Skip to main content

Hanabi – wystrzałowa gra

Chińczycy to bardzo pomysłowy naród. W Państwie Środka powstało wiele wynalazków, które używamy do dziś. Latawiec, papier, banknoty, a także uwielbiane w szczególnie w czasie noworocznym fajerwerki. O tym ostatnim traktuje gra Hanabi, w której wcielamy się w pirotechników uczestniczących w pokazie tej wybuchowej atrakcji. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że z pośpiechu wymieszano proch, a spektakl lada chwila… Teraz należy szybko uratować przedstawienie, a jeden błąd może doprowadzić do wybuchu. Wszystko zależeć będzie od wspólnej pracy, bowiem Hanabi to gra kooperacyjna.

Wielki wybuch

W małym, metalowym pudełku mieści się zeszłoroczny zdobywca Spiel des Jahres. Format opakowania jest znany osobom lubiącym imprezówki od REBEL.pl (np. Uga buga, Daję głowę, Palce w pralce). Małe pudełko, a także nieatrakcyjna oprawa graficzna (przedstawia tylko fajerwerki w różnych kolorach i cyfrach), a dostało prestiżową nagrodę Gry Roku? Niezbyt do końca się zgadzam z decyzją, ale w poprzednim roku żadna gra nie była moim faworytem. W każdym razie siła gry tkwi w mechanice.

Nim do niej przejdę, oczywiście parę słów o jakości wydania. W solidnym opakowaniu o niezbyt dużych rozmiarach mamy 60 kart i 11 znaczników (8 niebieskich, 3 czerwone). Kieszonkowy format gry pozwala na łatwy transport, jednak trzeba się liczyć, że pudełko ma tendencje do odkształceń i rysowania. Znaczniki to plastikowe kółko, które przywodzą mi na myśl pchełki, oczywiście są solidne. Karty również są dobrej jakości.

Przygotowanie do gry jest banalne (w końcu zawartość do tego z obowiązuje, nie?). Wyjmujemy wszystkie elementy, wieczko kładziemy przy pudełku. Do wieczka wrzucamy wszystkie znaczniki niebieskie, zaś niedaleko pudełka czerwone. Tasujemy 50 kart (55 dla wariantu rozszerzonego) i rozdajemy 4 (dla rozgrywki cztero- i pięcioosobowej) lub 5 (dla rozgrywki dwu- i trzyosobowej) kart. Cały sęk zabawy polega na tym, że należy trzymać karty rewersem do swojej twarzy. Tak, nie widzimy ich! Za to pozostali gracze widzą dokładnie co my mamy, a także my widzimy co posiadają. I tutaj mamy innowacyjność dla której gra zdobyła Spiel des Jahres. Potrzeba bardzo dobrej komunikacji.
 
W swojej turze możemy zrobić jedną z trzech akcji. Pierwszą z nich jest „wyłożenie karty”. Wyjmujemy z naszej ręki jedną kartę. Musi ona zacząć lub kontynuować stos. O co chodzi? A o to, że naszym celem jest stworzenie stosu fajerwerków, czyli ułożenie kart w kolejności od 1 do 5 dla każdego pięciu kolorów. A co, jeżeli wybrana karta nie spełnia podanych warunków? No to przekładamy jeden czerwony znacznik do pudełeczka. Jeżeli wylądował w pudełku trzeci znacznik gracze przegrywają. Niezależnie od wyniku należy dobrać nową kartę.

Na początku nie będziemy nic wiedzieli o swoich kartach, zatem warto na początku zagrywać akcję „podanie jednej informacji”. Możemy poinformować dowolnego współgracza o jednym kolorze albo o wartości kart. Czyli wskazujemy palcem kilka kart i mówimy „Te są zielone” lub „Te są dwójkami”. Podpowiedź wiąże się z pewną konsekwencją, musimy wyjąć z wieka jeden niebieski żeton, zatem gdy nie ma w nim żadnego, to nie można wykonać tej akcji.

A czy jest możliwe odzyskanie jakoś tych znaczników? Owszem, do tego służy akcja „odrzucenie karty”. Wybieramy kartę i dajemy na stos odrzutów, w zamian znacznik wraca do pudełka. Warto oczywiście wykonywać tę akcję gdy nic nie wiemy o swoich kartach, podpowiadanie nikomu nie pomoże lub, co jest logiczne, nie ma żadnego znacznika. Żeton podpowiedzi odzyskuje się również po uformowaniu całego stosu fajerwerków jednego koloru.

Gra może skończyć się na trzy sposoby: porażką, gdy trzeci czerwony znacznik trafia do pudełka, zwycięstwem gdy gracze ułożą wszystkie stosy fajerwerków oraz w momencie gdy stos kart się wyczerpie (instrukcja nie określa to ani jako sukces, ani porażkę, więc uznaję to za połowiczny sukces). Warto jeszcze zobaczyć do tabeli punktowej, aby wiedzieć jak świetnie (lub nie) rozegraliśmy tę partię.

Czar sztucznych ogni

Kiedy pierwszy raz grałem w Hanabi (Pamiętam – na PortalKonie z Merry, pozdrowienia dla żony Trzewika :D), kompletnie byłem zakręcony i nie mogłem się odnaleźć. Fakt, że nie widzę swoich kart takie na mnie wywarł wrażenie. Na początku można rzeczywiście się zagubić, ale po drugiej lub trzeciej partii łapie się o co w tym wszystkim biega. Nie można odmówić temu tytułowi, że jest innowacyjny. Po pierwsze: jest to karciana gra kooperacyjna. Zna ktoś taką? W Ghost Stories (swoją drogą, ten sam autor – Antoine Bauza), Pandemii czy Robinsonie Crusoe towarzyszy nam plansza. A tutaj? Nawet jej nie ma, cała gra mieści się w rękach graczy (no, dobra – stosy fajerwerków już nie). Po drugie: nie widzimy swoich kart. Absolutnie fantastycznie i to mnie urzekło w tej grze. 

Rozgrywce towarzyszą naprawdę silne emocje. Weź się wczuj taką sytuację: trzymasz karty, wszyscy wiedzą co masz, obserwują innych graczy i rozprawiają co powinni zrobić. Denerwujące? Bardzo. Na około rozprawiają o twoich kartach, a ty siedzisz cicho. A nie daj Boże, że zdarzy ci się zapomnieć jakie informacje przekazali współgracze! Wtedy jest wielka drama, zwłaszcza gdy żetony podpowiedzi się kończą.

W rozgrywce co najmniej trzyosobowej będzie się zdarzała taka sytuacja, że ktoś będzie udzielać informacji, inny odrzucał karty, a kto jeszcze inny układał stos fajerwerków. I ta osoba odrzucająca może troszkę poczuć się nie potrzebna. Prawdą jest, że jej zagrywanie podtrzymuje możliwość dalszej rozgrywki, bo inaczej nie da się zebrać żetonów podpowiedzi, ale ona nie wie nic o kartach. Kompletnie nie ma pojęcia czy dobrze robi, że odrzuca jakąś kartę z ręki. Czasem się okazuje, że faktycznie była ona przydatna. 

Z kolei osoba wykładająca karty jest pod ogromną presją. Musi zapamiętać wszystkie informacje jaką do niej docierają. Oczywiście osoby udzielające podpowiedzi muszą też je robić sensownie, czyli pokazywać wspólny mianownik, tak aby gracz, który je otrzymuje zrozumiał jakie karty ma. Dlatego, gdy widzimy, że ma ona kluczową kartę do dalszej gry – powiedźmy, że jest to żółta trójka – musimy odpowiednio dawkować informacje. Jedna osoba powinna powiedzieć, które z tych kart to trójki, zaś inna wskazać wszystkie o kolorze żółtym.

Z powyższych słów wynika, że tak naprawdę istnieje jedna słuszna taktyka rozgrywania partii. Inna wada wynika już z podejścia graczy. Ten tytuł ma ogromny potencjał do oszukiwana. To chyba jest domeną gier kooperacyjnych. Typowy tekst jaki pojawia się w naszych rozgrywkach w sytuacji, gdy współzawodnik ma jedną kartę określonego numeru lub koloru, który jest ważny do stworzenia stosu: „To jest [tu numer lub kolor] i nie mówię to bez powodu”. Dajemy od razu sygnał o co nam chodzi. Czasem, nawet nie raz przypadkowo lub odruchowo, możemy spojrzeć na nasze karty i nic z tego sobie nie robić. Innym razem gdy gracz nie jest pewny co ma na ręce mówimy mu skojarzeniami lub naprowadzamy chrząknięciami. Sposobów na naginanie gry jest mnóstwo. 

Skoro wspomniałem o jednym sposobie na wygraną, to czy gra jest nieregrywalna? Nie, choć ta ujma nieco nadszarpuje ten aspekt. Statystycznie regrywalność jest dość duża, ale po 2-3 partiach z rzędu gra męczy i nudzi, bo to o prostych zasadach, ale dość trudna do wygrania. Pewno stąd też biorą się wspomniane oszustwa. Najpewniej tych kilku partiach odstawimy pudełko na jakiś czas. Poczucie monotonii mogą rozpędzić zaproponowane warianty gry. Jeżeli ktoś jest kreatywny może wymyśleć swoją wersję rozgrywki. Jeżeli zaś chodzi o aspekt skalowalności, to gra powinna być od trzech graczy. Grając w dwie osoby nie czułem kompletnie nic i bardziej męczy niż bawi.

To był dopiero pokaz!

Hanabi to intrygująca gra na rynku planszówek z powodu nietypowego podejścia do mechaniki. Miłośnicy imprezówek, fillerów i małych gierek powinni ją polubić. Jeżeli zaakceptujemy specyfikę rozgrywki, to otrzymamy ciekawy tytuł. Jako, że wokół tej gry krążą różne, często sprzeczne, opinie polecam przed zakupem z nią się zapoznać.

Plusy:

  • dobre wykonanie
  • proste zasady
  • dynamiczna rozgrywka
  • ciekawy pomysł na mechanikę
  • modułowość zasad

Minusy:

  • jedna taktyka na wygraną
  • dość szybko nudzi (ale to można zmienić przez dodatkowe warianty)
  • daje dużo sposobów na oszustwa
Dziękuję sklepowi Centrum Gier Pegaz za przekazanie egzemplarza
http://pegaz-gry.pl/

Informacje o grze

Tytuł: Hanabi
Projektant: Antoine Bauza
Oprawa graficzna: Albertine Ralenti
Wydawca: REBEL.pl
Wydawca pierwotny: Cocktail Games
Rok wydania (w Polsce): 2013
Rok wydania (oryginalny): 2010
Liczba graczy: 2 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

 

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.