Skip to main content

Nie pchaj mi stopy w twarz

 Ja nic nie miałem pisać, a już miałem odpocząć, chciałem przygotować się na święta. Ale cóż się zmieniło? Wielka wrzawa, która sięgnęła szczytu. Wrzawa w świecie planszówkowym? To nie zdarza się zbyt często. W świecie komputerowym co jakiś czas wychodzi kolejna część Grand Thieft Auto czy innego Battlefielda, przez co przetacza się przez świat oburzenie pewnej grupy ludzi, którzy nie mogą ścierpieć dużego poziomu przemocy w grach. Raz na jakiś czas podobny problem przetacza się w rzeczywistości planszówkowej. Feministki wkurzają się na takich Wikingów, że przedstawia kobietę w zbroi-bikini, zatem daje jednoznaczny obraz na temat płci żeńskiej. Ostatnia głośna afera była z powodu spotu reklamującego Pyrkon. Ale to, co się stało na dniach jest najpewniej największym protestem z planszówkami w tle, który miał miejsce w naszym kraju.

A o co chodzi? Fundacja na rzecz ochrony zwierząt Viva! zamieściła na Facebooku ciekawego posta. W skrócie: fundacja promująca wegetarianizm, sprzeciwiająca się przedmiotowym traktowaniu zwierząt, starająca się pokazać prawdziwy obraz targów zwierzętami robi zdjęcie, w którym porównuje grę Skup Żywca od FoxGames (o kupowaniu i sprzedawaniu zwierząt hodowlanych) do zabicia krowy bez ogłuszenia na targu. Zajadłość w podawanych argumentach występuje zarówno po stronie potępiającej i broniącej tej gry. Jednak muszę przyznać, że obrońcy zwierząt wykazali się sporą ignorancją granicą z głupotą. Zatem skupię się na tej stronie atakującej.
Jako, że sprawa ma aspekt wielowątkowy, to muszę go jakoś podzielić. Zacznę trochę od tyłu. Skupię się na komentarzach pod zdjęciem. Widać w nich wielki przejaw ignorancji i nienawiści do tak naprawdę nie wiadomo czego. Fundacja Viva! coś powiedziała, to tak jest. Nikt nie zadał sobie trudu, aby sprawdzić czego tyczy się gra. Linkowany jest wywiad z Jarosławem Basałygą z podpisem, że to właśnie on jest autorem gry i jego trzeba atakować. Bullshit! Autorką jest Rebekah Bissell, według strony na BGG jest ona Amerykanką. I pewno nikt by o The Livestock Market (czyli oryginalne wydanie Skupu Żywca) nie usłyszał, gdyby nie to, że FoxGames ośmielił się go wydać, bo według wpisu BGG to gra typu Print And Play. Na forum nie ma żadnego wpisu, nie ma bulwersu na tę grę. Pojawił się po tym jak zostaje wydawany w Polsce przez tę firmę. Stąd pewno też ten rozgłos, nieznaną nikomu grę, która była opublikowana tylko w Internecie, bierze pod warsztat duże wydawnictwo.
Inny przejaw ignorancji pokazuje osoba, która zastanawia się czy w grze jest opcja zarżnięcia prosiaka. Najczęściej takie komentarze zobaczymy pod tym zdjęciem. Nie zainteresowali się co tam w środku jest, czego tyczy gra, po co są zwierzęta, itp. Viva napisała, to tak jest, a co! A to prowadzi do innego typu ignorancji. Fundacja Viva napisała jedynie “Jesteśmy zbulwersowani pomysłem wydania gry, która przedstawia nieprawdziwy obraz targów ze zwierzętami”. Zatem przeszkadza im to, że targi w grze są przedstawione jako słodkie i miłe. Wszelkie dopiski o niebywałym okrucieństwie, masarni, czy zabijaniu zwierząt to wymysły komentujących. Dawno nie czytałem tak nacechowany wrogością i agresją wątek. Ci obrońcy zwierząt nie mają skrupułów, aby użyć gróźb (np. poderżnięcie gardła autorowi gry) czy obelg (np. pojeby). Naprawdę lubię, niezależnie od grupy, że w imię miłości i obrony czegoś sięgają po takie metody, pokazuje to ich obłudę. Pomijam odwoływanie się do Kościoła i inne niepotrzebne poruszane wątki.
Do czego doprowadziła akcja Vivy!? Na przykład do wpisów recenzji na stronie Empiku. Ot, jeden losowy: “uczmy dzieci przemocy, edukujmy seksualnie i mamy male potworki. gra do natychmiastowego wycofania”. Jakiej przemocy uczy ta gra? Jak edukuje seksualnie? Serio? 6 wpisów, z czego jeden nawołuje do opamiętania się obrońców zwierząt. Inne to przelew jadu wobec gry. Ot, inny: “Jak można grać z dziećmi w gry, które nie uczą ich miłości zwierząt? Skup żywca? Przecież to masarnie, dlaczego nie «mały rzeźnik»? W jakim celu stworzono tak głupią grę? Dlaczego nie uczą dzieci liczyć sprzedając i kupując buraki i kartofle?”. Damn! Weźmy sobie losową grę dla dzieci, na przykład Magiczny Labirynt. Nie uczy miłości do zwierząt, do piachu z tą grą! Dziwne, że nikt nie napadł na gry Egmontu, przecież tam żółwie jedzą sałatę, a jeże jabłka, nie mówiąc już o okrucieństwie ptaków wobec robaków. W recenzji Voodoo miałem obawy, że rodzice będą miały swoje “ale” to tej gry. Nazwa odwołuje się do czarnej magii. Miałem obawy, że lalka z wbitymi igłami wzbudzi kontrowersje. Recenzja na Empiku? “VooDoo to gra, w którą nie można skończyć grać. Idealna na spotkania w gronie przyjaciół czy rodziny. Z uwagi na nieskomplikowane zasady w VooDoo mogą grać także dzieci. Dzięki tej grze zdecydowanie można poprawić spostrzegawczość oraz ćwiczyć koncentrację. Polecam, ponieważ każdy gracz powinien posiadać ją w swojej kolekcji”. Jedna opinia. Pozytywna. Zły ze mnie prorok…
A do czego jeszcze doprowadziła ta akcja? Do ataku na fanpage wydawnictwa. Został on dosłownie zaspamowany przez obrońców, głownie przez ten sam tekst oświadczenia z Facebooka. Wojownicy poszli spalić firmę i zmusić ich do wycofania gry. A co na to FoxGames?

Zarzucacie nam Państwo, że gra przedstawia zafałszowaną rzeczywistość. Jest to jednak cecha większości produktów przeznaczonych dla dzieci:
– gry o tematyce wojennej nie oddają realiów wojny,
– gra o budowie zamku nie tłumaczy skąd wzięli się robotnicy i co stanie się z nimi po wybudowaniu zamku,
– pistolety-zabawki nie zabijają,
– filmy i bajki upraszczają świat skupiając się na pozytywnych elementach przedstawianej rzeczywistości.
Podobnie nasza gra, która dotyczy jednej konkretnej czynności: kupowania kury lub owcy na targowisku. Jednym z wielu, które dzieci na co dzień widzą w swoich miastach i wsiach. Po zakupie gracz umieszcza kurę na swojej łące i na tym gra się kończy.

I tutaj mamy inny problem. Całe te oświadczenie pokazuje, że Vivę! boli fakt, że zamiast krwawego uboju mamy słodkie ukazane targu. Owszem, tytuł Skup żywca jest niefortunny, bo żywiec (nie, nie chodzi o piwo) określa zwierzę przeznaczone na ubój. Jednak jak wspomina FoxGames zwierzęta lądują na łące. Ale zarzucać grze upraszczanie rzeczywistości? Damn! Przecież ten sam FoxGames wydał grę o zombie. Zombie nie istnieje, nie jest zgodnie z rzeczywistością. Lubię Batmana, zatem on i inni superbohaterowie nie powinni istnieć, bo to niezgodnie z rzeczywistością. Zarzut jest absurdalny. FoxGames to super podsumował i ja się pod tym podpisuję. Swoją drogą widok świni na wadze i rolnika w Empiku może oburzać, ale zombi już nie (Gra nie ma żadnej recenzji na stronie Empiku, dziwne…)? Nie pojmuję…
Jestem przeciwny bestialskiemu traktowaniu zwierząt. Sam mam w domu dwa koty (zdarzało się mieć ich 4 i 7 :D), psa i 4 króliki. Lubię zwierzęta. Jednak przy tej akcji uważam, że poziom przesady został przekroczony i to kilkukrotnie. Często nie jestem w stanie zrozumieć protesty znerwicowanych feministek, “uciskanych” przedstawicieli LGBT, fundamentalistów kościelnych i innych społeczeństw chcących jednoznacznie narzucić wszystkim obraz świata. Tak samo postulat wegeterrorystów jest dla mnie niezrozumiały. Nie wiem co chcą osiągnąć przez to. Przelała się lawina, wyciekł jadł, a osoba inteligentna (czyli nie ja!) olała walkę ideową. Kupi grę lub nie, jej wybór. I na tym zakończmy ten wywód. A ja wracam do wolnego ;).

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.