Skip to main content

Podziemne Królestwa – Hej ho, na kopalnię by się szło!

W wielu powieściach fantasy pod ziemią żyją rasy, które mają rozległe królestwa. Najbardziej popularne są krasnoludy, jednak fani Tolkienia pewno kojarzą też goblinów. Wśród innych autorów znajdziemy też smoki, mroczne elfy, orków, jaszczuroludzi i wiele innych. Wszystkie te stworzenia korzystają z dobrodziejstw ziemi, więc tworzą lub zdobywają kopalnie, w celu zgarnięcia cennego kruszcu albo innych klejnotów. W małej karciance od G3, której tytuł brzmi Podziemne Królestwa, o kopalnie będą walczyć przedstawiciele Królestwa Krasnoludów, Orków, Goblinów i Olbrzymów. 


Rozgość się w moim królestwie

Okładka przedstawia bitwę, która toczy się u podnóża góry, zaś na pierwszy plan wysuwa się król olbrzymów. Gra zawarta jest w małym, kieszonkowym pudełku, do którego wydawnictwo G3 już nas przyzwyczaiło. Szata graficzna jest nieco mroczna, ale nic dziwnego, skoro cała akcja dzieje się pod ziemą. Nie mniej jednak grafiki bardzo przypadły mi do gustu. Nie jest to prosta i surowa grafika, lecz eleganckie rysunki przedstawiające kopalnie i rasy. 

Ostatnio coraz częściej nawiązuję do tytułu gry. Tym razem również to uczynię. Angielska nazwa planszówki brzmi Kings under Mountains. Fani twórczości Tolkiena zobaczą nawiązanie do Hobbita, gdzie występował „Król pod górą”. Szkoda, że w polskiej wersji tego nawiązania nie udało się zachować, ale uważam, iż Podziemnie królestwa to lepszy tytuł niźli Królowie pod Górami. Dodatkowo jak przeczytamy wstęp fabularny, zorientujemy się, że konflikt o kopalnie odbywa się Górach Mglistych. Te miejsce powinno być znane miłośnikom Śródziemia.


 
Kiedy czytałem instrukcję i spojrzałem na rasy uznałem, że coś jest nie tak. Małe karłowate czerwonoskóre stworzenie jest podpisane jako ork, zaś wielki zielony mięśniak jako goblin. Myślałem, że to pomyłka edytorska, ale nie – tak jest również w oryginale. No, ktoś popełnił wielki błąd. Jak już wspomniałem o instrukcji, to warto powiedzieć jak ona jest napisana. Bardzo dobrze :). Zasady są bardzo jasno opisane, a przykłady i ilustracja powodują szybkie przyswojenie reguł.

Spór o Mgliste Góry

Najpierw gracze wybierają lub losują rasę, którą będą prowadzić. Wszystkie one są równorzędne, więc wybór nie ma większego znaczenia, w ten sposób będzie się rozróżniać konkretnego gracza. Karta ma dwie strony. Jedna z nich przedstawia kopalnię, druga zaś przedstawiciela jednej z czterech ras. Każdy na rękę dostaje sześć kart (tylko gracze widzą jakie istoty przedstawiają), a na stół wykłada się cztery kopalnie i tworzy się obóz, czyli kładzie się cztery losowe karty stroną stworów.

W swojej rundzie zagrywamy jedną kartę, aby podbić kopalnię lub jeżeli już jąkąś posiadamy, obsadzić ją pracownikami. Na karcie kopalni jest informacja na temat jej siły obronnej, wielkości oraz punktach prestiżu, które dostarcza. Najpierw opiszę jak podbić lokację. Jeżeli nie ma w niej żadnego przedstawiciela, możemy położyć dowolną kartę (wyjątkiem jest karta z siłą 0, którą można położyć tylko na 9). Jeżeli jednak jest już jakaś istota, dokładana karta musi mieć wyższą siłę od poprzednika. Gdy przy kopalni leży liczba kart równa sile obrony, to bierze ją osoba, która kontroluje ostatnio dołożoną rasę (niekoniecznie musi być to osoba, która ostatnio dostawiła kartę, bowiem na ręce można mieć przedstawicieli każdej rasy). W przypadku rozgrywki 2- i 3- osobowej, gdy limit został osiągnięty dzięki rasie niebiorącej udział w grze, kartę kopalni dostaje gracz, który ją dołożył. Następnie uzupełniamy kopalnie (zawsze musi ich być 4 na stole). Stwory biorące udział w podboju trafią do obozu.


 
Samo zdobycie kopalni nie wystarczy, musimy jeszcze ją obsadzić pracownikami. Na niebieskim tle napisano wielkość kopalni, tyle kart należy dostawić do niej. Oczywiście górnicy pracujący w niej są niewolnikami (w końcu podbiliśmy jakiś teren), zatem nie można dostawiać przedstawicieli naszej rasy. Karty dokłada się na tych samych zasad, co podczas przejmowania kopalni – numer karty musi być wyższy. Czasem na kopalni jest symbol nadzorcy, wtedy dodatkowo należy dołożyć jedną kartę, która przedstawia istotę z naszej rasy (z numerem wyższym od ostatniego niewolnika). Gdy uda nam się zapełnić kopalnie pracownikami, to kładziemy ją pod kartę króla, zaś samych pracowników wkładamy do pudełka. Te karty  nie będą brały już udziału w grze. 

Na koniec swojego ruchu gracz dobiera kartę na rękę. Może wziąć ją w „ciemno” z talii kopalni lub jawnie z obozu. Gdy talia kopalni się wyczerpie, gra się kończy. Dodajemy liczbę punktów za obsadzone kopalnie (żółte tło) i odejmujemy wynik od tych, które nie są zapełnione. Osoba z największą liczbą punktów wygrywa. 

Atak na kopalnię

Mechanicznie gra przypomina połączenie Slaviki z 6. bierze!. Dostawiamy kartę do jednej ze stron i musi być ona wyższa od poprzedniej. Wartości punktowe kopalni są absolutnie różne. Z początku uważałem to za wadę. Dopiero nieco później zorientowałem się, że karty z niską wartością obrony, a z dużą liczbą niewolników do obsadzenia, które nie dają zbyt wielu punktów można dać w „prezencie” współgraczom. Podkładanie świni jest dość ważne w recenzowanej pozycji, natomiast nie można w tym przesadzić, ponieważ może się okazać, że nie zdążymy osadzić kopalnie.

Według mnie gra najlepiej działa na trzy osoby. Rozgrywka w dwójkę jest nieco nudna, tak naprawdę to układanie pasjansa, czasem ktoś się wtrąci i przeszkodzi w zdobywaniu kopalni lub zrobi niemiły prezent. Granie dla czterech jest lepsze, ale partia zbyt szybko się kończy, często nie da rady zdobyć kopalni, ani ich obsadzić. Dlatego sądzę, że gra jest optymalna dla trzech.
Mimo osadzenia gry w jakimś świecie i odwoływania się do fantastyki, to ciężko wyczuć jakiś klimat. Po prostu wykładamy karty i zdobywamy kopalnie. Często dołożenie gdzieś istoty jest mechaniczne, wiemy, że to nasz najlepszy ruch. Rzadko towarzyszą w wykonywaniu tej czynności emocje.Sporą zaletą gry jest prostota i dynamika gry. Nie ma zastojów, nasz ruch polega tylko na wyłożeniu karty. Pod tym względem rozgrywka przypomina niedawno recenzowaną Szkołę Alchemii. Jednak czas partii jest zdecydowanie mniejszy, przez co trzeba warto pilnować czas końca gry oraz zapełnianie zdobytych kopalni. Czasem każdemu z graczy koniec gry nie jest na rękę, dlatego go opóźniają poprzez dobieranie kart tylko z obozu. Kiedyś przeprowadziłem eksperyment i graliśmy do ostatniego możliwego ruchu każdego z graczy. Zupełnie zmieniło do styl gry i rozgrywka okazała się niezbalansowana, dlatego uważam, że partia kończy się w najlepszy możliwy sposób.
 
 
Inną dobrą cechą tytułu jest nieograniczona regrywalność. Każda partia będzie inna z powodu ułożenia kart na ręce i stole. Jednak powtarzalność i schematyczność ruchów może nieco wpłynąć na osąd w tej dziedzinie. Gra ma dość dużą losowość, często będziemy mieli zbyt mało kart swojego królestwa i ciężko będzie nam uzyskać jakąś kartę, w szczególnie ten problem jest widoczny w grze czteroosobowej. Niemniej jednak Podziemne Królestwa to krótka, miła i prosta karcianka, jeżeli oczekuje się od niej czegoś więcej niż szybkiego fillera, to może spotkać nas spory zawód.Królestwo za kopalnie!

Podziemne Królestwa
to ciekawa gra, która posiada proste reguły i przejrzystą mechanikę. Jeżeli potrzebujemy fillera między cięższymi tytułami, można zainteresować się tym tytułemPlusy:

  • oprawa graficzna
  • jakość wydania
  • szybka rozgrywka
  • możliwość robienia „prezentów” przeciwnikom
  • mały, kieszonkowy format
  • duża regrywalność
Minusy:

  • nie jest skalowalna; gra się najlepiej dla trzech osób
  • brak klimatu, mimo nawiązań do fantastyki
  • często losowość daje w kość
Informacje o grze
Tytuł: Podziemne królestwa
Tytuł oryginalny: Kings under Mountains
Projektant: Alexey Konnov
Alexey Paltsev
Anatoliy Shklyarov
Wydawca: G3
Wydawca pierwotny: Rightgames LLC
Rok wydania (w Polsce): 2014
Rok wydania (oryginalny): 2013
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 40 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.