Skip to main content

Argumenty nie do ogarnięcia #2 – To dla kogo ten tytuł?

Kolejny argument wypisany jako wada tytułu. Tym razem dotyczy tekstu mojego znajomego, więc poprosiłem go o autoryzację. No, to zmasakruję go za jego zgodą ;). Balint niedawno popełnił tekst o grze Steam Park. Wśród niewielu minusów pojawił się argument, że to gra nie dla anemików. Złapałem się za głowę i sprawdziłem, czy to na pewno tekst Balinta. Jest on jedną z niewielu osób, które uważam, że piszą solidne recenzje (akurat jak działałem w Polterze czasem redagowałem jego teksty, więc chcąc nie chcąc czytałem co napisał). Ale każdy popełnia błędy.

I znów logicznie poprawne zdanie. Anemicy sobie nie pograją w grę, w której należy szybko przerzucać kości. Jednak myślę, że takie truizmy i logiczności warto sobie pominąć. Jakoś w innych recenzjach nie znalazłem zapisy “nie dla daltonistów”, “nie dla osób z porażeniem mózgowym” albo “gra nie przeznaczona dla niewidomych”, czy tego typu wymienianki. Przecież to absurdalne. Raczej innowacją by było stworzenie gry przeznaczonej dla osób z poważną chorobą czy kalectwem. Jest jakaś gra dla niewidomych? Albo ktoś wie jak daltoniści sobie radzą w grach?
Zatem stwierdzenie, że gra nie jest przeznaczona dla osoby z określoną chorobą jest mało sensowne, jeżeli jasno wynika to z zasad. Nie mam palców i wiem, że sobie PitchCar już nie pogram, czasem mam problem z chwytnością, a jednak ten wątek pomijam w recenzjach. Warto się zatem zastanowić czy branża planszówkowa jest tyraniczna i nie zakłada dysfunkcję niektórych osób? To jednak jest temat na inną dyskusję.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.