Skip to main content

W warsztacie – Kwiat Paproci

Legendę o Kwiecie Paproci chyba zna prawie każdy. Gdzieś w okolicy przesilenia letniego (w Noc Kupały) zakwita Kwiat Paproci, a osoba, która go odnajdzie obdarzona zostanie bogactwem i dobrobytem. Tę słowiańską opowieść o poszukiwaniu rzadkiego okazu Paweł Szewc  i Michał Zaczek przekuli w grę planszową.

Właściwie tę grę zagrałem przez przypadek. Akurat na chwilkę usiadłem koło Starlighta, łyknąłem nieco wody i pojawił się Paweł Szewc (brzmi jak magiczna formuła, nie?). Chwilę z nim pogadałem na temat wydawnictwa i zapytałem “A co z Kwiatem Paproci?”. Powiedział, że ma przy sobie prototyp, ale jest brzydki, więc nie prezentuje. Jest to gra kafelkowa, więc trochę skojarzenia miałem z Carcassonne, a przez te “tunele” na myśl nasuwał się Sabotażysta, choć sam Paweł powiedział, że wzorował się Drakonem. O co chodzi? Chodzimy po lesie, zadaniem gracza jest zdobyć kwiat paproci i wrócić z nim na start. Na początku gry mamy pionek na kaflu startowym oraz 5 ścieżek w ręce. Stosy dzielą się na las za dnia i las w nocy, kiedy skończy się stos kafli dnia dociągamy noc. Na dnie kafli nocy mamy tytułowe kwiaty paproci w liczbie równej uczestnikom zabawy. Mamy do wykorzystania dwa punkty akcji. Czynność jaką możemy wykonać to dołożenie kafelka (1PA), dobranie dwóch kafli (1PA, ale raz na turę, nie ma ograniczeń co do liczby kafli na ręce), przesunięcie się o jeden kafelek (1PA) czy zagranie wydarzenia (2PA). Co ciekawe, zagrywanie kafli jest nietypowe dla tego typu gier, bo ścieżka na dokładanym kaflu nie musi pasować do poprzednich ścieżek. Możemy dzięki temu blokować innym drogę, więc czasem nas pionek nie ma jak się  przedostać, dlatego możemy się przedrzeć na dowolny sąsiedni kafel za 2PA, ale w następnym naszym ruchu musimy odpocząć (tracimy kolejkę, bo odpoczynek też kosztuje 2PA). Kwiat Paproci jest też wydarzeniem, możemy go zagrać tylko na kaflach nocy, ale dzięki temu przedzieranie i odpoczywanie kosztuje nas 1PA i mamy 3PA do wykorzystania. Możliwa jest też kradzież Kwiatu Paproci za 1PA, o ile jesteśmy na polu z właścicielem tego kwiatka.

Pyrkon.052

I w zasadzie to tyle. Gra jest bardzo przyjemna, choć trzeba sobie podkładać świnie. Postacie, które spotkamy w lesie to borsuk, leśny duch, dzik, leszy czy wiedźma. Możemy dzięki tym akcjom podmieniać kafelki, obracać je, kraść kafle z ręki, wyrzucać ścieżkę z planszy, itp. Bez tego sporo zamieszania może zrobić blokowanie drogi. Tak naprawdę przez pierwsze tury Paweł i Piotr (Monkiewicz, z R&P Dice) blokowali mi przejścia, a ja starałem się im też utrudnić drogę.

Tak naprawdę negatywna interakcja zaczyna się w ciemnym borze, gdzie już gracze nie mają skrupułów i robią wszystko, aby wygrać. Kwiat Paproci lada chwila może trafić w nasze ręce. Ach, no tak, Kwiat jest na starcie na dnie, ale w wyniku różnych naszych akcji talia może zostać przetasowana i już na dnie nie jest. A jak ktoś ma tytułowy kwiat wystawiony to zaczyna się pogoń za tym graczem.

Paweł wspomniał o wariancie familijnym, bez dodatkowych postaci, jedynie budowanie szlaków i zdobywanie Kwiatu Paproci. Myślę, że ta opcja się spodoba osobom, które nie przepadają za negatywną interakcją.

Gra jest całkiem porządna, bardzo szybka, dynamiczna i cóż – przypadła mi do gustu. Czekam z niecierpliwością jak Badger’s Nest wyda ten tytuł.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.