Skip to main content

Batman: Gotham City Strategy Game – Król Gotham może być tylko jeden i nie jest to Batman

Wojna to biznes. A biznes jest bardzo dobry.
Pingwin, Batman: Legends of the Dark Knight

Jestem wielkim fanem Batmana. Bardzo lubię czytać na kartach komiksów przygody Mrocznego Rycerza. Jednak poza samą postacią bohatera, lubię też jego przeciwników, którzy w mojej opinii są nietuzinkowi. Kiedy usłyszałem o grze, w której walczymy jako złoczyńca z Batmanem stwierdziłem jedno: muszę ją mieć.

Witamy w Gotham

Jesteś moimi oczami na powierzchni. A ja śmiertelnymi szczękami pod nią.
Killer Croc, Batman i Robin vol 2

Okładka przedstawia scenę jak Batman okłada złoczyńców: Jokera, Pingwina, Dwie-Twarze i Killer Croca. Właściwie to bardziej wygląda jak zasadzka tej czwórki, z której Mroczny Rycerz chce się wydostać. Joker chce mu przywalić młotem, Pingwin ucieka w popłochu, Dwie-Twarze rzuca monetą, a Killer Croc wygląda jakby miał się na Batmana rzucić. Szata graficzna jest utrzymana w komiksowo-kreskówkowej formie, która powinna przypaść do gustu fanom Mściciela z Gotham.

W środku mamy figurki, które są dodatkowo zgodne z systemem Heroclix (kiedyś napiszę o tym, obiecuję!). Przedstawiają Batmana oraz jego przeciwników, które zawarto na okładce. Dość elegancko wykonane, ale wypraska potrafi się tak odkształcić, że czasem ciężko wyciągnąć jakąś figurkę. Do gry dołączono też mniejsze figureczki, które symbolizują pomocników wybranych łotrów, wszystkie są takie same, różnią się kolorem – więc każdy może grać kolorem jakim uważa za słuszne. Każdy złoczyńca dostaje również zasłonkę, która jest nieco za wysoka i ma tendencję do przewracania się oraz zestaw 5 umiejętności. Z kart mamy również sporą talię kart intrygi. Poza tym dość dużo żetonów planów, zagrożenia, pieniędzy, itp. Wypraska posiada miejsce dla każdego elementu, ale jak wspomniałem, potrafi się odkształcić. Mapa schematycznie przedstawia Gotham, bardzo kojarzy mi się ona z grami komputerowymi, chociażby z Arkham City.

Po wybraniu złoczyńców, koloru i zabraniu wszystkich elementów tym związanie dostajemy 5 kart intryg na rękę. Tura polega na zagraniu karty i dobraniu karty – tyle. Na niej jest informacja, jaki bonus dostaje osoba kontrolującą dzielnicę (niekoniecznie to musimy być my) oraz jakiś efekt wprowadza zagranie tej karty. Dzięki temu drugiemu możemy zdobywać zasoby, pozmieniać sytuację na planszy, czy wchodzić interakcję między graczami (głównie kradnąć im zasoby). Możemy nie wprowadzać efektu życie i dobra dwa dowolne zasoby. Niektóre karty zaś wprowadzają do gry Zamaskowanego Krzyżowca, który będzie psuł nasze plany, ale o tym za chwile. Z naszych działań będziemy zwiększać w dzielnicach zagrożenie symbolizujące nasze wpływy. Po zagraniu karty możemy wydać plany do poruszenia jednostek lub pieniądze do nabywania nowych, również za pieniądze możemy wystawić naszą figurkę na mapę. A po co ci pomocnicy? Liczą się jako dodatkowe punkty zagrożenia, a dodatkowo są pomocni w walce.

OK, ale jaki w ogóle jest cel gry? Osiągnąć 10. poziom  (ktoś się wzorował Munchkinem?), a ten zdobywa się na początku swojej rundy po spełnieniu pewnych warunków: kontrola n dzielnic, posiadanie odpowiedniej sumy pieniędzy, zwerbowanie jakiejś liczby pomocników, itp. Zwiększony poziom oznaczamy obrotem podstawki, jeżeli nadal spełniamy warunki rozwoju – znów obracamy. Wyjątkiem jest moment, gdy wyczerpią się karty do dobierania – wtedy gra się kończy i wygrywa najbardziej doświadczony gracz. Niektóre poziomy wprowadzają do gry kartę rozwoju dającą naszej postaci jakąś umiejętność. Pingwin może przed walką uciekać, Two-Face rzuca monetą i zależnie od wyniku może położyć 2 żetony zagrożenia, Killer Croc dostaje dodatkowe punkty obrony od swoich pomocników, a Joker zawsze wygrywa walkę z Batmanem. To jedynie przykład po jednej karcie każdego złoczyńcy, każdy z nich ma ich 5, a w czasie partii rozwiniemy się maksymalnie 4 razy.

OK, to jeszcze szybko o walce. Kiedy figurka napotka inną figurkę rozpoczyna się walka. Nie ma w tym większej filozofii rzucamy kością (Batman = 0), a do wyniku dodajemy liczbę naszych pomocników w dzielnicy. Przegrany wraca do kryjówki (za wypraskę), w przypadku remisu wygrywa atakujący. Kiedy zagramy kartę Batmana, zamiast części dochodu dociągamy kartę z talii Batmana, gdzie jest napisane gdzie i jaki efekt wywołuje nasz Nietoperz. Walka z nim jest podobna, z tą różnicą, że jeżeli Batman wchodzi do dzielnicy zależnie od poziomu usuwa ileż znaczników zagrożenia, a jak przegra wraca do swojej Bat-Jaskini i zwiększa swój poziom. W pewnym momencie walka z nim jest prawdziwym wyzwaniem.

Jak Batman z Jokerem

Pamięć jest niebezpieczna
Joker, Żabójczy żart

Zasady są banalne, instrukcja to 4 strony, a wszystkie zasady zawarte są na zasłonce graczy. Reguły tego tytułu nie są trudne do zrozumienia, a wizualna część może zachęcić. Skoro taka prostota, to grę się rozgrywa szybko łatwo i przyjemnie? No nie bardzo. Niestety, ale podczas każdej partii występował problem przepychanek na planszy. Gdy ktoś musi spełnić cel związany z kontrolą dzielnic, wszyscy się pchają, aby ta osoba nie wykonała tej czynności. Kiedy każdy ma 4 lub 5 poziom te potyczki i blokowania trwają na tyle długo, że nie raz podczas gry na tym etapie kończyły się karty. Po prostu nie dało się przebić ściany, bo 2 lub 3 (nie grałem nigdy na dwie osoby, ale przypuszczam, że dla tego wariantu osobowego ten problem nie występuje) psuje plany. I tak w każdej rundzie, każdemu graczowi… W dodatku te cele są na moje lekko kiepskiej kolejności. Dobrym przykładem jest 6. i 7. poziom. Przejście na 6. poziom wymaga poświęcenia 10 żetonów pieniędzy, zaś 7. to posiadanie 4 zbirów, a każdy z nich kosztuje 5 dolców, pomijam fakt, że możemy ich przypadkiem stracić.

Perspektywa wcielenia się w postać złoczyńcy napawa pewną radością. Odwrócenie ról to na moje zbyt rzadko stosowany efekt w grach planszowych, ale zawsze witam go z wielką radością, np. w Kingsport Festiwal czy Boss Monsterze. Daje to poczucie pewnego zaskoczenia i innowacji. Jednak mój zapał nieco spadł kiedy dowiedziałem się, że warunki kolejnego awansu są takie same dla wszystkich. Na szczęście ten smutek starł fakt, że każdy dostaje unikalne karty wyróżniające te postacie. Jak działa Pingwin w komiksach? Siedzi w ukryciu, manipuluje i pozyskuje wpływy – podobnie jest w grze, do czasu kiedy nie awansuje i jako kartę rozwoju nie weźmie parasolki, niech lepiej siedzi w kryjówce. Killer Croc to silny, bezwzględny, brutalny przeciwnik Nietoperza – i jego karty pozwalają lepiej działać w walce. Swoją drogą, dlaczego Killer Crocowi by zależało na kontroli Gotham City? Dlaczego ktoś miałby go wybierać za szefa skoro zjada ludzi? Tutaj bardziej widziałbym Bane’a, który też wykazuje się niesamowitą siłą, a w dodatku intelektem. Dwie-Twarze ma manię na punkcie liczby dwa i swojej monety. No to i w tytule tak ma. Joker wykorzystuje swoje gadżety, więc w czasie rozgrywki korzysta z gazu rozweselającego czy wybuchowych cygar.

Batman to najlepszy element rozgrywki. Początkowo drażni, że jego pojawienie jest losowe. Może zaatakować gracza, który wywołał Batmana, może spowodować utratę jakiś zasobów, może wpaść do dzielnicy z największą liczbą zagrożeń. No nie przewidzisz co Batman zrobi… Jednak to i tak spora zabawa, możemy zagrać kartę Mrocznego Rycerza, po to, aby liczyć, że któryś z przeciwników dostanie baty lub po prostu efekt działania karty jest na tyle dobry, że jesteśmy w stanie przyjąć ryzyko ataku Mściciela z Gotham. Pokonany Batman wraca do swojej jaskini, aby zregenerować siły, przeanalizować swoje błędy i obmyślić strategię walki – stąd zwiększenie poziomu. Na moje to genialne rozwiązanie, bo w pewnym momencie Batman staje się tak potężny, że ludzie wolą go nie wywoływać.

Trochę o skalowalności: niezależnie od liczby graczy mamy taką samą liczbę kart intryg, co przy 4 graczach może jest dobre, ale przy 3 już lekko przedłuża grę, w momencie kiedy mamy ten zastój przepychankowy. Jak wspomniałem – nie wiem jak to wygląda na dwóch graczy – ale spodziewam się, że wygrywa się raczej na awans. Pod tym względem dość kiepskie rozwiązanie, a wystarczyło usunąć kilka kart w zależności od wariantu osobowego.

Spełnianie celów jest jeszcze trudniejsze przez losowość. Co dostaniemy i wywarty efekt zapewniają karty, więc przy zaciętości przeciwników będziemy je tracić dużo, a nie koniecznie przybliżają nasz do spełnienia celu. No i mamy efekt na wzór kuli śnieżnej, jeżeli ktoś na początku mocno się wybił to dla niego nie będzie problemu wygrywać z innymi przeciwnikami. Przecież uciekający co chwile Pingwin nawet nie daje cienia szans, że go pokonamy i zwiększymy kontrolę w dzielnicy, w której on się znajduje. Killer Croc otoczony armią pomocników i kartą rozwoju, w której każdy daje +2 jest nie do ruszenia. Joker wygrywający z Batmanem, jeżeli obydwaj nie wyrzucą znaku Batmana kosi wszystkich. Dwie-Twarze rozsiewający widmo zgrozy po rzucie monetą to katorga. Owszem, ich zdolności są zbalansowane, ale jak ktoś ma jeden lub dwa poziomy nad resztą to jest niemalże nie do ruszenia.

Mroczny rycerz powstaje

– Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, to było pytanie do Harvey’ego Denta, panno Porter. A Denta tu nie ma.
– Z kim zatem rozmawiam?
– Z Two-Facem.
Dialog pomiędzy Two-Facem a Janice Porter w komiksie Mroczne Zwycięstwo.

Batman: Gotham City Stategy Game wzbudza we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ma wszystko, co fan Największego Detektywa Na Świecie by chciał mieć w planszówce, z drugiej strony widać pewne niedociągnięcia i niedopracowania. Mimo, że to świetna strategia, to jednak pewne wady wychodzą z powodu przeciągającej się rozgrywki.

Plusy:

  • komiksowa oprawa graficzna, która się spodoba fanom Nietoperza oraz porządne wykonanie gry
  • odwrócenie ról, czyli wcielanie się złoczyńców Batmana
  • świetny klimat potyczek gangów w Gotham City
  • zdolności specjalne złoczyńców
  • gra wymagająca sporej dozy strategii i planowania
  • BATMAN!

Minusy:

  • cele postaci są takie same
  • zbyt duża dawka losowości
  • przepychanki powodujące spory zastój i wydłużenie rozgrywki
  • źle zaplanowana skalowalność
  • efekt kuli śnieżnej, jeżeli ktoś zbyt szybko się rozwinie
  • Killer Croc jako jeden z pretendentów do zapanowania nad półświatkiem w Gotham? Nie widzi mi się to.
Okładka
Okładka
« 1 z 36 »

Informacje o grze

[bgg id=130911]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.