Skip to main content

Pierwsza krew – Kamień gromu

Tak, tak, powoli zmieniam stan mojej Galerii Wstydu i Hańby. Podczas piątkowego ogrywania gier, które trwało blisko 12 godzin, udało mi się zagrać w tę pozycję. Ze względu na porównania do Dominiona domyślałem się, że to jest podobny deckbulindgowy pasjans. A jeżeli mam być szczerzy, bardziej mi się spodobał Kamień Gromu.

W jakiś tajemny sposób, któremu dobrze się nie przyjrzałem, tworzy się talię potworów, które chronią dostępu do Kamienia Gromu, gra się kończy gdy ktoś go zdobędzie. Również w misterny sposób tworzy się wioska (ach, żałuję, że nie zwróciłem na to dostatecznej uwagi, a instrukcja bardzo zawile to wyjaśnia), w której mamy dostępnych bohaterów, wieśniaków, przedmioty i czary. Mamy talię początkową, z której wyciągamy sześć kart. Możemy udać się do wioski, by za przedstawione na kartach pieniądze zwerbować bohatera lub wieśniaka oraz kupić przedmiot lub czar ułatwiający walkę. Gdy uznamy to stosowne, możemy iść do lochów walczyć z potworami. Bronie mają pewien ciężar, zaś bohaterowie siłę. Gdy siła bohatera jest co najmniej równa ciężarowi broni, może zostać w nią wyposażony. Ważne jest jeszcze światło (niektórzy bohaterowie i przedmioty generują go), gdy atakujemy bez światła potwory mają większą siłę (pierwszy potwór wymaga 1 światło, a każdy następny 2 i 3). Pokonane monstrum trafia do naszej talii (niektóre zapychają rękę, inne dają ciekawe korzyści). Również otrzymujemy za pokonanie go określoną liczbę punktów doświadczenia, którą wykorzystamy do ulepszania bohaterów. Wszystkie wykorzystane w turze karty odkładamy na odrzut, zaś gdy chcemy dobrać sześć kart, a nie mamy, tasujemy odrzut i bierzemy brakującą liczbę kart. Gdy gra się skoczyła należy przejrzeć karty, niektóre dają punkty zwycięstwa. Wygrywa gracz, który ma ich najwięcej, w przypadku remisów zwycięzcą jest posiadacz Kamienia Gromu.
Prosta gra, w której możemy świetnie kombinować. Mechanika gry nie jest specjalnie różna od wspomnianego Dominiona. W Dominionie mamy osobne karty na punkty zwycięstwa i pieniądze, zaś w Kamieniu Gromu tę funkcję mogą pełnić te same karty i najczęściej są jakimś przedmiotem czy zaklęciem. Jednak Kamień Gromu ma bardzo wyraźny świat, klimat i fabułę. Mamy jakieś nazwy krain, skąd pochodzą nasi bohaterowie, mamy jasny sens naszych działań wybaczcie, ale kupowanie wioski, milicji czy fosy w Dominionie nie było bezpośrednio związane z chęcią umocnienia władzy, zaś w tej grze czułem, że zbroję się, by pokonać potwory strzegące potężny artefakt. Naprawdę się dziwię, że przez taki czas leżała ta gra u mnie nieruszona. W dodatku, żeby było śmieszniej, nie grałem na swoim egzemplarzu. Zatem zacznę od podziękowań.
Dziękuję serdecznie Roksanie i Rafałowi za rozgrywkę :)
A werdykt? Oczywiście:
 5 – Chce zagrać już teraz!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.