Skip to main content

Red7 – Czerwono mi

Red7 to gra, którą poznałem miljardy lat temu, spodobała mi się na tyle, że chciałem ją zakupić. Odkładałem jednak tę czynność, a to ważniejsze wydatki, a ta gra jest dłużej na liście, a to coś tam. Kiedy nawet już miałem ją kupić dostałem informację od sklepu, że moje zamówienie jest gotowe, ale Red7 niestety nie mają na stanie. W końcu przyszła polska wersja od Lucrum Games, którą już posiadam w kolekcji :).

7 zasad głównych

Czarno-biała okładka w polskiej edycji zamieniła się na czerwono-białą. Świetny zabieg! Po pierwsze: widać, że to polska wersja, a po drugie: w końcu w nazwie jest “czerwony”, nie? Na pewno ta czerwień będzie nam się rzucać w oczy. Pudełko jest niezbyt duże, kompaktowe, łatwe w transporcie i prosto trzyma się w środku elementy gry. Hmm… elementy gry, no nie oszukujmy się – to są tylko karty. Karta pomocy i palety dla każdego gracza oraz 49 kart w 7 kolorach tęczy ponumerowane od 1 do 7, ot cała zawartość opakowania. I tutaj muszę nieco powiedzieć o stosunku jakości do ceny, bowiem te 50 parę kart dostaniemy za 40zł. Nie mam jakiś większych zastrzeżeń do jakości wykonania, całkiem przyzwoita, na pewno lepsza niż Intrygantów, więc cena również nie budzi zastrzeżeń. Nie ma też za dużo rozwijać się też na temat szaty graficznej, jest przyjemna, ale tak naprawdę to tylko plamiaste tło i cyfra.

Gra ma 3 tryby. Każdy z nich ma ten sam setup, różni się drobnymi niuansami. Wystawiamy kartę z zasadą “Najwyższa wygrywa”, wystawiamy przed graczem jedną kartę palety oraz każdy dostaje 7 kart – już jesteśmy gotowi do rozegrania partii. Osoba mająca najwyższy numer automatycznie wygrywa, więc tura przechodzi do następnego gracza. Całość zasad opisuje tekst na pudełku “wygrywasz albo odpadasz” (czy jak kto woli, bardziej na polskie warunki “wygrywasz albo wyp@#$%alasz!”). Nie mamy przed sobą najwyższej karty, więc możemy ją wyłożyć, jeżeli na ręce też nie mamy karty, która spełnia zasadę możemy zmienić zasadę i dodatkowo wyłożyć kartę. Zmieniamy zasadę wykładając coś na środek, wtedy już liczą się np. liczby parzyste i jeżeli spełniamy tę zasadę najlepiej ze wszystkich, wygrywamy i kolejka przechodzi dalej. Co to znaczy najlepiej ze wszystkich? Jeżeli mam większą liczbę kart, które spełniają zasadę, a jeżeli z kimś remisuję to mam co najmniej jedną kartę o “wyższym” kolorze niż przeciwnik. Przykładowo, jeżeli zaczynamy grę i ktoś przed sobą ma żółte 7, to ja wystawiam pomarańczowe 7, bo jest to nadal najwyższa karta, a w dodatku lepszego koloru, gdyby przeciwnik wystawił przy tej zasadzie czerwone 7, to bym musiał zmienić zasadę, bo nie ma wyższego wyniku niż czerwona siódemka. Jeżeli nie mogę tak wykombinować, by w danej rundzie wygrywać – odpadam z gry. Wygrywa osoba, która jako została, gdy reszta odpadnie.

To są podstawowe zasady. Nieco bardziej zaawansowane mówią, że jeżeli zagrywam kartę na tło (zmieniając zasadę) o wartości wyższej niż liczba kart zagranych przede mną, to dobieramy kartę. Dodatkowo na koniec rundy mamy punktowanie. Runda kończy się tak samo jak kończy się gra w wariancie podstawowym, zwycięzca tej rundy bierze pod paletę wszystkie karty, które najlepiej spełniają zasadę, dzięki której wygrał (np. jeżeli była to “kolejne liczby” i ma przed sobą 1,2,3,5,6 to bierze 1,2,3), a suma ich wartości to zdobyte punkty. Gra kończy się w momencie, gdy ktoś zdobył liczbę punktów zależną od liczby graczy. Wariant, jak to nazwał Tomasz Międzik, “geekowski” ma podobne zasady do zaawansowanych, ale jeszcze dodatkowo kiedy zagrywamy nieparzystą kartę do palety MUSIMY wprowadzić jej efekt w życie (mają one odpowiedni symbol w rogu).

Wspaniała siódemka

No i taka to gra. Rozgrywka bardzo mocno kojarzy mi się z Intrygantami, tylko jest zdecydowanie lepiej, bo nie ma tego blokowania, które mi przeszkadzało. Jednak gra jest bardziej wredna i to wyraźnie widać. Co, myślicie, że w grze, gdzie zagrywa się kartę przed sobą nie można podkładać świnię? Myślicie, że zwariowałem, bo przecież Intrygantach każda postać miała swój efekt, a tu nie? Ha, zdziwicie się. Jeżeli gracz zmienił zasadę, to wiemy, że nie miał potrzebnych kart do spełnienia poprzedniej. No to tuż przed jego turą znów zmienimy na tę, co była poprzednio, przecież się nie obrazi, nie? Albo możemy tak wykombinować, że jakby się nie starał ktoś odpadnie w pierwszym ruchu. Albo takie mieć przed sobą ułożenie, że możemy się dostosować do kilku zasad. Warto obserwować co przeciwnik kładzie przed sobą i z jakiej na jaką regułę zmienia, aby przeanalizować co on tam może posiadać.

Zasady podstawowe są raczej tylko po to, aby szybko zapoznać się z grą, złapać ten klimat – jeżeli po rozegraniu partii na tych regułach gra nie chwyci, nie warto zagłębiać się dalej. Podstawowa rozgrywka też może służyć jako filler, gdy nie chce nam się grać na pełnych zasadach. A wierzcie mi, że czasem te punktowanie to zmora. Rozgrywając kolejną rundę na punkty, możemy się odkuć albo możemy udowodnić, że to nie tylko kwestia dobrych kart, lecz także umiejętności, nie mniej jednak czasem jest on męczący i zbyt długi. O ile podstawowy wariant mogę zagrać 5-6 razy z rzędu, to już zaawansowany 2, a geekowski już na pewno raz.

Wariant geekowski jest zdecydowanie najciekawszy, ale zdecydowanie pali mózg. O ile wcześniej najczęściej zagrywaliśmy kartę, bo po prostu nam pasowała, to teraz musimy uważać, czy nieopatrznie nie aktywowaliśmy jakieś zdolności z której będzie więcej szkody niż pożytku. Dodatkowo ta opcja wprowadza nieco negatywnej interakcji, więc dla osób lubiących cisnąć i kombinować w grach na pewno przypadnie do gustu.

Jeżeli mam szukać uwag do gry, to tak naprawdę będzie ta losowość. W kilku pierwszych partiach, w szczególnie podczas rozgrywki na podstawowych zasadach, bardziej będziemy zdani na przypadek niż na owe obserwowanie i cwaniakowanie.

Pleść siedem po siedem

Właściwie nie będę dalej się rozwijał :). Pozwoliłem sobie pominąć opis skalowalności i regrywalności, bo można się łatwo domyślić jak to wygląda. Red7 to prosta, przyjemna i dobra gra kombinacyjna, w której w zależności od posiadanego czasu i chęci rywalizacji możemy modyfikować rozgrywkę jednym z trzech wariantów

Plusy:

  • mega proste zasady
  • mimo prostoty, przyjemna szata graficzna
  • silny charakter kombinacyjny
  • kilka trybów gry
  • przyzwoity stosunek jakości do ceny
  • dobra skalowalność i regrywalność

Minusy:

  • wariant z punktowaniem często potrafi się niepotrzebnie dłużyć
  • przeważnie więcej zależy od losu niż od nas
Okładka
Okładka
« 1 z 16 »

Informacje o grze

[bgg id=161417]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.