Skip to main content

Flick `em up!: Dzika Strzelanka – Pstrykający rewolwerowcy

Pojedynki. Nieodłączny element każdego westernu. Grupa stróżów prawa przeciw gangowi. W czasie tej wspaniałej akcji lecą kule, ktoś pada trupem, ktoś chowa się za beczką czy w budynku. Dynamika strzelaniny została uchwycona w niejednym filmie, ale w Flick `em up pokazano ją w dość ciekawy sposób…

Bandziory i stróże prawa

Okładka jest utrzymana w komiksowym stylu, a przedstawiono na niej mniej więcej to, co mówiłem w poprzednim akapicie: ktoś się chowa za kaktusem, ktoś ucieka, ktoś staje na przeciwko innego rewolwerowca, a do jednego strzelca na środku drogi zbliża się krążek. Co to za krążek? Zrozumiecie jak powiem nieco o mechanice tej gry. W środku mamy bardzo elegancką wypraskę, w której zmieszczą się wszystkie elementy, a na dodatek posiada ona przykrywkę, aby nic z niej nie wypadło. W Polsce została wydana plastikowa wersja tej gry – wszystkie drewniane komponenty zostały zastąpione plastikiem. Nie za bardzo wiem jak się to ma do rozgrywki, bo znam tylko polską wersję, ale grało mi się całkiem dobrze. Zatem skoro niezbyt wpływa to na odczucia płynące z zabawy, a dostajemy tańszy produkt, to chyba dobrze, że wydawnictwo Lacerta zdecydowało się na taki krok? Wykonanie pod względem estetycznym cieszy oko: kaktusy, beczki, skrzynki, belki, pionki, a przede wszystkim budynki wyglądają niezwykle elegancko, ciężko się nie zachwycić nad wyglądem. Szata graficzna jest utrzymana w stylu okładki, nikt z moich graczy na to nie narzekał, mnie jakoś specjalnie nie przeszkadza, ale wolałbym coś w stylu Banga! lub Colt Express. Tak naprawdę większość gry robią elementy otoczenia, więc nie wiele osób przykuje uwagę do oprawy graficznej.

Na początek należy wybrać scenariusz i ustawić “miasteczko” jak pokazano na rysunku. Scenariusze nie tworzą kampanii i nie są ze sobą powiązane, ale na pierwszą rozgrywkę polecam pierwszy, który ma mniej zasad i pozwala łatwiej przyswoić mechanikę. Gracze dzielą się na drużyny – jedni to stróże prawa (biali), inni bandyci (czarni). Postać posiadająca inicjatywę dostaje znacznik precla, musi się poruszyć jako pierwsza. Pionki powinny mieć nałożone kapelusze stroną jaką wskazuje zegar ratusza. W swojej turze mamy do wykonania dwie akcje, przy czym możemy wykonać dwa razy tę samą akcję. Poruszenie polega na tymczasowemu zastąpieniu postaci białym krążkiem. Pstrykamy ten krążek i gdzie się zatrzymał, tam się pojawia nasza postać – chyba, że wcześniej coś uderzyła, wtedy uznaje się ruch za nieudany. Podczas strzału czarny krążek dajemy pod prawą lub lewą ręką naszego rewolwerowca i ustawiamy go na odległość jednego “naboju”, po czym pstrykamy. Jeżeli nic nie trafiliśmy po drodze i przewróciliśmy jakąś postać (nawet z naszej drużyny), to odejmujemy postrzelonej postaci jeden punkt życia. Ten pionek automatycznie wstanie podczas swojej aktywacji, a strzał do leżącego uznaje się za nieudany. Czasem scenariusz pozwala na wejście do budynku, wykonuje się normalnie jak ruch, ale celem jest “wejście”, a krążek może odbić się od wewnętrznej ściany. Jako akcja w budynku jest podnoszenie, opuszczenie i wymiana przedmiotów. A jeżeli siedzi w środku przedstawiciel przeciwnej frakcji odbywa się pojedynek (pozwolę sobie pominąć tę zasadę, by nie zanudzać). Po aktywacji postaci obracamy mu kapelusz, kiedy wszyscy wykonali swoje akcje przesuwamy wskazówkę zegara na ratuszu. I tu objawia się sprytny mechanizm: kiedy była godzina czerwona, aktywowali się czerwoni i zmienialiśmy kolor kapelusza na niebieski, a teraz zegar będzie wskazywał niebieską godzinę i swój ruch mają niebiescy.

Koniec gry ustala rozgrywany scenariusz – najczęściej po osiągnięciu jakiegoś celu lub wybiciu godziny. Wygrywa jedna z drużyn, która spełniła cel lub była najbliżej osiągnięciu go. W rzadkich przypadkach zdarzają się remisy.

Pstryknij w szeryfa

Flick `em up! oferuje 10 zróżnicowanych scenariuszy, jeżeli byśmy chcieli je przełożyć na grę komputerową te scenariusze odwzorowują rozrywkę typu deathmatch, capture the flag, czy defense tower. W każdy scenariusz oferuje pewien niuans odróżniający i urozmaicający daną rozgrywkę. Raz będziemy powstrzymywać napływ bandziorów, innym razem chronić nasze pieniądze i zabierać przeciwnikowi, a jeszcze innym musimy zabić konkretną porać. Nie mniej nie ważne jaki jest cel gry, wszyscy skupiają się na strzelaniu i skupieniu, wykonując cel dopiero jak już nie ma innych opcji.

Nie ma co się martwić, że ludzie wolą pstrykać niźli realizować cel scenariusza, skoro to najlepsza część zabawy. Ciężko nazwać Flick `em up! planszówką w ścisłym tego słowa znaczeniu. Jest to zabawa podobna do Wojowników Podziemi, czy Crokinole. Nie umniejsza to w żadnym przypadku radości dawanej podczas spędzana czasu przy tym tytule.

Mechanika ruchu oraz strzelania jest niezwykle prosto i ciekawie skonstruowana. Wyobraźcie sobie system bitewny, który zamiast miarki używa pstrykania. Najprościej tak określić mechanikę tej gry. Właśnie całe sendo tej zabawy polega na odpowiednim pstryknięciu.

W tym jest pewna taktyka. Możemy planować jak się ustawić, gdzie powinniśmy strzelać, kogo aktywować (skoro leżący nie dostaje strzału, a również musimy aktywować zmarłych). Czasem nawet warto schować się do budynku, aby wywołać pojedynek lub zmusić przeciwka, aby wszedł do niego, czy też ukryć się za beczką lub kaktusem. Nie mniej nie oszukujmy się, że wszystkie nasze plany mogą się nie powieść przez działanie przeciwnika, a przede wszystkim przez nasz brak celności.

Ta pozycja jest mocno losowa, przecież polega na celowaniu krążkiem za pomocą pstryknięcia. Wystarczy, że delikatnie krążek zahaczy o jakiś przedmiot, a już ruch czy strzał nie jest udany. Często zbytnia pewność siebie, złe wymierzenie lub kiepskie przyłożenie siły spowoduje nieudane działanie. Jednak jak w przypadku wspomnianych Wojowników Podziemi losowość generuje sporo zabawy, radości, śmiechu i ciekawych sytuacji.

Choć instrukcja jest w miarę dokładna, to i tak wiele kwestii można uznać za umowne. Objawia się to już przy ułożeniu planszy, rozkład budynków i proporcje między nimi przecież nie odmierzamy za pomocą linijki, ale na tak zwane oko. Wiele rzeczy jak ustawienie krążka do strzału, czy ruchu, rozkład po strzelaninie będzie się odbywać “na oko”.

Pojedynki, strzelaniny, kaktusy i znane z każdego westernu budynki zdecydowanie budują klimat Dzikiego Zachodu. Ja już słyszałem te strzały przy akompaniamencie muzyki z Dobry, zły i brzydki. Im dalej las tym, mamy więcej elementów jak dynamity, dodatkowe postacie, szubienice potęgujących uczucie tego klimatu.

Flick ’em up! to mnóstwo zabawy i radości, więc nic dziwnego, że będzie często trafiać na stół. W tym celu gra musi mieć coś, co przyciąga do siebie. Poza różnorodnymi scenariuszami, które na pewno są wielkim urozmaiceniem, wpływ na rozgrywkę ma wiele czynników. Rozmiar stołu, jego chropowatość, powierzchnia, sposób pstrykana, wszystko to będzie oddziaływać na nasze odczucia, a tym samym na regrywalność. Kwestia skalowalności jest równie jasna, niezależnie od liczby graczy grupa bandytów i stróżów prawa jest taka sama. Co prawda powinniśmy wybrać kogo prowadzimy, ale chyba wspominałem coś o umowności zasad, nie :)?

Na koniec mała kwestia. Wspominałem kiedyś, że miałem wypadek, przez który częściowo straciłem dwa palce. Z początku sądziłem, że popełniłem błąd biorąc tę grę do recenzji. Lewą ręką kompletnie nie umiałem grać, prawą miałem problemy z powodu krótszych palców. Okazuje się, że strzelałem kciuka i doczytawszy instrukcję, kiedy już pstrykałem prawidłowo było to dla mnie prostsze. Niektórzy woleli pstrykać z kciukiem, ale ogólności bardziej jest to przesunięcie krążka niż pstryknięcie, więc powinno być łatwiej, ale nie zbyt mocno.

Okiem graczy

Tytuł jest dosłownie dla każdego. Geek się będzie przy tym bawił szukając rozsądnych ruchów, niedoświadczony gracz doceni prostotę zasad, dziecko będzie radowało się z pstrykania do meeple’i, zaś dorosłemu skojarzą się pchełkami. Wśród osób, które testowałem ten tytuł nikt nie powiedział złego słowa o nim. A oto ich opinie:

Zabawna gra dla każdego. Można wczuć się w klimat dzikiego zachodu dzięki budynkom oraz innym elementom gry (kaktusy! :D). Dobre jest to że w grę można grać zarówno w 2 osoby jak i 10 osób. Dobra zabawa gwarantowana!
Gabi
Flick `em up! to fajny sposób wykorzystania prostej mechaniki gry w kapsle. Ciekawie oddaje klimat klimat strzelanin na Dzikim Zachodzie. Scenariusze mocno urozmaicają grę. Mimo tej prostej mechanice, czasami trzeba pokminić strategicznie.
Waldek
No pstrykasz… Fajne, nawet bardzo, choć wszystko zależy od zręczności i nawet rozmiar stołu zmienia mapę.
Bajer
Bardzo mi się spodobało, jest jedną z gier, która rządzi się swoimi wyjątkowymi prawami. Jednocześnie jest dość wymagająca i przez całą rozgrywkę zachowuje swój dynamizm.
Żak

Pif-paf, gryziesz piach

Flick `em up! to ciekawa i prosta strzelanka, która dostarcza mnóstwo zabawy, śmiechu i radości. Proste zasady, ciekawa mechanika, dobry klimat. Ta przyjemna gra imprezowa daje sporą dawkę rozrywki. Ja ze swojej strony mam mały apel: nie wahajcie się i kupujcie tę grę. Obecnie pozycja ma dwa dodatki i chcę, aby zostały wydane po polsku ;).

Plusy:

  • dobra szata graficzna i jeszcze lepszy wygląd elementów
  • prosta i ciekawa mechanika pstrykania podczas ruchu i strzału
  • dobrze oddany klimat Dzikiego Zachodu
  • różnorodność scenariuszy
  • zmusza nieco do pomyślunku
  • dostarcza wiele śmiechu i zabawy
  • spora regrywalność przez zmienność warunków w scenariuszu i ułożeniu pola bitwy
  • dobry w swojej prostocie system oznaczenia aktywowanych jednostek

Minusy:

  • mimo naszych planów, musimy liczyć się z losem
  • często gracze bardziej skupiają się na zabiciu przeciwnika niż wypełnieniu celu

Dziękuję wydawnictwu Lacerta za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Lacerta

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.