Skip to main content

Hack trick – Czy hakerzy grają w kółko i krzyżyk?

Hack trick to świeża gra wydawnictwa Fullcap Games. Pisałem całkiem niedawno wrażenia z pierwszej rozgrywki. Fakt, że ta gra bazuje na mechanice kółka i krzyżyka, daje nieco do zastanowienia. Od momentu zakupu własnego egzemplarza zagrałem sporo partii i mam lepszy ogląd na grę.

Hakerzy na pinpadzie

Gość w kapturze wskazujący palcem w naszą stronę. Tak właśnie wygląda okładka Hack tricka. Aura tajemniczości oraz przyjemna kreska może zachęcić do zapoznania się z tym tytułem. W środku mamy drewniane znaczniki przypominające wskazującą rękę, okrągłe żółte znaczniki i karty. Pudełko jest dosyć kiepskie jakościowo, już w czasie transportu nieco się wyrobiło. Do drewna i kart raczej nie ma co się czepiać, są dobrej jakości. Nie mniej kompaktowe i niewielkie rozmiary pozwalają na łatwy transport. Pozycja zawiera bardzo ciekawe i miłe smaczki, jak kody QR na kartach, które prowadzą do… a nie, nie, sami sprawdźcie, nie powiem wam :). Dodatkowo karty programowania mają w sobie nazwy trojanów i wirusów.

Na początek opiszę grę dwuosobową. Układamy planszę, wybieramy kolor znaczników, jeden z graczy bierze na rękę 4 karty, zaś drugi 3. Osoba mająca więcej kart na ręce zaczyna i kładzie wybraną przez siebie kartę na środek. Następnie przeciwnik ma dwie akcje do wyboru: zagranie karty lub dobranie jej. Jeżeli została ona zagrana, to jej wartość sumuje się z poprzednią kartą i na takim polu kładzie się znacznik – przy czym nie może wybrać karty o takiej samej wartości jak ostatnio zagrana. Jeżeli wyjdzie suma pola zajętego przez przeciwnika, to zgarniamy jego pionki. Z dobieraniem kart nie ma większej filozofii, ale warto wspomnieć, że ich limit to cztery. Podobnie jak we wspomnianej zabawie kółko i krzyżyk wygrywa osoba, która będzie miała swoje znaczniki w jednej linii, alternatywnym warunkiem wygranej jest posiadanie trzech pionków na jednym polu. Jeżeli w linii wygrywającej będzie podwójny znacznik (grubszy) i nie został on położony jako ostatni, to dostajemy 2 punkty. Gra się toczy do pięciu punktów. Jeżeli posiadamy znacznik przeciwnika, przed akcją możemy go odrzucić, aby ten podał nam sumę kart na ręce. Zawsze po ruchu możemy odrzucić znacznik (swój lub przeciwnika) i zmusić gracza do zagrania karty (nie może dobrać) lub go przyblokować (nie może odrzucić swój znacznik by wymusić na nas interakcję).

Gra na 3 osoby wygląda tak, że dwóch graczy jest w jednej drużynie. Rozdaje się jednemu graczowi po 2 karty, a dwójka osób dostaje po 3. Zaczynając od członka drużyny mającej 3 karty gramy według takiego schematu: 1. członek drużyny – samotnik – 2. członek drużyny – samotnik. Partia czteroosobowa to walka na pary. Do każdego wariantu osobowego można dołożyć zaawansowaną zasadę, która wygranemu graczowi / drużynie pozwala na dobranie karty programowania. Owe karty to bardzo ciekawe urozmaicenia rozgrywki, najczęściej wspomagające stronę, która ją posiada.

Raz dwa trzy, zhackowany jesteś ty

Znany motyw w grze planszowej to na pewno element przyciągający do tej pozycji. Podobne zagrywanie kafelków w Gai uraduje osobę znającą Carcassonne, gra typu memory będzie łatwiej przyswajalna, bo jest znana. Tak więc kółko i krzyżyk będzie prostszy w odbiorze. Z drugiej strony trochę boli, że to nieco zaawansowane kółko i krzyżyk.

Mimo, że tytuł jest wzorowany na zabawie z dzieciństwa – co mnie jakoś kuło gdzieś z tyłu głowy – to jest to sprytna gierka. Czasem po prostu sporo myślimy nad ruchem, ale to nie przedłuża gry. Po prostu zastanawiamy się która z dostępnych cyfr jest aktualnie przydatna czy może jednak lepiej nam jest dobrać, Nie traci to na dynamice, po prostu ten dylemat zajmuje nam minutę, maksymalnie dwie. Nawet sądziłem, że wygrana do 5 punktów może się ciągnąć, ale jak każdy po kolei zdobywa po jednym punkcie to i tak całość zamyka się w maksymalnie 20 minutach.

Sam Mateusz Pitulski powiedział, że gra dwuosobowa jest najlepsza. Sądziłem, że z tego wynika, iż nie warto interesować się innymi wariantami osobowymi. O, jakże mylne było moje przeczucie. Widać, że docelowo Hack trick miał być grą dwuosobową, ale to nie znaczy, że w innych przypadkach jest gorzej. Kiedy gra się 2 vs. 1 jako pojedynczy gracz czujemy ten napór i nieraz jest ciężko. Aby nie było, że dwóch silnych graczy gra przeciw słabszemu można spróbować wariantu ze zmiennym graczem rozpoczynającym, wtedy słabszy będzie w drużynie w każdej.

W partiach, w których uczestniczyłem bardzo często dochodziło do takiej sytuacji, że gracze mają po jednej karcie. Jeden z uczestników zabawy nie chce lub nie może zagrać karty, więc dobiera nową. W tym momencie bardzo często przeciwnik posiada kartę kończącą rundę. Czasem obaj gracze wypstrykali się z kart i na przemian dobierają i zagrywają. Akcja sprawdzana sumy właściwie nigdy nie jest wykorzystywana. Również często zapomina się o zdolnościach z kart programowania.

Co ciekawe, kiedy porównywałem doświadczenia ze znajomym, to były one różne. Rzadko kiedy ktoś doprowadzał do takiej sytuacji by nie mieć kart na ręce, sprawdzanie sumy to jedna z najczęstszych zagrywanym akcji. Bardzo się zdziwiłem kiedy on opowiadał jak przebiegały u niego rozgrywki, a również widziałem, że on też był nie mniej zaskoczony, że u mnie najczęściej gra się na szczęście. To dowodzi jedynie, że nawet do tak prostej gry można podchodzić na kilka sposobów.

Szkoda, że plansza nie jest bardziej modułowa i można byłoby ustalić własną kolejność cyfr. Rozumiem, że jest to wymóg fabularny, w końcu każda linia po zsumowaniu daje 15, ale bardzo ciekawie by było jakbyśmy również mieli wpływ jaka jest macierz. Mimo tego regrywalność gry jest bardzo dobra, podejrzewam, że inne warianty rozmieszczenia były testowane i po prostu psuły balans.

Czy kiepski układ kart ma wpływ na przegraną? Na moje nie, nawet jeżeli niewiele zdziałaliśmy, to gra toczy się do pięciu punktów – no chyba, że ten kiepski dociąg przyszedł w ostatniej rundzie. Jednak zmuszenie do zagrania (na niekorzyść rzecz jasna), przyblokowanie przeciwnika lub dowiedzenie się od niego sumy kart (szczególnie jeżeli ma dwie lub talia się wyczerpuje) daje nieco pola do popisu.

Hackerski fach

Muszę się przyznać. Gra mnie nie urzekła. Nie mniej nie mogę odebrać jej tego, że to sprytnie skonstruowana kombinatorska zabawa oparta o znanym motywie. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, wiele moich znajomych proponuje partyjkę jak dostaniemy informację, że ktoś się spóźni. Hack trick spodoba się z pewnością osobom lubiącym małe gierki z dedukcją w tle.

Plusy:

  • kompaktowe wydanie
  • bazuje na znanym elemencie
  • dobra skalowalność i regrywalność
  • niski wpływ losowości
  • sprytna gra logiczna

Minusy:

  • czasem boli fakt, że to kółko i krzyżyk na sterydach
  • kiepskiej jakości pudełko

Informacje o grze

[bgg id=181440]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.