Skip to main content

Dixit – Skojarzenia mają moc

Na Pyrkonie wraz z kolegą Lindalem prowadziłem prelekcję na temat mechanizmów w grach planszowych. Grzegorz opowiadał o grze Dixit. Trzeba przyznać, że ten tytuł ma innowacyjną i ciekawą mechanikę niedającą się porównać do innych znanych produkcji. Wszystko jest tutaj oparte na skojarzeniach i prawidłowym ich obstawianiu. Brzmi dość abstrakcyjnie, prawda? A dopiero początek.

Przekraczając bramy snów

Na wstępnie zacznę od besztana tej pozycji. Ciekawy pomysł, interesująca mechanika, a fabuły w ogóle. Z informacji na pudełku oraz w instrukcji nie ma żadnego wyjaśnienia na temat dlaczego króliki przemierzają tę łąkę oraz po co jest narrator i zgadywanie skojarzeń. Nie mam nic do typowo abstrakcyjnych gier, ale w większości z nich jest jakaś otoczka fabularna.


Spoglądając na okładkę już doznamy psychodelicznego i „schizowego” klimatu gry. Postać siedzi na wielkiej książce, która leży na morzu pustyni (dosłownie, piasek faluje niczym morze), a dookoła latają różne kwiaty. Niemalże wszystkie karty mają taką awangardę i wyjście poza typowe ramy myślenia, mają przede wszystkim pobudzić wyobraźnię. W związku tą nielogicznością nazywam je kartami snów. Oczywiście te ilustracje są bardzo ładne.

Pionki to grube drewno przedstawiające królika. Tor punktacji jest częścią pudełka, co bardzo mi się spodobało. Jednakże przy rozgrywkach 5-6 osobowych jest problem z pomieszczeniem na nim wszystkich pionków. Znaczniki do głosowania to tekturowe żetony, również trwałe i grube.

Wejdź w odmęty umysłu

Gracze wybierają kolor królika i ustawiamy go na polu „0”, każdy uczestnik zabawy dostaje po 6 kart. Osoba, która pierwsza wymyśli skojarzenie do jednej ze swoich kart zostaje Narratorem. Wykłada on tę kartę zakrytą. Inni gracze wybierają jedną ze swoich kart do podanego hasła i kładą zakryte na tę, którą wybrał Narrator. Co może być uznawane za skojarzenie? Dosłownie wszystko. Jedno słowo, cytat z książki, tytuł filmu, jakaś melodia, neologizm czy dowolne słowo, które nie istnieje.


Gdy wszyscy gracze położyli karty na stos, należy je przetasować i odsłonić. Radzi się, aby Narrator wcześniej ją obejrzał, ponieważ odsłaniając karty może wybuchnąć śmiechem lub wyrazem twarzy zdradzić, że to nie jego karta. Następnie gracze obstawiają, która karta może być Narratora. 

Jeżeli wszyscy wskazali kartę Narratora, przesuwają się na torze o 2 punkty (za wyjątkiem Narratora), analogicznie należy postąpić gdy nikt nie odgadł, o którą kartę chodzi. W innym przypadku po 3 punkty dostaje Narrator i gracze, którzy wskazali jego kartę. Dodatkowo 1 punkt za każdy głos dostaje osoba, której karta została wskazana. 

Każdy gracz dobiera karty, by mieć ich 6. Narratorem zostaje osoba, która siedzi po lewej stronie poprzedniego. Jeżeli nie w którymś momencie skończy się stos kart, następuje koniec gry i wygrywa osoba z największą liczbą punktów.

Coś mi się to z czymś kojarzy

Osoby, które czytały pierwszą krew, pewno pamiętają niezbyt przychylną opinię o tym produkcie. Okazuje się, że jedna partia to za mało, aby poznać tytuł, bowiem jest on bardzo specyficzny. Dixit przyciąga przede wszystkim niedzielnych graczy. Nietypowa mechanika może być odskocznią od gier, które oni już znają. Proste zasady powodują, że tytuł ma niski próg wejścia. Rozgrywka jest też dosyć dynamiczna, bowiem to kwestia wyboru karty oraz znacznika głosowania. Owszem, jak ktoś zbyt mocno się głowi, to czuć mały zastój, ale takie sytuacje zdarzają się zbyt rzadko. Target gry jest dość szeroki. Mogą usiąść do niej młodzi, starzy, doświadczeni i nowicjusze, a także cała rodzina.


Karty są bardzo szczegółowe i można znaleźć jeden element, którego będziemy chcieli się uczepić, na tej podstawie będziemy tworzyli skojarzenie. Najczęściej jednak będziemy tworzyli je na podstawie ogólnej sytuacji przedstawione na karcie. Również w rozgrywkach, w których brałem udział hasło najczęściej było jednym słowem wyrażające jakieś uczucie, emocję lub stan, np. żal, bezradność, odwaga, czy gniew. Takie hasło jest najbezpieczniejsze. Nie jest ono zbyt oczywiste, więc jest szansa, że nie wszyscy zagłosują na kartę Narratora. Dodatkowo nie jest za bardzo wymyślne i abstrakcyjne, więc nie zdarzy się sytuacja, w której nikt nie wskazał tej karty. Z drugiej strony to pewien minus, skoro takie ogólnikowe skojarzenie nie powoduje żadnej straty u narratora. 

Do jednej karty możemy przypisać wiele haseł, a każde jedno hasło do wielu kart. Najczęściej używam skojarzeń związanych z postaciami popkultury, niemalże w każdej rozgrywce występuje Batman. Zatem istnieje ogrom skojarzeń. Z drugiej strony widząc ciągle te same karty, w końcu w każdej partii używamy wszystkich, możemy poczuć lekką monotonię. Niektórym też często wystrzec się skojarzeń z poprzednich rozgrywek. Na szczęście istnieją inne zestawy kart, a także druga podstawka, Dixit Odyssey. Z kolei nie każdemu spodoba się fakt, że przedłużenie żywotności tytułu jest możliwe dzięki dodatkowemu zakupowi. Trzeba też pamiętać, że wszyscy uczestnicy zabawy powinni mieć szansę na odgadnięcie karty, więc hasło powinno być zrozumiałe dla każdego.

O punktacji decyduje szczęście. Naprawdę to jest wkurzające, że nie dostałem akurat punktu, bo nie trafiłem w odpowiednią kartę. Czasem grywam ze znajomymi bez punktów, ale wtedy to jest zwykłe rzucanie haseł i zgadywanie karty. No i tak źle, i tak niedobrze. Zatem nie można brać wynik w tej grze na serio. Nie jest przecież on zależny od strategii czy dedukcji. Czasem dobra znajomość osób, które biorą udział w rozgrywce pomoże przechylić szalę wygranej na naszą stronę, ale też nie jest to regułą. 

Rozgrywka dla 3 ma nieco inne zasady. Gracze mają 7 kart i wybierają dwie do podanego hasła, przy czym Narrator wystawia tylko jedną. Większa szansa na zdobycie punktów i zamieszanie. Rzeczywiście gra jest grywalna już od 3 osób, ale prawdziwy wymiar zabawy czuć dla 5 i 6 osób. Z kolei im więcej graczy, tym szybciej skończą się karty i bardziej je zapamiętamy.

Moc wyobraźni

Dixit jest bardzo ciekawą grą, którą możemy wykorzystać jako zachętę dla znajomych do planszówkowego świata. Przy niej można rozbudzić swoją wyobraźnię i świetnie się bawić. Po paru rozgrywkach tej gry powstały różne anegdoty, związane z skojarzeniami. Zatem warto wypróbować i dać szansę (a nawet parę) temu tytułowi.

Plusy:

  • proste zasady
  • dynamiczna rozgrywka
  • interesująca mechanika
  • szeroki zakres odbiorców
  • przepiękne ilustracje
  • plansza częścią pudełka
  • ciekawy kształt pionków
  • dobra skalowalność


Minusy:

  • brak fabuły
  • powtarzalność rozgrywek
  • czasem ciężko uniknąć skojarzeń zrozumiałych dla części graczy
  • losowość w punktacji
Informacje o grze
Tytuł: Dixit
Projektant: Jean-Louis Roubira
Oprawa graficzna: Marie Cardouat
Wydawca: REBEL.pl
Wydawca pierwotny: Libellud
Rok wydania (w Polsce): 2008
Rok wydania (oryginalny): 2010
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.