Skip to main content

Mini Cywilizacja – Rozbuduj swoje imperium

Łukasz “Wookie” Woźniak jest dość znaną personą w środowisku planszówkowym. Swoją karierę rozpoczął jako recenzent gier planszowych, następnie zaczął tworzyć swoje tytuły, a już niedługo będzie znany jako handlowiec. A no tak, Łukasz tworzy sklep internetowy uWookiego.pl. Co ma wyróżniać dzieło Wookiego na tle innych sklepów, to promowanie tego hobby. Owa promocja ma się odbywać poprzez grę Mini Cywilizacja.

Zasady tworzenia swojej cywilizacji

Mini Cywilizacja to kolekcjonerska gra – nomen omen – cywilizacyjna. Karty będą dodawane do zakupów – przy pierwszym zakupie będzie to 10 podstawowych kart, przy każdym następnym losowych 10 kart z jednej ery. Kiedy Wookie mnie spytał możliwość zrecenzowana, byłem nieco sceptycznie nastawiony do tej gry. Nie bawię się w gry kolekcjonerskie, choć grywam i kupuję co jakiś czas Heroclixy czy Dice Masters. Nie podoba mi się po prostu idea, że im więcej wydam na karty, tym mam lepszy deck, tym lepiej walczę – po prostu mi się to nie widzi. Jednak metodyka gry została nieco odwrócona. Po pierwsze – jak wspomniałem, karty są dodawane za darmo do zakupów, więc w tej sytuacji nie będzie miało miejsce zmuszanie do kupowania miljarda boosterów. Po drugie – tworzymy wspólny stos, więc ma tak, że każdy gra swoim deckiem, który może być lepszy lub gorszy. Po trzecie – zaintrygowany zapytałem się Łukasza jaka jest szansa na dublety. Oczywiście taka szansa istnieje, ale stwierdził, że 6 zakupów wystarczy, aby mieć komplet jednej ery (50 kart). Poza tym tytuł jest nastawiony na to, aby wymieniać się ze znajomymi powtórzonymi kartami.

IMG_7793

Do recenzji dostałem karty całej ery, czyli wszystkie 50 kart, zatem łatwiej mi wypowiedzieć o tym tytule. Jest to prototypowy egzemplarz przedpremierowy, a jakość wydania mnie dość zaskoczyła. Przede wszystkim sztywność i grubość kart, która na moje stoi na dobrym poziomie – choć sam autor zachęca do zakoszulkowania tej gry. Ilustracje są finalne, choć to zawsze kwestia gustu, w mojej opinii są całkiem przyjemne. Specyficzna kreska nie spodoba się wszystkim, ale nie powinna jakoś razić. Design kart jest tak zaprojektowany, aby wszystkie informacje na niej zawarte były czytelne, więc spoglądając na nią widzę ile zdobywam punktów, jakie surowce są wymagane do kupna, jaki jest efekt działania, itp. W rysunkach najlepsze są kruczki w nich ujęte, jak np. na jednym z nich Ola i Łukasz grają w planszówkę. Przypominam, że gra jest dodawana za darmo do zakupów, więc rozumiem ograniczony budżet, ale i tak jakościowo i graficznie spełniają swoją rolę. Przyglądając się kartom trochę na początku się gubiłem o co w tym chodzi. Nie mają one rewersów, na każdej stronie są po dwa budynki. Dodatkowo wspomniane karty mogą służyć jako środek płatniczy. Dobra, jednak mnie nieco Łukasz zachęcił, bo lubię gdy karty mają kilka funkcji.

IMG_7796

No dobra, a jak się to gra? Na początku każdy gracz dostaje po dwie karty materiałów: 1 drewno i 1 kamień. Jaki to materiał to określa róg karty, a dokładniej jego kolor i wartość. Wybieramy prędkość rozgrywki, determinuje ona wielkość talii oraz warunek końca gry. Odsłaniamy ze stosu liczbę kart równą: liczba graczy + 4. W swej turze mamy do wyboru jedną z dwóch akcji. Pierwsza to zdobycie nowego surowca: pokazujemy innym kartę z ręki, kładziemy ją na stole drugą stroną i bierzemy ten sam surowiec (zatem nigdy nie będzie takiej sytuacji, że ktoś ma więcej niż 2 karty na ręce), ale o jedną wartość wyższą (czyli z 1 na 2, z 2 na 3, itp). Jeżeli nie ma wśród wyłożonych kart odpowiedniej, nie możemy wykonać tej akcji. Nie ma takiej karty na stole, na którą można się wymienić? No to trudno, wykonaj drugą akcję. A jest nią zakup budynku. Wybieramy jeden z widocznych budynków, na pergaminie jest zapisana jego cena. Odrzucamy odpowiednią kartę/karty i umieszczamy budynek przed sobą. Będzie on od teraz dawał profity wynikające z symboli. Gra się toczy tak długo, aż ktoś nie wybuduje liczbę budynków zależną od wybranego wariantu szybkości partii (ekspres – 3, pełny – 7). Na koniec zlicza się punkty za wybudowane karty, symbole oraz nadmiarowe materiały na ręce (sumujemy je, dzielimy na dwa i zaokrąglamy w dół).

Zdamy teorię, czas na praktykę

Szybko napiszę o tym, co mnie boli w tym tytule, aby przejść dalej do zalet ;). Rzadko kiedy lubię ikonki na kartach. Jednak nie wyobrażam sobie w tym przypadku opisu działania, mamy bardzo mało miejsca, a trzeba zadbać o czytelność. Na początku trochę się gubiłem z tym układem kart, a spora liczba symboli nie ułatwia ogarnięcia tytułu. W instrukcji każda ikona jest dobrze opisana (pomijam fakt, że większość jest intuicyjna), najczęściej zostaje też przytoczony jakiś przykład. Mnie zapamiętanie tego wszystkiego zajęło jakieś 2-3 partie, więc zakładam, że to jest maksimum potrzebne na przyzwyczajenie się do symboliki. Mnogość ikonek jest utrapieniem, nie tylko jeżeli chodzi o zapoznawanie się. Czasem potrzebujemy jakiś symbol, aby kombił się z inną kartą. Gwarantuję wam, że albo ktoś będzie wam go podkradał albo może w ogóle się taka karta nie pojawić. Jest to świadome ryzyko, zwłaszcza, że tylko część kart jest używana w zależności od wariantu i liczby graczy – dlatego, aby nikt nie poczuł się poszkodowany gram całym zestawem. Oczywiście im większa liczba partii, tym bardziej staramy się unikać takich sytuacji. No i jeszcze te warianty… Tak naprawdę ekspresowy i szybki jest po to, aby poznać grę, gdyż punkty klepiemy przede wszystkim z budynków oraz nadmiarowych materiałów, nie bardzo uda nam się stworzyć jakieś większe kombinacje. Po rozegraniu ekspresowego wariantu polecam grać pełny, aby poczuć o co w tej grze chodzi.

IMG_7792

Tytuł ma dość ciekawy potencjał kombinacyjny. Przykładowo: Jeżeli mamy w naszej cywilizacji wybudowaną farmę, to za zbudowany magazyn dostajemy 2 PZ. Jednak magazyn sam z siebie daje nam mięso i odzienie. No to radzę czaić się na świątynię, która powoduje utratę odzienia, ale daje 10 punktów oraz warto wykupić rzeźnika, który za każdy symbol mięsa daje 3 PZ. Oczywiście prędzej czy później będziemy tworzyć lepsze kombinacje, a nasi przeciwnicy nie pozostaną nam dłużni. Ciekawa byłą sytuacja, kiedy znajomy odrzucił swoją kartę, wymienił ją na surowiec o 1 wyższy. Wie co już jest po obu stronach danej karty. Zatem znowu pozyskuje surowiec, biorąc tę samą kartę, którą odrzucił w poprzedniej turze, aby znowu ją odrzucić, a w następnej kolejce bierze tę kartę i buduje. Czyste szaleństwo, dlatego uważajcie z kim gracie…

IMG_7797

Między wierszami można było to wyczytać, ale napiszę wprost, aby była jasność. Spodobała mi się modułowość w tej grze. Ktoś mi zabroni grać na wszystkie karty niezależnie od wariantu osobowego i szybkości gry? Oczywiście warunek końca partii jest na zasadach gry pełnej. Nie wpływa to na jakość zabawy przy tym tytule, jedynie może ułatwić przeszukiwanie symboli, ale na to też nikt nie marudził. Gra jest dość podatna na home rules, a jeżeli to ma przyczynić się do lepszego odbioru tytułu, to chyba nikomu nie szkodzi. Dodatkowo, choć na początek układ kart może wprowadzić małe zakłopotanie, to zmusza nas do podejmowania dobrych decyzji. Jak odwrócę tę kartę i zmienię na surowiec, to będzie lepiej dla mnie czy dla przeciwnika? Który z tych dwóch budynków na jednej stronie jest dla mnie lepszy? Co nie chcę dać rywalom? Nie ułatwię pobieranie materiałów budowniczych tą decyzją? Właśnie tego typu pytania będą nam się kłębić w głowie podczas naszej akcji. Pomijam fakt, że dzięki temu mamy pewno 4 razy mniej kart. Rozumiem, że talia składająca się z części kart jednej ery ma zwiększyć regrywalność tej pozycji. Jednak nie udało nam się przemielić całej talii w jednym rozdaniu, nawet na 5 osób w pełnym wariancie. O regrywalność na pewno nie ma co się martwić. W drugiej czy trzeciej partii zauważyłem ciekawą sprawę. Karta w rogu jest ponumerowana (numer ery, numer karty, maksymalna liczba kart w erze). Mając dwie karty o tej samej nazwie, mogą się różnić efektem, kosztem lub punktami zwycięzca. Zaskoczyło mnie to i ucieszyło, że budynek nie jest jednoznaczny z innym o tej samej nazwie.

IMG_7798

Osoby, z którymi zazwyczaj gram bardzo lubią negatywną interakcję. Dostaniemy ją w tym tytule dostatecznie dużo pod różnymi, głównie najwredniejszymi, postaciami. Przede wszystkim jest to podkradanie kart – czaję się na coś, a przeciwnik się domyśla, że to robię. Nie będzie miał żadnych skrupułów by to uczynić. Zdarza się, że taka sytuacja zajdzie nieświadomie, bo przecież współgracze nie wiedzą co siedzi nam w głowie. To ewoluuje w inny rodzaj złośliwości. Chciałem jakąś kartę, a ktoś mi ją wykupił, nie ma surowca na który mógłbym ewentualnie wymienić, nie mogę też pasować, a zatem co robię? No tak, kupuję jakiś ochłap i staram się z niego wycisnąć jakieś punkty. Zastanawiałem się czy zaistnieje kiedyś taka sytuacja, że nie mogę wymienić surowca ani kupić karty – hipotetycznie tak, ale szczerze mówiąc w czasie moich rozgrywek nic takiego nie miało miejsca.

IMG_7799

Cywilizacja nie taka mini

Osobiście dobrze się bawiłem przy Mini Cywilizacji. Rozumiem, że format i specyfika tytułu nie przypadnie wszystkim do gustu, ale polecam w jakiś sposób wypróbować tytuł. Warto mieć jednak pełny zestaw jednej ery, dlatego życzę wam udanych zakupów i łowów.

Plusy:

  • miła szata graficzna
  • specyficzny, ale czytelny design kart
  • kilka funkcji jednej karty
  • ciekawe możliwości kombinacyjne
  • wymuszona ograniczona decyzyjność
  • spora regrywalność
  • modułowość – możemy układać grę pod siebie

Minusy:

  • na początku układ karty jest trochę zagmatwany
  • również ikonki mogą być kłopotliwe przy pierwszym spotkaniu
  • nieraz nie da się uzyskać pożądanego przez nas zestawu

Dziękuję Wookiemu za przekazanie egzemplarza gry do recenzji

wookie

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.