Skip to main content

Pierwsza krew – Mag·Blast

Mag·Blast to prosta gra, która została wydana przez Fantasy Flight Games (zatem w Polsce tę grę mamy dzięki Galakcie). Trochę kojarzyła mi się z Munchkinem w kosmosie, głównie przez rysunki stworzone przez Johna Kovalica. Jednak autorem nie jest Steve Jackson, ale bracia Christian T. Petersen i Anders M. Petersen. Ten pierwszy powinien być znany jako twórca Twillight Imperium, Warhammer: Diskwars czy World of Warcraft.

Na początku losujemy rasę. Będą to parodie kosmitów znanych nam z różnych filmów sci-fi. Jest to tak naprawdę karta okrętu dowodzenia z określoną wytrzymałością. Na ręce będziemy mieli różne karty – okrętów floty, salw i wydarzeń. Każdy bok okrętu dowodzęnia posiada konkretny kolor, są to tak zwane strefy. W jednej strefie może być do 3 statków floty. Te statki mogą strzelać salwami, ale te dzielą się na trzy rodzaje: zielony, żółty i pomarańczowy. Na karcie statku jest zamieszczona informacja, którą salwę może używać. Salwę zagrywamy ze statku konkretnej strefy, strzelając do tej samej strefy wybranego przeciwnika. Zgodnie z zasadą “wszyscy w kosmosie usłyszą twój krzyk” podczas ataku musimy wydać dźwięk działka strzelającego tą salwą, jeżeli tego nie zrobimy to dźwięk zagubił się gdzieś w kosmosie i przeciwnik nie musi przyjmować obrażenia. Jeżeli dana strefa nie posiada żadnego statku, to oczywiście strzelamy w okręt dowodzenia. Wygrywa osoba, która zlikwiduje wszystkie okrętu dowodzenia rywali.
Poza tym są takie opcje jak kupowanie statków, zagrywanie wydarzenia gdy zajdzie konkretna sytuacja, bombowce, myśliwce, itp. Ale po co ja mam zawracać wam tym głowę? :)
Szata graficzna jest typowa dla Johna Kovalica, wydarzenia zawierają sparodiowane sceny z filmów sci-fi (np. gromada Stormtrooperów i tabliczka informująca, aby przed wejściem wytrzeć buty), statki również są wzorowane na ikonach science-fiction. A sama rozgrywka? No cóż, ja sobie długo nie pograłem, bo 2 albo 3 turze zostałem pokonany. Nie mniej jest ona dość zabawna i wesoła. Śmieszne dźwięki podczas wypuszczania salw tylko potęgują frajdę. Jest to bardzo lekka gra w munchkinowym klimacie, nie mniej jest znacznie szybsza. Nie da się uniknąć teamplayingu, zostałem zniszczony tylko dlatego, że dwóch graczy się dogadało i niszczyli mi statek z jednej sfery. Też losowość ma swoje do powiedzenia, gdyż przeciwnicy mieli pomarańczowe salwy, a ja zielone (właściwie to statki mogli strzelać zielonymi i żółtymi, ale na ręku takiej nie miałem). Mnie to nie drażni w prostej imprezowej karciance, ale co niektórym ten fakt może przeszkadzać.

Dziękuję Arturowi za pokazanie tego zabawnego tytułu
A czy bym wrócił?3 – Przy okazji bym sobie pograł
Informacje o grze
Tytuł: Mag·Blast
Projektant: Christian T. Petersen
Anders M. Petersen
Oprawa graficzna: John Kovalic
Scott Nicely
Brian Schomburg
Wydawca: Galakta
Wydawca pierwotny: Fantasy Flight Games
Rok wydania (w Polsce): 2007
Rok wydania (oryginalny): 2006
Liczba graczy: 2 – 8
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 20 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.