Skip to main content

Mercurius – Gra na giełdzie

Po co się gra na giełdzie? By się wzbogacić, rzecz jasna. Tylko, że bywa ona kapryśna. Tu coś spada, tam coś rośnie. Z grą na giełdzie jest jak z ogniem, nie wiadomo kiedy się nie sparzymy. A jak było z początkami? Handel z Indiami zapoczątkował Kompania Wschodnioindyjska w Holandii. Właśnie to na niej będziemy obracać akcjami podczas rozgrywki w Mercurius.  

Kurs na giełdzie
Warto napomnieć, że Mercurius to gra Łukasza Woźniaka, druga w jego karierze i pierwsza z jaką się spotkałem. Łukasz Woźniak to dość znany recenzent gier planszowych podpisujący się jako Wookie. Ilustracje do tego tytuł jest odpowiedzialny Jarek Nocoń. Choć okładka jest nieco enigmatyczna, bowiem przedstawia holenderski okręt oraz jakby na jakim obrazie obok dwóch rzymskich bogów, to całość pod względem oprawy graficznej przedstawia się elegancko. Wykonanie też jest całkiem dobre, ale w środku nie uświadczymy sensownej wypraski, ale dość podatny na zniszczenia kawałek tektury. Dodatkowo plansza odstaje od podłoża, a to mocno przeszkadza w grze. Zawartość wydaje się dość skromna: plansza, planszetki graczy, nieco kart i dużo żetonów. Obecnie tytuł można zdobyć za 50zł, ale wcześniej sugerowana cena była 120zł. Zdecydowanie za dużo.
Inną sprawą jest tajemnicza nazwa kojarząca się z Merkurym i umieszczeniem bogów na okładce. Umieszczenie galery czy innego, bardziej współczesnego rodzaju okrętu na froncie pomiędzy dwoma bóstwami ze starożytności było dla mnie intrygujące. Dodatkowo ta nazwa. Myślałem, że coś jest na rzeczy z bogami rzymskimi i to dzieje się we współczesności. Okazuje się, że to gra o spekulacji na giełdzie. Nie wiem skąd te bóstwa i czemu akurat taki tytuł gry…  
Spis zasad jest bardzo dobrze napisany. Same reguły nie są jakoś specjalnie trudne, ale ilustracje i przykłady zawarte w instrukcji szybko je przybliżają i eliminują wszelakie niejasności.  
W zależności od liczby graczy należy odrzucić odpowiednią liczbę żetonów akcji i towarów. Rozstawiamy planszę na środek, kładziemy monety tworząc bank i żetony dywidendy, które będziemy wykorzystywać w grze, na planszy w odpowiednich komorach ustawiamy akcje i towary na początkowej wartości ceny. Każdy gracz dostaje planszę oraz karty akcji specjalnych w wybranym kolorze oraz 70 guldenów na start. Należy na koniec potasować talię zmian cen i odłożyć z niej 12 kart. Większy stos będzie talią główną, a odłożone karty talią zapasową. Każdy gracz dostaje po pięć kart zmian cen na rękę. Osoba, która ostatnio grała na giełdzie, zaczyna. Jeżeli takiej nie ma wśród uczestników zabawy, gracz rozpoczynający jest wybierany losowo.  
Hoorn w dół, kawa w górę Każdy gracz po kolei wykonuje swoje tury, a te składają się na kilka prostych faz. Pierwsza z nich to „Akcje handlu”. Osoba rozgrywająca swój ruch wykonuje maksymalnie trzykrotnie zakup albo sprzedaż towarów lub akcji. Aktualna cena akcji i towarów znajduje się na górnym torze. Jeżeli dokonujemy zakupu 2 albo 3 tych samych rzeczy (np. kawa) jednocześnie musimy zapłacić za nie odpowiednio o 1 lub 2 guldeny więcej. Analogicznie jest sprzedażą, dla 2 lub 3 tych samych towarów lub akcji sprzedajemy za 1 lub 2 monety mniej. Zamiast wykonywać akcji handlu możemy zagrać kartę „Wypłata dywidendy” lub „Czarny rynek” (o kartach specjalnym napiszę nieco dalej). 

 
Następnie przechodzimy do „Zagrania karty zmian cen”, czyli położeniu tej karty na planszy gracza na polu po lewej. Zamiast zmian cen możemy zagrać kartę „Wiadomości”. Kolejna faza to „Aktualizacja cen”. Zmieniamy ceny akcji i towarów zgodnie z informacją na kartach, które leżą na planszetce. Karty mają jasny przekaz, jeżeli jakaś akcja spada o 1, to inny towar wzrasta o 2 i na odwrót. Przykładowo: dla nazwy tego śródtytuły akcje giełdy Hoorn spadają o 1, ale cena kawy wzrasta o 2. Gdy dokonaliśmy aktualizacji cen na giełdzie, przesuwamy nasze karty na prawo. Karta będąca na prawym skraju schodzi i nie będzie już zmieniać cen. Jak łatwo wydedukować, każda karta zadziała trzykrotnie na giełdę. Ostatnia faza tury to „Dobranie karty ze stosu głównego”, po nazwie łatwo się domyśleć, co należy zrobić. 

 
A co robią te karty specjalnie? Po zagraniu „Czarnego Rynku” kładziemy na nim do trzech towarów i akcji. Na początku naszej tury (przed wykonaniem akcji handlu) te towary i akcje będą sprzedane po aktualnej cenie rynkowej. Po użyciu karty „Wypłata dywidendy” gracz wybiera komorę, z której zostanie wypłacona dywidenda. Wtedy każdy posiadacz tych akcji dostaje odpowiednią liczbę guldenów (określa się ją na podstawie aktualnego kursu, ale z toru dolnego). Odpowiednim żetonem zaznaczamy, że dywidenda z danej komory została wypłacona, aby przypadkowo nie zrobić po raz drugi. Po zagraniu „Wiadomości” gracz odrzuca do trzech kart zmian cen, dobiera tyle kart ile odrzucił: jedną ze stosu głównego, pozostałe z zapasowego.

W momencie, gdy skończy się stos główny, wszyscy mają jeszcze dwie tury (muszą zostać trzy karty na ręce). Po rozegraniu tych tur, gra się kończy. Wszyscy sprzedają swoje towary i akcje po aktualnej cenie na rynku. Następnie liczy się posiadany majątek. Najbogatsza osoba wygrywa.

Wahania na giełdzie

Zasady są proste, wybieramy akcje, zagrywamy kartę, wprowadzamy zmiany na rynku. Ten tytuł może służyć do zagrywek familijnych. Nie grałem z dziećmi (gra jest przeznaczona od 10 roku życia), ale podejrzewam, że największym problemem dla nich będą kalkulacje na dużych liczbach. Jednak osoby zaliczające się do młodzieży nie powinny mieć problemu z liczeniem, ani z spekulacjami. 


Gra jest dość mocno losowa, w większości przypadków to drażni. Kiedy już udało nam się coś zakupić, przeciwnik może nam nasze spekulacje zepsuć poprzez zmianę rynku cen. Przez to niektóre osoby denerwują się, że nie mogą nic sensownego zrobić z powodu złego dociągu kart oraz zagrywanych akcji przez rywali. Nie ma żadnej możliwości planowania. Zagrywam kartę tu i teraz, bo tego jestem pewien. Jednak już nie jestem pewien czy w następnej turze przez słabe dobrane karty oraz ruch przeciwników nie okaże się, że wyszedłem jak Zabłocki na mydle. Rozumiem, że giełda jest nieprzewidywalna, ale chyba nie ma takiej sytuacji, że krach na niej jest z dnia na dzień. 


Recenzowana pozycja jest dobrze skalowalna. Myślę, że ma na to przede wszystkim wpływ, że najniższy próg graczy to 3 osoby. Mechanika jest rzeczywiście mało sensowna na dwie osoby, bowiem każda akcja by była blokowana i żaden z graczy nic by nie zyskał. Poza tym wahania rynku byłyby zbyt słabe. Z drugiej strony szkoda, że nie stworzono jakiegoś specjalnego wariantu na dwie osoby (jak ma to miejsce w chociażby w Nehemiaszu). 

 
Doświadczeni gracze szybko znudzą się grą. Dość łatwo można obliczyć ekonomię tej gry, nawet wszelkie informacje podano na ostatniej stronie instrukcji. Oczywiście tutaj jeszcze dochodzi czynnik losowy w postaci ruchu przeciwników. Jednak po 2 – 3 partiach stwierdzimy, że kolejne rozgrywki są takie same. Umacniamy markę, która ma najwięcej wzrostów na naszych kartach i osłabiamy tę, w którą inwestuje nas przeciwnik. Kupujemy po taniości, aby jak najdrożej sprzedać. Pod względem monotonii rozgrywki przypomina mi nieco Ostatnią Wolę, gdzie też po paru partiach robiliśmy te same ruchy. Jednak tamta gra była nieco bardziej urozmaicona, Mercurius nie ma żadnych mechanizmów modyfikujących zmienność rozgrywki. Używamy wszystkich kart (co prawda nie wielka część idzie na stos zapasowy, ale to nadal mało), spekulujemy w takim samych schemacie. Po paru partiach gra jest mechaniczna, monotonna i nudna.

Hossa i bessa

W zasadzie to tyle. Sądziłem, że Mercurius będzie porządnym tytułem ekonomicznym, jednak dostaliśmy przeciętny tytuł o spekulacji na giełdzie. Interesująca mechanika zmiany cen na rynku została przyćmiona przez monotonię ruchów i powtarzalność partii. Zanim zdecydujecie się na zakup, warto ją przetestować

Plusy:

  • oprawa graficzna
  • ciekawy mechanizm zmian rynku
  • dobra skalowalność
  • proste zasady i niski próg wejścia
  • porządnie napisana instrukcja


Minusy:

  • skazy na wykonaniu w postaci odstającej planszy i nadmiernej przestrzenni w pudełku
  • mechaniczność ruchów i powtarzalność partii
  • dokuczająca losowość
Informacje o grze
Tytuł: Mercurius
Projektant: Łukasz Woźniak
Oprawa graficzna: Jarek Nocoń
Wydawca: REBEL.pl
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 60 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.