Skip to main content

Motto – Bo w życiu ważne są trzy rzeczy

Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.
Paulo Coelho, Być jak płynąca rzeka

Każdy z nas ma pewne wartości, którymi kieruje się w życiu. Czasem ubierane są one w jakieś przysłowie, takie nasze motto życiowe. Według Reinera Knizii człowiek kieruje się trzema rzeczami: miłością, pieniędzmi i pasją, ale te sprawy można też łączyć. To wszystko znajdzie się w grze Motto.

Trzeba znaleźć swoje motto

Prawdziwa miłość przychodzi tylko wtedy, kiedy jej nie szukasz
Cytat z filmu Alex i Emma

Okładka to jeden wielki misz-masz, z którego niewiele wynika. Na środku mamy kolesia, który wraz jakąś dziewczyną przygotowuje kolację, obok dziadka jadącego na motorku, nad nimi dzieciaka piszącego na ścianie w wielkim sercu imię Julia. Dookoła serduszka, dolary i gwiazdy. Jeżeli zapoznamy się elementami gry to zauważymy, że ilustracja frontowa przedstawia fragmenty obrazków z kart. A co w środku? Nieco żetonów w różnych wielkościach (łącznie 36) i sporo kart (54). Ilustracje są dość specyficzne, więc niekoniecznie każdemu przypadnie do gustu. Jakościowo karty i żetony są porządne wykonanie. Cena? 35zł, więc bardzo niewiele złotówek wydamy na tę grę.

No dobra, ale jakość to nie wszystko, jak się sprawdza mechanika? Gra dość podobna jest do Jaipur, układamy stosy żetonów od najmniejszego do największego, warto pogrupować według koloru, symbolu i liczby. Każdy dostaje po dwie karty, z talii wykładamy 4 karty, zaczyna osoba z najdłuższą linią życia na prawej ręce. W swojej turze możemy albo dobrać kartę albo je “zrzucić”. Dobieramy wybraną odkrytą karę albo w ciemno. Jeżeli mamy 3 karty, które mają ze sobą co najmniej jedną cechę wspólną (symbole, ich liczba lub kolor) odrzucamy je i dobieramy żetony pasujące do cechy, np. zrzucając 3 fiolotowe karty z symbolem $, bierzemy żeton fioletowy i dolarem. Jeżeli skończą się wszystkie duże i średnie żetony, również kończy się gra. Duży żeton jest warty 3 punkty, średni – 2, mały – 1, podliczamy te punkty i wygrywa osoba mająca ich najwięcej. Proste? Bardzo proste ;).

Co ważne jest w twoim życiu?

A przecież pieniądze są niewinne. To my obarczamy je własnymi grzechami, demonizujemy i fetyszyzujemy.
Manana Chyb

Gra przypadła mi do gustu. Po rozegraniu Dino kontra dino – które, jeżeli pamiętacie, mocno skrytykowałem – obawiałem się, że to kolejna słaba pozycja. Obie gry mają wspólne cechy: autor, cena i wielkość pudełka. Granno, ostrzegaj następnym razem albo wysyłaj polecaną kolejność zagranych gier. Przez te dinozaury nie bardzo miałem ochotę zabierać się Motto.

Ale wróćmy do sedna recenzji. Widać wzorowanie się Jaipurem, taka mega uproszczona wersja rozszerzona do 4 graczy ;). Zdobywanie kart i zbywanie się ich mocno kojarzy mi się wspomnianym tytułem. Nie jest to zarzut, aczkolwiek mechanicznie nie wprowadza nic nowego do gatunku. Jest to bardzo przyjemny tytuł do pogrania na te kilkanaście minut o zbieraniu odpowiednich zestawów kart. Jeżeli coś mnie drażni w tym tytule to żetony, a dokładniej ich ułożenie ;). Najwyżej umieszczone są największe, przez często się przewalają. Bardzo ciekawe jest też to, że każdy kolor kart przedstawia inny etap życia – fioletowe to młodość, pomarańczowe to dorosłość a niebieskie starość. Miło, że każdy kolor i rodzaj symbolu reprezentuje inny obrazek, jednak jeszcze ciekawiej by było jakby liczebność symboli również była oznaczana innym rysunkiem. Teoretycznie jest jakiś wstęp do gry, ale ciekawszy byłby opis, że to gra o poszukiwaniu sensu życia, balansowaniu pomiędzy pasją, miłością i pieniędzmi, etc. Chociaż nie wiem czy by to coś zmieniło, bo to sucha mechanika…

Gra jest skierowana raczej do początkujących graczy, więc nie ma w niej zbyt ostrej rywalizacji. Jedyna interakcją jaką doświadczymy to podbieranie sobie kart i żetonów. Chociaż nie wiem czy to świadoma decyzja, raczej uzależniona jest od tego, co nam pasuje, a nie żeby dokopać przeciwnikowi. Zatem zabieranie pasujących kart i wartościowych żetonów sprzed nosa rywala to raczej jest to zbieg okoliczności. Nie mówię, że nie ma takich perfidnych zagrań, ale raczej nie w pierwszych partiach.

Mało elementów ma wpływ na losowy przebieg gry. Oczywiście, wchodzą losowe karty i mogą podpasować lub nie. Jednak możemy chcieć wziąć w ciemno, aby tor się nie zmienił i nadal blokować graczy, zmuszając ich do dobierania karty, aby weszła nowa. Losowość nie ma większego wpływu na wygraną. Każdy wariant osobowy działa tak samo, jest to przyjemna rozgrywka, więc o skalowalność nie ma co się martwić. Z każdą kolejną partią będziemy też grali nieco inaczej, ale obawiam się, że po pewny, czasie może się znudzić – tak naprawdę w każdej wykonuje się to samo.

Zapamiętaj sobie motto

Nawet z pozoru najdziwaczniejsza, najskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym.
Stephen King, Miasteczko Salem

Prosta każualowa gierka do rodzinnego pogrania – tak najprościej zdefiniować Motto. Choć gierka rzeczywiście nie wprowadza nic nowego do gatunku, to nadal miło ją pograć.

Plusy:

  • porządna jakość elementów, przyjemna (choć może nie dla każdego) oprawa graficzna
  • proste zasady, miła rozgrywka
  • dobry stosunek jakości do ceny
  • dobra skalowalność i regrywalność (choć powtarzalność ruchów może męczyć)
  • niski wpływ losowości

Minusy:

  • nie jest to nowatorska gra, bazuje na sprawdzonych mechanikach
  • przewalające się żetony z powodu odwróconej kolejności

Dziękuję wydawnictwu Granna za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Granna

 

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.