Skip to main content
pandemianakrawedzi

Pandemia: Na krawędzi – Bo cztery choroby to za mało…

Ta gra została wyróżniona znakiem „PowerMilk poleca!”


W grze planszowej Pandemia wcielamy się w grupę pracowników medycznych, której powierzono odpowiedzialne zadanie: wynalezienie szczepionek na cztery zabójcze choroby, które szaleją po świecie. Jest to ciekawa gra kooperacyjna, zatem jestem zadowolony, że Lacerta wydała na rynek polski dodatek, który nazywa się Na krawędzi. Co ciekawego dodaje te rozszerzenie?

Bierzemy sprzęt

 

Na okładce tak naprawdę widać wszystkie urozmaicenia dodatku. Pokazane są nowe role, jest piąta choroba, widać Bioterrorystę oraz karty wydarzeń i złośliwego szczepu. Szata graficzna jest zgodna z podstawką, przez co ma się poczucie jedności. Jednak tę kompatybilność psują pionki i znacznik uleczalności nowej choroby. W przeciwieństwie do podstawki te elementy są plastikowe. Szkoda, że wydawca podjął taką decyzję, ale rozumiem, że skoro te komponenty nie są drewniane cena rozszerzenia jest mniejsza. Imponującymi komponentami są szalki Petriego, ale co ciekawe,  w instrukcji nie ma o nich ani słowa, poza tym, że są. Oczywiście, domyśliłem się, że służą do przechowywania kostek chorób, ale skoro są tak wyeksponowane, to sądziłem, że muszą do czegoś jeszcze służyć.

Dodatek zawiera tak naprawdę trzy nowe mechanizmy nazwane wyzwaniami. Możemy je ze sobą łączyć, ale wtedy wygrana nawet na poziomie podstawowym jest bardzo ekstremalna. W pudełku znajdziemy elementy niezwiązane z wyzwaniami, ale również urozmaicające rozgrywkę. Są to przede wszystkim nowe wydarzenia oraz role. Jako, że wydarzeń jest teraz więcej, to aby nie było za łatwo, losujemy liczbę kart równą podwojonej liczbie graczy. Niestety, ale nowe wydarzenia czasem dublują zdolności nowych ról. Jest to uprzykrzające, jeżeli ktoś posiada postać z tą zdolnością. A ci mają dość ciekawe umiejętności, no może Archiwista jest „nowym” Szefem Planu B. Na szczęście na słabe lub niepotrzebne role jest wydarzenie „Zmiana specjalizacji”. Jak komuś Pandemia wydaje się za łatwa, to może spróbować poziomu legendarnego, czyli gry na 7 epidemii. Dodatkowe elementy i wyzwania pozwalają na rozegranie partii do 5 osób.

A co to za wyzwania? Pierwsze opisane w instrukcji to złośliwy szczep. Zamieniamy zwykłe epidemie na te złośliwego szczepu. Kiedy pierwszy raz zostanie wyciągnięta karta epidemii należy ustalić, która choroba jest złośliwa (tak, wszystkie są, ale ta będzie jeszcze bardziej). Będzie to ta, której kosteczek jest najwięcej na planszy. Od teraz wszystko, co jest związane ze złośliwym szczepem, tyczy się tej choroby. Na każdej karcie epidemii mamy wypisane efekty natychmiastowe lub stałe. Teraz jest jeszcze trudniej z powodu niecodziennych efektów, a im więcej kart epidemii, tym bardziej efekty kumulują się.

Kolejne wyzwanie to mutacja. Na wstępie dwie karty infekcji-mutacji dajemy na stos odrzutów, a w talię kart miast wtasowujemy trzy wydarzenia związane z mutacją. Ta choroba reprezentowana jest przez fioletowe kostki, a rozprzestrzenia się poprzez wydarzenie mutacji lub fioletową kartę infekcji. Jeżeli podczas rozprzestrzeniania się infekcji wyciągniemy miasto z fioletową chorobą, dokładamy kostkę tej choroby oraz przypisanej do miasta. Jako, że teoretycznie mutacja rozprzestrzenia się wolnej, to ma tylko 12 kosteczek (o połowę mniej). Jest to kolejna choroba, więc trudność zadania polega na wynalezieniu kolejnej szczepionki. Ale jak to zrobić, skoro nie ma fioletowych miast? Należy poświęcić 5 dowolnych kart, ale przynajmniej jedna musi być w kolorze miasta, w którym jest mutacja. Zatem, aby wymyślić szczepionkę to musimy mieć chorobę na planszy.

Trzecie wyzwanie to wariant ze zdrajcą. Jeden gracz wciela się w Bioterrorystę, czyli wspomnianego zdrajcę. Podobnie jak w Listach z Whitechapel, Bioterrorysta nie ma reprezentanta w postaci pionka na planszy. Jego tura jest po turze każdego z graczy i wykonuje on jedną obowiązkową akcję „jazda/rejs” oraz do dwóch dodatkowych czynności (w dowolnej kolejności). Zdrajca do swoich akcji używa, w przeciwieństwie do pozostałych graczy, kart infekcji zamiast miast. Dobranie jednej karty to akcja, poza tym ma on kilka ciekawych możliwości, np. zarażenie lokalne (w miejscu, w którym się znajduje) lub na odległość (odrzuca kartę infekcji, którą posiada) czy też sabotaż (niszczy stację badawczą, jeżeli stoi ona w mieście koloru, w którym się znajduje). Bioterrorysta rozsiewa fioletową chorobę. Jeżeli w jakiś sposób Bioterrorysta znajdzie się na polu z którymś graczem, stawia on pionek na tym miejscu. Możemy spróbować go pojmać. Zdrajca może używać wtedy dwóch akcji: ucieczka lub dobranie karty. Ucieczka to odrzucenie karty i lot do tego miasta. Jeżeli gracz nie jest już na polu z Bioterrorystą, ten zdejmuje pionek. Gracze wygrywają jeżeli wynajdą lekarstwa na 5 chorób lub odkryją szczepionki na podstawowe choroby, a na planszy nie ma fioletowej. Można wykluczyć Bioterrorystę z gry eliminując mutację. Bioterrorysta wygrywa, gdy zajdzie warunek przegrania graczy, a na planszy jest co najmniej jedna kostka fioletowej choroby.

Jeszcze bardziej na krawędzi?Pandemia: Na krawędzi to przykład jak poprzez kilka prostych urozmaiceń zrobić dobry dodatek. Każde z wyzwań nie zmienia znacząco mechaniki gry. No, może Bioterrorysta, ale to tak naprawdę zwykły gracz z zmienioną specyfiką ruchów. Nic tu nie wpływa drastycznie na sposób działania gry.

Na wydarzeniach związanych z mutacją jest informacja: „Zagraj w dowolnym momencie, nie jest akcją”, a instrukcja mówi, że od razu te wydarzenie się rozpatruje. Zastanawiam się czy to nie błąd edytorski, bo niby dlaczego ktoś chciałby zagrywać coś na swoją niekorzyść? Rozumiem, blokuje rękę, ale przecież kartę można po prostu odrzucić jak się ma nadmiar. Myślałem, że Bioterrorysta będzie używał tych wydarzeń, ale okazało się, że on gra kartami infekcji. Zatem ten prosty wywód ukazuje, że to błąd edytorski.

 
Wypadałoby powiedzieć parę słów opinii o tych wyzwaniach. Opisywałem je w kolejności zawartej w instrukcji. Spis zasad informuje, że warto właśnie w tym ciągu zapoznać się z nimi, bo ułożone są od najmniejszego do największego stopnia modyfikacji podstawowych reguł. Zatem złośliwy szczep to najmniej „inwazyjne” wyzwanie. Nie zmienia się nic więcej jak dodatkowe efekty podczas epidemii. Część z nich jest stała, więc będą uprzykrzać życie bardzo często, np. gdy jest infekowane miasto z co najwyżej 1 kostką choroby złośliwego szczepu, należy dać dwie kostki. Również trudność tego wyzwania jest najmniejsza ze wszystkich. Gdy udało nam się wygrać, czułem się jak po zwykłej partyjce Pandemii. Zatem nie ma żadnej większej epickości, czy znającego stopnia trudności.
 

Mutacja, czyli piąta choroba jest ciekawym wyzwaniem. Sposób w jaki się ona rozprzestrzenia jest dość interesujący. Nie wynika to tylko z karty infekcji, ale również dociągniętego wydarzenia. Teoretycznie najprościej wynaleźć szczepionkę właśnie na tę chorobę, jednak musi się ona mieć kostkę na planszy, aby to w ogóle było możliwe. Użycie dowolnych kolorów miast wprowadza pewną swobodę, czasem ktoś ma dużo różnorodnych kolorowo kart i ciężko je komuś przekazać. Kolejna choroba, kolejny powód, by się złościć. Mimo rzadszego rozprzestrzeniania i prostoty w wynalezieniu szczepionki, nie należy jej ignorować, ponieważ posiada mniej kosteczek, a co za tym idzie, może szybciej spowodować koniec gry. 

Bioterrorysta spodoba się osobą lubiących rywalizację. Jeden gracz z potężnymi akcjami. Przemieszcza się w tajemnicy po mapie, może niszczyć stacje badawcze, umieszczać nowe kostki choroby, używa kart infekcji do przemieszczania się, zatem nigdy nie wiadomo gdzie się pojawi. Jako, że akcja pojmania nie eliminuje zdrajcy z gry, warto skupić się nad wymyślaniem szczepionek. Tak naprawdę pojmanie opóźnia lekko Bioterrorystę, a jako, że ma zawsze możliwość zarażenia, ciężko usunąć te kosteczki z mapy. Naprawdę ciekawy wariant, ale daje zdrajcy ogromną przewagę, bo porusza się po każdym z graczy, a zły dociąg kart, słabe dolosowanie ról i nadmierna działalność jednej z chorób tylko przechyla szalę zwycięstwa na jego stronę. Naprawdę ciężko jest wygrać z Bioterrorystą. Zastanawiałem się czy wpis w instrukcji zakłada remis w tym wariancie Miałem ciekawą sytuację. Usunęliśmy wszystkie kostki fioletowej choroby, ale nie mieliśmy jeszcze szczepionki, więc choroba nie została wyeliminowana, więc Bioterrorysta nie został wykluczony. Następnie w fazie infekcji wyciągnęliśmy kartę, która powodowała, że musieliśmy dołożyć czwartą kostkę do miasta, ale to było rozprzestrzenianie łańcuchowe i zabrakło nam kosteczek. Zatem przegraliśmy, to jasne. Ale czy Bioterrorysta wygrał? Tu już pewności nie mam, bo instrukcja mówi, że wygrywa jak jest co najmniej jedna kostka fioletowej choroby na planszy. 

Łączenie wszystkich wariantów na raz to prawdziwa rzeźnia. Instrukcja radzi, aby grać początkowo z jedną epidemią mniej niż zaleca to poziom, aby zapoznać na czym polega te wyzwanie. Złośliwy szczep, mutacja i Bioterrorysta na raz to wielka bolączka. Natomiast co do poziomu legendarnego, to przyznam się szczerze, że nawet nie próbowałem. Wybaczcie, ale ciężko wygrać mi grę na poziomie podstawowym i normalnym, a co dopiero na najwyższym z możliwych. Cieszę się, że wydawca zdecydował się przyznać, że ta gra jest dla pięciu graczy. Mechanicznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby dodać nowego gracza, więc zdarzyło mi się wcześniej grać w większą liczbę graczy. Teraz poprzez zwiększoną pulę ról i zmienioną zasadę związaną z wydarzeniami rozgrywka w piątkę wydaje się sensowna.
 
Zagrożenie wyeliminowane
 
Pandemia: Na krawędzi jest świetnym przykładem jak zrobić dobry dodatek bez wielkiej ingerencji w mechanikę. Modułowe wyzwania pozwalają stopniowo zaznajamiać się z trudnościami, które wprowadza rozszerzenie, a ponadto posiada elementy, które pewno każdy gracz wyczekiwał: nowych ról i więcej wydarzeń. 
 
Plusy:
  • zdolności nowych ról
  • interesujące nowe wydarzenia
  • możliwość gry do 5 graczy
  • szalki Pietriego do przetrzymywania kostek
  • interesujące wyzwania, które nieco modyfikują mechanikę
  • ich modułowość, można dowolnie łączyć.
 
Minusy:
  • elementy gry są plastikowe, przy czym w podstawce są drewniane
  • Bioterrorysta ma olbrzymią przewagę
  • błąd edytorski na kartach wydarzeń mutacji
  • część wydarzeń dubluje zdolności ról
Informacje o grze
Tytuł: Pandemia: Na krawędzi
Tytuł oryginalny: Pandemic: On the Brink
Projektant: Matt Leacock
Thomas Lehmann
Oprawa graficzna: Chris Quilliams
Wydawca: Lacerta
Wydawca pierwotny: Z-Man Games
Rok wydania (w Polsce): 2014 (II edycja)
Rok wydania (oryginalny): 2014 (II edycja)
Rozmiar kart: Standard CCG (63,5x88mm)
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 45 minut
  • MatioK

    „Cieszę się, że wydawca zdecydował się przyznać, że ta gra jest dla pięciu graczy. Mechanicznie nie nic nie stoi na przeszkodzie, aby dodać nowego gracza, więc zdarzyło mi się wcześniej grać w większą liczbę graczy”

  • thx!