Skip to main content

XXV Pionek – 2/10, nie polecam

Nie lubię podróżować, no po prostu nienawidzę. Z chęcią bym odwiedził wiele konwentów, ale mój wstręt przed transportowaniem mnie ogranicza. Bardzo mocno się biłem z myślami, ale jak nadarzyła się okazja to postanowiłem zwalczyć moje fanaberie i wybrać się do Zabrza na XXV edycję Pionka.

Tytuł artykułu jest pewnego rodzaju prowokacją i wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze: za dużo nie pograłem. Byłem na Pionku bez ekipy, a to owocowało tym, że nie miał kto mnie napędzać do grania, dlatego większość konwentu przegadałem ze znajomymi, czy to z innych mediów planszówkowych, czy innych wydawnictw, czy najzwyklejszych graczy. Gry, które udało mi się zagrać opiszę w Pierwszej Krwi i W warsztacie. Po drugie: przez cały czas trwania konwentu drażniłem się z Trzewikiem i na pożegnanie powiedziałem mu właśnie: “Pionek? 2/10, nie polecam”. Oczywiście to bardzo hermetyczny i specyficzny żart, tak naprawdę Pionek bardzo mnie zaskoczył, przypadł do gustu i oceniam go bardzo pozytywnie.

Impreza odbywała się w zabrzańskiej hali widowiskowo-sportowej przy ul. Jana Matejki. Pojawiłem się na miejscu jakieś parę minut przed 10:00, a już kilkanaście stolików było zajętych przez graczy. Akredytacja była przeprowadzona przez pracowników Portalu, którzy z swoją robotą uwijali się sprawnie. Wejściówka? Tylko 5zł na dwa dni. Opłata naprawdę symboliczna za to, co otrzymujemy. Na środku hali był duży games room (na moje porównywalny powierzchniowo z tym na GRAMY), zaś przy ścianach wystawcy. A kto był? Polish Publishing League, czyli kilka wydawnictw zjednoczoną w ligę: Badger’s Nest, Bomba Games, Board&Dice. Game Fabrica, Fabryka Gier Historycznych, Let’s Play, Lucrum Games, Phalanx. Poza nimi: Wydawnictwo Hobbity.eu, Galakta, Portal Games, 2Pionki, Hex Games, Granna. Albi, Ogry Games i R&P Dice ze swoimi stołami. Oczywiście na terenie konwentu była dostępna też wypożyczalnia z masą tytułów, każdy na pewno znalazł coś dla siebie.

Poza graniem, przygotowano dla uczestników pełno atrakcji. W sobotę można było uczestniczyć w spotkaniu autorskim z Adamem “Folko” Kałużą, który opowiadał o pracy projektanta gier, swoim życiu oraz o najnowszym projekcie. Prowadzącym te spotkanie był Marcin Ropka, który praktycznie przeprowadzał z Adamem wywiad – w każdym razie tak wyczerpał zasób pytań, że ze strony słuchających nie padło żadne inne. Najnowsza gra Adama jest wliczania do jego kanonu sportów ekstremalnych (K2, Jaskinia, Mount Everest) i będzie opowiadać o nurkowaniu. Zadziwiającym faktem jest to, że zazwyczaj poprzednie tytuły były mało losowe i dało się w większości przypadków wyliczyć swój ruch, zaś przypadku Nurków (nazwa prototypowa) dostępne były również kości. Jest to gra ryzyka połączona z elementem ekonomicznym, bowiem nurkowanie to mało widowiskowy sport, więc będziemy chcieli pozyskiwać sponsorów. Chętni mogli rozegrać partię, niestety nie bardzo miałem ochoty przysiadać do tego tytułu, więc nie grałem w ten prototyp.

A skoro jesteśmy przy sobocie, to w ten dzień też odbyły się finał Mistrzostw Neuroshimy Hex!. Bodajże 60 mistrzów z wielu miast rozgrywało partię o bycie najlepszym Polakiem grającym w tę grę. Nad prawidłowym przebiegiem turnieju czuwała Komisja Kontro… eeee… Michał Oracz oraz ekipa sędziów. Następnego dnia rozmawiałem MOraczem, był zaskoczony taktykami rozgrywek oraz zmęczony przebiegiem finału.

Niedzielną atrakcją był na pewno Unpub, twórcy gier mogli przybyć na Pionek, pokazać swój prototyp, a potencjalny wydawca mógł się tym projektem zainteresować. W ramach Unpubu Ignacy Trzewiczek wygłosił swoją prelekcję dla młodych twórców gier planszowych. Niestety, ani nie zagrałem w żaden prezentowany prototyp, ani nie słuchałem prelekcji (też się zastanawiam czy przejechałem prawie 450 km, aby nic nie zrobić…). Akurat w tym czasie wraz Michałem Oraczem ogrywaliśmy prototyp od Board&Dice i Starlighta od Badger’s Nest (właściwie przyglądałem się rozgrywce).

Przez cały czas trwania imprezy można było wziąć udział w konkursach, które polegały na znajomości gier. Szkoda, że te konkursy nie były jakoś bardziej wyeksponowane, właściwie dopiero w niedzielę znalazłem kartę informującą o nich, a potem treść tego zadania. Nie wiem kto to wymyślał, ale na pewno głowę miał nietęgą. Osoby, które wygrały naprawdę dobrze muszą znać gry planszowe, bo z niektórymi obrazkami (np. Babski konkurs, było chyba 30 fragmentów okładki przedstawiających kobietę) miałem nie lada problemy, a do wielu nawet nie podjąłem się próby zgadywania.

Tak naprawdę gdzie się nie rozejrzałeś po hali, tam bił ci po oczach pomarańcz. Ekipa gżdaczy właśnie nosiła charakterystyczne pomarańczowe koszulki. Dzięki temu wiadome było, że można podejść do takiego człowieka i spytać się o jakąś grę, o wyjaśnienie zasad czy różne kwestie techniczne związane z konwentem. Było ich naprawdę sporo i podejrzewam, że nikt nie czuł się bezradny w obliczu tak wielu pomocników. Do organizacji mam dosłownie dwa zastrzeżenia, z czego jedno dość niewielkie. Zacznę zatem od tego mniejszego: kosze, jak zawsze na konwentach mnie to wkurza, że jest ich zdecydowanie za mało albo słabo rozlokowane. Druga sprawa: gdzie było ogrzewanie? W sobotę po południu zrobiło się nagle dość chłodno, a prawie całą niedzielę było bardzo zimno. Wystawcy i gracze siedzieli w kurtkach i tak prezentowali swoje nowości lub rozgrywali partie. Szczególnie chłodno było przy końcowych ławkach PPL, gdzie wiało z korytarza prowadzącego do toalet.

Na pewno nikt się nie nudził na tej imprezie. Widać, że stanowiska wydawców były oblegane i było wielkie zainteresowanie nowościami, które wejdą niedługo lub dopiero co weszły na rynek. Mnóstwo osób (ponoć 1500 samych dorosłych, a dzieci też było dużo) zapełniło szybko halę. Jak wspomniałem wcześniej, ja sam przeprowadzałem głównie dyskusje i rozmowy na temat planszówkowego środowiska, mechanik oraz samych tytułów. Wiele razy słyszałem o niesamowitej atmosferze Pionka, że chociażby dla niego warto przyjechać. Szczerze? Coś w tym jest, dało się wyczuć to coś na miejscu imprezy, ten klimat jakoś mnie przesiąkł, ale nie wiadomo co to jest i ciężko to nazwać i określić. Może charyzma prowadzącego, czyli Ignacego Trzewika? Może Górny Śląsk na to wpływa? Może niesamowita radość bijąca z twarzy każdego odwiedzającego? Może organizatorzy włożyli sporo serca w te wydarzenie? A może wszystkiego po trochu? Nie wiem co jest przyczyną tej magii Pionka, ale jedno jest pewne: będę starał przybywać na Pionki zdecydowanie częściej. Pierwszy raz byłem na tej imprezie i mnie zauroczyła, więc na pewno nie będzie to ostatni raz.

Addendum

Noclegowałem bardzo blisko miejsca imprezy, mianowicie w Hostelu Guido. Skoro hostel jest najbliżej tej hali, to mogłem się spodziewać wielu pionkowiczów – jednak jakież było moje zdziwienie kiedy idąc do kuchni, minąłem salę pełną graczy. Moje plany, które sprowadzały się do wcześniejszego pójścia do łóżka (męcząca podróż pociągiem i wykańczający dzień imprezy nie wpływa jednak dobrze na organizm) legły w gruzach. Co prawda również nie pograłem – skończyło się na Zamkach Szalonego Króla Ludwika oraz chyba dziesięciu partiach Tajniaków – ale i tutaj były prowadzone ciekawe dyskusje i wysnuwane interesujące spostrzeżenia.

Post Scriptum

Jak słusznie zauważyło Pełną Parą, zapomniałem wspomnieć o gastronomii. Przed wyjściem stał food truck z meksykańskim jedzeniem. Przed zamówieniem słyszałem różne opinie na temat jakości jedzenia z tego miejsca, ale raczej te negatywne. Moje burrito było całkiem spoko, ale przede mną właśnie Iwona i Adam z Pełną Parą zamówili najgorsze nachosy jakie jadłem. Na szczęście nieopodal były dwie pizzerie, z których można była zamówić coś lepszego lub pofatygować się i przejść się do lokalu. Właśnie w niedzielę wraz Xerxesem i Kulistym przeszedłem się do Pizzerii Hollywood, oddalonej o jakieś 5 minut od hali. Polecam, bardzo dobra pizza!

« 1 z 3 »

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.