Skip to main content

Pocket Imperium – Podbój galaktyki w kieszeni

Próba dominacji nad kosmosem nie jest częstym temat w grach typu 4X. Twilight Imperium, Eclipse, Space Empires czy Impulse to jedynie mały wyrywek planszówek łapiących się w ten schemat. Przy okazji recenzji Małych Epickich Królestw napisałem, że gry 4X kojarzą się długą, wielogodzinną partią, w przypadku wspomnianego przed chwilą Twilight Imperium jest to jakieś 16 godzin, o ile gracze znają zasady ;). W przypadku recenzowanej pozycji to maksymalnie godzinka z wyjaśnieniem zasad.

Wyruszamy na bój

Jeżeli chodzi o wygląd gry mam dziwne wrażenie, że grafik robił wszystko, aby szata graficzna kompletnie nie zachęcała do rozgrywki. No, może to ja mam dziwne poczucie estetyki, ale na moje okładka jest najnormalniej w świecie brzydka. Wypikselowana planeta oraz nieciekawe logo gry to raczej nie jest coś, czym można się zachwycać. W środku, no niby nieco bieda, ale akurat elementy planszy oddają tę atmosferę (hehehe) kosmicznej pustki. Planety na pierwszy rzut oka nic ze sobą nie reprezentują, ale jeżeli przyjrzymy się im, to każda jest inna i dość elegancko narysowana. Jeżeli chodzi o karty akcji, to nie mogę się do nich przyczepić, może nie mają wodotrysków, ale prosto informują za pomocą ikon co ja mogę uzyskać. Ciekawe jest to, że każdy kolor ma inny wygląd statków, same pionki są wykonane bardzo porządnie, jest to solidny kawałek drewna. W moim egzemplarzu recenzenckim żetony punktów są krzywo wycięte i również nie są jakoś za ładne, po prostu czarne tło i białe kropki oznaczające liczbę punktów. W takim Roll (Race) for the Galaxy może też szału nie robiły znaczniki punktów, ale uznałbym je pewno za brzydkie gdyby miały czarne tło. No i jeszcze nieco przy małe pudełko… kiedy posegregowałem wszystkie elementy i włożyłem je woreczków strunowych, okazało się, że pudło się nie domyka, a pewno jakbym jeszcze okoszulkował karty to bym potrzebował osobnego opakowania, aby to dobrze trzymać. No cóż, trzeba przyznać, że gra powala jeżeli chodzi o kwestię wykonania i grafiki. Brakuje też mi znacznika pierwszego gracza, bo czasem się przydaje.

A jak jest z mechaniką? Każdy gracz wybiera kolor statków i otrzymuje również trzy karty akcji (Expand, Explore i Exterminate). Kiedy gramy pierwszy raz planetę Tri-Prime układamy na środku, a inne układy dookoła niej (stroną bez przerywanych linii). Zaczynając od pierwszego gracza każdy kładzie dwa statki na jednej planecie z z jedną kropką obok niej, potem czynność się powtarza, ale pierwszy statki rozkłada ostatni gracz. No i zaczynamy. Gra składa się z trzech faz: planowania, akcji oraz eksploatacji. W planowaniu wybieramy kolejność, w której będziemy chcieli wykonywać akcje, przykładowo: najpierw chciałbym eksplorować, więc wybieram jako pierwsze Explore, potem Expand, a na końcu Exterminate. Jeżeli wszyscy zaplanowali akcje, to przechodzimy do ich wykonywania. Odkrywamy pierwszą akcję, osoba/osoby, które odkryły Expand wykonują swoją turę w pierwszej kolejności, potem jest Explore, a na końcu Exterminate. Analogicznie się rozpatruje kolejne karty. Jeżeli kilka graczy wybrało tę samą akcję, to wykonuje się je w kolejności kolejki zaczynając od pierwszego gracza. Również w zależności od tego ile osób wybrało daną kartę otrzymujemy inną liczbę akcji do niej przypisaną. Pokrótce co oznaczają te karty. Expand, czyli rozszerzamy naszą flotę o 3/2/1 statek, możemy dokładać statki tylko do istniejących już flot. Explore daje nam możliwość poruszenia 3/2/1 flotą. Jeden ruch to przemieszczenie się o dwa niezajęte pola dowolną flotą (możemy po drodze łączyć je), trochę przypomina ruch statkiem w Cykladach. Możemy wlecieć na pustą planetę od razu ją zajmując. Exterminate daje nam 3/2/1 atak, gdzie atak to wlot sąsiednimi flotami na jedną planetę. Eksterminacja to jedyny sposób na przejęcie Tri-Prime oraz planet zajmowanych przez gracza, oczywiście możemy też atakować te niezajęte. Po wybraniu statków, które atakują planetę odejmuję ich liczbę od liczby gracza, którego napadam: tyle mi/przeciwnikowi zostało statków. Po tym wszystkim przechodzimy do fazy exploit – na jednym polu nie może być więcej statków niż liczba kropek + 1, usuwamy ewentualne nadmiary. Przechodzimy do punktowania: każdy gracz wybiera jeden kafelek, który będzie punktowany, wszyscy znajdujący się na nim otrzymują punkty w liczbie kropek na zajętych planetach. Osoba, która kontroluje Tri-Prime wybiera dwa sektory (może dwa razy ten sam). Powtarzamy te czynności przez 6 (dla 2-3 graczy) lub 8 (dla 4) rund i na koniec punktujemy za wszystkie kafelki. Wygrywa osoba mająca najwięcej punktów.

Nie ma czasu, trzeba podbić kosmos!

Gra jak na standardy 4X jest bardzo szybka, a nawet dynamiczna. Planowanie czasem może zając zbyt długo, z prostego powodu: trzeba dobrze zaplanować nasze działania. Chcemy przewidzieć ruchy przeciwnika, czy nie przeszkodzi nam w dążeniu do celu i wykonać ewentualne działania przed nimi. Zauważyłem, że jeżeli jest jakiś konflikt interesów w kosmosie to gracze promują dwa sposoby go rozwiązania. Pierwszy jest pokojowy, gracz planuje tak zamanewrować, aby zdążyć z realizacją planu przed rywalem. Drugi to wersja agresywna, czyli pozwolenie rywalowi na działanie, aby go później wyeliminować.

Nasze czynności są silnie zależne od tego co zrobią przeciwnicy, począwszy od tego na którym miejscu wybiorą jaką akcję, skończywszy na tym jak je wykonają. Szukanie tych zależności pozwoli nam na wykorzystanie “dziury ” w działaniu przeciwników i dobrą realizację opracowanego planu. Przykładowo, najczęściej gracze od początku wybierają Expand, aby rozszerzyć swoją flotę, by potem podbijać galaktykę. Mając tę świadomość najpierw możemy poruszyć się i ustawić się w strategicznych miejscach, aby potem mieć większą od innych flotę.

Z wad tej gry kuje w oczy brak skalowalności. Na trzech i czterech graczy jest dość podobnie, ale na dwóch czasem mapa okazuje się za duża i właściwie jedynym przeszkadzaniem sobie jest odbijanie Tri-Prime. Na brak regrywalności już nie można narzekać. Przede wszystkim możemy grać na stronie zaawansowanej, ale też układanie sektorów naszego kosmosu ma znaczenie. Już nawet zamieniając dwa kafle w podstawowym układzie zauważymy, że czasem to może dość mocno zmienić rozgrywkę. A co dopiero dodatkowe warianty rozstawu naszej części galaktyki – 4 są zaprezentowane w instrukcji, więcej na stronie wydawcy.

Dodatkowych możliwości kombinowania i sposobów na rozszerzenie regrywalności dostarcza mini dodatek Prosperity.. Przed każdą rundą odsłaniamy jedną kartę Prosperity są na niej dwie informacje: po pierwsze, jeżeli w fazie planowania umieści ktoś kartę na miejscu pokazanym przez Prosperity, to otrzymuje bonus w postaci dodatkowych akcji. Po drugie: jeżeli ktoś w fazie exploit ma największą flotę i zajmuję co najmniej jedną planetę z pokazanymi kropkami, to otrzymuje dodatkowe punkty. Rozgrywka teraz posiada poziom kombinacji, bo teoretycznie wiemy na jakim miejscu opłaca się umieścić kartę, ale może w ogóle nie być to dla nas korzystne, a poza tym gracze też wiedzą o tym.

Galaktyka będzie nasza

Mimo pewnych braków tej gry. przypadła mi ona do gustu. Podejrzewam, że podbijanie wszechświata w godzinę to dobry substytut dla wielu tytułów o podobnej tematyce. Według mnie jedynie co może nie przekonywać do tytułu to brzydka okładka, przeciętne wykonanie i słaba skalowalność. Elementy strategii, działania, planowania oraz przewidywania ruchów przeciwnika są na tyle silne, że fanom pozycji, w których występują podobne mechanizmy na pewno przypadnie do gustu. Obecnie na Wspieram.to trwa kampania mająca na celu wydanie polskiej edycji tego tytułu. Ja wsparłem, więc jeżeli uważasz, że chłopaki Games Factory Publishing działają w słusznej sprawie, to sypnij złociszami.

Plusy:

  • minimalistyczne 4x
  • kalkulowanie działań przeciwnika
  • szukanie haków na rywali
  • zawsze wykonamy swoje akcje, ale z różnym skutkiem
  • zmusza do strategicznego myślenia
  • bardzo dynamiczna rozgrywka
  • całkiem niezła regrywalność, szczególnie z powodu różnych wariantów układów galaktyki

Minusy:

  • brzydka, wręcz odstraszająca szata graficzna
  • kiepska skalowalność
  • brakuje znacznika pierwszego gracza

Polska edycja gry możliwa do wsparcia na portalu Wspieram.to!

Okładka
Okładka
« 1 z 22 »

Dziękuję wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie egzemplarza do recenzji

gfp

Informacje o grze

[bgg id=147299]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.