Skip to main content

Pędzące Ślimaki: na jednej nodze – Wyścig w ślimaczym tempie

Ciekawe, jak to jest, że ślimaki chodzą tak wolno, a zdążają.
Stanisław Tym

Pędzące Żółwie to był wielki szał. Właściwie nadal z chęcią sięgam po ten tytuł. Pędzące Jeże nie zdobyły takiej popularności i sympatii jak Żółwie. Nie oszukujmy się – to zbyt matematyczna gra jak dla dzieci. Czy Ślimaki dorównają mistrzom?

Wyścigi po liściach

Kiedy ślimak rusza w drogę,
Ma podobno jedną nogę.
Czy to noga? Chyba nie.
Może ktoś pouczy mnie.
Jan Brzechwa, Ręce i nogi

Okładka nawiązuje do innych produkcji w tej serii. Oczywiście na ilustracji frontowej mamy ślimaki, a kolorystyka jest czerwona, aby odróżnić się poprzednich tytułów (zielony – Żółwie, niebieski – Jeże). Ta wesoła i kolorowa szata graficzna jest znana już graczom, nadal uważam, że jest dobrze dobrana. W pudełku znajdziemy bardzo ładne pionki ślimaków, kolorowe kostki, żetony z punktami, karty tożsamości oraz plansza. Wszystko jest utrzymane w stylistyce poprzednich tytułów. Jakościowo jest bardzo dobrze, nie ma na co narzekać – no może na lekko odstającą planszę.

Zasady, jak przystało na grę rodzinną, są bardzo proste. Ustawiamy wszystkie ślimaki na start, każdemu graczowi dajemy kartę tożsamości na której widnieją dwa ślimaki, a pierwszy gracz dostaje wszystkie kości. Na początku tury rzucamy wszystkimi dostępnymi kostkami, wybieramy jedną i poruszamy ślimaka w kolorze wybranej kości o liczbę pól równą liczbie oczek. Następnie resztę nie wybranych kości przekazujemy, wyjątkiem stanowi symbol ślimaka – gdy wybraliśmy tę kość przesuwamy tegoż ślimaka o 2 i przekazujemy kości. Jeżeli weszliśmy na pole zajmowane przez inne ślimaki spychamy je o jedno pole do tyłu i zdobywamy tyle punktów, ile ślimaków się cofnęło (nie ma reakcji łańcuchowej, więc te ślimaki nie spychają dalej). Wejście na grzyba nie powoduje spychania, ale dostajemy jeden punkt za zatrzymanie się na tym polu. Jeżeli przekazujemy komuś jedną kość, to ta osoba odzyskuje wszystkie kostki. Gra się kończy, jak ktoś dojdzie do mety, gracz który to uczynił dostaje dodatkowy punkt. Wszyscy odkrywają swoje karty. Za pierwsze miejsce dostaje się 5 punktów – więc gracze z wizerunkiem ślimaka, który doszedł do mety dostają 5 punktów. Za drugie 2 punkty, a za ostatnie 3. Osoba mająca najwięcej punktów wygrywa.

Jeżeli gra już nie ma dla nas żadnych tajemnic lub chcemy urozmaicić rozgrywkę warto zagrać któryś z proponowanych wariantów. W pierwszej opcji rozgrywamy 3 rundy, a po każdej z nich zapisujemy wynik, osoba mająca najwięcej punktów po 3 rundach wygrywa. Drugi wariant zostawia kostkę ze ślimakiem u gracza, który ją wybrał i cofa tegoż ślimaka, a ten również przepycha inne ślimaki (ale nie dostaje się za nie punkty). O ile pierwszy wariant jest ciekawy, bo wydłuża rozgrywkę i daje szansę każdemu na wygraną, to ostatni jest dość kiepski. Przede wszystkim traci się to, co jest najciekawsze po wybraniu ślimaka – czyli możliwość powtórnego rzutu tą kością, a poza tym nie ma sensu cofać ślimaka, skoro za wejście na pole z innymi ślimakami nie dostaje się punktów.

Śpiesz się powoli

„Mój ślimaku, pokaż rożki,
Dam ci sera na pierożki”.
Ale ślimak się opiera:
„Nie chcę sera, nie jem sera!”
„Pokaż rożki, mój ślimaku,
Dam ci za to garstkę maku”.
Ślimak chowa się w skorupie.
„Głupie żarty, bardzo głupie”.
Jan Brzechwa, Ślimak

Pędzące Ślimaki to bardzo sprytna gierka, a przy tym bardzo sympatyczna. Mechanicznie jest prosto skonstruowana, ale za to bardzo zmyślna. Nie opłaca ruszyć na początek naszego ślimaka, bo zaraz może ktoś wejść na to pole i cofnąć go, a już straciliśmy możliwość poruszenia wybranego ślimaka. Z drugiej strony może się okazać, że kogoś pompujemy do wygranej, bo nikt nie zdołał cofnąć tego pionka. I tu trochę pierwszy gracz ma przechlapane. Co prawda ma całe spektrum i może ruszyć kogo chce, ale nie jest to dla niego korzystne. Nawet jak ruszy nie swój pionek i ktoś go cofnie, to ta osoba dostanie punkt. Kolejna na też ma szansę na zdobycie punkty, itp. Więc jako gracz rozpoczynający jesteśmy do tyłu z punktami.

Kostki to bardzo dobry pomysł na poruszanie się. Daje to nieco charakteru kombinacyjnego. Domyślamy się co mogą mieć nasi przeciwnicy i co warto im zostawić (a właściwie zabrać). Również jak mamy możliwość poruszanie znacznie do przodu jednego z ślimaków albo zepchnięcia kogoś do tyłu, to nie będziemy się długo zastanawiać. Oczywiście najlepiej jest zrobić to tak, aby następne ślimaki nasz nie zepchnęły, ale nie zawsze się da.

Teoretycznie wydaje się, że skoro są kostki to jest i losowość. I to jest po części prawdą, ale rzadko kiedy zdarza się wynik, który z góry skazuje nasz na porażkę w tej rundzie. Bardziej widziałbym tutaj zależność, że jedynie gracz rozpoczynający ma większy wachlarz możliwości ruchu. Oczywiście inaczej to się objawia na innej liczbie graczy, ale grając w wariant czteroosobowy. Mamy 5 kostek i 4 graczy, więc (o ile nikt nie wybierał ślimaków) wszystkie kości będą wracać do tego samego gracza. No, dla dwóch graczy też jest to prawdą, ale zanim kości wrócą każdy będzie mógł rzucać raz, a więc nie jest źle. Oczywiście można zaburzyć ten cykl wybierając kostki z ślimakami, ale nie zawsze jest to opłacalne, a po innych wariantach widać, że każdy może mieć do dyspozycji wszystkie kostki na początku swojej rundy.

Regrywalność jest na dobrym poziomie, sama podstawowa rozgrywka dostarcza różnych wrażeń z każdej partii, ale zawsze możemy urozmaicić je wariantem. Chociaż tak jak wspomniałem – ten drugi jest mniej sensowny, zwłaszcza jak się doda te informacje, które zawarłem w poprzednim akapicie. Jedynie do czego mogę mieć jeszcze żal, to rzadko kiedy się zdarza możliwość zdobycia kilku punktów za zepchnięcie.

I po grzybku

Jedynie ślimak z pośpiechu nie ma czasu na oglądanie się do tyłu.
Władysław Grzeszczuk, Parada paradoksów

Pędzące Ślimaki to bardzo przyjemna gra. Pewno ciężko będzie im przebić renomę Żółwi, a według mnie dorównują tej planszówce. Szybka, dynamiczna, pełna śmiechu gra dostarczy wiele zabawy niejednej rodzinie, a może i dorosłym.

Plusy:

  • zachowana szata graficzna serii
  • bardzo ładna kolorystyka i wykonanie elementów
  • proste zasady i dobrze napisana instrukcja
  • generator salw śmiechu przy spychaniu
  • kombinacyjny aspekt ze względu na kostki
  • dość dobra regrywalność

Minusy:

  • kiepska skalowalność – przy 4 graczach zawsze ta sama osoba ma wszystkie kości na początku rundy
  • jeden z proponowanych wariantów jest gorszy
  • rzadko zdarza się sytuacja, w której zdobędzie się więcej niż 1 punkt za spychanie
Okładka
Okładka
« 1 z 12 »

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzjiKraina Planszówek

Informacje o grze

[bgg id=194194]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.