Skip to main content

Imago – Uwolnij potęgę swojej wyobraźni

Ludzka wyobraźnia. Niesamowita rzecz, która wykreowała tyle wspaniałych przedmiotów, utworów, filmów czy obrazów. To dzięki niej największe umysły skonstruowały urządzenia bez których większość już nie wyobraża sobie życia. To dzięki niej ktoś wpadł na pomysł rozwiązania jakiegoś równania, które odmieniło naszą codzienność. Potęga umysłu jest niesamowita, dlatego warto rozwijać go, ćwiczyć i dbać o jego dobrą formę. Można to zrobić dzięki grze Imago, w której jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia.

Poznaj siłę umysłu

Na początku byłem do Imago dość sceptycznie nastawiony. Jasna stylistyka rodem z produktów firmy Apple, kalamburowe zasady i kreatywne podejście do tego typu rozrywki – coś wam przypomina? Też mocno kojarzyło mi się z Konceptem, a te dziwne uczucie wzmocnił fakt, że obie gry wydało wydawnictwo REBEL.

Okazuje się, że jest troszkę inaczej niż się spodziewałem, ale o tym za chwilę. Okładka przedstawia ułożone jedno hasło z kart dostępnych w grze. Już wspomniałem z czym kojarzy estetyka wydania, trudno uniknąć takich skojarzeń: wszędobylska biel i minimalistyczna grafika. Zawartość gry nie jest szczególnie bogata: nieco żetonów (swoją drogą, pierwszy raz spotkałem się z wypraską włożoną w woreczek), karty z hasłami (zwane w grze enigmami) oraz półprzezroczyste karty z obrazkami (zwane imago). Te karty imago przedstawiają jakiś kształt, linie, czy proste kontury, w każdym razie to tylko proste obrazki, bez kontekstu, nie sugerujące nic.

Wszystkie karty imago rozstawiamy dookoła, aby mieć wolną przestrzeń na środku stołu, a karty enigmy tasujemy. Zaczyna najbardziej kreatywna osoba. W swojej turze gracz bierze kartę enigmy, ktoś podaje cyfrę od 1 do 8, aktywny gracz podaje kategorię i pokazuje hasło. Ale w jaki sposób pokazuje? No właśnie za pomocą tych obrazków. Są one półprzezroczyste, więc po nałożeniu na siebie tworzą zupełnie coś innego. I tak płomień może posłużyć za ukazanie ognia, albo i… brody. Znak równości może być nogami strusia, z połączenia jakieś postaci i prostej kreski może wyjść narciarz albo człowiek opierający się o mur. Przeznaczenie może być dowolne – ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Osoba pokazująca oraz, która odgadła hasło dostaje po punkcie i kolejka przechodzi do następnego gracza. Czasem ktoś pokazuje tak abstrakcyjnie lub trudne hasło, że nikt nie jest w stanie rozgryźć co ma przedstawiać ten obrazek – wtedy wszyscy mogą się poddać, ale nikt nie dostaje punktu. Gra się kończy gdy każdy dwa razy pokazywał hasło, a wygrywa osoba z największą liczbą punktów.

Oczywiście w czasie układania hasła obowiązuje swego rodzaju kodeks. Przedstawiający nie może układać cyfr, ani liter. Nie może gestykulować. Nie może nic mówić, ani wydawać dźwięków. Za to może zasłaniać zbędne części rysunku lub poruszać tworząc coś na wzór animacji. Przypadku nieznajomości hasła możemy wybrać jedno wyżej lub niżej. Młodsi gracze mogą wybrać, co im się podoba.

Zabawa z wyobraźnią

65 kartek z 8 hasłami, wszystkie dwustronne. 1040 haseł, mniej lub bardziej skomplikowane. Każde można pokazać na kilka sposobów. Regrywalność tego tytułu jest niezwykle ogromna, ale przede wszystkim każde hasło będzie pobudzać naszą kreatywność. Pokazać “czołg”, “most zwodzony” czy “koszenie trawy” nie jest aż tak trudno, ale “Kapitana Planetę”, “Stary niedźwiedź mocno śpi” czy “Kostarykę” to już jest wyczyn. Na początek właśnie lepiej grać, aby każdy sobie wybierał hasło. Jak dostanie na początek jakieś trudne – jak “Microsoft” czy “Jednorożec” – będzie się męczyć i klął na grę.

Myślałem, że nic już mnie nie zaskoczy w temacie kalambur. Przecież pomysł z półprzezroczystymi obrazkami, które można na siebie nakładać jest genialny w swojej prostocie, a na dodatek daje wiele możliwości. Podkreślałem kilka razy w tym tekście – to, jak coś przedstawisz zależy od ciebie i twojej wyobraźni. Rzeczywiście liczba obrazków jest też sporą barierą, szczególnie na początku przygody z grą, ale Z czasem będziemy dostrzegać możliwości gry. Na początku pokazywać będziemy prawie, że dosłownie, a jak już załapiemy o co chodzi i zapoznamy się obrazkami będziemy układać lepsze obrazki, tworzyć animacje, nawet czasem historyjki. Z drugiej strony możemy przesadzić z stopniem abstrakcji i te hasło będzie niemożliwe do odgadnięcia.

Ciężko uniknąć porównania do gry Koncept. Nie tylko w stylistyce gry, ale też w formie rozgrywki. Podobnież gra odbywa się w ciszy – pokazujący ani nie gestykuluje, ani nie mówi, czy wydaje dźwięków. Idealnie się sprawdzi dla nieśmiałych szarych myszek, czy osób nielubiących być w centrum uwagi. Nie mniej nie ma takiej atmosfery ciszy jak w Koncepcie, o nie. Już od pierwszego obrazka gracze rzucają na prawo i lewo słowami, czasem przeszkadzając się skupić nad hasłem.

Zasady gry możemy modyfikować zależnie od potrzeb. Wybierać możemy dowolne hasło, lub umawiamy się, że tylko na trójki, gramy dla przyjemności – bez punktów, próbujemy drużynowo, wprowadzamy rozgrywkę na czas. Co tylko chcemy, nic nas w tej kwestii nie ogranicza. Jak widać pozycja stara się pobudzić kreatywność w każdej dziedzinie. Udowodniłem, że możliwe jest granie w dwie osoby, oczywiście bez punktacji, ale jak chce się to można :).

Jedynie trochę mi brakuje podzielenia haseł na stopnie trudności. Niektóre niemalże natychmiast da się pokazać, a inne nawet po kilku minutach nie da się zgadnąć. Z wad na pewno muszę wspomnieć o kartach imago – te bardzo szybko się brudzą, po pierwszej rozgrywce widać było na nich jakieś paprochy i ślady palców. Na szczęście nawilżone chusteczki higieniczne rozwiązują tę sprawę.

Już w pierwszym akapicie wspomniałem, że regrywalność jest bardzo spora. A jak się przedstawia skalowalność? Otóż system punktacji przypomina połączenie Konceptu i Szeryfa z Nottingham. Każdy będzie pokazywał hasło tyle samo razy, a punkt dostaje “narrator” i osoba, która odgadła. Niezależnie od liczby graczy ten system się sprawdza.

Okiem graczy

Gra szybko trafiła w serca osób, z którymi ją testowałem. Po rozegranej pierwszej partii zagraliśmy jeszcze raz. Poprosiłem ich, aby swoje odczucia odnośnie tego tytułu ubrali w słowa, i oto co wyszło:

Imago jest świetnie wykonaną i genialną w swej prostocie grą. Świetnie rozwija wyobraźnię, pozwala te same elementy wykorzystywać w zupełnie odmienny sposób. Raz coś jest częścią żarówki, a innym razem flakonikiem perfum. Punkty są naprawdę sprawą drugorzędną, a mnogość opcji odkrywa się w miarę rozgrywania kolejnych partii.
Kornelia
Gra jest świetna do poznawania innych ludzi i ich wyobraźni. Każde hasło można przedstawić na różne sposoby, często wychodząc po za pewne schematy. Bardzo dobra gra imprezowa, na spotkania rodzinne, ze znajomymi
Waldek
Za#$%@sta!
Wiking

Kalambury na sterydach

Imago jest świetnie i prosto skonstruowaną grą. Niby trochę kalambury, niby trochę rebus, a nie wiedziałem, że tak do mnie trafi. Niesamowicie prosty pomysł z półprzezroczystymi kartkami sprawdza się idealnie. Każda rozgrywka pobudza naszą wyobraźnię i im dalej w las, tym lepsze tworzymy hasła. Ja bym na waszym miejscu zamiast czytać recenzję kupił tę pozycję (o ile takie trafiają w was gust). Cena jest również całkiem przyzwoita (80zł SCD), więc nie warto się zastanawiać.

Plusy:

  • estetyczne, minimalistyczne i Apple’owskie wydanie
  • prosty pomysł na grę, który się sprawdza
  • pobudza umysł i rozwija wyobraźnię
  • im więcej gramy, tym lepiej pokazujemy hasła
  • idealna dla nieśmiałych czy małomównych
  • spora liczba haseł, więc duża regrywalność, a system punktacji skaluje się dla każdego wariantu
  • dowolność w modyfikacji zasad
  • w czasie pokazywania haseł ograniczeniem jest wyobraźnia

Minusy:

  • karty imago szybko się brudzą (ale na szczęście łatwo się czyszczą)
  • brak podziału na hasła łatwe i trudniejsze, przez co na początku ma się wrażenie, że jest za mało figur

Dziękuję wydawnictwu REBEL za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo REBEL

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.