Skip to main content

W warsztacie – Szeryf z Nottingham

Szeryf z Nottingham to gra, której wydanie w Polsce zostało zapowiedziane dawno temu, ale termin obsunął się na tyle, że zobaczymy ją w połowie grudnia. Tak naprawdę ten “prototyp”, który grałem to wersja angielska wspomnianego tytułu. Na jednej z nocek Pablo wspomniał mi o tej pozycji, zaintrygowała mnie na tyle, że chciałem ją wypróbować. Waldek chyba wiedział co siedzi w mojej głowie, bo praktycznie za każdym razem gdy przebywaliśmy w games roomie podczas Coperniconu, kierowałem swój wzrok na egzemplarz w wypożyczalni. A tu nagle wieczorem gramy, padła propozycja zagrania czegoś nowego, a Waldek przynosi wspomnianego Szeryfa.

002

Jeszcze muszę pochwalić cierpliwość kolegi. Instrukcja wydaje się dość długa, ale jest szczegółowo opisana, więc zasady nie są tak trudne. Niestety, ale Waldek próbując nam przedstawić zasady musiał przebić się przez tonę offtopu, żartów, zmiany tematu i małego zainteresowania się regułami. Mimo wszystko cierpliwie czekał, próbując raz po raz objaśnić zasady.

003

A teraz o samej grze. Aktywny gracz będzie się wcielał tytułowego Szeryfa z Nottingham, a reszta w tym czasie odgrywa rolę kupców przewożących towary do Nottingham. Tasujemy karty, tworzymy dwa stosy odrzutów, każdy dostaje po 6 kart towarów na rękę i 50 sztuk złota. Runda składa się z pięciu faz. W pierwszej, możemy odrzucić do pięciu kart, aby wziąć z drugiego stosu odrzutów tyleż samo kart lub możemy wziąć je w ciemno. Druga polega na schowaniu do specjalnego woreczka do pięciu towarów. W trzeciej przekazujemy woreczek Szeryfowi deklarując ile i jakiego rodzaju karty tam są. Deklaracja ma dwie proste zasady: można deklarować tylko towar legalny (jabłka, chleb, ser i kury), worku nie może być więcej niż 5 kart oraz wszystkie karty powinny być tego samego rodzaju (np. 3 chleby). Następna faza to inwestygacja, w niej czynnie uczestniczy Szeryf i w niej jest największa zabawa. Szeryf w dowolnej kolejności sprawdza woreczki, może sprawdzić dowolną liczbę, nawet może zadecydować, że nie chce tego robić. W tym momencie Szeryf albo sprzedawca może zaproponować łapówkę, aby ominąć inspekcję. Oferować można złoto, aktualne posiadane dobra, towar z worka lub przyszłe dobra. Jeżeli Szeryf zdecydował się sprawdzić gracza, to sprzedawca za każdy niezadeklarowany towar płaci karę, analogicznie czyni Szeryf za każdy zdeklarowany towar. Jeżeli uniknęliśmy sprawdzenia, wszystkie towary w worku kładziemy w przyporządkowanym im polach. Ostatnia faza to koniec rundy, przekazujemy następnej osobie znacznik Szeryfa i każdy dobiera karty, by mieć 6 na ręce. Gdy każdy dwukrotnie pełnił funkcję Szeryfa, gra się kończy. Zaliczamy punkty za zdobyte towary, osoba mająca ich najwięcej wygrywa.

004

Bardzo prosta i zmyślna mechanika blefu, w której niczego nie jesteśmy pewni. Oczywiście kontrabanda jest warta więcej punktów, więc każdy stara przewieźć jak najwięcej czerwonych kart. Ostra licytacja oraz oferowanie łapówki i jej negocjowane powinny towarzyszyć każdej partii. Najlepszy był Śledź, który robił nas w konia. Po pierwsze: zawsze w jego woreczku było to, co deklarował. Po drugie: kiedy był po raz pierwszy Szeryfem nie sprawdził nikogo. Po trzecie: gdy pełnił tę funkcję po raz drugi po kolei wszystkich sprawdzał. Był niezłomny i sprawdzał niezależnie od oferowanej kwoty. Każdy był bardzo stratny na tym ruchu. Pomijam osoby, które przeprowadzały śledztwo na Michale… Oczywiście on nie wygrał, ale jestem pewien, że jakby się postarał miałby ogromnie szanse.

005

Gra jest dynamiczna, bo część gry dzieje się równolegle. Również tury nie są jakoś absorbujące. Najdłuższa pewno będzie faza inwestygacji, ale każdy i tak będzie w nią zapatrzony i z drżeniem serca obserwować czyj towar będzie badał. Parę słów o jakości wydania. Wypraska jest tak zaprojektowana, aby mieściła wszystkie elementy gry, można ładnie je posegregować. Karty są bardzo czytelne, zrozumiałe są symbole zawarte na nich, a poza tym zdobione są bardzo ładnymi ilustracjami. No i oczywiście woreczki będą przyciągać naszą uwagę. Jedynie mogę się przyczepić do znacznika Szeryfa, który ciągle się przewracał, gdyż odstawka była nieco wyrobiona – ale to egzemplarz z wypożyczalni, więc nie wiem ile partii było rozegranych.

Osoby lubiące psychologiczne zagrywki, blef oraz negatywną interakcję powinny się tą grą zainteresować.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.