Skip to main content

Steam Park – Co robi robot w czasie urlopu?

Będąc robotem nie ma się wielu rozrywek. Ciągle praca i praca. Dlatego nie małe poruszanie wywołała nowina szeptana między sobą: w Robotowie powstaje park rozrywki. Jak się okazuje, nie jeden, bowiem konkurujące ze sobą firmy współzawodniczą w budowie najlepszego lunaparku. Dla robotów to wielka frajda, zaś dla budowniczych mała udręka. Kto będzie miał najlepszy rollercoaster w mieście?

Szał dla robota

Okładka dość dużego pudełka przedstawia wesołe miasteczko w steampunkowym stylu. Samego steampunka w grze mamy dość niedużo, ale szata graficzna wprowadza nas w ten dziwny klimat. Jest kolorowo i różnorodnie, tak jak w wesołym miasteczku. Za ilustracje odpowiedzialna jest Marie Cardouat, autorka ilustracji do Dixita. Są one w zdecydowanie w innym stylu niż we wspomnianym Dixicie. Nic w tym dziwnego, tematyka przecież inna. W każdym razie i w Steam Parku oprawa graficzna jest bardzo ładna.

Podczas unboxingu można było zauważyć, że pudełko chowa w sobie wiele elementów. Część z nich mocno trzymała się wyprasek i topornie opuszczały swoje miejsce, przez co parę żetonów, w tym rollercoaster, zostały naderwane. W instrukcji napisano, że wydawca nie bierze na siebie odpowiedzialności za uszkodzenie elementów wynikające z wyjmowania wyprasek pod wpływem emocji. Sprytny zapis unikający odpowiedzialności za zniszczenia. Jak mam udowodnić, że wyjmowałem i segregowałem komponenty blisko półtora godziny? Wykonując tę czynność tak długo na pewno nie byłem w euforii oraz zniecierpliwiony. I z czego co mi wiadomo, nie tylko ja miałem problem w tej materii.

Mimo tego faktu jakość elementów jest dobra. Żetony wykonane z grubej tektury, a karty są spore i czytelne. Jeżeli ktoś chce wypchnąć i posegregować elementy, powinien zarezerwować nieco czasu. Napisałem, że zajęło mi to półtorej godziny. Wynika to z dużej liczby elementów, gdy się już też zauważyło problem ze sztancowaniem, to z ostrożności oraz z tego, że część komponentów trzeba złożyć. Budynki i rollercoastery są umieszczone w sprytny sposób na specjalnie przygotowanych podstawkach.

I kilka słów o instrukcji. Wyjaśnia ona w sposób jasny zasady, a jakby tego było mało zawiera przykłady, które przyspieszają zrozumienie reguł. Graficzne przedstawienie przykładu przypomina jakiś szkic, co również interesująco wygląda. Język, w którym został napisany jest bardzo kolokwialny, luźny i humorystyczny. Bardzo miłe podejście, ale jednak przy czytaniu drażniło mnie, że na każdej stronie autor sili się o żart.

Budujemy własny park

Każdy gracz otrzymuje planszetkę świnki, płytkę na swoje rollercoastery, 3 karty premii a także 6 kości. Pozostałe elementy jak rollercoastery, pionki kości, rozbudowa planszy, pieniądze i brudy należy posegregować i ułożyć w osobną grupę. Na środku ustawiamy żetony kolejności, ważne jest, aby każdy miał do nich łatwy dostęp. Niedaleko również ustawiamy tor tur z znacznikiem na pierwszym polu.

Rozgrywka trwa 6 tur, co obrazuje 6 wolnych dni dla robotów w ciągu roku. Pierwsza faza polega na turlaniu kośćmi (wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym), każdy symbol na kości daje inny efekt. Jeżeli chcemy jakiś wprowadzić go w życie, ustawiamy tę kość na planszy świnki. Jeżeli na nasze wszystkie kości są na świni, bierzemy znacznik kolejności (w zależności, którą osobą byliśmy). Czasem będziemy musieli być szybszy niż nasz rywal, bo sięga po znacznik kolejności w tym samym momencie, co my. Faza ta się kończy, gdy wszyscy ułożyli swoje kości na śwince i wzięli znacznik kolejności.

W fazie brudu sprawdzamy jak bardzo zaśmiecony jest nasz lunapark. Na kostce niektóre akcje generują brud, co zaznaczone jest przez symbol. Bierzemy odpowiednią liczbę znaczników. Poza tym każdy gość odwiedzający generuje 1 znacznik brudu. W zależności od żetonu kolejności możemy zniwelować 4 lub 2 znaczniki, które w tej fazie mamy dostać. Żeton ostatniego gracza powoduje, że jego posiadacz dostaje dodatkowe 4 znaczniki brudu.

Faza akcji to sedno gry. Będziemy w niej rozpatrywać efekty naszych kostek. Najpierw wykonuje to gracz mający pierwszy żeton kolejności, itd. Jedną z możliwości, najpewniej najważniejsza na początek, to budowa kolejek. Kostki z symbolem budowy (skrzyżowany młotek i klucz) pozwalają nam na dołączenie do lunaparku kolejki w odpowiednim w rozmiarze. Możemy wybudować kilka kolejek w jednej turze, ale nigdy w tym samym rozmiarze. Kolejki w tym samym kolorze muszą być budowane obok siebie. Za to nie możemy postawić rollercoaster w ten sposób, aby sąsiadował (nawet po rogu) z budką lub rollercoasterem innego koloru. 

Symbol przypominający cyrkowy namiot pozwala na budowę budki. Nie możemy w jednej turze wybudować tego samego budynku. Podobnie jak w przypadku kolejek, budki nie mogą dotykać boku innych budek i rollercoasterów. Wyjątkiem jest ustawianie budek tego samego rodzaju, wtedy nawet MUSZĄ być obok siebie. Jest to ważne, bo raz postawionego rollercoastera i budki nie można przesunąć. Każdy rodzaj budki ma specjalną właściwość.

Zachęcanie gości jest dostępne, gdy na kostce wyrzucony został symbol przypominający pionek. Za każdy taki symbol do worka wrzucamy wybrany pionek gościa i wyciągamy taką samą liczbę pionków. Domyślnie, na początku gry w worku znajduje się 1 pionek gościa każdego koloru. Każdy gość na koniec rundy zostawia 3 monety. Gość pozostaje na postawionym miejscu do końca gry. 

Symbol przedstawiający dwie miotły pozwala usunąć do dwóch znaczników brudu. Pozbywanie się tych żetonów jest ważne, ponieważ zależności od posiadanej liczby tych znaczników na koniec gry tracimy pewną liczbę pieniędzy, zaś posiadanie 30 i więcej brudów powoduje automatyczną porażkę i nawet nie liczymy się w punktacji. Takie z tych robotów czyściochy.

Ostatni symbol na kostce pozwala użyć karty premii. W zależności od spełnienia warunku na karcie otrzymujemy pewną kwotę. Kość posiada też pustą ściankę, która nie ma żadnej akcji. Możemy też poświęcić dowolny symbol (pusta ścianka nie jest symbolem!), aby wykonać rozbudowę lunaparku zamiast przypisanej akcji. Wtedy do dowolnego boku naszego wesołego miasteczka dokładamy czteropolową płytkę. 

Po fazie akcji mamy punktację, czyli otrzymujemy odpowiednią ilość pieniędzy za gości w naszym parku. Następnie oddajemy na środek żetony kolejności oraz przesuwamy znacznik tury. Jeżeli mamy mniej niż 3 karty premii na ręce, bierzemy dwie i wybieramy jedną. Na koniec 6 tury od zdobytych pieniędzy odejmujemy tyle, ile wskazuje tabela brudów. Następnie liczymy ile kasy zarobiliśmy. Osoba mająca jej najwięcej wygrywa.

Zawrót głowy na kolejce

Ta prosta i przyjemna gra przypadła mi do gustu. Szybko należy przerzucać, aby osiągnąć swój cel. Jeżeli inni gracze będą szybsi, to wielki pech, gdyż mogą pokrzyżować nasze plany. Dzięki takiej mechanice rozrywka jest dynamiczna. Rozliczenie pozostałych akcji jest również szybkie. A skoro partia trwa sześć tur, to możemy ani się nie obejrzymy, a ona się zakończy. I to poważny minus. W około czwartej turze rozbudowaliśmy lunapark na tyle, że możemy z naszych budek zrobić sensowne kombinacje, a tu już koniec gry. Rozgrywka powinna trwać co najmniej dwie tury więcej. Szczególnie, że przygotowanie gry jest dość długie, dlatego zalecam ułożenie w organizerze.

Bardzo łatwo jest nauczyć się co dane akcje z kostek robią, zatem zasady nie są wymagające. Buduję, zachęcam gości, za dostaję kasę i na dodatek zwiększam atrakcyjność parku poprzez karty premii czy budki. A dużo odwiedzających oznacza większy bałagan, to jeszcze muszę po nich posprzątać. To nawet dobra gra na początek, wręcz familijna, a mechanizmy zawarte w grze świetnie się zaziębiają. Ja czerpałem wiele radości z turlania oraz rozbudowy mojego parku, a jeszcze więcej z tego, że udało mi się zachęcić gości. Naprawdę daje ten tytuł wiele frajdy z samej rozgrywki, a nie tylko wygranej. 

 

Zapewnie większość z was się domyśliła, że takie podejście do mechaniki to ogromna regrywalność. A jakże! Nie dość, że rzuty będą zawsze inne, to może zmienić się kolejność i podejście do budowanych obiektów. Świetnie jest to, że jest wiele dróg do wygranej. Możemy zbijać kasę na budkach lub premiach, możemy zabierać sprzed nosa przeciwnika najlepsze elementy, gośćmi też możemy chachmęcić za pomocą budek. A skoro w podejściu do rozgrywki gra jest tak Target jest szeroki, bo ktoś może podejść taktycznie do tej gry, a dla kogoś najważniejsze jest tylko rzucanie kośćmi. 

Można odnieść wrażenie, że skoro wszystko jest losowe, to dlatego jest regrywalne. Nieprawda, ta gra nie ma ogromnej losowości. Zdziwieni? Nazywajcie mnie wariatem, ale sądzę, że te rzucanie kostek nie jest sporym elementem losowości, bowiem możemy przerzucać je w nieskończoną ilość razy. Wiemy co chcemy osiągnąć, wiemy co robią symbole, więc odpowiednio szybko musimy zarządzić tymi kostkami. Szlag mnie jednak trafia podczas dobierania gości, to jest spora losowość. Jeżeli nie mamy punktu informacyjnego lub promocji, na pewno nie wyciągniemy pasujących gości za pierwszym razem. 

Robiąc te zdjęcie zapomnialem o zasadach :) Różowy rollercoaster i budki są źle ustawione

Gra jest przeznaczona od 2 do 4 graczy. I trzeba przyznać, że dla każdego wariantu grało mi się doskonale. Nie wyczułem żadnych korzyści, ani przeciwwskazań, by grać w tym czy innym składzie osobowym. Niemalże każda osoba zachwyciła się przestrzennością elementów. Bardzo fajnie to wygląda, kiedy gość rzeczywiście na naszej kolejce. Oczywiście płaskie wykonanie za pomocą jakiś tam żetonów jest możliwe, pewno byłoby i tańsze, ale nie tak efektowne!

Koniec wolnego!

Steam Park to ciekawa gra planszowa. Nic dziwnego, że stała się jednym z gorętszych tytułów zeszłorocznych targów SPIEL w Essen. To gra, która jest dobra dla doświadczonych graczy, ale i też dla planszówkowych laików. Pozycja dopasowana dla każdego, świetna sprawa.

Plusy:

  • przestrzenne elementy gry
  • ciekawa szata graficzna
  • solidne wykonanie komponentów
  • ogromna regrywalność
  • dobra skalowalność
  • szeroki target danego tytułu
  • możliwość panowania nad losowością
  • ciekawe kombinacje
  • wiele dróg do wygranej
  • dynamiczna rozgrywka

Minusy:

  • podczas wyciągania elementów trzeba poświęcić wiele uwagi, by nic nie zepsuć
  • naprawdę krótka partia, a setup dość długi

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl-Kraków  za egzemplarz

http://www.trefl.krakow.pl/
Informacje o grze
Tytuł: Steam Park
Projektant: Aureliano Buonfino
Lorenzo Silva
Lorenzo Tucci Sorrentino
Oprawa graficzna: Marie Cardouat
Wydawca: Trefl Joker Line
Wydawca pierwotny: Cranio Creations
Rok wydania (w Polsce): 2014
Rok wydania (oryginalny): 2013
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 60 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.