Skip to main content

Wybuchowa mieszanka – REBEL leci sobie w kulki

Tak, to prawda. REBEL leci sobie w kulki! Przekonałem się o tym grając w Wybuchową mieszankę. Po rozegraniu pierwszej partii tej gry od razu nabyłem swój egzemplarz. Tak, po tym jak poleciano ze mną kulki, kupiłem tę grę. Coś tu jest na rzeczy, czyż nie?

W laboratorium alchemickim

Kojarzycie taką grę jak Candy Crush? To popularna gra przeglądarkowa, w której łączymy elementy, jeżeli w wyniku takiego przesunięcia połączyliśmy 3 lub więcej elementów to zgarniamy punkty. Wybuchowa mieszanka w swojej mechanice nieco nawiązuje do tego tytułu, stąd te żarty o “leceniu w kulki”. Oprawa graficzna jest niezwykle kolorowa, wielobarwna wręcz i myślę, że tą swoją paletą kolorów zachęci do siebie. Na ilustracji frontowej widzimy jakiś wykład, no może bardziej ćwiczenia, na którym profesor pokazuje studentom jak zrobić jakąś miksturę. Ci są zachwyceni, możemy dostrzec, że wszyscy starają się to zapamiętać i skrzętnie coś nocują. Wśród elementów pierwsze co rzuci nam się w oczy to kulki. Może jako dzieciaki zbieraliście podobne lub nawet graliście jakąś prostą grę. Te są nieco większe i bardziej kolorowe. Podajnik to jeden z najsłabszych elementów, często przez nieuważnie strącenie lub przesunięcie spowoduje rozsypanie się tej konstrukcji. Kolorowe komponenty w kształcie butelek z wypustkami są genialne, a wspomniane wypustki to prosty pomysł, aby kulki się trzymały na nich.

Spośród wszystkich mikstur losowo wybieramy dwie i odrzucamy wszystkie mikstury tego rodzaju. Wśród pozostałych żetonów szukamy oznaczone gwiazdką. Po kolei gracz wybiera po jednej miksturze, a potem drugą w odwrotnej kolejności. Do podajnika wrzucamy wszystkie kulki i odliczamy znaczniki biegłości równie liczbie graczy + 2. W swojej turze możemy wykonać kilka akcji, z czego jedną obowiązkową. Obligatoryjną czynnością jest wzięcie jednej kulki z dowolnego toru podajnika. Jeżeli w wyniku tego ruchu zderzą się co najmniej dwie kule tego samego koloru , zabieramy je i znów jeżeli uderzają się kule tego samego koloru zbieramy je. I tak długo, aż nie dojdzie do końca tej reakcji łańcuchowej. Następnie wszystkie zebrane w ten sposób kulki przydzielamy do mikstur. Każda z nich ma pokazane jaki kolor i jaką liczbę kulek jest wymagana do utworzenia mikstury. Jeżeli wszystkie miejsca są uzupełnione, odrzucamy kulki z powrotem do podajnika, a miksturę odkładamy na bok – od teraz przynosi nam punkty. Innym ruchem do wykonania jest wypicie mikstury, bowiem każda z nich ma jakiś efekt po wypiciu. Nie ma limitu na turę ile eliksirów możemy wypić. Ostatnią akcją, którą można wykonać raz na turę to pomoc profesora, bierzemy dowolną kulkę (bez efektu eksplozji) i dostajemy żeton prefesora (daje -2 punkty na koniec gry). Na koniec swojej tury uzupełniamy mikstury do 2. Jeżeli utworzyliśmy 5 różnych mikstur lub 3 takie same dostajemy znacznik biegłości dający 4 punkty na koniec gry. Jeżeli skończą się znaczniki biegłości, to gramy do końca kolejki i na tym kończy się gra (możliwe jest jeszcze zdobywanie tych żetonów). Zliczamy punkty – za uwarzone mikstury, znaczniki profesora i żetony biegłości. Kto zdobył ich najwięcej wygrywa.

Trzeba być uważnym

W życiu bym nie pomyślał, że gra o zbieraniu kulek tak bardzo mnie wciągnie i spodoba. Trzeba przyjrzeć się nie raz układowi kulek. Chwila uwagi spowoduje odnalezienie bardzo dobrego ruchu, a tym samym zgromadzenia sporej liczby kulek do umieszczenia w miksturach. Oczywiście zrobienie doskonałej kombinacji ma większy sens, jeżeli będziemy mogli wykorzystać korzyści wynikające z niego. Skoro potrzebujemy czerwonych i niebieskich kulek, na nic się zda ruch, w którym zbierzemy czarne i żółte.

Oczywiście jeżeli mowa o kombinowaniu, to należy zawsze uwzględnić posiadane mikstury. Ich zdolności są bardzo zaskakujące i przy dobrym doborze możemy wiele zdziałać. Zabranie po jednej kulce każdego koloru z każdego dolnego rzędu, kradzież rezerw od przeciwnika (jeżeli nie chcemy lub nie możemy użyć kulek możemy do 3 zatrzymać jako rezerwę), użycie poprzednio wypitej mikstury, użycie kulek z rezerw jako dowolny kolor. Tak, to daje nam sporo opcji taktycznych.

Skoro gra ma jakieś naleciałości gry taktycznej to wcale nie znaczy, że jest tylko dla zaawansowanych graczy. Motyw upadania kulek spodoba się osobom grającym podobne gry przeglądarkowe. Spokojnie można uznać to za pozycję rodzinną, w której rywalizuje się o tytuł najlepszego alchemika. Nie mniej specyficzny humor tego tytułu nie jest odpowiedni dla dzieci.

No właśnie, skoro mowa przy humorze to warto wspomnieć o klimacie. Kulki są odpowiednim składnikiem, łupież wróżki, łzy jednorożca, ogrze flegma, smoczy oddech. Każdy z nich ma opis, który jest trochę dziwny, więc jeżeli skupimy się, że to są tylko kolorowe kulki, to pomijamy ten niecodzienny humor, a nie tracimy nic z zabawy. Dodatkowo każda mikstura również ma jakąś nazwę i opis. I tutaj pojawia się pewno dwuznaczność z podtekstem seksualnym. Dla przykładu: jedna z nich to Eliksir Szczytowej Lepkości. Nie wymaga to chyba większego komentarza. I tutaj mamy tak samo – jeżeli nie skupimy się na tym, to nie stracimy nic z gry. Dlatego klimat jest bardzo umowny.

Regrywalność? A ma się dobrze, bowiem nie wszystkie eliksiry są w każdej grze. Układ kulek jest tak losowy, że nie mamy sposobności, aby przewidzieć jak się ułożą. Zagranie mikstur i ich efektu też nie bardzo możemy przewidzieć. Wydaje się, że będę teraz narzekał na losowość – otóż nie. Choć losowość istnieje w tym tytule, to nie ma za bardzo wpływu na nasze plany. Jeżeli nie możemy dobrać interesującego nas eliksiru, to dobierzemy przydatny, a jak go zrobimy to i tak jesteśmy bliżej zrobienia 3 takich samych lub 5 różnych. Jeżeli mamy kiepski układ, to wypicie mikstury może nam pomóc. Jeżeli zabrakło nam jednego ruchu, to możemy poprosić o pomoc profesora (tak, tak, tracimy punkty, ale czasem to bardzo dobra opcja taktyczna).

A najlepszym alchemikiem jest…

Wybuchowa mieszanka to prosta gra, przyjemny tytuł dla każuali. Ale nawet geek znajdzie w nim coś dla siebie. Mimo tej prostoty ma coś ona w sobie, co przyciąga. Każda partia to miło spędzony czas przy niezbyt wymagającej, ale taktycznej rozgrywce.

Plusy:

  • kolorowa i przyciągajaca oko szata graficzna
  • prosta mechanika, ale innowacyjna
  • kulki!
  • możliwość kombinowania i szukania zagrywek taktycznych
  • losowość nie przeszkadza w planowaniu
  • dobra regrywalność i skalowalność

Minusy:

  • błędy w wykonaniu – niektóre kulki mają ubytki, złe sztancowane niektórych mikstur, złe wykonanie podajnika
  • specyficzny humor, który może nie przypaść do gustu
  • kiepsko nakreślony klimat

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.