Skip to main content

Panic lab – Poszukiwacze zaginionej ameby

W laboratorium może się zdarzyć wiele. Podczas wykonywania w spokoju eksperymentów oraz badań, może mieć miejsce jakiś wypadek. O, i niech wtedy ucieknie taka ameba. Trzeba ją szybko znaleźć, ale skoro porusza się przez szyby wentylacyjne, a jeszcze wejdzie do laboratorium mutagennego to już jest większy problem. Takiej sytuacji można doświadczyć w Panic Lab, w grze gdzie ważna jest spostrzegawczość.

W laboratoriumPanic lab jest zawarte w małym metalowym pudełku, które jest wyścielone zamszową wkładką. Całość wygląda solidnie, jednak opakowanie może mieć tendencje do wgnieceń. W środku znajdziemy 25 kafli przedstawiające ameby, laboratoria, szyby wentylacyjne oraz laboratoria mutacyjne, a poza tym: 4 kości, znaczniki zwycięstwa oraz instrukcję. Ogólnie wspomniane elementy są dobrej jakości, ale warto uważać na kafelki, ponieważ mają tendencję do ścierania się.

Parę słów o spisie zasad. Napisany jest kilku językach, stąd jej grubość, również z tego względu reguły są przedstawione na tradycyjnym papierze w czarno-białym druku. Na końcu instrukcji są przykłady, do których ona odwołuje się podczas opisu reguł. 


Jeszcze kwestia szaty graficznej. Frontowa ilustracja przedstawia „marsz” ameb w naszą stronę. Miałem małe skojarzenia z pochodem zombie, że zaraz zostaniemy zalani przez jakieś stwory. Ogólnie oprawa graficzna jest ładna, podoba się dzieciom i dorosłym. Dodatkowo jest czytelna i nie jest też jakoś skomplikowania.
Rozpoczęcie poszukiwańPrzed rozpoczęciem gry należy potasować wszystkie kafelki i rozłożyć je w krąg, tak aby każdy gracz wszystko widział. Wybrany gracz rzuca kośćmi, przedstawiają one kształt, kolor, sposób ubawienia, kierunek oraz laboratorium naszej zguby, np. pomarańczowa ameba w paski posiadająca macki uciekła nam z niebieskiego laboratorium w kierunku białych strzałek.

 


Złapanie jej polega na wskazaniu prawidłowego kafelka z amebą. Zadanie może być utrudnione z powodu szybów wentylacyjnych oraz mutagenów. Gdy według naszych badań ameba weszła do systemy wentylacyjnego, wychodzi następnym kafelkiem szybu omijając wszystko co było po drodze. Laboratorium mutacyjne powoduje zmianę koloru, kształtu lub sposobu ubarwienia. Jakby w naszym przykładzie ameba przeszła przez wszystkie trzy mutageny, okaże się, że już jest to fioletowa ameba w kropki posiadająca czułki.

Gdy ktoś wskaże płytkę, należy sprawdzić czy ma rację. W przypadku prawidłowego wskazania należy przekazać tej osobie jeden żeton oznaczający punkt zwycięstwa. Jeżeli natomiast doszło do pomyłki trzeba mu jeden punkt odebrać (przy braku punktów nie ma żadnych konsekwencji) i sprawdzić osobę, która miała inne wskazanie. Wygrywa osoba, która zdobędzie pięć punktów.
 

 
Jeżeli na początku nie wszyscy sobie radzą lub gramy z dziećmi możemy grać bez wentylacji i mutacji, a gdy poziom się wyrówna spróbować wprowadzić te utrudnienia.
Poszukiwania w trakcieNa początku muszę powiedzieć, że jestem słaby w takie gry. Niestety, ale moje oko nie jest bystre, więc często podczas rozgrywek, gdy ktoś już znalazł amebę, ja jeszcze szukam skąd ona uciekła. Mimo wszystko postaram się nie oceniać tej gry przez ten pryzmat. Warto jednak wspomnieć, gdy ktoś ma opory w uczestniczeniu zabawie o takiej specyfice, to ciężko będzie go zachęcić. 


 
Zacznę od rozgrywek z dziećmi. One sobie upodobały tę grę. Nierzadko okazało się, że dzieciaki były szybsze od starszych. Z tego względu bardzo się radowały z tryumfu nad nimi. Lubię gry planszowe, w którym maluch może rywalizować z dorosłymi. Inne gry familijne nie mają sensu. Dzieciom także spodobały się ilustracje. Twierdziły, że są śmieszne.
 
Rozgrywka wśród dorosłych była na dość wysokim poziomie, ale oni nie podchodzili z entuzjazmem oraz z takimi emocjami jak dzieci. Co oczywiście jest zrozumiałe, jednak przez co partia była sucha i bez jakiegoś wyrazu.
Według informacji na pudełku gra sprawdza się w gronie 2 – 10 osób. Gra dla 5 osób była już trudna, z powodu zajmowanego przez ludzi miejsca i swobodnego dostępu do „planszy”. Nie wyobrażam sobie rozgrywki w 10 osób. Myślę, że łatwo wyobrazić sobie jak sprawa ma z regrywalnością. Układamy inaczej owe kafelki, inny rzut kością. Ten tytuł nie powinien zbyt szybko się znudzić lub stać powtarzalny. 
 
Reguły gry są bardzo proste i szybko się je tłumaczy, ale rozgrywka potrafi być bardzo wymagająca. Problematyczne jest, gdy ameba przechodzi przez szyby lub laboratoria. W pierwszym przypadku łatwo odnaleźć, gdzie aktualnie się znajduje. Ale mutacja to często udręka. Należy mieć dobrą wyobraźnię i wypracować sobie sposób kojarzenia zmian. Właściwie mutacja jest najczęstszą przyczyną pomyłek.
Zguba odnalezionaPanic Lab jest prostą grą, jednak rozgrywka może przysporzyć wiele kłopotów. Na szczęście można regulować poziom trudności. Jeżeli ktoś lubi Dobble czy Jungle Speed powinien zaznajomić się z tym tytułem.

Plusy:

  • dobrze wykonana
  • ładna szata graficzna
  • dość nietypowa mechanika
  • proste zasady
  • ćwiczy spostrzegawczość i wyobraźnie
  • olbrzymia regrywalność
  • możliwość dostosowania poziomu trudności
  • świetnie się gra z dziećmi


Minusy:

  • niska skalowalność
  • słabsze wykonanie płytek
  • specyfika gry nie zachęci pewnych osób
 Informacje o grze
Tytuł: Panic Lab
Projektant: Dominique Ehrhard
Oprawa graficzna: Maxim Cyr
Wydawca: G3
Wydawca pierwotny: Gigamic
Rok wydania (w Polsce): 2012
Rok wydania (oryginalny): 2012
Liczba graczy: 2 – 10
Wiek graczy: 8+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.