajcą?

shadows-over-camelot-003

Właśnie to jest kwintesencją gier kooperacyjnych z motywem zdrajcy. Nie możemy zaufać graczowi, a choć jego czyny wydają się bardzo szczerze i dla dobra misji, to i tak nie mamy nigdy pewności, że gra po naszej stronie. Ktoś stracił punkt życia, aby dorzucić kartę Graala i w ten sposób zdobył ten artefakt? Wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale nie zawsze jest tak różowo, bo jak nasz kompan okaże się zdrajcą, to artefakty przepadają. Również może chcieć zdobyć nasze zaufanie poprzez takie zachowanie, a niezdemaskowany sojusznik zła na koniec gry obraca dwa białe miecze na czarną stronę. A wiele razy się zdarzyło, że przez ten obrót było 6 czarnych mieczy i lojalni rycerze przegrywali rozgrywkę.

shadows-over-camelot-004 shadows-over-camelot-005

Wydaje się, że sensowne jest oskarżanie naszych współgraczy, aby wykryć sługę złej strony. No i tu też jest jeden szkopuł, bo nie możemy szastać oskarżeniami na prawo i lewo, bo to też powoduje obracanie mieczy na czarną stronę.

shadows-over-camelot-007 shadows-over-camelot-008

Jest niemalże pewne, że nie uda nam się zapanować nad misjami w pełni, a im mniejsza liczba osób biorących udział w partii, tym jest to bardziej prawdopodobne. Może to nie jest regułą, ale przez to mechanika wyrównuje szansę wygrania gry. Im mniej graczy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że trafi nam się zdrajca. Dodatkowo mniej ludzi może udać się na wyprawy, więc dłużej się je robi. Ale również mamy niższą częstotliwość postępu zła, więc zanim zrobimy akcję związaną z naszym zadaniem, to szansa na to, że coś opóźniło zadanie jest mniejsza.

shadows-over-camelot-009 shadows-over-camelot-010

Partie w tej grze są dość nierówne. Czasem wszystko idzie jak po maśle, by na koniec to runęło z wielkim hukiem. Innym razem na początku gra da nam niezłe baty, aby okazało się, że to tylko chwilowe utrudnienie. Są rozgrywki, w których zdrajca – o ile jest – nie musi się specjalnie starać by doprowadzić do upadku Camelotu, innym razem musi się nieźle nagimnastykować, by cokolwiek uzyskać. Również nie ma co szarżować z wykonywaniem misji, gdyż jeżeli wykonamy wyprawę z Graalem lub Excaliburem, to karty postępu zła utrudniające nam te zadania dostawiają katapultę. A z doświadczenia wiem, że ciężko wyczyścić pole z tych maszyn oblężniczych.

Podejrzewam, że już spostrzegliście się, że gra oferuje wiele możliwości. Niestety, z początku każda z nich wydaje się bardzo ważna i chce się wykonać wszystko na raz. Właśnie z tego powodu wspomniałem, że niemalże jest to pewne, że nie zapanujemy nad sytuacją na planszy w 100%. Z czasem wyczulimy się, która wyprawa jest aktualnie najlepsza, jaką akcję powinniśmy wykonać, który postęp zła wybrać, itp. Najlepiej, aby gracz nauczył się tego indywidualnie, bowiem nie wiadomo, czy podpowiedź kompana, to nie są podszepty zdrajcy.

shadows-over-camelot-011

W mojej opinii na uznanie zasługuje różnorodność postaci. Jeżeli gram Sir Galahadem, to od króla Artura odróżnia mnie nie tylko imię rycerza, ale również zdolność specjalna. Jeden będzie mógł wymieniać się kartami, inny za darmo zagrywać jedną kartę specjalną, a jeszcze inny przed wybraniem akcji zła może podglądnąć wierzchnią kartę zła. Owszem, są gorsze i lepsze moce, taki Sir Kay to dla mnie nieporozumienie i nie bardzo twórcy gry mieli pomysł jak zrobić tę postać.

W czasie grania nie można wprost powiedzieć jakie karty mamy na ręce lub jakie potrzebujemy. Tutaj instrukcja oferuje odgrywanie postaci. Może podczas pierwszej partii każdy próbował dostosować się do nakazu fabularnego podejścia do rozgrywki. W każdym razie ciężko powiedzieć “Nie mam 2., ktoś ma i może pójść ze mną na Piktów?” czy “Mam parę kart Graalów, ktoś dołączy do wyprawy?” – tutaj gracze naprawdę bywają kreatywni.

shadows-over-camelot-012

Niestety, po kilku rozgrywkach widzimy, że każda partia to pewna zagadka logiczna, z wieloma zmiennymi. I niestety, powtarzalność i schematyczność, a nawet brak świeżości to spora tej pozycji. Co prawda jest dodatek, który dodaje czegoś więcej tej grze, ale o nim innym razem.

Camelot obroniony

Shadows over Camelot to chyba pierwsza gra kooperacyjna z motywem zdrajcy. Został on wpleciony prosto i wystarczająco dobrze, ale wydaje się, że ten sposób jest już przestarzaly. Niemniej każda rozgrywka w ten tytuł daje mi sporo radości i niesie ze sobą dużą dozę zabawy. Nawet nie przeszkadza mi to, że gra staje się zbyt wtórna po kilku partiach – ot, po prostu odpuszczam ją na jakiś czas i znów po miesiącu czy dwóch wchodzę w bramy Camelotu.

Plusy:

  • dobre wykonanie: figurki, karty, żetony i jeszcze wypraska mieszcząca do wszystko
  • prosta mechanika
  • atmosfera braku zaufania z powodu zdrajcy
  • gra zmusza do wybrania, który kryzys jest teraz ważny i zarządzania nimi
  • przygodowość wypraw, czuć atmosferę i ważność zadania
  • różnorodność rycerzy

Minusy:

  • dość matowa i szarawa oprawa graficzna
  • duża powtarzalność rozgrywek
  • zbyt spora decyzyjność, nie bardzo wiemy na początku co jest ważne
  • losowość często daje w kość (w karty?)

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.