Skip to main content

Taste of Poland – Zasmakuj Polski

Bo zawżdy ci więcej jedzą,
którzy bliżej misy siedzą.
Mikołaj Rej, Krótka rozprawa między trzema osobami, panem, wójtem a plebanem

Pewno wiele osób, które mnie widziało pomyślało sobie, że lubię dobrze zjeść. Niestety, moja tusza zdradza ten fakt. Mniej więcej od dwóch lat smakuję potrawy różnych krajów, ale na Pyrkonie podczas rozgrywki w Polskie smaki okazało się, że powinienem poznać parę rodzimych potraw.

Przygotowujemy składniki

Jadło określa świadomość.
Herbert George Wells

Taste of Poland to angielska edycja gry Polskie Smaki, jedyną różnicą pomiędzy wersjami jest zagraniczna nazwa potrawy tuż pod polską. Pudełko posiada niewielkie rozmiary, dzięki czemu możemy je przetransportować w kieszeni kurtki czy bluzy, a w plecaku to na pewno znajdzie się dla niego miejsce. W środku znajdziemy same karty z niezwykle realistycznie oddanymi rysunkami. Nie przeglądajcie ich jak jesteście głodni, bo zaczniecie gryźć te karty. Autorem szaty graficznej jest Roman Kucharski, nie ma to jak dopasowanie nazwiska ilustratora do gry. Jako, że nie bardzo kojarzę tego pana, postanowiłem sprawdzić jego profil na BGG. Okazuje się, że tworzył on rysunki do innych gier Bomba Games, a także do Statki, Łupy, Kościotrupy.

IMG_7968

No, ale o co chodzi? Tasujemy talię, po czym rozdajemy po 5 kart każdemu, a 3 wykładamy ma stół. Karty na stole tworzą odkryte stosy, oznacza to, że grupujemy je według symbolu w lewym górnym rogu. Wybieramy pierwszego gracza. Osoba, która aktualnie wykonuje swoją turę nazywamy aktywnym, zagrywa jedną kartę z ręki. Na niej znajduje się informacja ile kart – z talii, jak i wyłożonych na stole – dobieramy na rękę. Jeżeli nie ma odpowiedniej liczby kart na stole, dobieramy brakującą liczbę z talii. W tym czasie reszta uczestników zabawy będzie starała się przyrządzić wyłożoną potrawę. Na dole tej karty widnieje informacja jakie symbole należy wyłożyć (te, które są w lewym górnym rogu). Pierwszy gracz, który to zrobi bierze danie do siebie i będzie mu punktować na koniec gry. Dodatkowo ta karta generuje mu automatycznie symbol z góry, jak przyrządzi nowy przepis, to stary jest przykrywany, więc będziemy mieli co najwyżej jeden bonus. Natomiast wykorzystane karty idą na środek tworząc wspomniane stosy. Partia kończy się, jeżeli wyczerpie się zakryta talia kart – ma miejsce ostatnie gotowanie. Każdy zlicza punkty za przyrządzone potrawy, a za każdy zestaw zupa, danie główne i deser ma dodatkowy punkt. Osoba mająca ich najwięcej wygrywa.

IMG_7969

Graficznie recenzowana pozycja stoi na najwyższym poziomie, a jakość kart jest świetna. Mimo tego uważam, że Bomba Games zaliczyło kilka wpadek wydawniczych. Pudełko wrzuciłem do plecaka, aby przetransportować na miejsce, w którym będziemy ogrywać. Z każdym krokiem słyszałem miarowe uderzanie, po jakimś czasie mnie od drażnił i postanowiłem sprawdzić co to jest – okazało się, że w opakowaniu latały karty uderzając o bok, co stłumiłem wrzucając je do woreczka strunowego. Ikonki dobierania kart potraw w ciemno są oznaczone białym tłem, a czarnym dobiera się odkryte. Trochę dziwne, prawda? Wiele osób się myliło, ale wydawnictwo twierdzi, że jak było oznaczone odwrotnie, to wielu też popełniało błąd i się im mieszało. Warto było jakoś lepiej i intuicyjnej to zaznaczyć, np. odkryte białe tło + jakiś symbol. Dodatkowo dwie ikonki są dość podobne do siebie, zarówno stylistycznie i kolorystycznie. Jedna symbolizuje alkohol, a druga nabiał – są odpowiednio koloru żółtego i pomarańczowego. Niestety, są dość ciężkie do odróżnienia, a w słabym świetle wyglądają na identyczne. Co do dwóch ostatnich, to podczas rozgrywki prototypowej wspominałem o tym, pisałem nawet w pierwszych wrażeniach. Zastanawia mnie czy wydawnictwo wzięło te uwagi pod rozwagę. I w sumie w czasie gry przyszła mi jedna myśl: jaki jest sens robienia superaśnych grafik, skoro w czasie rozgrywki prawie nikt nie skupia się na rysunku, czy nawet nazwie potrawy, ale na ikonkach. Jako osoba posiadająca ten egzemplarz w domu mogę podziwiać kunszt artysty, ale współgracze już niekoniecznie.

Wszystko do kotła

Losy narodów zależą od sposobów ich odżywiania.
Anthelme Brillat-Savarin

Właściwie powyższe zarzuty to jedyne wady jakie wyłapałem w związku z tą pozycją. Tytuł jest prostą, szybką grą zręcznościową na wypełnienie chwili wolnego czasu. Kombinowanie i kminienie? Raczej nie uświadczysz w tej pozycji. Co najwyżej podczas odrzucania rzucania potrawy możemy kierować się liczbą potrzebnych do jej przyrządzenia – im ich więcej, tym teoretycznie trudniej. Jednak jeżeli nie chcemy ryzykować, bo akurat przeciwnik może mieć odpowiednią liczbę symboli (np. ma sporo kart), możemy rzucić taką, co daje mało punktów. Owszem, dostaniemy również niewiele kart, ale za to rywal nie bardzo brnie do przodu w rankingu.

IMG_7971

Jako, że jest to gra zręcznościowa, wiele zależy od szczęścia. Przede wszystkim od naszej szybkości, a dodatkowo od tego, co mamy na ręce. Nie raz się zdarzyło, że mając pół talii na ręce nie miałem jednego symbolu ;). A im więcej kart tym wcale nie lepiej, przeglądanie ich i układanie bywa trudne, przez wertując może się zdarzyć, że nie zdążymy wyłożyć odpowiedniej karty. Organizacja tego wszystkiego jest niezwykle ważna. Jeżeli mamy ogromnego pecha, że nic się nie da zrobić, to jednak warto wypróbować jeszcze raz, aby mieć pewność, że to tylko kwestia szczęścia. Osoby, z którymi miałem przyjemność testować ten tytuł stwierdzili, że wiele zależy właśnie od losowości.

IMG_7974

Na początku najpewniej tak jest. Nawet ja często nie ogarniałem co się dzieje i zostawiałem w tyle. Ale za każdym kolejnym razem już wyrobiłem swoją szybkość i nie lamiłem tak jak na początku. Tak ja mam ze zręcznościówkami, muszę się rozkręcić by cokolwiek ugrać. Jak ktoś jest flegmatyczny, to raczej sobie w grę nie pogra. W tym względzie regrywalność jest na dobrym poziomie, ćwiczymy swój refleks i czas reakcji. Skalowalność? Całkiem niezła. Myślę, że takie logiczne wywody jak to, że dla kilku graczy muszę tak wyłożyć kartę, aby wszyscy widzieli, mogę sobie pominąć. Wariant na dwie osoby jest również grywalny. Jedyną zmianą jest fakt, że po turze aktywnego gracza wystawia się kartę z wierzchu talii i gracze mają możliwość ją przyrządzić. Dzięki temu szybko schodzą karty, więc nie ma downtime’u, którego się obawiałem, a dodatkowo mam szansę coś zdobyć poza swoją turą, kiedy przeciwnik ma mniej kart – a co najważniejsze: zasady nie zmieniają się drastycznie.

IMG_7975

Danie gotowe

W czasie uczty nie opowiadaj, jak należy jeść, lecz jedz, jak należy.
Epiktet

 

 

Kiedyś użyłem stwierdzenia, że Taste of Poland to miks takich gier jak Szkoła Alchemii, Splendor i Dobble. Myślę, że opis dobrze pasuje do sposobu rozgrywki. Jeżeli ktoś lubi gry zręcznościowe, powinien zainteresować się tytułem. Natomiast odradzam ją głodomorom i studentom. ;)

Plusy:

  • świetna szata graficzna, niezwykle realistycznie przedstawiono potrawy
  • dobry filler
  • ciekawy wariant dwuosobowy
  • zbalansowana regrywalność i skalowalność

Minusy:

  • błędy wydawnicze, które mocno wpływają na odbiór gry
  • często wygrana zależy od szczęścia

Dziękuję wydawnictwu Bomba Games za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Bomba Games

Informacje o grze

[bgg id=182049]

 

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.