Skip to main content

Gangi Nowego Jorku – Królem półświatka być

Ach, Five Points… Zaułek Morderców… Ceglany Dwór… Bramy piekła. Co roku zjawiali się reformatorzy i co roku było gorzej… jakby Five Points kochało się plugawić.
Amsterdam Vallon w Gangi Nowego Jorku

Gangi Nowego Jorku to popularny film Martina Scorsese z Leonardo DiCaprio w roli głównej. To również gra karciana wydana przez FoxGames. I choć wiem, że obie produkcje łączy tylko tytuł, to i tak postanowiłem nadrobić ten film (zwłaszcza, że reżysera i aktora bardzo lubię). W grze prowadzimy gangi, aby zajmować co raz to bardziej prestiżowe części dzielnicy.

Witam w Nowym Jorku

Boże Wszechmogący, jesteś sztyletem w mojej dłoni. Sprawisz, że nikt nie ucieknie. Niech to ostrze nasyci pragnienie krwi, a wrogowie zasną na wieki. Boś jest Bogiem kary. Bo Pan miażdży grzeszników. Amen.
Bill „Rzeźnik” Cutting w Gangi Nowego Jorku

Oryginalny tytuł tej gry to King’s kilt i opowiada o starciach szkockich klanów w dotarciu do królewskiego tytułu. Temat potyczek gangów w dobie XIX wieku bardziej trafi do odbiorcy niż jakieś szkockie klany. Dodatkowo King’s kilt nie ma zbyt ciekawej oprawy graficznej. A Gangi Nowego Jorku? Jak zawsze charakterystyczny styl Tomka Larka robi największą robotę, cechy członków owych gangów są uchwycone w humorystyczny i trafny sposób. Myślę, że każdy uśmiechnął się widząc Łobuza św. Patryka, Smoka Broadwayu czy Sycylijskiego Rzeźnika.

A właśnie… Każdy gang ma swoją nazwę, która obrazuje również strefę wpływu. Oczywiście najbardziej mnie rozbawiły Łobuzy Świętego Patryka – zastanawiam się czy Chuligani Jezusa Chrystusa były wzorem dla tej nazwy. Nie mniej każdy kto zna choć trochę historię Nowego Jorku, wie że prawie każda nacja i rasa miała udział w tworzeniu miasta. Chińczycy, Irlandczycy, Włosi, Anglicy, a nawet Polacy. Może i nazwy gangów są zabawne, ale nieźle uchwycono tę różnorodność każdego z nich.

Karty są dobrze zaprojektowane, przez co możemy trzymać je w wachlarzu i widzimy symbol członka gangu. Z początku myślałem, że karty ulic są nie potrzebne, ale jak się okazuje często będziemy się mylić co do poziomu piramidy, więc mała pomoc w postaci tych kart jest przydatna.

A zatem jak się w to gra? Na początku każdy gracz otrzymuje 3 różne karty gangów – są to sojusze, właśnie tych kryminalistów prowadzimy, aby zająć Five Points (dzielnicę w której rozgrywa się akcja tego tytułu). Dodatkowo potem dostajemy 5 kart wpływów (nie łączcie tych kart z sojuszami!). Karty ulic układamy w piramidkę, na wierzch talii członków gangów dajemy stos szefów i wykładamy na podstawę piramidy 6 kart. Osoba, która ostatnio oglądała film gangsterski zaczyna rozgrywkę. Do wyboru mamy jedną z dwóch akcji: przesuwanie członków gangu lub przepędzenie ich z ulicy. Pierwsza akcja będzie częściej używana, polega na przesunięciu jednej karty wyżej w prawo albo lewo. Nie można jej przesuwać jeżeli jest “blokowana” przez inne lub jeżeli po przemieszczeniu nie byłoby pod nią co najmniej jednej karty podpierającej. Przesuwamy tak długo, aż zostanie puste miejsce na najniższym szczeblu piramidy – uzupełniamy je za pomocą karty z stosu. Druga akcja odbywa się po użyciu kart wpływu na wybranego członka gangu, wtedy usuwamy dowolną sąsiednią kartę. No z małym wyjątkiem, jeżeli przeganiamy kartę z dzielnicy punktującej musimy użyć takiego samego członka gangu, który przepędzi tego z dzielnicy punktującej (1, 2 i 3 szczebel piramidy licząc od góry), np. chcemy przegnać Żniwiarza, a sąsiaduje on z Damulką, Smokiem i Dandysem – użycie dowolnego sąsiada spowoduje wygnanie Żniwiarza. Jeżeli powstanie “dziura”, to przesuwamy karty w górę jak w przypadku pierwszej akcji.

Po tym jak jakiś członek gangu doszedł na sam szczyt dochodzi trzecia akcja – pasowanie. Wtedy możemy dokonać zdrady i usunąć dowolną kartę, ale nie wykonamy więcej żadnych akcji. Jak wszyscy spasują kończy się gra i następuje podliczanie. Odsłaniamy swoje karty sojuszów. Każdy posiadający w sojuszu członka gangu na szczycie dostaje 3 punkty, za drugi i trzeci szczebel jest odpowiednio 2 i 1 punkt. Kto ma najwięcej punktów, ten wygrywa. Jeżeli jest remis, to rozstrzyga się je na korzyść osoby mającej więcej wpływów – jeżeli nadal to nie rozwiązuje problemu należy urządzić pojedynek strzelecki (to nie żart!).

Kto Smok, a kto Rzeźnik?

Gdy zabijasz króla, nie dźgasz go w ciemności. Zabijasz go tak, by cały dwór mógł patrzeć, jak kona.
Chińczyk w Gangi Nowego Jorku

Wydawać by się mogło, że Gangi Nowego Jorku są pasjansową karcianką bez większych emocji. Ot, tylko przesuwamy karty wyżej. Nie mniej akcja usuwająca członka gangu z piramidy daje spore możliwości i na pewno u kogoś napsuje to nieco krwi, lecz wtedy mamy okazje przesunąć naszych członków i mieć lepszą pozycję.

Właśnie te przesuwanie i planowanie to najlepsza część zabawy. Należy to zrobić z głową, jeżeli się zdradzimy kim jesteśmy, to na pewno nasz człowiek będzie przeganiany i za wiele nie osiągniemy. Nie możemy się zbyt szybko odkryć, nie możemy “popychać” tylko jednego członka, musimy pomyśleć nad ewentualną inną drogą, a czasem przemyśleć kogo tu przegnać.

Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, niezbyt długo trzeba się męczyć i myśleć jaki należy zrobić ruch. Nie zajmuje to dużo czasu, nie jest to mózgożerne, nie jest zajmujące. Dzięki temu gra nie generuje zastoju, a na swoją turę nie trzeba długo czekać. A oznacza to, że partia się nie dłuży i pudełkowy czas gry jest nieco zawyżony.

Właściwie jedyną i najmocniejszą wadą jest fakt, że wiele razy więcej do powiedzenia ma losowość niż nasza taktyka. Często zdarza się, że jakiś członek gangu, z którym mamy sojusz w ogóle się nie pojawi, ktoś zablokuje piramidę tak, że nie przesuniemy kluczowej karty wyżej, nie jesteśmy w stanie przegnać kogoś z ważnego dla nas miejsca lub przeciwnik zabija tylko naszych gangsterów.

Ta losowość to na pewno główne źródło regrywalności, jednak powtarzalność ruchów nie zachęca do rozegrania dwóch lub więcej partii na raz. Nie mniej nie oznacza to, że gra jest zbyt schematyczna i nudna, po prostu jej podstawowym zadaniem to bycie fillerem. Zagramy tę partię, spędzimy nad tym z 20 minut, nasz mózg odpoczął, zrelaksowaliśmy się, możemy przejść do cięższego tytułu.

Okiem graczy

Nie widzę tu Amerykanów, tylko przybłędy, co za jednego centa zrobią to, co czarnuch za dziesięć, a biały za dwadzieścia pięć.
Bill Cutting o irlandzkich emigrantach w filmie Gangi Nowego Jorku

Wiecie jak ja oceniam tę grę, a co na to moi współgracze?

Lekka gra ale nie ma się na nią zbyt dużego wpływu. Losowa w pewnym stopniu i jak 2 pierwsze stopnie piramidy źle się ułoży to raczej nie ma się już dużych szans.
Gabi
Krótka i przyjemna gra taktyczna. Trochę można się pogubić jak się karty lekko przesuną. Super grafiki. Trochę za dużo nieużywanego powietrza w pudełku.
Bajer
Prosta gra, która może dawać pewną dozę zabawy, ale jej wysoka losowość mnie nie przekonuje do siebie
Żak

Król jest tylko jeden

Bill Cutting: A ty?… Jak ci tam?
Amsterdam Vallon: Amsterdam.
Bill Cutting: A ja jestem Nowy Jork.
Dialog w filmie Gangi Nowego Jorku

Gangi Nowego Jorku to gra w sam raz na takie upały, jakie nasz kraj ostatnio nawiedzają. Szybka, lekka, niezbyt wymagająca. Ten tytuł w sam raz się wpasowuje definicję fillera. Losowość czasem daje w kość, ale nie oszukujmy się – to prosta i przyjemna pozycja, więc w czasie partii nie jest ważne kto wygra, a kto nie. Głównym jej zadaniem jest dać odprężenie i umiarkowany odpoczynek szarym komórkom.

Plusy:

  • lekki, przyjemny i prosty filler – w sam raz gdy ktoś jest zmęczony i nie ma ochoty myśleć
  • daje niewielkie pole do kombinowania
  • akcja usuwania karty z piramidy dająca większe możliwości, kiedy gracze nas poblokują
  • niesamowicie dobra szata graficzna (Tomek Larek – klasyka sama w sobie)
  • świetny sposób na rozwiązanie remisów
  • dynamiczna rozgrywka
  • dobrze zaprojektowane karty i przydatne karty piramidy

Minusy:

  • Losowość, która często nie daje nam pola

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.