Skip to main content

Cytadela – Średniowieczna urbanistyka

Idealne miasto nie istnieje, nie mniej jednak poprzez dobrą infrastrukturę i rozlokowanie dzielnic można się zbliżyć do doskonałości. Ważne jest też, aby budynki były różnorodne i funkcjonalne. Posiadanie rozbudowanego miasta zwiększa prestiż, ale także czyni podatnych na ataki przeciwników, którzy zazdroszczą nam chwały lub chcą w nieuczciwy sposób wyeliminować konkurencję. W grze Cytadela wcielamy się w zarządcę miasta i będziemy stawać przed podobnymi problemami. Naszym zadaniem jest stworzenie miasta, które zapiera dech w piersiach. Wrogowie nie spoczywają na laurach, zatem będziemy odwoływać się do okrutnych praktyk.

W bramach miasta

Cytadela ma dwie edycje, ja akurat mam tę starszą. Z czego co zauważyłem, to poza rozmiarem pudełka niczym obie wersje się nie różnią. Okładka przedstawia fragment dzielnicy, tutaj jakiś port, tam most, kawałek innego domu. Wszystko jest stylizowane na średniowiecze. Dokładnie nie wiemy gdzie akcja gry się rozgrywa, ale ze względu na fakt, że występuje w niej magik, jest to raczej zmyślona kraina. Sama oprawa graficzna jest ładna, ale ona jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła, jednak nie jest też zła.

Zawartość gry to w większości przypadku karty, które są dość duże i czytelne. Poza nimi znajdujemy plastikowe żetony złota (swoją drogą, ciekawie wyglądają, ale osobiście bym wolał tradycyjną tekturę), znacznik pierwszego gracza i instrukcję. Jakość nie jest zła, jednak jeżeli mamy do czynienia z pierwszą edycją, to wypraska składa się z trzech obszarów, które wyznaczają dwie przegrody. Owe przegrody są wykonane z kartonu i łatwo się odkształcają.

Opiszę podstawowe zasady gry. Należy z talii usunąć karty oznaczone gwiazdką (te pochodzą z dodatku “Mroczne Miasto”) i podzielić ją na dzielnice oraz postacie. Każdy gracz dostaje 4 karty dzielnic i 2 monety. Najstarszy uczestnik zabawy zostaje pierwszym graczem, więc otrzymuje odpowiedni znacznik.

Rozgrywka składa się z rund. W czasie gry będziemy wcielać się w różne role, więc na początku każdej rundy będziemy wybierać kim aktualnie jesteśmy. Schemat wyboru postaci nieco się różni w zależności od wariantu osobowego, ale ogólnie wygląda on tak: należy odrzucić zakrytą pewną liczbę kart postaci. Nie biorą te role udziału w obecnej rundzie. Pierwszy gracz bierze do ręki wszystkie postaci i wybiera jedną z nich, każdy robi to samo w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara.

Gdy każdy wybrał, kim chce być, najstarszy gracz wywołuje postaci zgodnie z kolejnością opisaną w instrukcji. Wywołany gracz wykonuje swoją turę. Najpierw wykonuję akcję, czyli wybiera czy chce 2 sztuki złota ALBO 2 karty dzielnic, z których wybiera tylko jedną (odrzucona trafia na spód talii). Potem może wybudować dzielnicę ze swojej ręki, uiszczając koszt budowy. Nie można posiadać dwóch takich samych dzielnic. Niezależnie od tych dwóch czynności w swojej turze można wykorzystać zdolność przypisaną do postaci.

Co to za umiejętności? Zabójca wybiera postać, którą pozbawi życia. Gdy następuje tura owej osoby, traci ona kolejkę (może się zdarzyć, że w tej rundzie nie było tej roli). Złodziej zabiera całe złoto wybranej postaci. Analogicznie jak w przypadku mordercy, ta zdolność się aktywuje po wywołaniu wskazanego osobnika. Magik może zamienić się ręką z dowolnym graczem (graczem, a nie postacią!) lub odrzucić dowolną liczbę kart z ręki, by pozyskać tyleż samo z talii dzielnic. Król dostaje sztukę złota za dzielnicę szlachecką (żółtą) w swoim mieście. Dodatkowo dostaje on natychmiast żeton pierwszego gracza. Gdy nie został wywołany król, to korona zostaje u obecnego posiadacza. Zamordowany monarcha traci kolejkę, ale dostaje znacznik na początku następnej tury. Biskup dostaje monetę za każdą sakralną (niebieską) dzielnicę, dodatkowo nie może być celem ataku generała. Kupiec dostaje monetę za dzielnice handlowe (zielone), poza tym po wykonaniu akcji otrzymuje jeszcze jedną monetę. Architekt może budować do trzech dzielnic w swojej turze, poza tym po wykonaniu akcji otrzymuje dwie karty z talii dzielnic. Generał otrzymuje monetę za dzielnicę militarną (czerwoną) i może niszczyć je przeciwnikom za cenę kupna obniżoną o jeden. Jeżeli dzielnica kosztowała ich 1 monetę, ta akcja jest darmowa. Postacie wymieniłem w kolejności wywoływania.

Koniec gry następuje, gdy ktoś zbudował ósmą dzielnicę. Każdy z pozostałych graczy wykonuje jeszcze swoją turę. Otrzymujemy punkty równe kosztowi naszych dzielnic. Gracz, który jako pierwszy wybudował ósmą dzielnicę, dostaje 4 punkty, inni posiadacze ośmiu dzielnic 2 punkty. Gdy mamy w mieście wszystkie pięć kolorów dzielnic otrzymujemy 3 punkty. Osoba mająca najwięcej punktów wygrywa.

Wznosimy budynki

Gra urzekła mnie swoim systemem zmiany ról. Chcę wybudować dużo dzielnic? Weź architekta! Mam słabą rękę? To wezmę magika i się z kimś zamienię. Fundusze mi się kończą? Wybiorę kupca. Widzę, że przeciwnik zbyt mocno rozrasta? No to generałem mu zniszczę dzielnicę. Możliwości jest bardzo dużo, ale pamiętajmy, że przeciwnicy też snują swoje knowania. Powoduje to, że mogą przewidzieć nasze działanie i wysłać na nas skrytobójcę lub zabrać nam upragnioną postać.

Losowość tytułu jest dość duża. Głównie od niej zależy, co będziemy mieć na ręcę. Karty o niskiej cenie łatwo wybudować, ale nie dają nam wielu punktów, dodatkowo to łatwy cel dla generała. Z kolei gromadząc pieniądze na drogą dzielnicę, najpewniej zaatakuje nas złodziej. Możliwe akcje określa także wybór postaci. Często może się okazać, że kluczowa dla naszego działania rola jest niedostępna. I to przez parę rund. Niestety, ale naszego planu rozbudowy miasta lepiej nie uzależniać od roli.

Jak przy postaciach jesteśmy, to czy są one zbalansowane? No cóż, według mojego uznania – nie. Niektóre są zbyt mocne, szczególne pierwsze trzy postacie. Pozbawienie tury, zabranie monet i możliwość zamiany ręki to naprawdę potężne moce. No, może jeszcze architekt mogący  wybudować do 3 dzielnic. Reszta ma zdobycie monet za określony rodzaj dzielnic oraz małą umiejętność na osłodę. Najbardziej blado wypada król, który staje się pierwszym graczem. Nie zawsze jest to opłacalne.

Cytadela to prosta, dość losowa gra z dużą dozą negatywnej interakcji. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, sam tytuł ma dość niski próg wejścia. W momencie, gdy sobie uświadomimy ten fakt, powinniśmy przymrużyć oko na wspomniane wyżej  wady. Recenzowana pozycja może z powodzeniem posłużyć jako filler lub gateway, a nawet szybka gra rodzinna (o ile nie uznamy negatywnej interakcji za zbyt dużą).

Nie grałem nigdy w Cytadelę na dwie osoby, jest to jakiś specjalny wariant. Znając gry tego twórcy podejrzewam, że rozgrywka jest dobra. Natomiast dla innych wariantów osobowych gra się bardzo dobrze. No, dla 6 czy 7 graczy partia nieco się przeciąga, bo każdy każdemu chce przeszkodzić. Odnośnie regrywalności mam mieszane uczucia. Duża liczba kart i system zmienności ról powinni spowodować, że gra nie jest powtarzalna. Natomiast po paru partiach widząc zagrania przeciwników, możemy się domyślać co kombinują. Wiem, że są ludzie, którzy grają tylko w Cytadelę, nie wiem jak to możliwe. Co prawda, mimo, że staram wyczuć intrygę rywala, a nawet jak zdecydowanie wiem co on chce zrobić, gra mi się podoba. Osobiście wolę jednak jakieś urozmaicenie, więc nie lubię męczyć tylko jednego tytułu.

Chcąc urozmaicić rozgrywkę, warto zainteresować się dodatkowymi kartami (oznaczone gwiazdką). Karty postaci stosuje się w dwojaki sposób. Możemy wymienić karty postaci na tę z dodatku z tą samą rangą, np. król (4) na cesarza . Używając kartę z rangą 9 rozszerzamy rozgrywkę do 8 osób. Karty dzielnicy z dodatku są fioletowe. W podstawce też takie istnieją i są to budynki ze specjalną zdolnością. Przed rozgrywką dokładamy 2 lub 3 nowe karty. Jeżeli chcemy więcej, należy usunąć z talii podstawowe fioletowe dzielnice. Małe urozmaicenie, ale ciekawe, szczególne nowe zdolności postaci. Część z nich jest bardzo mocna, więc możemy wyrównać nimi balans ról.
Cytadela obalona?
Recenzowana pozycja jest bardzo ciekawą grą, która może służyć do wtajemniczenia znajomych w świat planszówek. Wspomniany tytuł jest od wielu lat bardzo znana i lubiany. Mówi się, że Cytadelę kocha albo nienawidzi. Najwyraźniej to nie jest reguła, bo jestem pośrodku.
Plusy:

  • dobra jakość elementów (za wyjątkiem przegród)
  • zmienny system ról
  • niski próg wejścia
  • dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady
  • niedługi czas gry
  • ciekawy wariant zaawansowany
  • dobra skalowalność
  • doza negatywnej interakcji


Minusy:

  • niezbalansowane moce postaci
  • dość duża losowość
Informacje o grze
Tytuł: Cytadela
Tytuł oryginalny: Citadels
Projektant: Bruno Faidutti
Oprawa graficzna: Julien Delval
Wydawca: Galakta
Wydawca pierwotny: Fantasy Flight Games
Rok wydania (w Polsce): 2005
Rok wydania (oryginalny): 2000
Liczba graczy: 2 – 8
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 60 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.