Skip to main content

Bang! – Pewnego razu na Dzikim Zachodzie

Za dzieciaka oglądałem serial animowany Lucky Luke. Boje dzielnego samotnego kowboja, który wprowadza ład i porządek w bezprawnym świecie Dzikiego Zachodu utrwaliły mi się mocno w pamięci. Chyba dlatego pozostało mi nieco sentymentu do tej epoki. Jedyny sprawiedliwy przeciwko zgrai oprychów. Podobną sytuację będą przeżywać gracze podczas rozgrywki w Bang!. Recenzja dotyczy czwartej edycji, którą wydało w Polsce wydawnictwo Bard.

W samo południe

Niezbyt duże pudełko na okładce prezentuje list gończy. Osoba przedstawiona na nim wygląda na typowego kowboja. W środku znajdziemy masę kart, planszetki graczy, znaczniki nabojów i instrukcja. Elementy zostały wykonane bardzo dobrze. Spis zasad przybliża szybko reguły oraz zawiera liczne przykłady pozwalające przyswoić szybciej zasady.


Szata graficzna na kartach jest ogółem ładna. Przypomina ryciny z tego okresu. Natomiast na planszetkach są rysunki przedstawiające różne sceny z westernów. Niestety, ilustracje wykonało paru artystów, przez co ich poziom jest różny. 2 plansze są naprawdę ładne, reszta przeciętna lub słaba. Na szczęście, poza walorami estetycznymi, nie wpływa ten fakt na nic.

Każdy uczestnik zabawy dostaje planszetkę. W zależności od liczby graczy należy przygotować pulę ról. W rozgrywce zawsze uczestnicy Szeryf i Renegat, ile kart pozostałych ról (Zastępca i Bandyta) bierze udział w grze określa tabelka w instrukcji. Wszyscy otrzymują po jednej roli, sprawdzają ją i Szeryf się ujawnia. Wszyscy kładą kartę roli w przeznaczonym do tego miejscu (Szeryf odkrytą, reszta zakrytą). Po przetasowaniu kart bohaterów należy rozdać graczom. Instrukcja informuje, że należy dać po jednej, ale jest ich dostatecznie dużo by dać wybór z dwóch kart (można dostosować bohatera pod rolę). Wybraną kartę umieszczamy na środkowym polu planszetki. Bohaterowie charakteryzują się zdolnością specjalną (np. Clemenity Janet może zagrywać Pudło jako BANG! i na odwrót) oraz żywotnością. Każdy otrzymuje odpowiednią liczbę nabojów, które symbolizują punkty życia, szeryf dostaje jeden więcej.

Miasto bezprawia

Gra składa się z tur graczy, a one z faz. Graczem rozpoczynającym jest Szeryf, a kolejka toczy się w kierunku ruchów wskazówek zegara. Podczas swojej tury wykonuje się następujące fazy: Dobranie dwóch kart z talii, Zagranie dowolnej liczby kart oraz Odrzucenie nadliczbowych kart. Nazwy faz są dość jasne i wiadomo co należy w nich zrobić, ale warto parę rzeczy dopowiedzieć. Podczas dobierania kart, gdy zabraknie ich w talii, należy przetasować odrzuty.

Zagrywanie kart to najważniejsza część gry. Nałożono na tę fazę trzy ograniczenia:

  1. Zagranie jednej karty o tytule BANG!. Niektóre karty mają taki sam efekt jak BANG!, można je zagrywać do woli, tylko tę, która w nazwie ma BANG! zagrywa się raz. Niektóre zdolności, bronie i karty pozwalają na ominięcie tej zasady
  2. Można posiadać jedną kopię tej samej karty w grze. Ten zapis jest trochę niefortunny i niezrozumiały. W pierwszej edycji było to lepiej określone. W każdym razie chodzi o to, że nie można mieć więcej niż jedną kartę z niebieską obwódką przed sobą. Te karty leżą przed graczem, aż zdecyduje się je odrzucić lub użyć. Wyłożone karty z niebieską obwódką nazywa się kartami w grze.
  3. Gracz może mieć tylko jedna broń w grze. Na początku każdy ma Colta .45, który jest wyrysowany na planszetce, gdy ktoś decyduje się zmienić broń, zakrywa Colta. Jeżeli miał wcześniej jakąś kartę broni, odrzuca ją przed zmianą.


Pozostałe karty mają brązową obwódkę, od razu po rozpatrzeniu efektu (opisany poprzez tekst lub ikony) trafiają na stos odrzutów. 


Na koniec rundy usuwamy nadmiarowe karty. Nie możemy mieć na ręce więcej niż nasza liczba punktów życia. A po co te całe zamieszanie? Każda grupa ma inne cele. Szeryf chcę wyeliminować wszystkich Bandytów i Renegatów. Zastępca chce wykonać to samo zadanie i jeszcze chroni Szeryfa, Bandyci chcą zabić Szeryfa. Natomiast Renegat musi zostać sam na polu walki (Szeryf musi być ostatnim jego celem, inaczej wygrywają Bandyci). Zadanie nie jest takie proste, bo zasięg strzału określa posiadana broń. Na początku posiadamy Colta, który ma zasięg 1, to znaczy, że możemy użyć karty BANG! na osobie po prawej lub lewej stronie. Większa liczba zasięgu pozwala na użycie karty dla większej liczby osób. Zasięg modyfikują dwie karty: mustang i luneta. Pierwsza powoduje, że zasięg pomiędzy posiadaczem karty, a resztą osób zostaje zwiększony o 1, zaś dzięki drugiej posiadacz tej karty widzi resztę w zasięgu o 1 mniejszym. 

Jeszcze warto wspomnieć o kartach z efektem Poker!. W grze mamy trzy rodzaje takich kart: więzienie, baryłka i dynamit. Aby wprowadzić efekty z pokerem należy wyciągnąć wierzchnią kartę z talii i porównuje się kolor i wartość z opisu efektu z rogiem karty. Jeżeli się zgadza, wprowadzamy efekt. Baryłka działa tak samo jak pudło, czyli anuluje efekt BANG-a!. Więzienie powoduje, że gracz traci kolejkę, chyba, że Poker! się zgadza (nie można do więzienia wsadzić Szeryfa). Dynamit to bardzo emocjonująca karta. Jeżeli Poker! się nie zgadza, przekazujemy ją następnemu graczowi, w przeciwnym wypadku posiadacz dynamitu traci 3 punkty żywotności.
Ostatni pociąg z Gun HillNie da się ukryć, że gra jest przesiąknięta klimatem Dzikiego Zachodu. Rysunki i nazwy kart oraz mechanika przenosi nas do walk oprychów z stróżami prawa. Bandyci czyhają na życie Szeryfa, ten wraz swoim wiernym Zastępcą próbuje ich wyeliminować, a jakby było tego mało, to jeszcze Renegat wykorzystuje tę potyczkę do prowadzenia własnej wojny.

Jak już wspominam o rolach, to trzeba przyznać, że Renegat ma najgorzej. Na wszystkie partie nigdy on nie wygrał, musi wybić wszystkich poza Szeryfem, ale nie zmienia to faktu, że wszyscy do niego strzelają. Najgorsza sytuacja to być Renegatem pomiędzy Szeryfem i Zastępcą. Jeżeli chodzi o Bandytów, oni mają najłatwiejszy sposób na wygraną, chyba, że obok Szeryfa jest jego Zastępca. Natomiast Szeryf ma ciężkie zadanie: nie zabić swojego Zastępcę. Wbrew pozorom, to jest horrendalne trudne, bowiem jest on niejawny, więc omyłkowo może zostać uznany za Bandytę.

Jedną z poważniejszych wad tej gry jest fakt, że można odpaść. Mówiłem nieraz, że nie lubię tego typu gier, chyba że gracz nie musi czekać za długo na koniec gry. W przypadku Banga! bywa różnie. Najczęściej gdy ktoś zaczyna odpadać, to niedługo po nim inni, ale nie jest to jest regułą. Zwłaszcza, że dla 7 graczy często można zostać zabitym przed swoją pierwszą turą. Serio! Wyeliminowana osoba się nudzi i musi czekać na przebieg rozgrywki. Najgorzej jest w momencie gdy została tylko dwójka graczy i żaden z nich nie ma kart pozwalających ubić przeciwnika. Wtedy partia niepotrzebnie się przeciąga.

Zasięg broni jest od 1 do 5. Gra jest możliwa od 4 graczy, zatem broń o zasięgu 4 i więcej jest całkowicie bezużyteczna, gdyż dzięki broni o zasięgu 3 pozwolić chwycić osobę oddaloną o 3 i posiadającego mustanga. Poza tym w czwórkę rzeczywiście jest dość nudno. Gry imprezowe najczęściej najlepiej się sprawdzają dla maksymalnego wariantu osobowego, ale w Bang! bardzo dobrze się gra już od pięciu graczy.
Mimo, że tak naprawdę trzy ostatnie akapity opisują tę pozycję bardzo negatywne, to Bang! jest produktem posiadającym to coś. To pewno przez wcześniej opisany klimat spaghetti westernów zawarty w grze. Jeden znajomy po poznaniu tego tytułu od razu dokonał zakupu. Pewno dlatego, że to przede wszystkim niewinna gra imprezowa o prostych zasadach. Rozgrywka też jest bardzo dynamiczna. Wykładam mustanga, ciebie daję do więzienia, używam dyliżansu by dobrać karty, dodatkowo strzelam do ciebie. Co? Masz pudło… No to Gatling dla wszystkich, a jakby było mało atrakcji to naślę na was Indian. Naprawdę sporo się dzieje.

Gra jest mocno regrywalna, ale też losowa. A właściwie jest regrywalna, bo jest mocno losowa. Daje nam to spore poczucie nieprzewidywalności, ale ma to też swój cień. Mianowicie skoro zależy wszystko od dobranych kart, tak naprawdę wygrana to kwestia szczęścia. Oczywiście gdyby ktoś brał na poważnie ten aspekt w prostej imprezowej karciance, to na moje nie umie się bawić. :)
Rio BravoBang! jest jedną z częściej wykładanych przeze gier, które mam w kolekcji. Tak naprawdę nie wiem dlaczego, jednak ta prosta karcianka przyciąga ludzi do siebie. Jeżeli ktoś lubi klimat Dzikiego Zachodu, powinien się z nią zapoznaćPlusy:

  • wysoka jakość wykonania
  • ciekawe zdolności postaci
  • proste zasady
  • dynamiczna rozgrywka
  • klimat spaghetti westernów
  • duża regrywalność


Minusy:

  • różna jakość rysunków
  • eliminacja graczy
  • tak naprawdę dobrze chodzi od 5 graczy
  • renegat z góry jest skazany na przegranie
Ocena: 8/10

Informacje o grze

Tytuł: Bang!
Projektant: Emiliano Sciarra
Oprawa graficzna: Alessandro Pierangelini
Wydawca: Bard Centrum Gier
Wydawca pierwotny: ABACUSSPIELE
Rok wydania (w Polsce): 2012
Rok wydania (oryginalny): 2002
Liczba graczy: 4 – 7
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.