Skip to main content

Roll for the galaxy – W kosmosie wszyscy usłyszą jak turlasz

Jakiś czas temu recenzowałem grę Race for the galaxy, która była całkiem spoko, ale jakoś brakowało mi tej iskry, aby została dłużej w kolekcji. Domyślam się, że właśnie części czytających zamarło serce, palą moje zdjęcia i szykują bojkot bloga. Mam nadzieję, że tę skazę nieco zrekompensuje fakt polubienia przeze mnie edycji kościanej.

Turlanie w odległej galaktyce

Na początku wspomnę, że aktualnie trwa zbiórka pieniędzy na wydanie polskiej wersji tej gry. Kampania odbywa się na platformie Wspieram.to, a tytuł chce wypuścić na rynek polski Games Factory Publishing. Właśnie te wydawnictwo zwróciło się do mnie z prośbą zrecenzowania Roll for the galaxy. Bartek Samel, który kontaktował się ze mną w sprawie recenzji informował, że nie będzie wpływał na moje zdanie o tej grze i mam puszczać recenzję niezależnie od wyrażonej przeze mnie opinii. Nie jest to artykuł sponsorowany, ani nic z tych rzeczy. Dlaczego w ogóle o tym wspominam? A dlatego, że w tym tekście będą padać praktycznie same zachwyty na temat tej pozycji i właśnie w ten sposób można zinterpretować moje intencje. Tytuł jest absolutnie genialny, na tym mogłaby się skończyć moja recenzja, ale z redaktorskiego obowiązku zrobię ją całościowo.

IMG_8324

Ok, przejdźmy do sedna. Na okładce widzimy jak ktoś naprawia stację kosmiczną na tle jakiejś planety, a gdzieniegdzie widać kostki kojarzące mi się statkami rasy Borg (fani Star Treka pewno wiedzą o czym piszę). Ilustracja jest bardzo ładna, śmiem twierdzić, że ładniejsza niż w karcianej wersji, choć widać nawiązania. Pewno wpływ na to, że ta ilustracja przypadła mi bardziej do gustu ma nasycenie kolorów. Przykro mi to pisać, ale Race for the galaxy ma ciemnawą, wyzutą z barw i nijaką okładkę. A tu? I ładnie kolorystyczne, a klimat kosmosu zachowany. Elementy stylistycznie przypominają karciany odpowiednik, nawet znaczniki punktów zwycięstwa są takie same w obu wersjach. To akurat dobrze, bo Roll for the Galaxy nie odcina się całkowicie od bazowej gry, a w dodatku podoba mi się ten futurystyczny styl. Graficznie jest bardzo podobnie, to przyjemne dla oka grafiki. Porządnie wykonane kubki do rzucania to też miły element, o którym pomyślał wydawca. Oczywiście esencją gry są kolorowe kostki, które będziemy turlać, jest ich mnóstwo. Jedynie co mnie w nich nieco drażni, to fakt prawie każda ma źle nadrukowany symbol na co najmniej jednej ze ścianek. Nie przeszkadza to w grze, ale ujma na estetycznym poczuciu już jest. Zasłonki są wysokie i nieco nachylone, spełniają swoją rolę, ale przy grze na podłodze lub kiepskim świetle pada cień na kartę pomocy utrudniając przeczytanie zawartych nie niej informacji.

Każdy dostaje płytkę startową i losowy świat początkowy, zatem na dzień dobry mamy jedną technologię i dwie planety. Również otrzymujemy płytkę, w której widać światy oczekujące na wynalezienie i technologie, które możemy wdrożyć, a także naszych obywateli i aktualne fundusze. W polu naszych obywateli umieszczamy 2 białe kostki na planszetce, zaś 3 białe do kubeczka, inne kolory kostek i ich umiejscowienie wynika z startowych elementów. Dobieramy też dwie płytki planety/technologii i jedną ustawiamy jako planetę oczekującą do kolonizacji, a drugą technologię gotową do wynalezienia. Przygotowujemy jeszcze punkty zwycięstwa – 12 na gracza – i można turlać.

IMG_8325

Właśnie od tego zaczyna się tura, równocześnie wszyscy mieszają kostkami w kubku, aby potem za zasłonką je wyrzucić. Odpowiednie symbole przypisujemy do faz, przy czym jedną i tylko jedną dowolną możemy ustawić jako fazę, którą chcemy wykonać. Jeżeli nie poszczęściło nam się w rzutach, możemy raz na turę jedną kostkę odrzucić i dowolną inną przypisać do jednej z akcji. Czasem zmiana przypisania wynika z właściwości planety czy technologii. Po tym odkładamy nasze zasłonki odkrywając co tam wykombinowaliśmy. Odbywają się tylko te fazy, które zostały oznaczone jako wykonywane – jeżeli do mieliśmy przypisane kostki do czynności, które się nie odbędą, wracają one do kubka. A co to za fazy? Exploration pozwala za jedną kostkę dobrać płytkę i ustawić ją jako oczekująca planeta lub technologia lub sprzedać kość za 2$. Develop służy do tworzenia technologii, używamy dowolnej liczby kości przeznaczonej na tę akcję – jeżeli ich liczba na kaflu jest równa tej w rombie, poznaliśmy nową technologię i przesuwamy ją przed planszetkę. Settle jest analogiczną akcją do develop, ale służy do kolonizacji światów. W fazie produce każda kostka zamieniana jest na dobro i możemy ją przypisać do dowolnego nieszarego świata. Ship zbieramy te dobro: możemy sprzedać kostkę za odpowiednią cenę wypisaną w tabelce lub wykonać konsumpcji, czyli zamienić kostkę za punkty zwycięstwa: 1 punkt za sam fakt wykonywania akcji, kolejny za to, jeżeli kostka jest taka sama jak kolor świata, a jeszcze jeden jeżeli kolor kostki “wysłanej” po produkt jest zgodny z produktem. Wszystkie kości wykorzystywane do akcji dajemy na pole obywateli. Po tych fazach musimy albo kupić wszystkie kostki (1$ za dowolną) albo wydać całą kasę (jak mamy 0$, od razu dajemy na 1$). Gra się kończy gdy ktoś wybuduje 12. technologię lub świat albo skończą się punkty zwycięstwa. Liczymy punkty generowane przez światy i technologię oraz zdobyte za konsumpcję, kto ma ich najwięcej ten wygrywa.

Kostkowy kosmos

Pewno wiele z was sądzi, że gra jest mocno losowa. Rzucamy, nie mamy wpływu na wyniki, a jak dobieramy kafelek to jedyną decyzją jest czy kładziemy go jako świat czy technologię. Jednak to tylko mylne wrażenie. Owszem, większości przypadków nie mamy wpływ na wyniki, ale niektóre światy czy technologie pozwalają nam zmieniać przypisanie. W ogóle warto zapoznać się ich zdolnościami, bo możemy kupować taniej światy, dostajemy dodatkowe pieniądze, sprzedajemy drożej niektóre produkty, itp. Poza tym do zaznaczenia fazy, którą chcemy wykonać możemy dowolną kostką. Ważne jest zarządzanie i manipulowanie kostkami aktualnej turze, aby osiągnąć jakiś cel. Przydatne jest też obserwowanie ruchów przeciwnika, aby wiedzieć co może oczekiwać i wykorzystanie tego faktu do własnych korzyści.

IMG_8327

Już nawet kwestia wyboru faz może być kluczowa. Jeżeli liczymy, że ktoś aktywuje akcję, którą chcemy wykonać, to bardzo często możemy się przeliczyć. Bez dobrego obserwowania poczynań rywali możemy przypadkowo zaznaczać wybieraną przez ich opcję, a to prowadzi do straty dobrego rzutu i planu. Wyborów będzie jeszcze więcej jak poznany sedno gry. Teoretycznie z czasem powinno nam się rozjaśnić, ale ja nadal nie wiem kiedy opłaca się sprzedać dobra, a kiedy konsumować. Która strona płytki? Jakie kostki wrzucić do kubka? Wdrażać technologię czy zasiedlać świat? Parę podobnych pytań będzie krążyło po głowie. Roll for the galaxy to gra wiecznych decyzji, ale nie boli to i nie przedłuża gry.

IMG_8326

Skoro większość gry odbywa się równolegle, to dynamika rozgrywki jest bardzo wysoka. Jest to swego rodzaju pasjans, więc warto mieć uwagę na rywala, który przypadkowo popełni błąd (zakładam, że wszyscy są uczciwi i nie oszukują) wykonując coś niezgodnie z zasadami. Niestety, ale skoro wszystko dzieje się za zasłonką to nie mamy jak zweryfikować prawdziwości ustawienia tych kostek. Dość prost w tej grze oszukiwać, ale jak wspomniałem wcześniej – liczę, że są to pojedyncze przypadki, które wynikają z błędnego zrozumienia reguł. Miałem niewiele czasu na zrecenzowanie, więc udało mi się zagrać tylko partie dwu- lub trzyosobowe, ale czuć, że dla tych wariantów gra się sprawdzała. Podejrzewam, że dla większej liczby graczy wszystko odbywa się ciut dłużej, ale tak samo dobrze – bez zbędnych dłużyzn i zastojów. Regrywalność? Zmienny układ kostek i kilka światów początkowych już zapewniają jakiś stopień regrywalności, ale jak do tego dodamy kilka dróg do wygranej, różne kombinacje, czy losowo dobierane światy i technologie zauważymy, że jest ten stopień jest na wysokim poziomie.

IMG_8328

Grając w Race for the Galaxy szczerze nienawidziłem tych ikonek. Pewno zauważyliście, że często narzekam na nadmierną liczbę symboli :). Wolę tekst, a widząc tendencje w grach planszowych podejrzewam, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Obawiałem się tej katorgi i przedłużania gry związanej z wertowanej pokrętnej symboliki. A gdzie tam! Mamy ikonki, ale przede wszystkim mamy tekst i nie muszę zwracać uwagi na nie. Sprytny ruch, panie wydawco.

IMG_8329

Symultaniczne wykonywanie akcji i tekst obok ikonek powoduje, że rozgrywka nie dłuży się. Pudełkowy czas to 45 minut i spokojnie zdążymy rozegrać partię tej zacnej pozycji. A jedynie po niej pozostanie lekki niedosyt, że skończyła się tak szybko. Koniec partii jest rzeczywiście zaskoczeniem, pewno grałem ich zbyt małą liczbę, ale szybka budowa technologii i światów opłaca się bardziej niż zgarnianie punktów za konsumpcję.

Podbij galaktykę

Jeszcze małe wyjaśnienie podtytułu tekstu: turlając kostki w kubku będziemy generować sporo decybeli. Na szczęście w polskiej wersji kubki będą wyścielone materiałem, które tłumią hałas. Jak Piotr Sobieraj zaprezentował mi ten patent myślałem, że przez chwilę ogłuchłem, w ogóle nie było słychać obijania kostek o ściany czy o siebie. Polska wersja będzie posiadać dodatkowe usprawnienia, które nawet przeszły mi przez myśl: dodatkowa karta pomocy, ulepszone planszetki, grubsze paski faz czy woreczki na kostki i kafelki. Nic tylko wspierać, masz na to jeszcze kilka dni!

Plusy:

  • estetyczne podobnie do Race for the Galaxy, więc zachęci fanów tytułu
  • proste do objaśnienia zasady
  • mnogość kombinacji i dróg do wygranej
  • tekst obok ikonek
  • dynamika rozgrywki i krótki czas partii
  • dobra regrywalność i skalowalność
  • zmusza do obserwowania poczynań przeciwnika

Minusy:

  • wszystko dzieje się za zasłonką, więc łatwo o oszustwa
  • drażniący hałas turlanych kości
  • przeważnie opłaca się sprzedawać dobra niż je konsumować

Polska edycja gry możliwa do wsparcia na portalu Wspieram.to!

Dziękuję wydawnictwu Games Factory Publishing za przekazanie egzemplarza do recenzji

gfp

Informacje o grze

[bgg id=132531]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.