Skip to main content

Mamy Szpiega – Bądź czujny, on jest wśród nas

Ten, kogo nie podejrzewasz, może być najgroźniejszym ze szpiegów.
Ewa Stachniak, Katarzyna Wielka. Gra o władzę

Mamy Szpiega to tego typu gra, w której mechanika jest na tyle banalna, że można się zastanowić dlaczego nikt na to wcześniej nie wpadł. Sedno gry to proste zadawanie pytań, więc przy odrobinie inwencji twórczej można zrobić prostą przeróbkę. Jako prawdziwy planszoholik nie znoszę samoróbek, więc zaopatrując się we własny egzemplarz sprawdziłem z czym to się je.

Szpieg się gdzieś ukrywa…

Nig­dy nie wierz szpiegom, są oni źródłem większych kłopotów niż korzyści. 
Napoleon Bonaparte

Bierzemy do ręki pudło i patrzymy na ilustrację frontową. Widzimy kolesia w garniaku, założone ma ciemne okulary, w ręku trzyma broń, a twarz mu zdobi złowieszczy uśmieszek. Szpieg jak nic. Cała zawartość pudełka to zestaw 30 lokacji, każdy składa się z 8 kart (wśród nich znajduje się karta “Szpieg”). Ilustracje przedstawiają jakieś miejsce, w którym można dostrzec postać z okładki w komicznej sytuacji. Najbardziej rozśmieszyła mnie lokacja “statek piracki”, w której Szpieg przebrany za papugę siedzi na ramieniu kapitana spoglądając na mapę z ukrytym skarbem. Rysunki są bardzo ładne i kolorowe, co oczywiście jest plusem, bo w teorii do rozgrywki wystarczyłaby prosta kartka z nazwą miejsca – a tak dostajemy jeszcze zabawne ilustracje.

Przed pierwszą rozgrywką należy podzielić lokacje, dorzucając do każdej Szpiega. Instrukcja poleca umieścić tę kartę na spodzie, aby przy losowaniu miejscówki nikt jej przypadkiem nie podejrzał. Oczywiście każdy taki stosik należy zapakować do woreczków strunowych. Cały ten zabieg jest dość czasochłonny, ale jeżeli mamy do pomocy znajomych będzie trwał szybko.

002

Zasady są mega proste. Każda rozgrywka składa się z kilku ośmiominutowych rund. Ich liczbę ustalają wspólnie gracze, przy piezaleca się 5 rund. Osoba wyglądająca na najbardziej podejrzaną losuje lokację, usuwa tyle kart, by mieć ich tyle, ilu jest graczy. Jako, że musi być w tej talii karta Szpiega radzi się, by zrobić to od góry (o ile, zgodnie z zaleceniami, Szpieg jest na spodzie). Trzymany stos przetasowujemy i rozdajemy uczestnikom zabawy po jednej karcie. Zatem wszyscy mają wybraną lokację, poza jedną osobą będącą Szpiegiem. W pudełku nie ma żadnego gadżetu odmierzającego czas, więc musimy sami zadbać jak go odliczać (najprościej za pomocą smartfona). Po włączeniu czasomierza rozdający zaczyna grę. Tura gracza polega na wybraniu osoby i zadaniu jej pytania. Może być ono dowolne, ale jako, że nie-Szpiedzy chcą się dowiedzieć kto jest Szpiegiem, a ten w jakim miejscu się znajduje, to pytania będą najczęściej tyczyć się lokacji. Po odpowiedzi wskazana osoba przepytuje kolejną, ale nie może “zaatakować” pytającego, który był przed chwilą. Jeżeli minęło 8 minut, trwa krótka dyskusja i każdy gracz wskazuje podejrzanego, jeżeli wszyscy (nie licząc jednego gracza) wskazali tę samą osobę i jest ona Szpiegiem, to reszta wygrała. W innym przypadku runda kończy się zwycięstwem Szpiega. W dowolnym momencie, raz na rundę, każdy gracz może zatrzymać czas i zarządzić głosowanie. Typuje on podejrzanego, a każdy mówi, czy zgadza się z oskarżeniem lub czy nie. Tutaj podobnie jak w poprzednim przypadku – jeżeli wszyscy wskazali tę samą osobę, musi się ona ujawnić. Była Szpiegiem? Super, dodatkowy punkt dla oskarżyciela! Nie była? Punkt dla tajniaka. W innym przypadku gra toczy się dalej. Szpieg w dowolnym momencie może się ujawnić i zgadnąć gdzie rozgrywa się akcja. Zgadł? Brawa dla niego! Nie udało mu się? Źle dla niego.

Kolejna runda – losuje się lokację. Zaczyna osoba będąca poprzednio Szpiegiem. Po zakończeniu każdej rundy następuje punktowanie. Jeżeli szpieg wygrał dostaje 2 punkty, gdy domyślił się lokacji lub wskazano w głosowaniu złą osobę – ma dodatkowe 2. Jeżeli wygrał kontrwywiad, to jego skład dostaje po punkcie, gdy wskazali dobrze Szpiega, dostają dodatkowy punkt.

Tajniackie zgadywanki

Szpiedzy, o których głośno, to ci, których zdemaskowano, bądź ci, którzy ujawnili się sami.
Ewa Stachniak, Katarzyna Wielka. Gra o władzę

Ciężko nazwać Mamy Szpiega grą. Jest to raczej zabawa, psychologiczna zagrywka. Sporo myśli będzie kłębić się w naszej głowie. Jak zadać pytanie? Kogo spytać? Jak odpowiedzieć, by nie padło na nas podejrzenie? Dać jasną odpowiedź, czy ściemniać? Nikt nie powiedział, że trzeba mówić prawdę, więc czasem zdarza mi się odpowiadać w sposób wymijający. Jest to sensowna reakcja, kiedy nie chcemy dać jasnej odpowiedzi, aby nie naprowadzić Szpiega, jednak tym samym rzucamy na siebie podejrzenie.

003

Karty w lewym dolnym rogu posiadają rolę (oczywiście, jeżeli nie jesteśmy Szpiegiem), którą powinniśmy odgrywać. Tym sposobem w teatrze możemy być widzem, aktorem czy suflerem i nasze odpowiedzi powinny być dostosowane do tej postaci. W naszej grupie utarło się, że zadając pytanie o lokację pyta się o miejsce pracy. Zawsze odpowiadam zgodnie z wyznaczoną rolą, więc będąc widzem w teatrze mówię, że to nie jest moje miejsce pracy i kończę dyskusję. Wymiguje się od odpowiedzi? Pewno Szpieg. Podobnie było w momencie, gdy będąc na imprezie firmowej powiedziałem, że nie podoba mi się tutaj, a byłem szefem. Jak widać, nie zawsze szczerość popłaca.

A zdarzyło się mi być Szpiegiem? Parę razy. Za pierwszym razem odgadłem dość szybko miejsce, w którym się znajdowałem. Jednak zawsze nieco się stresuję i staram się jak najszybciej odgadnąć. Po paru partiach zauważyłem jednak, że lepiej przeczekać dłużej. Jeżeli nie daliśmy plamy jako Szpieg możemy zmanipulować tak, by zagłosowano na kogoś. Również nie-Szpiedzy mają więcej czasu na rozszyfrowanie kto jest kim. Bardzo często Szpiegiem okazuje się osoba, której w ogóle nie podejrzewaliśmy.

Regrywalność zależy tak naprawdę od naszej wyobraźni. Nawet jeżeli trafi nam się to samo miejsce, można wymyślić szereg pytań. Nowi gracze na początku niezbyt chętnie je zadają, ale takie opory w tym sposobie rozgrywki są całkowicie zrozumiałe. Drętwe pytania, mało ciekawe odpowiedzi, długi czas namysłu – takie rzeczy, niestety, w pierwszej rozgrywce (może w dwóch) trzeba przejść. Dalej będzie tylko ciekawiej, będą padać niestandardowe pytania, zamaskowanie odpowiedzi, sprytne podejścia i masa śmiechu. Wraz z większą liczbą rozegranych partii pojawia się również pewien problem: standardowe pytania. W naszej grupie często ktoś prędzej czy później zapyta się czy “to miejsce jest ruchome czy raczej statyczne?” albo “jaką grą planszową byś opisał te miejsce?”. Pewien taki zestaw, który musi być podczas każdej rozgrywki najpewniej powstanie.

004

Mamy Szpiega posiada typową wadę dla imprezówek – kiepską skalowalność. Na trzy osoby niby jest możliwa gra, ale nie polecam. Po pierwsze: mamy ograniczony wybór w zadawaniu pytań. Nie możemy odbić piłeczki, więc będziemy zadawać pytanie tej samej osobie (jedynie jako pierwszy gracz mamy wybór pomiędzy dwoma osobami). Poza tym co dwie osoby Szpieg będzie “przesłuchiwany”, więc ma większą szansę na wpadkę. Według moich doświadczeń warto siadać do gry jak się ma skład pięcio- lub sześcioosobowy. Wtedy nie ma tak dużego chaosu i Szpieg ma szansę na wygraną, a pozostali gracze również nie błądzą i jest możliwe wychwycenie Szpiega.

W tej grze jest bardzo ciekawa modułowość. Sugerowane 8 minut oraz 5 rund jest bazą, którą wcale nie musimy się trzymać. Lubimy zastrzyk adrenaliny? To skrócimy czas do 5 minut. Gra za szybko się kończy? No to 7 rund będzie w sam raz. Niezbyt długi czas gry zachęca do kilku partii po sobie, a to może być dość ryzykowne. Nadmierne używanie tego tytułu może spowodować, że formuła rozgrywki się znudzi, a lokacje będą zbyt znane. Jednak odpowiednie dawkowanie tytułu spowoduje, że z chęcią będziemy próbować tej formy zabawy.

Nazywasz go Szpiegiem, a może to Przemek?

Dobrzy szpiedzy nie pracują tylko dla pieniędzy – dla pieniędzy pracują tylko źli szpiedzy, a tych Amerykanie mają kilka dywizji.
Ian Fleming, Pozdrowienia z Rosji

Mamy Szpiega jest grą, którą ciężko stwierdzić, czy przypadnie nam do gustu po opisie rozgrywki. Jest to bardzo specyficzna zabawa, którą osobiście uwielbiam. Blef, psychologiczne zagrywki, rzucanie podejrzeń na inne osoby – właśnie to lubię i właśnie to znalazłem w tej pozycji. Szczypta kłamstwa, garść pomyślunku i łyżka szczęścia przyda dam się podczas zabawy przy tym tytule.

Plusy:

  • ładna i wesoła oprawa graficzna
  • spora regrywalność
  • bardzo dobra imprezówka z prostymi zasadami
  • dobra dawka blefu
  • psychologiczna gierka

Minusy:

  • dość słaba skalowalność
  • po pewnym czasie pojawiają się te same pytania

Informacje o grze

[bgg id=166384]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.