Skip to main content
lapprosiaka

Łap prosiaka i Łap psiaka – Jak pies świni

Ktoś z was widział świnię lub psa w okularach przeciwsłonecznych albo z popcornem? Nie? No to znaczy, że nie graliście Łap prosiaka lub Łap psiaka. Po raz pierwszy nie miałem pomysłu jak mam zacząć tekst, więc po prostu zaproszę do zapoznania się z recenzją. No to zapraszam :).

 

Tam jest!

Trudność gry stanowi tematyka. Ale o niej za chwilę. Najpierw tradycyjnie parę słów na temat wyglądu i jakości wydania. Na pudełku widzimy świnie z popcornem, a obok psa, który jej podbiera tę przekąskę. Jest to nawiązanie do gry Łap psiaka, o której piszę nieco niżej. Opakowanie jest formatu recenzowanego niedawno Kto pozmywa?. Zatem jest to dość niewielka gra, a jej zawartość tylko to potwierdza. W środku znajduje się 96 kart, żeton lidera oraz instrukcja. Zarówno pudełko, jak i karty są wykonane bardzo dobrze. Co ciekawe, na żetonie lidera z jednej strony mamy prosiaka, z drugiej zaś psiaka. Jest to ciekawe rozwiązanie kiedy mamy obie gry. 

Oprawa graficzna nie jest specjalnie wyszukana, przedstawia wspomniane świnie w różnych sytuacjach. Ilustracje są przyjemne dla oka, a dzieciaki też będą zadowolone. 

Zasady gry nie są też trudne. Na stole wykładamy 30 kart (np. 5×6). Każdy gracz dostaje też jedną zakrytą kartę. Gdy wszyscy są gotowi, oznajmia się start krzycząc „Łap go!”. Należy odwrócić swoją kartę. Wśród leżących kart zbieramy taką, która ma co najwyżej jedną różnicę (czyli nie ma żadnych lub jest tylko jedna) z kartą startową. Po jej wzięciu na rękę szukamy różnic pomiędzy przed chwilą wziętą kartą, a pozostałymi ze stołu. Oczywiście wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym! Gdy ktoś zaobserwuje, że nie ma karty, którą mógłby wziąć krzyczy „Stop!”. Najpierw sprawdza się czy zatrzymanie gry jest uzasadnione. Jeżeli okaże się, że na stole leży karta, którą mógłby wziąć, osoba przerywająca rundę traci wszystkie karty. W przeciwnym razie dostaje jedną kartę ze stołu. Niezależnie od prawidłowości tamtego zdarzenie zakańczamy rundę. Zebrany stosik przekazujemy osobie po prawej stronie. Sprawdzamy przeciwnikowi, czy słusznie zebrał karty. Jeżeli gdzieś jest błąd, niestety cała zdobyta talia jest odrzucona. A właśnie! Jakie różnice są? Świnka może być w okularach lub bez, z popkornem, podniesioną łapką, mała lub duża albo różowa lub szara. Zatem kombinacji w wyglądzie zwierzaka jest kilka. 

Gdy już zostanie zweryfikowana poprawność ciągu kart, oddajemy je właścicielowi. Zaczyna się nowa runda, każdy ze stołu bierze jedną kartę, a następnie braki uzupełnia się talią prosiaków. Gdy w którymś momencie wyczerpie się stos kart, następuje koniec gry. Wygrywa osoba mająca najwięcej kart na ręku. W celu urozmaicenia rozgrywki możemy wprowadzić żeton lidera. Po każdej rundzie liczy się zdobyte karty (ale tylko tej rundy!), osoba mająca ich najwięcej dostaje wspomniany żeton (czyli w przypadku remisów nikt nie dostaje, nie zostaje nawet u poprzednika). Lider nie może wziąć dwóch takich samych kart, zatem rysunek musi mieć tę jedną różnicę.

Pies, bliźniak świni

Okładka gry Łap psiaka jest utrzymana w podobnej stylistyce jak Łap prosiaka, tylko jest inna kolorystyka, a dodatkowo tym razem świnia podjada psu popcorn. To jest ta sama gra, dosłownie ta sama. Zamiast prosiaka mamy psiaka, który różni się wyglądem mordki. To jest jedyna różnica. Pies nadal może być w okularach, z popcornem, mały lub duży, różowy (wygląda jak bez sierści) lub brązowy albo z podniesioną łapką.
Identyczna gra, to identyczna zawartość, jakość wydania i oprawa graficzna. A także te same zasady gry, którą opisuje instrukcja obu produkcji. Podstawowe reguły, przed chwilą opisane powyżej, są też identyczne. Opiszę warianty gry, zacznę od tego, gdy posiadamy oba tytuły. Po połączeniu talii rozgrywka jest możliwa nawet do 8 osób. Gra się na tych samych zasadach, które niedawno przedstawiłem. Różnica jest taka, że na stole ląduje 49 kart (7×7) i jest nowa różnica – rodzaj zwierzęcia. Dodatkowo, osoba zatrzymująca grę z słusznych względów, dostaje dwie dodatkowe karty.
Wariant solo to ciekawy pomysł na rozgrzewkę przed grą wieloosobową. Możemy wykorzystać go w obu recenzowanych pozycjach. Rozkładamy 32 karty (4×8) i pośród leżących na stole wybieramy jedną. Ta karta jest uznawana za naszą startową. Podobnie jak w innych wariantach zbieramy zwierzę mające co najwyżej jedną różnicę. Jeżeli nie można już żadnego dobrać, to pozostałe karty odkładamy na bok. W ten sposób należy rozegrać trzy rundy. Zebrane karty są punktami dodatnimi, zaś odłożone na bok ujemnymi. Nic nas nie goni, więc możemy podjąć na spokojnie decyzję i zaplanować, co chcemy wziąć.

Siła prostoty

Zasady są dość proste i raczej ciężko o pomyłkę w ich interpretacji. Osoby lubiące gry na spostrzegawczość i refleks powinny się tymi tytułami zainteresować. Nie mniej na rynku takich gier jest dużo i ciężko wybić się zwierzakom. Na pewno zostaną one zapamiętane poprzez ukazanie psa i świni w nietypowy sposób i kolorowej grafice. 

Można się domyśleć, że gry jest przeznaczona głównie dla dzieci. Dorośli też nie będą się nudzić, bowiem to jest szybka i szalona gra. Z plotek słyszałem, że rozgrywka podczas imprezy, na której za kołnierz się nie wylewa jest bardzo ciekawa i ekstremalna ;). Oczywiście można tytuł potraktować jako grę familijną. 

Kwestia regrywalności myślę, że jest jasna. Ktoś wyćwiczy sobie refleks i będzie lepiej zbierał karty, ale nie psuje zabawy podczas obcowania z tym tytułem. Zwłaszcza, że nieraz zdarzało się, że rozegraliśmy parę partii z rzędu. A skalowalność? No cóż, im więcej osób tym trudniej się gra i rozgrywka nabiera innego wymiaru. Dla maksymalnego wariantu osobowego to gonitwa o łupy, jak w dżungli – kto pierwszy ten lepszy. Dla dwóch osób jest spokojniej, ale również musimy mieć czujne oko. Oczywiście im mniej graczy, tym mniejsza szansa na popełnienie błędu. Te słowa tyczą się zarówno pojedynczego tytułu i rozgrywki z obiema równocześnie. 

Warianty są ciekawe. Wariant solo to bardzo ciekawa sprawa, taki mastermind. Ciekawy przerywnik od komputera czy też telewizora. Zaś opcję połączenia tytułów uważam za słuszną dopiero przy rozgrywce dla 7 osób. W innym razie gra będzie się niemiłosiernie dłużyć.

Również zaletą tej gry jest rozmiar. Wrzucam do plecaka, czy biorę w rękę i docieram na miejsce. Jako, że gra jest bardzo dynamiczna zmusza do skupienia się i wyćwiczenia sobie refleksu.

I prosiaki złapane

Łap prosiaka to miła gra przeznaczona głównie do rozgrywek familijnych. Dobre wykonanie, mały format pudełka, dynamika rozgrywki i prostota zasad to siła tytułu. Minusy? No cóż, nie zauważyłem… Ewentualnie fakt, że jest pełno podobnych gier na rynku i po skończonej rozgrywce połączonych tytułu ciężko się rozdziela psa od świni. Dla mnie bardziej to cechy tych gier, a nie jej wady.

 
Dziękuję wydawnictwu Granna za egzemplarz
Informacje o grze
Tytuł: Łap prosiaka | Łap psiaka
Tytuł oryginalny: Pick-a-pig | Pick-a-dog
Projektant: Torsten Landsvogt
Oprawa graficzna: Ari Wong
Wydawca: Granna
Wydawca pierwotny:  Jolly Thinkers
Rok wydania (w Polsce): 2014
Rok wydania (oryginalny): 2012
Liczba graczy: 1 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 15 minut

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.