Skip to main content

Tata Miś: Hop z kry na krę – Podróż do wanny niesfornych niedźwiadków

Dlaczego białe niedźwiedzie dobrze rozpuszczają się w wodzie? Bo są polarne
Hermetyczny dowcip chemiczny

Małe misie podczas zabawy farbkami strasznie się wybrudziły, więc muszą udać się do wanny. Droga jest niebezpieczna, bo należy przeskoczyć kilka kier. Na szczęście ze sobą mają odważnego tatę, który im pomoże pokonać te przeszkody.

Polarna zabawa

Kostiumy niedźwiedzi są śmieszne. Niedźwiedzie też.
Christopher Walken

Opis gry mówi, że “W trakcie malowania swojego igloo małe niedźwiadki pobrudziły się farbami. Tata miś nie jest tym zachwycony. (…)”. No ja tam nie wiem, na okładce jeden z dzieciaków sam go ubrudził, a reszta misiaków nie jest aż tak umorusana jak sam Tata Miś i widać radość u wszystkich. W środku mamy 6 kostek, pionki niedźwiadków, pionek Taty Misia oraz kafle drogi do wanny. Szata graficzna jest iście zimowa, a pionki bardzo wyraźnie kolorystycznie.

O co w tym chodzi? Układamy trasę do wanny tak, aby wanna była na końcu, a kafle z popękanym lodem odpowiednio po 5. i 10. kafelku. Każdy wybiera kolor pionka i możemy zaczynać. Tura wygląda bardzo prosto: rzucamy kostkami, przesuwamy o tyle pól pionek Taty Msia, ile symbolów kry nam na nich wypadło. Jeżeli chcemy, możemy rzucać dalej, wtedy przerzucamy wszystkie kości na których nie wypadła kra. I znów – za każdy symbol kry przesuwamy pionek Taty Misia i jeżeli chcemy, możemy przerzucić “puste” kości. Jeżeli w dowolnym momencie mamy 6 symboli kry, wykonujemy swoją turę jeszcze raz. Możemy zrezygnować z przerzutu, wtedy przesuwamy nasz pionek, gdzie znajduje się Tata Miś. Jeżeli w czasie rzutu, w którymkolwiek momencie wypadły same puste ścianki, tracimy kolejkę. Następny gracz ustawia pionek Taty Misia przy swoim niedźwiadku i opisany proces powtarza się. Dwie płytki to popękany lód, jeżeli Tata Miś wejdzie na taki kafelek musimy rzucić wszystkimi pustymi kostkami. W momencie gdy po ruszeniu się misia ostatniego na torze są za nim co najmniej dwie płytki, to jedną z nich odrzucamy a pozostałe ustawiamy przed wanną. Wygrywa gracz, który jako pierwszy dojdzie do kafelku z wanną.

Hops, do wanny

Niedźwiedzie dzielą się na brunatne i białe oraz łapy, głowę i tułów.
Zbigniew Herbert, Niedźwiedzie

Dobra, ja rozumiem, że jest to gra dla dzieci, i te sprawy. Dlatego nie czepiam się tego, że przecież dookoła jest pełno wody, misiaczki mogły się wymyć przy krze. Dobra, na to jest argument, że za zimna, że bez mydła, że za głęboko. Ale dlaczego w wannie, do której zmierzają niedźwiedzie jest foka?!

I jeszcze jedno mnie zastanawia. Po co przesuwać pionek Taty Misia? Nie możemy przesuwać niedźwiadka? Albo po prostu liczyć ile kroków zrobiliśmy. OK, wiem, gra dla dzieci, ale przecież to jest poziom Grzybobrania czy rzuć kością i porusz się o tyle pól. Z jedyną różnicą, że mamy kilka kostek, skoro gra jest od 5 lat, to raczej sobie dzieciaki poradzą :). No może to miało symbolizować przeprowadzanie niedźwiadka po niebezpiecznych krach.

Gra nawiązuje w jakimś tam stopniu do Can’t stop. Po rzucie możemy zdecydować się czy chcemy dalej rzucać czy nie. Tylko, że w Can’t stop mieliśmy jakąś kalkulację i mogliśmy się na pewno poruszyć o jedno pole. Tutaj mamy 6 kości i nawet za pierwszym razem mogą wypaść same puste. Co więcej, w Can’t stop można było zdecydować się między rzutami, czy kończymy turę. W Tacie Misiu teoretycznie też, ale są dwa momenty, które ZMUSZAJĄ do przerzutu. Pierwszy z nich to moment kiedy pionek ląduje na krze – i buch, nie idziemy dalej, bo przerzucając wypadły puste ścianki. A drugi to kiedy wypadły same kry – moglibyśmy skończyć grę, ale nie musimy rzucić i teraz mamy puste ścianki.

Zasadniczo gra jest strasznie nudna, nie ma żadnego dynamizmu, tej ekspresji czy elementu zachęcającego dzieciaka do dalszej rozgrywki. Może pamiętacie gry typu “rzuć kością i porusz się o tyle pól”? Zazwyczaj część pól mówiła co się dzieje jak ktoś stanie na nim: rusz się do przodu o 2, cofnij o 3, zostajesz na tym polu, chyba, że wyrzucisz 4, podaj 3 rodzaje kwiatów i rusz się dalej, tracisz kolejkę, itp. Generalnie Tata Miś jest podobną grą, ale te pole nic nie robią. Nooo, właściwie ten popękany lód, ma jedno zadanie – denerwować.

I jak właściwie wyjaśnić dziecku, który miał 4 kry, że się nie ruszy, bo wyrzucił potem 0? OK, rozumiem, to gra ryzyka, uczy podejmowanych decyzji i ich konsekwencji. Ale jakie ryzyko podjęło dziecko, które od początku wyrzuciło same puste ścianki i to trzy tury z rzędu? Naprawdę, wszystkie sytuacje to przypadki z gry – ktoś od 3 tur nie wyrzucił od początku kry. Ktoś mógł zakończyć grę, ale musiał przerzucić wszystkie 6 kości i miał 0. Ktoś nie ruszył się bo wpadł na popękany lód. Czyli co? Najprościej nie ryzykować? Jak się ruszył to zakończyć akcję? To po co dawać możliwość przerzutów. Chcecie gry o podejmowaniu decyzji i braniu ich konsekwencji? Polecam Myszki w Opałach albo Magiczny Labirynt.

Ach, jeszcze to wydłużanie trasy. Wolę wariant bez wydłużania, dlaczego? Jak wspomniałem to baaaaaaaardzo nudna gra, a jak ktoś ma szansę dojść do mety wszyscy błagają ostatniego gracza by wyrzucił puste ścianki. Dawno tak się nie ubawiłem widząc jak wszyscy się cieszą, że wreszcie gra się kończyła.

I koniec podróży

Głupi niedźwiedziu! gdybyś w mateczniku siedział,
Nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział.
Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz

Tata Miś to nieciekawa, nieekscytująca i dłużąca się gra. A szkoda, bo wygląda bardzo ładnie i zachęcająco. Nieregularne kafelki wzorowane na krę zachęcają do zapoznania się z tą pozycją, ale po zderzeniu się z rzeczywistością gra wypada kiepsko. Niestety, ja się zawiodłem i każda osoba, z którą testowałem ten tytuł powie to samo :(.

Plusy:

  • miła, zimowa szata graficzna
  • zachęcające wydanie – kafelki wzorowane na kry, przyjemne drewniane kostki, ciekawie wyglądające pionki

Minusy:

  • wieje nuuuuuuuuuudą
  • wariant z wydłużającą się trasą
  • kafelki popękanego lodu
  • zmuszanie do przerzutu, gdy wypadną same kry
  • dość często nie można się poruszyć, bo kostki tak postanowiły ;)
Okładka
Okładka
« 1 z 16 »

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzjiKraina Planszówek

Informacje o grze

[bgg id=301585]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.