Skip to main content

Ciasteczkowe Potworki – Smakołyki na wyciągnięcie dłoni

Człowieko­wi żądza prze­jada się równie prędko jak słodycze. 
John Maxwell Coetzee

Kojarzycie niebieskiego stwora z Ulicy Sezamkowej? Tak, mówię o tym miłośniku ciastek, znanym jako Ciasteczkowy Potwór. Wyobraźcie sobie, że podzielił się na 5 mniejszych istot i lubi też inne słodycze. Właśnie takie oto stworzenia występują w grze Ciasteczkowe Potworki.

Pączek na deser, a może na obiad?

Kto w życiu piękno przedkłada nad pożytek, z pew­ności w końcu, jak dziec­ko, które przedkłada słodycze nad chleb, pop­su­je so­bie żołądek i bar­dzo kwaśno na świat pat­rzeć będzie. 
Fryderyk Nietzsche

Sympatyczna kolorowa szata graficzna intryguje i przyciąga do tego tytułu. Najpewniej najbardziej zainteresuje najmodniejszych. Przesympatyczne stworki buszują po kuchni, jeden nawet dobrał się do słoika pełnego ciasteczek. Na pewno co zasługuje na uwagę to drewniane żetony smakołyków, ich wykonanie jest bardzo solidne i jest najbardziej rzucającym się w oczy elementem gry. Poza tym mamy w środku kostkę i karty. Rysunki na nich są duże i przejrzyste, przez co nie będzie większych problemów zrozumieniem co przedstawiają.

ciasteczkowe-potworki-002

A jak się w to gra? Część kart ma na sobie gwiazdkę – jeżeli gramy wariant podstawowych, to tych nie używamy, jeżeli zaawansowany to tylko z gwiazdką, a w mieszanym obu talii. Wystawiamy 2 karty, odsłaniamy równocześnie trzecią i rzucamy kostką. Wynik na kostce pokazuje od jakiego smakołyku zaczynamy i szukamy z czym się łączy na pierwszej karcie, np. wyrzuciliśmy babeczkę i to się łączy z lodowym rożkiem. Ten drugi smakołyk szukamy na drugiej karcie, a to z czym się łączy na trzeciej i ostatni smakołyk jest tym, którym powinniśmy złapać, czyli babeczka -> lód -> biała czekolada -> ciastko, czyli łapiemy ciastko. Wtedy osoba zgarnia punkt, symbolizowany przez ostatnią kartę z tych wystawionych. Cała procedura się powtarza, aż ktoś zdobędzie 5 punktów – ta osoba wygrywa.

Przepyszne jedzonko, takie słodkie

Ko­biety chętnie dzielą z na­mi słodycze życia, ale niechętnie dzielą smu­tek i ubóstwo. 
Hejzod

Dobrze pomyśleli w tej grze o wariantach trudności. Dzieciaki mogą grać w podstawowy, a starsi w zaawansowany. Szczerze mówiąc, ten drugi powoduje u mnie ból mózgu, ponieważ w porównaniu z podstawowym jest zbyt skomplikowany. Dlatego bardzo lubię wariant mieszany, według mnie wtedy poziom się wyrównuje i nie szaleją u mnie neurony. Ciekawym rozwiązaniem jest jeszcze wariant rozdzielony – wykładamy na ostatnim miejscu dwie karty i możemy zdecydować, którą drogą idziemy, czyli na przykładzie powyżej: może się okazać, że z białej czekolady poza ciastkiem możemy dojść do pączka. Wtedy dwie osoby mają szansę na zdobycie punktów. A ten wariant świetnie się sprawdza z opcją mieszaną.

ciasteczkowe-potworki-003

W tej grze praktycznie nie ma kar. Kiedyś, czując, że mózg odmawia mi współpracy próbowałem metodę losową – zabierałem przypadkowy smakołyk, który uznałem za słuszny. Owszem, rzadko kiedy trafiałem, ale dzięki temu nie psułem innym zabawy, a ja nie czułem się też jakoś pokrzywdzony. Może gra nie pokazuje, że za wybór trzeba ponieść konsekwencje, ale nie o to też chodzi w tym tytule. Po prostu, skoro jakaś osoba jest szybsza, lepiej kojarzy fakty, czy ma jest bardziej spostrzegawcza, a mi się teraz nie udało i wziąłem nie ten smakołyk, to dlaczego mam być za to karany?

ciasteczkowe-potworki-004

Często moje pomyłki wynikały z mieszania się dróg, smakołyki są połączone linią tego samego koloru. Logiczne, że może się coś poplątać, jednak wdrożenie innego systemu może być trudne. Jeżeli linie miały inny kolor, to po prostu szukałbym końca tego koloru. Częściowo może sprawę załatwić zastosowanie dwóch kolorów, ale nadal może dość do pomyłki. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłby kontur tych połączeń, ale nadal nie mam pewności.

ciasteczkowe-potworki-005

Ten tytuł to kolejna pozycja, w której dzieciaki mogą bić na głowę dorosłych. I o to przecież chodzi, aby była wielopokoleniowa rywalizacja i przy tym świetna zabawa. Stronię od gier na refleks i spostrzegawczość, bo jestem w nie kiepski, ale mimo tego czerpałem radość. Myślę, że Ciasteczkowe Potworki mogą spokojnie konkurować z Jungle Speedem, Duuuuszkami, czy Dobble – czyli weteranami w tej kategorii.

ciasteczkowe-potworki-006

Myślę, że warto zwrócić uwagę na szybki setup i niedługi czas gry. Dynamizm rozgrywki również pomaga, bowiem jak coś trwa długo, to dzieciak się nudzi i szybko interesuje się czymś innym. A tutaj mu być cały czas skupiony oraz skoncentrowany na jednej czynności. I dobrze, bo przynajmniej malec się nie rozprasza. Aha, jeżeli poprzestaniecie na jednej partii to coś z wami jest autentycznie nie tak i rezerwujcie wizytę u psychologa.

Mniam, mniam, ale to było dobre

Biochemia dowodzi, że nie ma różnicy pomiędzy miłością a dużą tabliczką czekolady.
John Milton w filmie Adwokat Diabła

Ciasteczkowe Potworki to gra niepozorna. Wojciech Rzadek prezentował mi ją na Pyrkonie i jakoś szczególnie nie zainteresowałem się nią, a na Coperniconie porwała nas na kilka partii. Widać, że zręcznościówka zręcznościówce nierówna i najlepiej przekonać się na własnej skórze jak przyjmie ją grono znajomych. W tym przypadku było zabawnie i perfekcyjnie. Tytuł Zabawki Roku 2016 został nadany tej pozycji nie bez kozery.

Plusy:

  • intrygujące wykonanie (szczególne drewniane elementy)
  • prosty mechanizm gry
  • dynamiczna rozgrywka, krótki czas gry
  • generator salw śmiechu
  • występuje syndrom jeszcze jednej partii
  • różnorodne warianty gry

Minusy:

  • wariant zaawansowany jest według mnie lekko przesadzony
  • często plączą się linie łączące smakołyków (w szczególnie w zaawansowanym wariancie)

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.