Skip to main content

Pierwsza krew – Lap Dance

[Uwaga! Ten tekst jest przeznaczony tylko dla dorosłych]

Striptiz to nauka anatomii przy akompaniamencie muzyki.
Frank Sinatra

O grze Lap Dance słyszałem jakiś czas temu, głównie w kontekście kontrowersji o których wspominało środowisko graczy tuż przed wydaniem. O co wielkie halo? Po tytule można się domyśleć. W tej pozycji każdy grać ubiega się o pozycję menedżera klubu ze striptizem, mamy jedną noc, aby pokazać swoje umiejętności kierownicze, osoba która zarobi najwięcej wygrywa.

O co chodzi? W każdej grze klub odwiedzi 5 specjalnych klientów. Może to być Geek, Matka Chrzestna, Gwiazda Rocka, Królowa Serc, czy Celebrytka. Każdy z nich w jakiś sposób zmienia normalne zasady (np. gdy do lokalu przybywa Królowa Serc, nie używa się timera), dodatkowo w setupie przypisaliśmy do gościa kartę zamówienia, którą odsłaniamy na początku rundy. Na niej widnieją 3 zamówienia oraz potrzeby mówiące jakimi symbolami możemy je spełnić, np. striptiz dzieli się na męski i żeński, drinki na tanie i ekskluzywne, itp. Przykładowo: klient zamówił striptiz żeński składający się z 2 tancerek, a do tego ekskluzywny drink. W momencie odsłonięcia tej karty, odwracamy klepsydrę odmierzającą minutę. To czas, w którym będziemy podejmować decyzję jakimi kartami będziemy operować w tej rundzie (maks. 4). Po wybraniu kart łapiemy szybko kartę priorytetu określającą kolejność wykonywana tur. Jeżeli mamy kartę wydarzeń w stosie, to teraz możemy ją zagrać. Bierzemy 2 kostki + te, wynikające z kart. Gwiazdka na ścianie kości blokuje nam ją, możemy przerzucić dowolną liczbę, ale za każdym przerzutem musimy zostawić co najmniej jedną kość. Jeżeli wynik na kostkach nas zadowala, ustalamy jak realizujemy zamówienie. Karta Sandry informuje co możemy zrobić, jeżeli mamy jakąś liczbę gwiazdek. Możemy skorzystać z pomocy jakiegoś członka personelu wykorzystując Żeton Przysługi, np. Monika – Menedżer Parkietu – załatwia nam dodatkowego tancerza. Za każde wykonane zamówienie otrzymujemy profity, głównie kasę lub Żeton Przysługi, ale też możemy cofnąć kartę na rękę lub dobrać nowe. Po tym czyścimy żetony, odrzucamy zużyte kart i rozpoczyna się nowa runda, więc odsłaniamy potrzebę klientów. Po piątek

Zastanawia mnie skąd pomysł, aby to była gra o zarządzaniu klubem z striptizem. Mechanika nie wymaga takiej tematyki, mogłaby być o prowadzeniu restauracji, a zamiast tancerzy byłoby zwykłe i ekskluzywne jedzenie. Nie wiem czy celowo wymyślono taki temat, aby wywołać kontrowersję, czy może twórcy nie sądzili, że może on kogoś oburzyć. W każdym razie gdyby nie niektóre erotyczne rysunki gra byłaby przystępna dla 12-latka (a może nawet 10-latka?). Ilustracje są bardzo przyjemne, miła kreska, która wpasowuje się w klimat. Customowe kostki są bardzo eleganckie, przyjemnie się nimi rzuca. Jakość wykonania? Bardzo porządna, prawie każdy gracz zwrócił uwagę na wyjątkowo grube karty. A instrukcja napisana prostym językiem szybko wyjaśnia nam zasady tej pozycji.

A sama rozgrywka? Lekko ponad przeciętna. Całkiem przyjemna, miła turlanka, w której kombinujemy jak uzyskać wybrane symbole. W mechanice nie ma nic odkrywczego, ale nie mogę powiedzieć, że grało mi się źle. Podejrzewam, że zabawa byłaby większa, jakbyśmy zdecydowali się na grę z zasadami opcjonalnymi: każdy klient posiada “fun rule”, np. Gwiazda rocka każe podczas wykonywana tury śpiewać, Królowa Serc mówić o sobie w trzeciej osobie, czy Agent Federalny zmusza do porozumiewania się wyłącznie szeptem. Za każdym razem, kiedy gracz zostanie nakryty, że nie spełnia tej dodatkowej zasady, to płaci 1$. Znajomi skarżyli się na długi czas oczekiwania na swoją turę. Szczerze? Graliśmy późno, w grubej atmosferze luzu, więc podejrzewam, że normalna rozgrywka byłaby zdecydowanie szybsza. Właściwie jeszcze zastanawia mnie kwestia kart priorytetów. Na 2 graczy mogą mieć jeszcze znaczenie, ale na 4 czy 5? Już nie. Dlaczego? Wypełnione zamówienie nie przepada, więc każdy może je wykonać. Zatem nie blokuję nikogo, więc po co to? Ano może się zdarzyć, że ktoś będzie chciał skorzystać pomocy członka personelu. Tylko, że ich jest 6, a w grze 4-osobowej każdego można wykorzystać 3 razy. Może się zdarzyć, że ktoś będzie chciał jedną osobę tyle razy prosić o pomoc, ale to raczej rzaaaaadka sytuacja, zwłaszcza, że w naszej rozgrywce mało kto korzystał z tej akcji.

Mówiąc w skrócie: gra jest spoko, nawet bym sobie pograł jeszcze, ale nie chwyciła mnie za serce. Kontrowersyjny temat jest wydmuszką i nic nie stoi na przeszkodzie, aby był inny. Myślę, że gra by wtedy zyskała, bo poszerzyłby się target.

Informacje o grze

[bgg id=125148]

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.