Skip to main content

Time to say "Goodbye"…

W zeszłym roku na Prima Aprilis napisałem, że kończę z blogowaniem. Oczywiście forma i czas, w jakim napisałem była tak infantylna, że wątpię, iż ktoś wziął wtedy te słowa na poważnie. Jednak zrobiłem i tak małą przerwę.
Tym razem na poważnie i bez żartów. Od dnia dzisiejszego blog „Planszówki okiem PowerMilka” przestaje funkcjonować. Nie spodziewajcie się żadnego „mamy cię!” oraz aktualizacji. To naprawdę ostatni wpis.

 Dlaczego porzucam bloga? Mógłbym właściwie zacytować Artura Tojzę. Zacząłem blogować jeszcze jako student, potem szukający pracy, a teraz tę pracę mam. Nie daję rady, nadałem sobie mordercze tempo, które nie mogę utrzymać. Ktoś spytał się gdzieś Vermina czy można pracować zawodowo i prowadzić bloga? Może i można, ale ja tak nie umiem. Wierzcie mi, ale po 8 godzinach siedzenia w pracy przy komputerze nie mam najmniejszej ochoty poświęcić kolejnych 2-3 na pisanie recenzji. Próbowałem, ale byłem zmęczony, słowa się nie kleiły i tak naprawdę się zmuszałem. Czy mogę publikować rzadziej? Mogę, ale i tak mam już przekroczone deadline’y, a to oznaczałoby, że generuję jeszcze większe opóźnienia wobec obietnicy danej wydawcy. No to może kogoś do pomocy? Fajna sprawa, ale czy to by były „Planszówki okiem PowerMilka”? Raczej nie.
Zatem, żegnajcie! Miło było pisać, mieć to doświadczenie, poznać masę ciekawych ludzi na konwentach, wymieniać zdania. Parę osób poznałem na różnych wyjazdach, w tym ludzi z wszelakich wydawnictw albo innych blogerów. Bardzo się cieszę, że wydawcy byli mi przychylni i wspierali jednoosobową działalność jaką prowadziłem. Cieszę się jeszcze bardziej z osób, którzy czytali mojego bloga. Ten anonimowy tłum, którzy przetaczał się przez stronę bardzo radował me serce. Pokazywało to, że co robię ma sens, motywowało do działania.
A teraz – jeszcze raz: żegnajcie!

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.

  • pelnaparaZnadPlanszy

    Doskonale Cię rozumiem. Sam wracając z pracy po 10h nieobecności w domu – zwyczajnie nie mam siły. Zdjęcia robię weekendami, bo tylko wtedy jestem w stanie złapać nieco słońca. Piszę niemal każdego wieczora, a i tak nie publikuję tak często jakbym chciał …

  • A mi się wydaję, że i tak robisz więcej niż ja ;) Znaczy się, ja może i codziennie coś wrzucam, ale nie są to zawsze recenzje. ;)

  • watman

    Mów mi więcej… Mój blog hibernuje od listopada, nie mam siły na razie…

  • Dzięki za kawał dobrej roboty, podziwiam tempo, jakie utrzymałeś!

  • kwiatosz

    Jednoosobowe prowadzenie bloga to faktycznie raczej praca niż hobby – a planszówki to nie Jason Hunt żeby z tego dobrze żyć. Ale tak całkiem nie pisać? Przecież grać będziesz dalej (zapewne). I po takim graniu nawykiem recenzenckim jest przemyśleć "co, jak i dlaczego" – a stąd do napisania tylko nudnej godzinki w pracy trzeba ;) Większe redakcje, a tym bardziej powstanie ZnadPlanszy zniosło potrzebę patrzenia zerojedynkowego na pisanie. Nie jest tak, że jeśli nie będziesz wrzucał codziennie to znikniesz – jak jest 40 innych autorów to można spokojnie pisać raz na miesiąc, z potrzeby serca, bez presji, że się zaniedbuje czytelników, ale też bez konieczności poświęcania więcej czasu niż się ma.

    Przemyśl kwestię, czy by jednak gdzieś nie pisać, osobowość twórcza bez tworzenia długo nie wyżyje ;)

  • A blog zostanie czy go uśmiercisz?

  • Wiktor

    Szkoda. Może jeszcze kiedyś zabraknie Ci blogowania i wrócisz ;) Trzymaj się!

  • Sądzę, że na pewno tak się stanie.

  • Wiesz, linki wiszą na różnych stronach sklepów. Na pewno jeszcze na ten jeden rok przedłużę domenę.

  • Nigdy nie patrzyłem na innych autorów jako konkurencję. Pewno powinienem. Trochę zazdrościłem niektórym, że wyprzedzili mnie w recenzji jakiegoś tytułu. Jednak racjonalnie rzecz biorąc pisanie raz na miesiąc oznaczałoby, że jestem w tyle za wszystkimi innymi serwisami, blogami, itp.

  • Raczej twardo trzymam się w swoich postanowieniach, bo nie chcę wyjść na faceta, który coś powie, a robi inaczej. Jednak mogę tylko enigmatycznie powiedzieć: "zobaczymy…".

  • Odi

    Aż się zalogowałem na Disqusa, żeby skomentować.

    Po pierwsze: przykro, że zupełnie rezygnujesz. Rozumiem (o czym za chwilę), ale bardzo szkoda zrywać z pisaniem definitywnie.

    Po drugie: osobiście również doświadczam podobnych problemów, jak koledzy recenzenci wyżej. Pisanie recenzji, zwłaszcza, jeśli chce się to robić rzetelnie, efektownie i ładnym językiem, jest ciężką pracą. Tym cięższą, że wykonywaną w czasie wolnym, a nagradzaną jedynie życzliwością czytelników. Ok – dostajemy od wydawcy grę do recenzji, tylko pytanie: czy to jest nagroda, czy może po prostu tylko materiał do pracy? :)

    Tytułów na rynku mnóstwo, recenzje powinny ukazywać się terminowo, zobowiązania – zamiast maleć – wciąż rosną… . W zespole (jak w Games Fanatic) łatwiej to ogarnąć, łatwiej podzielić się pracą. Zresztą też staramy się tworzyć nowe, krótsze formy pisania o grach (ostatnio Cotygodnik), żeby nie skupiać się tylko na dłubaniu sążnistych tekstów. Podobnie jest w ZnadPlanszy, gdzie całość tworzona jest przez sumę indywidualnych blogów o różnej częstotliwości. Pojedynczy bloger ma natomiast zadanie arcytrudne.

    Szczerze? Wcale się nie dziwię, że zagraniczni recenzenci, posiadający pewną markę, domagają się – oprócz gry – także wynagrodzenia.

  • Ech, gdzie te czasy, kiedy wrzucało się tekst z potrzeby serca, wtedy kiedy się chciało i tak często kiedy się chciało?

    Dla mnie nie ma najmniejszego problemu wrzucić tekst raz na miesiąc – wtedy kiedy mam ochotę (czy musisz mieć zobowiązania? przecież prywatną kolekcję masz na pewno całkiem pokaźną, poza tym nikt nie powiedział, że trzeba pisać o własnych grach – trzeba pisać o własnych doświadczeniach ;)).

    No fakt, wrzucanie tekstu raz na miesiąc, raz na trzy miesiące, raz na dwa tygodnie – to jest błąd w sztuce z punktu widzenia public relations (coś o tym wiem ;)), ale zapytaj się siebie samego, czy zależy Ci na tworzeniu wizerunku i bycia rozpoznawalną marką, czy na dzieleniu się doświadczeniem i sprawianiu sobie radości z tego publikowania :)

  • kwiatosz

    E tam w tyle, to nie wyścigi :) lepiej pisać niż nie pisać, a bez terminów fajnie się pisze głębsze analizy niż recenzje :)

  • Piotr Jasik

    Prędzej czy później, mnie też to czeka. Dzięki za pracę jaką włożyłeś w promowanie planszówek!

  • Naprawdę wielka szkoda. Dzięki za tyle lat ciężkiej pracy.

  • Antsaren

    Dziękuję za wszystko co zostało do teraz zrobione.:) Mimo wszystko mam nadzieję, że wcześniej czy później będą tu się jednak pojawiać jakieś recenzje.:) Oczywiście pewnie nie w takiej ilości jak teraz, ale warto zwrócić uwagę na coś fajnego jeżeli coś na to zasługuje. Nie ma się oczywiście co zmuszać jak człowiek jest zmęczony. Raczej wydaje mi się, że powinieneś sobie dać trochę luzu i po prostu jak będziesz miał chęć i siły to coś wrzucić (albo i nie). Dużo pracy włożyłeś w ten projekt więc szkoda by było jakby się skończyło. Z pracą zwykle pierwszy okres jest najgorszy a potem da się przystosować, pewnie już się nie będzie miało tyle czasu co wcześniej ale coś da się zrobić.:) Serdecznie pozdrawiam z anonimowego tłumu.:)

  • Planszówki Kecaja

    Ja tam Ci do końca nie wierze :)
    Dziś jest 19.01.2014 i już teraz mówię Ci, że minie troche czasu, może nawet miesięcy i wrzucisz tekst, który zacznie się słowami "Wiem, że mówiłem, że odchodzę, nie będę pisał, lecz…." Tego Ci życzę.
    Myśle, że warto też dodać jak nowa praca na początku wydaje się absorbować cały czas wolny.
    Po jakimś czasie się jednak przyzwyczajamy do faktu, że wolnego czasu mamy mniej i dopiero wtedy, gdy staje się to normalnością znów czerpiemy przyjemność z tego "ogromu czasu", który kiedyś był dla nas wycinkiem całego wolnego czasu. Reasumując = mów co chcesz i tak wiemy, że wrócisz :D