Skip to main content

Pierwsza krew – Atak zombie

Atak Zombie jest grą, którą dostałem na święta, ale z braku czasu zagrałem dopiero w Sylwestra. Tradycyjnie: wirus opanował świat i ludzie pozamieniali się mózgożerne potwory. Każdy z nas prowadzi grupę pocalałych, którzy schowali się w fabryce, na farmie, szkole lub kościele. Kolega stwierdził, że jakby zamiast fabryki byłoby więzienie, to wszystkie schronienia wzięte zostałyby z serialu The Walking Dead. Ja trochę oglądałem i trochę komiks też czytałem, nie kojarzę kościoła, ale mniejsza o to.

 Każdy z nas ma na początku jednego człowieka i zasoby, które można zgromadzić na dwa sposoby: każdy ma określoną wartość punktową i gromadzimy tle zasobów, aby wydać 10 punktów lub użyć zaproponowanego rozwiązania. Jako, że podany schemat zaleca się użyć do pierwszej rozgrywki, stwierdziłem, że będzie dobre go wykorzystać. Plansza miasta przedstawia różne miejsca, z których możemy zdobywać nowe towary: broń, paliwo, leki i jedzenie. Zaznaczamy na niej też aktywność zombie oraz aktualną turę.
Generalnie ikonografia na planszach wyjaśnia wszystkie zasady. Pierwszy gracz to osoba, która ostatnio uciekała przed zombie (hehe, tak tak :D FoxGames raz mnie też rozbawił w Superbohaterach, gdzie rozpoczyna osoba, która uratowała ostatnio świat przed zagładą). Zależności od gracz rozpoczynający ciągnie 2, 3 lub 4 karty wydarzeń i zagrywa o 1 mniej niż pociągnął. Wydarzenia wchodzą w życie, ich efekty są różne – jedne dają nam coś więcej, inne generują straty.
Następnie rozdysponujemy ludzi: możemy wysłać do 2 do miasta, o ile w pojeździe mamy paliwo, produkować żywność, beczki, broń, paliwo lub leki, inna akcja to kuchnia, która podwaja zdobytą żywność, nasz meeple też może udać się na zwiad, pilnować magazynu lub walczyć z zombie na barykadach. Później wcielamy nasze plany w życie: w kolejności graczy wykonujemy określone akcje. Jeżeli ktoś wyruszył do miasta – rzuca się kością k4 i obniża się aktywność zombie o wynik rzutu. Wybieramy miejsce i dobieramy 1,2 lub 3 towary (zależnie od aktywności zombie) za każdego człowieka. Odrzucamy paliwo i musimy przyciągnąć zombie z miasta – ich liczba jest zależna od liczby wysłanych pionków oraz aktywności. Zombie zawsze się dostawia tak, aby było ich po równo w każdej barykadzie. Zwiad pozwala wykonać jedną z rzeczy: dobrać kartę znalezisk, znaleźć ocalałego (z towarem), wykraść towary od gracza (o ile nie ma strażnika) lub udać się na kartę wydarzenia z czerwonym symbolem i pobrać towary. Zwiad przyciąga do nas jednego zombie. Produkcja to wyprodukowanie odpowiedniej liczby towarów, każda akcja (poza tworzeniem pożywienia) przyciąga jednego nieumarłego. W walce na barykadach jeden człowiek zabija 1 zombie. No i musimy wykarmić naszego człowieka – 1 pionek = 1 żeton żywności. Jeżeli nie mamy dostatecznej żywności możemy podać mu leki. W przeciwnym wypadku niewykarmieni ludzie lądują w izolatce, musimy ich wykarmić w następnej turze.
Potem następuje atak zombie, rzucamy kością, do wyniku dodajemy wynik wynikający modyfikatora, który jest zależny od liczby pionków na torze mieszkańców. Zależnie od uzyskanej sumy możemy usunąć zombiaków (ujemny wynik), nic się nie zmienia (suma równa 0) lub dostawiamy zombie. Porównujemy wartość obrony barykady z liczbą zombie i stosujemy odpowiednie działanie (nie chcę przynudzać w pierwszej krwi, więc pominę tę część). 5, 10 i 15 tura to najazd hordy, który rządzi się specjalnymi prawami. Osoba, która po 15. turze ma najwięcej punktów (zależne od ludzi, znalezisk i towarów) – wygrywa.
Bardzo przyjemnie mi się grało. Czuć klimat, czuć walkę o przetrwanie, czuć najazd hordy umarlaków. Proste zasady, niezbyt długa rozgrywka, doza negatywnej interakcji i możliwości kombinacyjne przypadły mi do gustu. Na pierwszy rzut oka nie widzę, aby Atak Zombie miał jakieś większe wady, ale pewno to wyjdzie po paru rozgrywkach. W naszych rozgrywkach raczej nie było specjalnej negatywnej interakcji. Ktoś zagrał jakieś znaleziska, które kradną towary albo zabraniają wyjechać do miasta, karty wydarzeń też były wybierane raczej pod całą drużynę, a nie siebie. Ale nie było sytuacji, w której zwiadowca wdarł się magazynu przeciwka, bowiem nie było ku temu okazji.
Ciekawy jest system nacierania zombie. Nasze akcje przyciągają te stwory, ale jeżeli mamy barykadę jedynie dostatecznie silną, aby wstrzymała atak, to oni nadal zostają. I najpewniej w następnej turze będą  na tyle silne, aby przejść przez barykadę, dlatego warto je umacniać pułapkami lub dbać o to, aby nasi ludzie ich eksterminowali.
W ogóle to bardzo interesujący pomysł – im więcej ludzi tym większy modyfikator i więcej do nas garnie nieumarłych. Jednak możemy wykonać więcej akcji za pomocą tych pionków. Mechanika dość ciekawie odwzorowuje zombie-apokalipsę. Podejrzewam, że do tej gry będę często wracał. Mój brat to jednak wiedział do dobrego dla mnie kupić :P.
Dziękuję Sylwii i Mateuszowi za udział w apokalipsie ;)
A wrażenia oceniam na:
5 – Chce zagrać już teraz! Informacje o grze

Tytuł: Atak Zombie
Projektant: Piotr Pieńkowski
Oprawa graficzna: Mariusz Gandzel
Tomasz Larek
Wydawca: FoxGames
Rok wydania: 2014
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 12+
Czas rozgrywki: ok. 60 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.