Skip to main content

Szaolin Panda – Bo Kung Fu Panda jest passé

Sztuka to harmonia; harmonia zaś to analogia kontrastów (przeciwieństw) i analogia podobieństw.
Georges Seurat

Rzadko to robię, ale muszę zacytować fragment wstępu z instrukcji:

Gracze są adeptami staropandzkiej szkoły szaolin, której mistrzowie trenują sztuki walki i zachowanie równowagi między siłami ping i pang. Gracze wysyłają do rywalizacji swoje pandy i starają się zebrać jak najmniej karnych punktów.
 
Nie wiem co siedziało w głowie autorów tego tekstu, ale staropandzka szkoła oraz siły ping i pang na trwale zmieniły moje spojrzenie na pandy. Znając tematykę i tytuł gry nietrudno mieć skojarzenia z animowanymi przygodami pandy Po. Nie jest to jakiś zarzut. Bynajmniej! Łatwiej można zachęcić do Szaolin Pandy młodsze pokolenie. Przejdźcie przez bramy pradawnej szkoły szaolin i zmierzcie się z przeznaczeniem.

Jaka panda jest, każdy widzi
    Shifu: No ale kto? Kto jest godzien poznać tajemnicę? Kto ma posiąść tę moc? Kto stanie się smoczym wojownikiem?
Oogway: A bo ja wiem?
Fragment dialogu z filmu Kung Fu Panda
 

Okładka przedstawia naskakującą z góry pandę na przeciwnika. Widzimy budowlę, która wzorowana jest na starożytne Chiny, sama panda też jest ubrana w charakterystyczny strój mieszkańców Państwa Środka. Klasztor szaolin jak nic. Na kartach przedstawiono różne zwierzęta, część z nich reprezentuje te sam rodzaj zwierzęcia, ale w innym stroju i pozycji. Ten zabieg jest ciekawy, bo choć przedstawiona została ta sama postać, ale z inną bronią, strojem, pozycją czy fryzurą, to wygląda inaczej, przez co mamy pewne poczucie różnorodności. Dodatkowo na karcie umieszczono pasek równowagi. Podejrzewam, że jest on przeznaczony dla młodszych, którzy mogą sobie nie radzić z wyższymi liczbami, aby wiedzieli gdzie ten numer jest mniej więcej usytuowany. Poza kartami szaolin (na których są zwierzęta) w pudełku znajdują się karty punktacji, gdzie umieszczono dwie cyfry, jedna jest czarna, zaś druga biała. Motyw bieli i czerni jest też widoczny w żetonach, które są uformowane w „łezki” symbolu jin-jang. Format pudełka jest bardzo mały, dzięki czemu możemy łatwo grę przetransportować.

Wspomniane elementy są kolorowe, ładne, trwałe i posiadają ciekawą oprawę graficzną. Małą uwagę mam jedynie do wypraski. Z jednej strony ona odstaje od pudełka, więc starając się ją poprawić przypadkowo naderwałem jej róg. Niestety, wypraska nadal odstaje (wydaje się jakby była za mała), a na dodatek teraz szrama psuje jej wygląd. Sama wypraska jest ładna, podobnie jak w Agentach, nie jest to pusta jednokolorowa tektura, ale jest wypełniona postaciami z gry.

 

A jak wygląda mechanika tej planszówki? Rozgrywka dzieli się na rundy równe liczbie graczy, zaś one składają się z 9 kolejek. Każdy dostaje 9 kart szaolin. Karty punktacji tasujemy i wykładamy jedną. Zaczyna najstarsza osoba. Zaczynając od pierwszego gracza, każdy po kolei wykłada kartę. Posiadają one pewną liczbę. Osoba, która wyłożyła kartę o najwyższym numerze dostaje tyle czarnych żetonów ile wypisano na górze karty punktacji (cyfra wypisana czarną czcionką) i ona zacznie następną kolejkę. Analogicznie jest z osobą, która zagrała najniższą kartę, tylko ona bierze białe żetony (cyfra wypisana białą czcionką). Pozostali gracze nic nie dostają. Białe i czarne żetony się niwelują. 

Odrzucamy poprzednią kartę punktacji i wystawiamy nową. W momencie, gdy każdemu skończą się karty, kończy się runda. Kart punktacji jest 10, więc ostatnia powinna leżeć na stole, w tej rundzie nie będzie używana. Zapisujemy ile osoba ma żetonów, to są punkty ujemne. Gdy co najmniej jeden gracz nie miał żadnych żetonów, wszystkim współzawodnikom posiadającym żetony dopisuje się dodatkowe 2 punkty. Zabawa zaczyna się od początku, tasujemy karty szaolin i punktacji. Każdy dostaje 9 kart szaolin, odsłaniamy kartę punktacji. Nową rundę zaczyna osoba z najmniejszą liczbą punktów. Wygrywa osoba, która po zsumowaniu punktów ze wszystkich rund ma ich najmniej.

 
Sztuka równowagi
Kung fu jest we wszystkim, co człowiek robi.(…) całe życie to kung-fu.
Pan Han w filmie Karate Kid

Mechanicznie gra mocno przypomina wojnę. Wykładamy karty i porównujemy wartości. Teraz nie ważne jest kto dał wyższy nominał, ale też najniższy. Dodatkowo skrajne wartości są karane. Zebranie żetonów nie zawsze jest czymś złym. Powinniśmy tak manipulować tymi kartami, by białe i czarne żetony niwelowały siebie. Owszem, powinniśmy, ale nie zawsze nam się to może udać. Praktycznie w ogóle nie mamy wpływu na wykładane karty, gdyż najnormalniej świecie losowość nas ogranicza. Możemy dostać karty z jednej grupy i najczęściej będą to najwyższe albo najniższe karty w grze. Nawet te, które oscylują w okolicy 20, mogą się okazać najwyższe lub najniższe. Nie da się przewidzieć jakie wartości mają przeciwnicy, więc porównanie do wojny przez wszędobylską losowość jak najbardziej słuszne.

  

Szaolin Panda może posłużyć za przykład typowej gry Reinera Knizii. Niezbyt trudna abstrakcyjna mechanika, która ma pod sobą czysty model matematyczny. Na szczęście zawsze jest on dość prosty. Z tego względu zasady nie są trudne, a przez to gra jest szybka i dynamiczna. Przez czystą abstrakcję gra jest sucha, a tematyka jest mocno „na siłę”. Dzieciakom takie podejście nie przeszkadza, w końcu ich wyobraźnia jest dość wybujała. Tak naprawdę chyba tylko w Pędzących żółwiach nie czułem jakoś tej abstrakcji. 

Warto pochwalić wydawnictwo Egmont, które bardzo często zmieniając tematykę gier trafia w sendo. W oryginale Ying Yang jest suchą grą o rzucaniu kart. Nic poza tym, nie ma żadnego tematu, po prostu zbieramy odpowiednie żetony. Egmont zaś poprzez dodanie tematyki związanej ze sztukami walk Dalekiego Wschodu oraz nawiązanie do Kung Fu Pandy zainteresował na pewno dzieci oraz ich rodziców.

Doskonale znam target danego wydawnictwa, zdarzało się, że ich gry mają szansę zainteresować również młodzież i dorosłych (np. Potwory w Tokio). Tym razem tak nie jest, owy tytuł jest przeznaczony tylko dla dzieci, ewentualnie do rozgrywek familijnych. Innych graczy, w szczególnie doświadczonych, ta gra nie zainteresuje. 

 
Tak naprawdę największym atutem gry jest negatywne punktowanie skrajnych wartości. Nie mniej jednak czasem mogą być problemy z odczytem danej liczby, osobiście często mylę 1 z 7. Wynika to z tego, że te numery są wzorowane na chińskie pismo. Chyba właśnie po to jest ten poziom balansu na dole karty, by każdy miał pewność jaką kartę posiada. Niestety, na niego też nie zwracam uwagi.
 
Balans sił wewnętrznych
W kung-fu nie chodzi o bójki, tylko o to, jak ich unikać.
Dre w filmie Karate Kid

Szaolin Panda to prosta gra rodzinna, której mechanika opiera się na tradycyjnej wojnie. Mimo prostej, wręcz suchej, rozgrywki dzieciaki i ich rodzice mogą być zadowoleni. Choć obecność denerwującego faktu, że gracz nie ma wielkiego wpływu na przebieg rozgrywki, to i tak gra budzi ciekawe emocje.

 
Plusy:
  • bardzo ładna szata graficzna
  • dobre wykonanie elementów
  • ciekawa mechanika punktowania skrajnych wartości
  • mechanizm „równowagi”
  • proste zasady, dynamiczna rozgrywka
  • nieduże wymiary pudełka
 
Minusy:
  • nadmierna losowość
  • wypraska wydaje się być niedopasowana
  • niektóre cyfry są niewyraźne

Dziękuję wydawnictwu Egmont Polska za egzemplarz

Informacje o grze

Tytuł: Szaolin Panda
Tytuł oryginalny: Yin Yang
Projektant: Reiner Knizia
Oprawa graficzna: Sławomir Kiełbus
Wydawca: Egmont Polska
Wydawca pierwotny: FRED Distribution
Rok wydania (w Polsce): 2014
Rok wydania (oryginalny): 2010
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.