Skip to main content

Carcassonne: Gorączka Złota – Bardzo dzikie Carcassonne

Carcassonne to bardzo znana gra, o której powiedziane zostało praktycznie wszystko. Tytuł odnoszący wiele sukcesów, zgarniający mnóstwo nagród i posiadający sporą liczbę dodatków. I cóż można wymyślić nowego związanego z tą pozycją? No niezbyt wiele. A może tak stworzyć podstawkę niezależną od bazowej gry z nieco innym tematem? I tak powstało Carcassonne: Gorączka złota.

IMG_8339

Pracowałem na kolei…

Z Francji przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, w czasy kiedy każdy był poszukiwaczem złota. Tytuł ukazał się w ramach serii Carcassonne around the world. Trochę dziwi mnie fakt, że nie zostało najpierw wydane South seas, która jest pierwszą częścią wspomnianej serii.

IMG_8333

Okładka przedstawia typowych poszukiwaczy złota, jeden z nich widząc samorodka wyciąga łapy po niego, dodatkowo zastosowano dość śmieszny zabieg, że nawet wierzchowiec ma złotego zęba. W oddali widać jakieś miasto, tory na których śmiga pociąg, prerię i góry, a całość jest przedstawiona jakbyśmy byli u wyjścia z kopalni. Ilustracja wprowadza nas w klimat Dzikiego Zachodu, nawet styl rysunków kojarzy mi się z okresem gorączki złota. Znany z tej gry tor punktacji został zmieniony na rzekę pełnią osób płuczących w miskach i garnkach złota – całkiem sprytny zabieg. Meeple wzorowane są na kowbojów, a na kafelkach widać amerykański pejzaż, nawet gdzieniegdzie na prerii można dostrzec mustanga czy wigwam. Tę wersję ponadto wyróżnia pionek namiotu, który pozwala na wydobywanie złota.

IMG_8334

Jako, że zasady są dość podobne do tradycyjnego Carcassonne, to można wyczuć pewną analogię do miejsc, gdzie kładziemy nas pionek: góra – zamek, tory – droga, miasto – katedra, preria – gospodarstwo. Zasady też nie ulegają większej zmianie. Na środek ustawiamy żeton startowy, na fragmencie góry żeton wydobycia. Z puli dostępnych kafelków wyciągamy jeden i układamy go tak, aby pasował do reszty mapy. Jeżeli dołożyliśmy górę z symbolem samorodka ustawiamy na niej tyle żetonów wydobycia ile jest ikona przedstawia samorodków, jeżeli już jakieś żetony wydobycia są na tej górze, dokładamy do nich odpowiednią liczbę. Po dołożeniu płytki standardowo możemy położyć na niej kowboja na jednym z segmentów: na górze, torach, prerii czy mieście. Inną opcją jest położenie namiotu na nieukończonej górze lub przesunięcie go na inny fragment góry. Jeżeli nie wykonaliśmy żadnego z powyższych, to możemy wziąć żeton wydobycia z góry, w której znajduje się nas namiot. Skoro określone miejsca w Gorączce Złota mają swoje odpowiedniki do bazowego Carcassonne to można się domyśleć, że za ukończenie ich otrzymujemy punkty. Tory, analogicznie jak droga, osoba mająca najwięcej meepli na nich dostaje tyle punktów, z ilu kafelków składały się tory, a jeżeli na nich jest dokładnie 1 pociąg te punkty są podwajane. Posiadacz największej liczby kowbojów ukończonej góry zgarnia wszystkie pozostałe żetony wydobycia oraz otrzymuje tyle punktów, ile jest symboli samorodków. Z miasta wychodzą 3 albo 4 odnogi torów, jeżeli zostaną ukończone dostaje się punkty równe liczbie innych miejsc do których można trafić za pomocą linii kolejowych x3 (wniosek: jeżeli robimy pętlę wracającą do miasta skąd wyszła to jest ona warta 3 punkty). Jeżeli położyliśmy kowboja jako farmera, punkty za niego otrzymujemy na koniec gry. Wielkość prerii oblicza się podobnie jak gospodarstwa w zwykłym Carcassonne, za każde na prerii tipi posiadacz największej liczby farmerów dostaje 2 punkty, a za stado mustangów 4. Dodajemy też punkty za samorodki na żetonach wydobycia. Osoba mająca najwięcej punktów wygrywa.

IMG_8340

Nieco inne Carcassonne

Śródtytuł dokładnie opisuje tę grę. Nie różni się ona mocno w zasadach tradycyjnego Carcassonne. Zmodyfikowano sposób punktowania i tyle. Ba, nawet zasmuciło mnie to, że dodano mega losowy czynnik jakim jest żeton wydobycia posiadający wartość punktową od 0 do 5. Kurczę, 5 punktów to sporo, da się nieźle nachapać ich zamykając tylko małe góry z jakimiś żetonami wydobycia, aby ich mieć jak najwięcej. Zdecydowanie łatwiej uzyskać w ten sposób punkty niż za takie miasto, gdzie trzeba się postarać, aby doprowadzić wszystkie tory w inne miejsca. Szkoda, że postanowiono zrobić tę pozycję bardziej nieprzewidywalną, skoro wcześniej dużo zależało od tego czy dobrałem interesujący mnie kafelek. Teraz jeszcze dużo zależy od tego co dostanę w żetonach.

IMG_8335

Pomijając ten fakt, załóżmy, że nie wiem nic o serii Carcassonne. Osobiście jestem podjaran Dzikim Zachodem, zatem już tutaj ten tytuł ma ogromnego plusa. Motyw wydobywania złota to ciekawy temat. Czuć rywalizację, występuje częste podkradanie żetonów, czy kombinowanie, aby naszych meepli było więcej niż wroga. Nadal mamy w jakimś stopniu interakcję między graczami polegającą na utrudnianiu im wykonania zaplanowanego zadania. Jeżeli widzimy, że ktoś na swoich torach położył jedną lokomotywę, to najpewniej chce uzyskać podwójne punkty, więc dołożymy mu kolejny pociąg, coby nie miał za dużo tych punktów. Również możemy dołożyć fragment góry tak, aby nigdy nie zakończono jej budowy, jednak to nie blokuje przed wydobywaniem złota za pomocą namiotów.

Stylistycznie i mechanicznie nawet ten klimat Dzikiego Zachodu się wpasowuje. Wydobywanie złota, rozwój kolei, chęć połączenia za pomocą sieci torów kolejowych z resztą świata, wydzielanie części swojego rancza na prerii. To wszystko działa, ale nic dziwnego, skoro w tradycyjnej wersji Carcassonne to się sprawdzało, więc można było się spodziewać, że zmodyfikowanej wersji do odpowiedniego tematu również mechanicznie będzie wszystko współgrać.

IMG_8341

Ważne cechy podstawki można przypisać również do tej wersji (ktoś się spodziewał, że będzie inaczej?). Po dociągnięciu kafelka układamy go i wybieramy jedną z trzech opcji, nie powinny one zajmować długo, więc rozgrywka jest dość dynamiczna. Niezbyt trudne zasady pozwalają praktycznie każdemu na uczestniczenie w rozgrywce, więc tytuł ma niski próg wejścia. Tworzenie mapy przy każdej rozgrywce będzie najpewniej inne, więc regrywalność stoi na wysokim poziomie. Skalowalność również jest dobra, właśnie ze względu na tę dynamiczność.

IMG_8336

I tu dochodzimy do smutnej konkluzji. To tylko Carcassonne, niewiele więcej. Nie spodziewałem się, że gra oferuje coś zdecydowanie innego, ale poznawszy wcześniej South Seas, myślałem, że z tej prostej mechaniki można wycisnąć coś więcej. W South Seas bardzo spodobało mi się zbieranie surowców i handel, więc miałem nadzieję, że autor gry pokaże na co go stać. W ostatecznie dostaliśmy tradycyjną podstawkę z większym czynnikiem losowym i zmodyfikowanym sposobem punktacji. To jest naprawdę smutne, zwłaszcza, że część współgraczy otwarcie mówiła, że bazowa wersja przypadła im bardziej niż Gorączka Złota.

IMG_8342

Amerykański pejzaż

Jeżeli nie miał nikt jeszcze styczności z tradycyjnym Carcassonne powinien spróbować Gorączki Złota, ta gra ma wiele cech podstawki, szczególnie tych dobrych. W przeciwnym razie podejrzewam, że fani tytułu ze smutkiem stwierdzą, że rozgrywka oferuje tylko inny sposób punktacji i to bardziej losowy. Niestety, gra wywołała u mnie mieszane uczucia, z jednej strony dostaje coś w klimatach Dzikiego Zachodu będące związane z lubianą przeze mnie marką, a z drugiej strony nie jest to zbytnio oryginalne. Jak zawsze w takiej sytuacji zachęcam was do wyrobienia sobie opinii poprzez wypróbowanie tytułu grając na konwencie, u kolegi czy z wypożyczalni.

Plusy:

  • ciekawa amerykańska oprawa graficzna
  • interesujący system wydobywania złota
  • spora regrywalność i dobra skalowalność
  • dynamiczna rozgrywka
  • niski próg wejścia z powodu nietrudnych reguł
  • interakcja między graczami polegająca na przeszkadzaniu sobie

Minusy:

  • wiele zależy od tego jaki kafelek wyciągnęliśmy…
  • … a żetony wydobycia tylko zwiększają losowość (dają od 0 do 5 punktów…)
  • tworzenie małych gór z kilkoma samorodkami jest dobrą metodą na zgarnianie punktów, inne metody zdobycia
  • punktów są trudniejsze
  • gra niewiele różni się od podstawki

Dziękuję wydawnictwu Bard Centrum Gier za przekazanie egzemplarza do recenzji

Bard Centrum Gier

Informacje o grze

[bgg id=163370]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.