Skip to main content

Tajemnicze podziemia – Labirynt pełen skarbów

Graliście kiedyś Dungeon and Dragons? Zwiedzanie lochów, bicie potworów i zbieranie skarbów. I myślicie, że ta tematyka nie podejdzie dzieciom? Jasne, że eksploracja podziemi i zdobywanie sławy, a tym złupić lochy ze wspomnianych skarbów przypadnie młodszym. Tym bardziej jak sami buduje się labirynt :).

Zapraszamy do podziemi

Gruby rycerz uciekający przed kotkiem w podziemiach. Tak własne wygląda okładka do tej gry. Ten karykaturalny rysunek bardzo przypadł mi do gustu. W środku mamy 5 planszy, 5 zestawów takich samych kafli i żółte oraz czerwone przezroczyste znaczniki. Szata tych płytek przypomina mi jakieś stare gierki z labiryntem w tle. Mamy masę potworów, skarby, oraz korytarze wspomnianych lochów. Bardzo ładnie wydanie, nie mam żadnych zastrzeżeń.

Mechanika? Bardzo proste zasady. Najmłodszy gracz tworzy stos z kafelków, reszta ma je w jakiejś stercie. Najmłodszy gracz bierze z góry kafelek i pokazuje reszcie. Wszyscy szukają ten sam kafelek i gracze układają go gdziekolwiek na planszy. Sytuacja powtarza się 16 razy. Na koniec od wejścia sprawdzamy przebieg trasy. Za każdy skarb dostajemy 1 punkt (zaznaczamy żółtym znacznikiem), a za każdego napotkanego wroga tracimy 2 punkty (zaznaczamy czerwonym znacznikiem). Osoba, która zdobyła najwięcej punktów wygrywa.

Tytuł posiada też wariant, w którym trzeba budować te nasze podziemia tak, aby następny kafelek łączył się z poprzedni, zacząwszy od wejścia. Pozycja ta umożliwia także rozgrywkę solo, co nie omieszkałem nie raz sprawdzić.

Czyje te podziemia?

Jest to tytuł, który bardziej można określić mianem zabawki niż gry planszowej. Nie mniej przez to nic mu nie umniejsza. Jest to cały czas dobra pozycja.

Początkowo, po przeczytaniu instrukcji, obawiałem się, że ta gra to będzie niewypał. Wszyscy mają taki sam kafelek ułożyć na planszy. Sądziłem, że lepiej będzie jak w Ciężarówką przez galaktykę, że robi się to w czasie lub w Małym Księciu, każdy wybiera płytkę.

Jednak po pierwszej rozgrywce spojrzenie na ten tytuł zupełnie się zmienił. Mimo faktu, że każdy ma jednakowe szanse, to jednak “trasa” labiryntu przebiega naprawdę odmiennie. Wystarczy tylko obrócić jeden kafelek o 90°, a już gracz może mieć inne spotkania. Myślałem, że w wariancie “krok po kroku”, gdzie kłaść płytki podziemi przylegające do siebie już ten problem będzie widoczny, ale nadal nie. Zatem nuda i powtarzalność to nie atrybuty tej gry.

Ta prosta zabawa też może być dobrym wprowadzeniem w gry fabularne. Ot, wystarczy, aby dziecko teraz opowiadało każdą przygodę śmiałka. Niech opisze pomieszczenie, niech powie co tam się przytrafiło, jak pokonał stwora, co było skrzyni ze skarbami, właściwie po co jest ten łowca przygód w podziemiach? itp. Jeżeli takie urozmaicenie się spodoba, to mamy już niezły wstęp do gier RPG.

Ach, te znaczniki! Świetny pomysł, dzięki temu szybko sprawdzamy nasze punkty. Żółte znaczniki i odjąć od tego liczbę czerwonych znaczników razy dwa. Rozwiązanie mega proste, ale niezwykle pomocne. No i oczywiście dzieci mogą ćwiczyć poste kalkulacje.

Ta gierka ma inny aspekt edukacyjny: zarządzanie swoją przestrzenią. Przecież musimy tak ułożyć te nasze kafelki, abyśmy mieli jak najlepszą kombinację i ścieżkę, która na nam najwięcej punktów. Dziecko, po paru partiach będzie w stanie zagospodarować tę planszetkę tak, aby rozwiązanie było optymalne.

Bijemy smoka i uciekamy z diamentami

Tajemnicze podziemia to tak naprawdę puzzle z połączeniu grą logiczną, ale daje sporo frajdy. Dzieci się cieszyły odkrywając lochy. Dorośli grali raczej z przymusu, ale często siadałem do trybu solo, bo to rozluźniające i relaksujące zajęcie.

Okładka
Okładka
« 1 z 9 »

Dziękuję wydawnictwu Trefl za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Trefl

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.