Skip to main content

Pośród gwiazd – Walka na wielkie stacje kosmiczne

Nie cofa się, kto się związał z gwiazdami.
Leonardo da Vinci
Kiedy na PORTALkonie usłyszałem zapowiedzi gier planszowych wydawnictwa Portal Games, byłem zdumiony. Prawie wszystkie gry miały zostać wydane na licencji. Nie byłem do nich przekonany. Zagrałem jednak w prototyp Pośród Gwiazd i stwierdziłem, że gra jest dość ciekawa. A teraz? Teraz moi znajomi z chęcią w nią grają. Niby to prosty draft z elementami kombinacyjnymi, ale czym się różni ta gra od jej podobnych? Postaram się to uchwycić w recenzji.

Zbieramy materiały budowlane

jestem jak gwiazda
gotowa w każdej chwili
zsunąć się z nieba
runąć we wszechświat
Halina Poświatowska, ***

Historia opisywana w Pośród gwiazd dzieje się po zakończeniu wielkiej wojny. By ponownie do niej nie doszło, został stworzony Sojusz, czyli przymierze ras we Wszechświecie. Okazuje się, że Sojuszem musi zarządzać silny przywódca. Sprawa ma zostać rozwiązana w pokojowy sposób, mianowicie w drodze konkursu na najbardziej imponującą i funkcjonalną stację kosmiczną. Pretendenci ubiegający się o stanowisko przywódcy mają na to zadanie cztery lata. Przypomina mi to trochę sytuację z Myrmesem, gdzie zwaśnione królestwa mrówek postanowiły rozwiązać konflikt przez sprawdzenie, kto najlepiej będzie zarządzał swoim mrowiskiem. Akurat w Pośród Gwiazd to rozwiązanie przekonało mnie bardziej, bo według fabuły niedawno skończyła się wyniszczająca wojna.

Już okładka wprowadza nas w kosmiczny klimat. Karty lokacji przedstawiają pomieszczenia, które potencjalnie mogą się znaleźć w naszej stacji. Są one ukazane w bardzo ładny sposób, jednak jeżeli mam być szczery, to podczas rozgrywki większą uwagę zwracałem na funkcjonalność karty niż jej rysunek. Z grafik warto jeszcze zwrócić uwagę na przedstawione rasy, które ukazano jakby odbywała się transmisja hologramowa. Od paru ostatnich gier Portal Games oferuje nam nietypowe wykonanie pudełka, tak więc wypraska przedstawia ofertę największej międzygalaktycznej restauracji. W środku także znajdziemy voucher, na którym jest kod QR, po jego zeskanowaniu przejdziemy do pliku zawierającego całą historię świata przedstawionego w grze. Jeżeli zaś chodzi o jakość innych elementów, to jest raczej dobra, choć mam wrażenie, że karty są nieco za cienkie. Kostki energii są bardzo efektowne, w których zamknięto mały pęcherzyk powietrza, chociaż w niektórych kostkach nie przybrał on kształtu kropli, lecz kuli, lub rozdzielił się na parę części.
Plac budowy
Bóg stworzył gwiazdy, ja je produkuję.
Samuel Goldwyn
Pierwsze co musimy wykonać, to czynności przygotowawcze. Należy odpowiednio podzielić talię i ułożyć stos kart zależnie od wariantu osobowego. Każdy gracz wybiera kolor, bierze odpowiednią kartę reaktora głównego oraz ustawia znacznik punktacji na torze. Każdy reaktor regeneruje dwie kostki energii, więc ustawiamy je na nim. Na torze ustawiamy znacznik czasu, a obok kładziemy żeton przypominający, w którym kierunku będą podawane karty. Uczestnicy zabawy biorą po 10 kredytów (waluta w grze) i przystępujemy do rozgrywki. Jeżeli gramy z dostępnymi wariantami, przygotowanie nieco się zmienia, ale opiszę to później.
Partia trwa 4 rundy (lata), a każda z nich ma 6 tur. Z dobrze potasowanego stosu kart rozdaje się każdemu graczowi po 6. W swojej turze gracz wybiera kartę z ręki i wykonuje jedną z trzech możliwych akcji. Następnie pozostałe karty przekazujemy osobie po prawej lub lewej (w zależności od roku). Podstawową czynnością jest budowa lokacji, która polega na zapłaceniu kosztu budowy i przyłączeniu do stacji kosmicznej. Dołączać możemy do istniejących lokacji, tak by nowe pomieszczenie sąsiadowało z istniejącym (muszą stykać się bokami, nie ma sąsiadów po skosie). Jeżeli koszt budowy też jest wyrażony w kostkach energii, to musimy jedną taką kostkę z reaktora zużyć. Jednak zasięg zasilania reaktora wynosi 2, więc karta musi się znajdować w jego zasięgu. Karty sąsiadujące bezpośrednio z jakąś lokacją mają zasięg 1, dalsze 2, itp. Kwestia zasięgu jest ważna, bowiem niektóre karty działają lub punktują więcej po spełnieniu warunku związanego z zasięgiem. Po dołączeniu do stacji sprawdzamy, ile punktów otrzymujemy za wybudowanie tej lokacji. Niezależnie od tego możemy otrzymać punkty za spełnienie pewnych warunków, dostaniemy je natychmiastowo (jeżeli są opisane na białym tle) albo na koniec gry (czarne tło). Druga akcja to budowa reaktora, odrzucamy wybraną kartę, płacimy 1 kredyt, z talii reaktorów pobieramy 1 i dołączamy do lokacji. Oczywiście nowy reaktor posiada nowe kostki energii. Niektóre karty odróżniają reaktor główny od zwykłego, jednak jeżeli nie ma rozróżnienia, to wszystkie reaktory są traktowane na tych samych zasadach. Ostatnią akcją jest pobranie pieniędzy, odrzucamy wybraną kartę i dostajemy 3 kredyty (niezależnie od tego, ile ona kosztowała).

Gdy wykonaliśmy akcję na ostatniej karcie, kończy się rok. Przesuwamy znacznik postępu, obracamy żeton kierunku, a każdy gracz otrzymuje 6 nowych kart i 10 kredytów (pieniądze z poprzedniego roku przechodzą). Gdy rozegrana została ostatnia runda, należy dokonać końcowego punktowania. Dodatkowe punkty otrzymujemy za lokacje na czarnym tle (o ile spełniliśmy warunki), wyczerpane reaktory oraz za każde 3 kredyty. Zwycięzcą zostaje osoba mająca najwięcej punktów.

 Możemy grać również z dodatkowymi wariantami. Jeżeli gramy z rasami, każda osoba losuje lub wybiera jedną kartę rasy. Posiadają one dodatkowe zdolności, przez co nieznacznie zmienia się charakter gry. Przykładowo: osoba grająca rasą Zehuti na początku każdego roku pobiera 13 kredytów, ale za to nie może zachować pieniędzy na następny rok (jednak na koniec gry otrzymuje punkty za zachowane kredyty). Po zapoznaniu się z trzonem gry warto zagrać w wersję z zadaniami. Z talii zadań wykłada się tyle kart, ile osób uczestniczy w rozgrywce. Na koniec gry osoba, która najlepiej spełni zadanie (np. posiada najwięcej lokacji rekreacyjnych), dostaje dodatkowe punkty. Interesują nas tylko wygrane, więc w przypadku remisów nikt nie spełnia warunków zadania. Ostatnia wyróżniająca się opcja gry to wariant agresywny. Pierwszy rok przebiega na normalnych zasadach, ale przy rozpoczęciu drugiego, przed rozdaniem nowych kart do tali wtasowuje się odpowiednią liczbę konfliktów (zależnie od wariantu osobowego). Runda trwa teraz 7 tur (więc tyle kart należy rozdać). Jeżeli chcemy wprowadzić konflikt w życie płacimy 1 kredyt, po wygraniu dostajemy odpowiednie punkty. Akcję budowy reaktora i spieniężenia można wykonać na karcie konfliktu.
Już za cztery lata, już za cztery lata…
A tam, w górze, było sobie niebo, całe upstrzone gwiazdami; kładliśmy się na plecach i gapili na nie, dziwiąc się, czy ktoś je stworzył, czy też są tam przypadkiem.
Mark Twain, Huckleberry Finn
Trochę na temat jakości gry wypowiedziałem się wyżej, jednak muszę wspomnieć, że Portal Games wprowadził sporo modyfikacji do swojej wersji. Przede wszystkim jest nowy tor punktowy, poprzedni był koszmarny, to był najgorszy tor, jaki widziałem. Ten od Portalu jest już normalny. W oryginale funkcję żetonu kierunku oraz aktualnego roku pełnił jeden znacznik. W polskiej wersji mamy rozdzielenie. Żeton kierunku jest spory i trudno go przeoczyć. Poza tym zmienił się wygląd pieniędzy, ikonografia oraz okładka. Być może było więcej zmian kosmetycznych, ale nie znam tak dobrze edycji angielskiej. W każdym razie na podstawie tego, co widziałem i wiem o wersji zagranicznej, śmiało mogę powiedzieć, że polska jest dużo lepsza. Jednak w wykonaniu jest mała skaza. Trudno odróżnić, kto gra jakim kolorem. Patrząc na stacje innych, nie mamy pojęcia jakiego koloru jest dany gracz. Owszem, kolor reaktora jest inny, ale w gąszczu pomieszczeń można go nie dostrzec. Powinien być jakiś pion lub inny element, który jednoznacznie pokazuje, jakim kolorem gra dany gracz.
Z powodu draftu wiele osób porównuje ten tytuł do 7 cudów świata, co szczerze mówiąc, nieco odrzucało mnie od tej pozycji. Na szczęście, w przeciwieństwie do wspomnianych Cudów, ta gra nie polega tylko na bezcelowym wystawianiu kart i podawaniu ich dalej. Należy jak najlepiej wykorzystać posiadane karty. Wiele razy podczas rozgrywki zastanawiałem się: „zamienić coś teraz na reaktor? A może spieniężyć? Ta karta by mi się przydała, ale nie stać mnie teraz na nią, ktoś wystawi ją przede mną?”. Jednak to niejedyne myśli, które będziemy mieli. Przede wszystkim musimy kombinować, aby z zależności między lokacjami uzyskać jak najwięcej punktów. Taki Moduł łączności, aby dawał dodatkowe punkty, musi być najbardziej oddalony od głównego reaktora. Inne lokacje punktują za każdy określony typ (rekreacyjne, administracyjne, itp.). Ta gra pod tym względem przypomina Suburbię.

Mechanika według mojej opinii zgrzyta w dwóch punktach. Przede wszystkim to wariant agresywny. Jest on zbyt losowy, a dodatkowo uważam, że został stworzony nieco na siłę. Konflikty też najczęściej zapychają rękę, bo okazuje się, że nie opłaca się go wywołać. Zatem pozostaje nam jedynie zamiana na reaktor lub pieniądze. Jak wygląda konflikt? Zagrywamy go, płacimy kredyt i rozpatrujemy efekt. Głównie polega on na wyborze gracza i porównaniu liczby kart określonego typu. Przykładowo: ktoś zagrywa konflikt militarny, zatem porównywane są budynki militarne, on ma 6, jego rywal 1. Osoba zagrywająca tę akcję dostaje liczbę punktów równą różnicy lokacji (w tym przypadku 5), a druga traci tyle samo punktów. Teraz zostaje wprowadzana negatywna interakcja (w podstawowej wersji nie ma żadnej interakcji), ale jednak coś tu jest nie tak. Ktoś z trudem zbiera punkty i przez głupią kartę łatwo je traci. A uzyskanie 5 punktów w jednym ruchu jest dość trudne, w najlepszym wypadku oznacza to stratę jednej tury. Pozostałe warianty, czyli rasy i zadania, są bardzo dobre. Rasy wprowadzają ciekawe urozmaicenie, jednak nie jest to diametralna zmiana mechaniki. Zadania zaś wymuszają rywalizacyjny tryb gry, bo każdy będzie chciał wypełnić co najmniej jedno z nich.

Drugim aspektem, do którego mam zastrzeżenia, jest skalowalność. Wariant czteroosobowy ma małe wady. Czas rozgrywki jest nieco dłuższy, jednak po pewnej liczbie partii wszyscy poznają karty i nie stanowi to już utrudnienia. Problem sprawia przestrzeń zajmowana przez stację każdego gracza. W rozgrywkach prowadzonych na małych stołach zdarzało się, że jedna stacja wchodziła na drugą. Owszem, istnieje wariant, który ogranicza powierzchnię do dostępnej, ale jednak jak już ona jest mała, to stację  trudno jest budować.
 A regrywalność? Owszem, po trzeciej czy czwartej partii poznamy zdecydowaną większość kart, jeżeli nie wszystkie. Jednak nasza taktyka, sposób budowania stacji i przekazywane karty na rękę będą inne. W ogóle poziom kombinacji jest niesamowity. Podczas rozgrywki jeden ze znajomych cały czas był z tyłu, ale bardzo mocno wybił się  dzięki kartom punktującym na koniec. To najbardziej podoba mi się w tej grze, kombinowanie i tworzenie takich połączeń, by mieć najwięcej punktów. To właśnie odróżnia ten tytuł od innych gier z draftem. Czy to oznacza, że osoba znająca grę ma przewagę nad nowicjuszem? Według mnie nie, ponieważ nowicjusz też widzi, jakie ma aktualne karty na ręce i musi zadecydować, co chce z nimi zrobić. Doświadczony gracz jest bogatszy jedynie  wiedzę, co może mu się trafić.
Budowa zakończona!
Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. 
Stanisław Jerzy Lec

 

Pośród gwiazd jest ciekawą grą, która zainteresuje zarówno ludzi nieobeznanych z planszówkami, jak i starych wyjadaczy. Nie posiada ona interakcji między graczami, więc można na spokojnie układać swój pasjans. Gra kuleje pod względem skalowalności i wariantu agresywnego, jednak w innych aspektach jest to bardzo udana pozycja. Bawiłem się świetnie tworząc kombosy i starając się wycisnąć najwięcej punktów ze stacji. Pośród gwiazd bardzo mocno mi się spodobała. Tak bardzo, że czekam, gdy dodatek będzie dostępny w Polsce.Plusy:
  • klimat
  • regrywalność
  • bardzo ładna szata graficzna
  • proste zasady i dość krótki czas jednej partii
  • wysoka jakość wydania
  • interesujące zależności między lokacjami
  • wymusza kombinacyjne podejście do gry
  • ciekawy wariant z rasami i zadaniami
  • interesujący, rozbudowany świat i fabuła gry
Minusy:
  • wariant agresywny
  • skalowalność psuje się przy grze czteroosobowej
  • przydałoby się wyraźniejsze oznaczenie kolorów gracza
 Dziękuję wydawnictwu Portal Games za egzemplarz

 

Informacje o grze
Tytuł: Pośród gwiazd
Tytuł oryginalny: Among the stars
Projektant: Vangelis Bagiartakis
Oprawa graficzna: Antonis Papantoniou
Odysseas Stamoglou
Wydawca: Portal Games
Wydawca pierwotny: Artipia Games
Rok wydania (w Polsce): 2014
Rok wydania (oryginalny): 2012
Liczba graczy: 2 – 4
Wiek graczy: 10+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.